Widok
wyzywanie dziecka przez matkę
zdarzyło się wam kiedyś zgłosić awantury u sąsiadów? Moja sąsiadka codziennie wydziera się na swoją koło 1,5 letnią córkę - teksty typu "oddam cię do domu dziecka" czy "kur... wypiep... stąd" są na porządku dziennym. Jej mężowi też się obrywa. Strasznie szkoda mi dziewczynki - nie ma dnia bez krzyków. Reagowałyście kiedyś na podobne zdarzenia?
wiesz ja mieszkam na 4p i podemną mieszkaja młodzi ludzie którzy dostali mieszkanie dlatego ze ona specjalnie zaszła w ciąże i wzieli slub sa z pijackiej okropnej dzielnicy i tu pokazują co potrafia.Wiecznie piją a ona ciągle krzyczy na dziecko mały ma moze z 1,5roku.ostatnio zastanawiałam sie czy nie isc do opieki zeby sie poradzic bo awantury,imprezy cały tydz no i pijactwo
szkoda malucha, moze warto porozmawiac z ta kobieta dlaczego krzyczy na dziecko, moze powod jest zakorzeniony głebiej... lub ta kobieta czeka poprostu aż ktoś to zgłosi i odbiorą jej dziecko??
Czasami też krzycze na mojego urwisa jak broi i nie słucha się, ale nigdy go nie wyzwałam i nie groziłam że go gdzieś oddam.
Czasami też krzycze na mojego urwisa jak broi i nie słucha się, ale nigdy go nie wyzwałam i nie groziłam że go gdzieś oddam.
Yyy... a to na pewno na dziecko?
Wiecie, ja mam psa, irytującego zachowaniem. Kiedyś miałam zwyczaj drzeć się na niego, niestety używając takiego słownictwa.
Ciekawe ilu sąsiadów uznało że "K..., won na miejsce!" i "Wyp...!" to do mojego małego dziecka?
(Żeby nie było, popracowałam nad sobą, sytuacja też się zmieniła i już prawie nie krzyczę.)
Wiecie, ja mam psa, irytującego zachowaniem. Kiedyś miałam zwyczaj drzeć się na niego, niestety używając takiego słownictwa.
Ciekawe ilu sąsiadów uznało że "K..., won na miejsce!" i "Wyp...!" to do mojego małego dziecka?
(Żeby nie było, popracowałam nad sobą, sytuacja też się zmieniła i już prawie nie krzyczę.)