Widok
Przepraszam że się wtracę bo pytanie nie do mnie, ale mój mąż kiedyś pływał ale stosunkowo krótko- nie wyobrażam sobie nie pracować, ani teraz ani wtedy, myślę że kobieta powinna mieć coś oprócz domu i dziecka,chociażby na pół etatu jeżeli jej ciężko. Kolejny argument to niestety ale wśród moich znajomych miały miejsca sytuacje tragiczne gdzie jedyny pracujący mąż umierał, a żona bez pracy i jakiegokolwiek doświadczenia została w ciężkiej sytuacji. To oczywiście są tragiczne przypadki i na szczęście rzadko się zdażają ale w życiu różnie bywa, generalnie jestem przeciwna uzależnieniu od męża i przyslowiowemu siedzeniu w domu.
a ja nie pracuje , i na razie nie mysle o pracy, szkoda by mi bylo dziecko dać pod opieke komus a samej isc do pracy ale jak dziecko podrosnie to o tym pomysle może, chociaz na razie ze względu na męza tez szkoda by mi bylo isc do pracy, kiedy on byłby w domu ja musiałabym isc do pracy a on siedział by w domu i sie nudził, dopuki nie mamy takiej potrzeby materialnej zeby oby dwoje pracowali to nie myslimy o tym :) tak nam pasuje oby dwojgu :)
ja jestem na wychowawczym za jakies dobre pol roku na kolejnym macierzynskim i wychowawczym jak juz troszke dzieci podrosna obowiazkowo do pracy bo zbzikuje w domu. poza tym jak dzieci chodza do przedszkola to po co ja mam sie nudzic w domu albo tylko na okraglo sprzatac i gotowac jak mozna zrobic cos dla siebie i wyjsc do ludzi. zawsze mozna isc na pol etatu albo znalezsc taka prace aby pogodzic powroty meza do domu.
narazie tez mi szkoda oddac malego obcym jak i tak teraz siedze w domu wiec jeszcze troche posiedze, a potem myk do pracy. wczesniej tez pracowalam caly czas.
narazie tez mi szkoda oddac malego obcym jak i tak teraz siedze w domu wiec jeszcze troche posiedze, a potem myk do pracy. wczesniej tez pracowalam caly czas.
przede wszystkim nie wiem czego tu współczuć ;)
"usadzić w domu" a wg Ciebie to marynarze to jacyś despoci co to usadzaja w domu i nie pozwalaja wychodzic dalej niz do ogródka ?
mi nic moj maz nie narzuca to ze nie pracuje to jest to moja decyzja, nie wiem co bedzie w przyszłosci to jest decyzja na teraz dzis i najbliższe miesiące ;)
"usadzić w domu" a wg Ciebie to marynarze to jacyś despoci co to usadzaja w domu i nie pozwalaja wychodzic dalej niz do ogródka ?
mi nic moj maz nie narzuca to ze nie pracuje to jest to moja decyzja, nie wiem co bedzie w przyszłosci to jest decyzja na teraz dzis i najbliższe miesiące ;)
to ze teraz jestem na wychowawczym to tez jest to moja decyzja o pozniejszym pojsciu do pracy tez.
tez nie rozumiem czego wspolczujesz? czy tego ze jak maz wraca to jest dla rodziny 24h na dobe przez pol roku w domu, nie przychodzi po pracy i nie mowi ze jest wykonczony i nie ma dla nas czasu? da sie przyzwyczaic do takiego trybu zycia, czasem brak na codzien wiadomo ale jak sie patrzy na plusy to tych minusow sie az tak nie dostrzega.
tez nie rozumiem czego wspolczujesz? czy tego ze jak maz wraca to jest dla rodziny 24h na dobe przez pol roku w domu, nie przychodzi po pracy i nie mowi ze jest wykonczony i nie ma dla nas czasu? da sie przyzwyczaic do takiego trybu zycia, czasem brak na codzien wiadomo ale jak sie patrzy na plusy to tych minusow sie az tak nie dostrzega.
Dziewczyny zycze Wam jak najlepiej ale wnioskuje, ze jestescie mlodymi mezatkami i jeszcze troche przed Wami. Na razie jest super i fajnie ale z czasem tych minusow zacznie przybywac. Ze znanych mi plywajacych na 10 tylko jednemu nie "odwalilo" od plywania. A w wielkim skrocie wyglada to tak: wracaja i probuja ustalac swoje porzadki, zarabiaja duzo ale najwiecej chca zaoszczedzic, z czasem jak cos nie pojdzie w malzenstwie to dzieci sa "jej" a nie "jego", najlepiej izolowac ich od wszelkich problemow bo w ich obliczu nie sa w stanie sobie z nimi poradzic, dzieci musza byc super grzeczne i wyksztalcone bo jak nie to fora ze dwora i w rezultacie po latach wszelkie zlo przelewaja na zony, ktore w ich mniemaniu nie robily cale zycie nic tylko siedzialy w domu. Czesto gesto dochodzi do rekoczynow ale to juz ostatnie stadium. Wtedy z reguly sie odchodzi albo tkwi w toskycznym zwiazku. Naprawde dziewczyny zwracajcie baczna uwage na zachowania Waszych plywajacych mezow.
nie zgodze sie z Toba w żadnym wypadku, masz chyba jakies wyjątkowo złe doswiadczenia, moj tesc pływa, moj wujek pływa całe życie i to sa najwspanialesze małżeństwa jakie znam! całkowite przeciwienstwo tego co napisałas, moj tesc jest wdzięczny swojej żonie ze ona potrafiła dzieci wychowac, całe zycie zorganizowac, prawda probował wprowadzac sowje porzadki ale moj maz mowi ze nie bylo to az tak uciazliwe z reszta on pływał 6 mies/6 miesc, teraz nie jest tak ze marynarz jest odizolowany od zycia, krotkie rejsy, codzienny kontakt, decydujemy we wszystkich sprawach razem pomimo ze maz w morzu dlatego ze codziennie na skejpie rozmawiamy, rejsy 6tyg / 6 tyg uważam za bardzo ale to bardzo zdrowe dla związku, jest ciezko czasami samej ale pracujac tutaj i wracajac do domu poznym wieczorem uwazam ze mniej by uczestniczyl w zyciu rodzinnym niz w obecnej sytuacji, to wszystko zalezy od człowieka, znam męzczyzn którzy wracaja po pracy i siedza na kanapie nie robiąc nic a tez takich co przychodzą do domu i aktywnie spedzaja czas, tak samo jest z marynarzami, tyle ze maja oni wiecej czasu w roku by aktywnie spedzac czas z rodziną, bo nie znam nikogo kto ma poł roku urlopu pracując na miejscu!
Geek - sory, ale opisujesz jakąś patologię, która może zdarzyć się w każdym małżeństwie.
Mój mąż nie izoluje się od problemów jak wraca do domu, wie, na czym polega życie, jak wygląda nasz dzień, że jest dziecko i obowiązki wobec niego. A to, że żadna kasa nam go nie zastąpi to jest racja. Niestety takie jest teraz nasze życie. Niestety w takim kraju przyszło nam żyć.
Mój mąż nie izoluje się od problemów jak wraca do domu, wie, na czym polega życie, jak wygląda nasz dzień, że jest dziecko i obowiązki wobec niego. A to, że żadna kasa nam go nie zastąpi to jest racja. Niestety takie jest teraz nasze życie. Niestety w takim kraju przyszło nam żyć.