Widok
Ja również współczuję Wam mężów-marynarzy. Podziwiam kobiety, które zdecydowały się w ogóle na taki związek. A co do zarobków to zdecydowanie wolę męża, który może i zarabia trochę mniej od marynarzy, ale od godz.15 jest z nami w domu każdego dnia, dziecko ma ojca i codziennie spędza z nim czas, a ja codziennie wieczorem mogę się do niego przytulić i myślę sobie wtedy o tym, jaka jestem szczęśliwa mając u boku swojego ukochanego i że jest namacalny a nie tylko wiecznie na skype;)
...pewnie ma niejedną kochankę nawet w jednym porcie..., urozmaicenie musi być bo byłoby nudno ciągle z tą samą babą, w końcu zacznie zrzędzić więc nie ma co długo się do jednej przywiązywać :) :) :)...
...skype..., to dużo... ale po co w ogóle ze sobą gadać, przecież taki związek i tak nie ma szans...
...matko!!! czemu ja jeszcze nie zwariowałam???...pewnie dlatego , że mam w d... takie brednie jakie Wy-serdeczne, kochane forumki/forumowicze wypisujecie :) :) :) . Widać, że żadna z Was nie ma pojęcia o prawdziwym rodzinnym życiu człowieka pracującego na morzu ...
Wracając do tytułu wątku: pracuję, ale obecnie jestem na wychowawczym a za kilka dobrych miesięcy na macierzyńskim, do pracy wrócę jak tylko będę mogła...
Dziękuję za uwagę.
...skype..., to dużo... ale po co w ogóle ze sobą gadać, przecież taki związek i tak nie ma szans...
...matko!!! czemu ja jeszcze nie zwariowałam???...pewnie dlatego , że mam w d... takie brednie jakie Wy-serdeczne, kochane forumki/forumowicze wypisujecie :) :) :) . Widać, że żadna z Was nie ma pojęcia o prawdziwym rodzinnym życiu człowieka pracującego na morzu ...
Wracając do tytułu wątku: pracuję, ale obecnie jestem na wychowawczym a za kilka dobrych miesięcy na macierzyńskim, do pracy wrócę jak tylko będę mogła...
Dziękuję za uwagę.
geek ma trochę racji.
Mój ojciec był pływającym, teraz siedzi w domu i dziwaczeje.
Mojej kolezanki ojciec był świetnym mężem i ojcem póki pływał. teraz jak siedzi w domu na emeryturze to jest piątym kołem u wozu bo rodzina ma już swój tryb zycia, swoje rytuały a on nie umie się dostosowac. Chce narzucać swoje porządki, ale oni już są nauczeni żyć w inny sposób, bez niego i są co chwila jakies tarcia, kłótnie.
Żona przyzwyczajona do wolności nagle ma przy sobie męża który próbuje mówić jej jak zyć, z którym trzeba się liczyć w podejmowaniu decyzji.
Kiedyś małe wady stają się wielkie, takie głupi przykład- przez 20 lat coś stało na jednym i tym samym miejscu a teraz ktoś to ciągle przestawia. mała rzecz a potrafi wkurzac.
Mieszkam na osiedlu marynarzy i naprawdę dużo małżeństw się rozpada po zakończeniu pływania męża. Po prostu nie umieją żyć razem na dłuzsą metę. Ale oczywiście nie generalizuję i nie twierdzę , że zawsze tak musi być.
Mój ojciec był pływającym, teraz siedzi w domu i dziwaczeje.
Mojej kolezanki ojciec był świetnym mężem i ojcem póki pływał. teraz jak siedzi w domu na emeryturze to jest piątym kołem u wozu bo rodzina ma już swój tryb zycia, swoje rytuały a on nie umie się dostosowac. Chce narzucać swoje porządki, ale oni już są nauczeni żyć w inny sposób, bez niego i są co chwila jakies tarcia, kłótnie.
Żona przyzwyczajona do wolności nagle ma przy sobie męża który próbuje mówić jej jak zyć, z którym trzeba się liczyć w podejmowaniu decyzji.
Kiedyś małe wady stają się wielkie, takie głupi przykład- przez 20 lat coś stało na jednym i tym samym miejscu a teraz ktoś to ciągle przestawia. mała rzecz a potrafi wkurzac.
Mieszkam na osiedlu marynarzy i naprawdę dużo małżeństw się rozpada po zakończeniu pływania męża. Po prostu nie umieją żyć razem na dłuzsą metę. Ale oczywiście nie generalizuję i nie twierdzę , że zawsze tak musi być.
Geek i Jam wy opisujecie historie jakis tam starszych osob co plywaly po morzu po kilka kilkanascie miesiecy zazwyczaj, teraz juz malo ktory tak plywa. moj co 4-6tyg jest w domu i ma tyle samo wolnego co pracy wiec na pewno nie dziwaczeje. kontakt jest non stop decyzje podejmowane razem wiec nie wiem o czym Wy piszecie. co innego bylo kiedys jak sie ludzie po 6-9mscy nie widzieli wracali na 2 a co innego jak jest teraz.
No tak faktycznie nie mam pojecia o tym, skoro znam to z autopsji... Ja nie wiem, napisac cos co Wam nie pasuje i od razu sa to brednie. Pisalam to ku przestrodze a ile z Was sie przejedzie na swoich zwiazkach zycie pokaze. Swoja droga ciekawe jak Wam sie bedzie zylo ze swoimi mezami jak juz przestana plywac.
1. "Mój ojciec był pływającym, teraz siedzi w domu i dziwaczeje"...
-ciekawe dlaczego dziwaczeje i co znaczy wg Ciebie pojęcie "dziwaczeje"?
2. "Mojej kolezanki ojciec był świetnym mężem i ojcem póki pływał. teraz jak siedzi w domu na emeryturze to jest piątym kołem u wozu bo rodzina ma już swój tryb zycia, swoje rytuały a on nie umie się dostosowac. Chce narzucać swoje porządki, ale oni już są nauczeni żyć w inny sposób, bez niego i są co chwila jakies tarcia, kłótnie.
Żona przyzwyczajona do wolności nagle ma przy sobie męża który próbuje mówić jej jak zyć, z którym trzeba się liczyć w podejmowaniu decyzji"...
- czyli rodzina chce narzucać swoje, on chce swoje-czyli tylko jego tu wina, on jest tym złym ..., nie ma kompromisu? Przecież takie jest życie, że nie ze wszystkim musimy się zgadzać (każdy jest zupełnie inną istotą ), ale ważne, żebyśmy wszyscy rozumieli siebie na wzajem i właśnie szukali złotego środka...
-ciekawe dlaczego dziwaczeje i co znaczy wg Ciebie pojęcie "dziwaczeje"?
2. "Mojej kolezanki ojciec był świetnym mężem i ojcem póki pływał. teraz jak siedzi w domu na emeryturze to jest piątym kołem u wozu bo rodzina ma już swój tryb zycia, swoje rytuały a on nie umie się dostosowac. Chce narzucać swoje porządki, ale oni już są nauczeni żyć w inny sposób, bez niego i są co chwila jakies tarcia, kłótnie.
Żona przyzwyczajona do wolności nagle ma przy sobie męża który próbuje mówić jej jak zyć, z którym trzeba się liczyć w podejmowaniu decyzji"...
- czyli rodzina chce narzucać swoje, on chce swoje-czyli tylko jego tu wina, on jest tym złym ..., nie ma kompromisu? Przecież takie jest życie, że nie ze wszystkim musimy się zgadzać (każdy jest zupełnie inną istotą ), ale ważne, żebyśmy wszyscy rozumieli siebie na wzajem i właśnie szukali złotego środka...
Najwspanialsze bo przez cale zycie byli bardziej osobno niz razem. Wielka mi sztuka! Sztuka jest byc ze soba kazdego dnia, wspolnie przerabiac te dobre i zle strony zycia. A tak sie sklada, ze plywajacych wiele rzeczy omija ,tych zlych, dlatego potem jak im ciezko zniesc jakiekolwiek przeciwnosci losu jak i tych dobrych, kiedy dziecko stawia pierwszy krok, mowi pierwsze slowo lub idzie do pierwszej komunii. Malzenstwo z plywajacym to fikcja i tyle.
Wyobraź sobie, ze nasi mężowie, też są normalni. I że mamy dobre życie. Moja mama jest żoną marynarza i są małżeństwem ponad 30 lat. Można? Można! Nie pisz bzdur kobieto, skoro Twoi rodzice się rozwiedli nie znaczy, że każda z nas też się rozwiedzie.
Chyba jesteś nieszczęśliwa bo dusi Cię czyjeś szczęście.
Chyba jesteś nieszczęśliwa bo dusi Cię czyjeś szczęście.
Geek co w takim razie dla Ciebie znaczy NORMALNY bo chyba zupelnie cos innego niz dla mnie. Moj mąż jest zupelnie normalny psychicznie i fizycznie:))
ja sie nie dziwie ze kiedys faceci jak to nazywasz dziwaczeli bo sorry ale mozna bylo zwariowac na rejsach po 6 i wiecej miesiecy i bedac tym samym moze max3-4ms w roku w domu jak tu zyc poza tym kontakt jaki to byl kontakt telefon raz na miesiac..nie wiem ale wtedy z tych histori co slyszalam moze faktycznie ludzie za kasa lecieli tylko.
u nas pieniadze sa istotne ale tylko w tym wzgledzie ze moj maz twierdzi, iz nie po to konczyl szkole aby teraz za 2tys pracowac.
kontakt jest non stop nawet o najmniejsza pitole z dzieckiem spedza tyle czasu ze dziecko jest bardzo za tata, ja codziennie malemu pokazuje tatusia i o nim mowie wiec to duzo znaczy dla niego. kiedys pewnie matki mialy w nosie czy dziecko taki kontakt z ojcem ma i ojcowie tez. czasy sie zmieniaja i ludzie sa rozni wiec nie pakuj wszystkich do jednego wora. rownie dobrze Tobie na ladzie z Twoim Normalnym mezem moze sie ulozyc tak jak i zonie marynarza choc oczywiscie nie zycze nikomu zle.
ja sie nie dziwie ze kiedys faceci jak to nazywasz dziwaczeli bo sorry ale mozna bylo zwariowac na rejsach po 6 i wiecej miesiecy i bedac tym samym moze max3-4ms w roku w domu jak tu zyc poza tym kontakt jaki to byl kontakt telefon raz na miesiac..nie wiem ale wtedy z tych histori co slyszalam moze faktycznie ludzie za kasa lecieli tylko.
u nas pieniadze sa istotne ale tylko w tym wzgledzie ze moj maz twierdzi, iz nie po to konczyl szkole aby teraz za 2tys pracowac.
kontakt jest non stop nawet o najmniejsza pitole z dzieckiem spedza tyle czasu ze dziecko jest bardzo za tata, ja codziennie malemu pokazuje tatusia i o nim mowie wiec to duzo znaczy dla niego. kiedys pewnie matki mialy w nosie czy dziecko taki kontakt z ojcem ma i ojcowie tez. czasy sie zmieniaja i ludzie sa rozni wiec nie pakuj wszystkich do jednego wora. rownie dobrze Tobie na ladzie z Twoim Normalnym mezem moze sie ulozyc tak jak i zonie marynarza choc oczywiscie nie zycze nikomu zle.
serio? A co to za rozłąka jak męża nie ma 4 tygodnie, a potem tyle samo siedzi w domu i mamy siebie 24 h na dobę? W czasie gdy jest w morzu rozmawiamy na skajpie , dzwoni do mnie czasami kilka razy dziennie.
A co do zarobków , to ciekawe kto zarabia 35 tys na miesiąc , bo z chęcią się tam zatrudnię :)))))))
A co do zarobków , to ciekawe kto zarabia 35 tys na miesiąc , bo z chęcią się tam zatrudnię :)))))))
no jeszcze mi przyszlo na mysl ze kiedys chyba na statkach alkohol byl ogolniedostepny, a teraz jest juz rzadkoscia a na pewno nie w takich ilosciach jak to mialo miejsce kilka-kilkanascie lat temu. a co maja powiedziec zony mezow, ktorzy jezdza na tirach pracuja po 2-3tyg wracaja do domu moze na tydzien i tak w kolo pewnie jeszcze x zawodow by sie znalazlo gorszych pod tym wzgledem. ale mysle, ze kazdy sobie sam droge obiera jaka chce i zona marynarza nie moze byc slaba psychicznie osoba bo poprostu nie da sobie rady jak przyjdzie jej podjac wazna decyzje bez meza itp.