Widok

żony marynarzy - czy pracujecie?

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Wiem, że na forum jest wiele żon marynarzy. Chciałabym Was zapytać, czy pracujecie zawodowo?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja również współczuję Wam mężów-marynarzy. Podziwiam kobiety, które zdecydowały się w ogóle na taki związek. A co do zarobków to zdecydowanie wolę męża, który może i zarabia trochę mniej od marynarzy, ale od godz.15 jest z nami w domu każdego dnia, dziecko ma ojca i codziennie spędza z nim czas, a ja codziennie wieczorem mogę się do niego przytulić i myślę sobie wtedy o tym, jaka jestem szczęśliwa mając u boku swojego ukochanego i że jest namacalny a nie tylko wiecznie na skype;)
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 8
...pewnie ma niejedną kochankę nawet w jednym porcie..., urozmaicenie musi być bo byłoby nudno ciągle z tą samą babą, w końcu zacznie zrzędzić więc nie ma co długo się do jednej przywiązywać :) :) :)...
...skype..., to dużo... ale po co w ogóle ze sobą gadać, przecież taki związek i tak nie ma szans...

...matko!!! czemu ja jeszcze nie zwariowałam???...pewnie dlatego , że mam w d... takie brednie jakie Wy-serdeczne, kochane forumki/forumowicze wypisujecie :) :) :) . Widać, że żadna z Was nie ma pojęcia o prawdziwym rodzinnym życiu człowieka pracującego na morzu ...

Wracając do tytułu wątku: pracuję, ale obecnie jestem na wychowawczym a za kilka dobrych miesięcy na macierzyńskim, do pracy wrócę jak tylko będę mogła...

Dziękuję za uwagę.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 9
geek ma trochę racji.
Mój ojciec był pływającym, teraz siedzi w domu i dziwaczeje.
Mojej kolezanki ojciec był świetnym mężem i ojcem póki pływał. teraz jak siedzi w domu na emeryturze to jest piątym kołem u wozu bo rodzina ma już swój tryb zycia, swoje rytuały a on nie umie się dostosowac. Chce narzucać swoje porządki, ale oni już są nauczeni żyć w inny sposób, bez niego i są co chwila jakies tarcia, kłótnie.
Żona przyzwyczajona do wolności nagle ma przy sobie męża który próbuje mówić jej jak zyć, z którym trzeba się liczyć w podejmowaniu decyzji.
Kiedyś małe wady stają się wielkie, takie głupi przykład- przez 20 lat coś stało na jednym i tym samym miejscu a teraz ktoś to ciągle przestawia. mała rzecz a potrafi wkurzac.
Mieszkam na osiedlu marynarzy i naprawdę dużo małżeństw się rozpada po zakończeniu pływania męża. Po prostu nie umieją żyć razem na dłuzsą metę. Ale oczywiście nie generalizuję i nie twierdzę , że zawsze tak musi być.
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 2
Geek i Jam wy opisujecie historie jakis tam starszych osob co plywaly po morzu po kilka kilkanascie miesiecy zazwyczaj, teraz juz malo ktory tak plywa. moj co 4-6tyg jest w domu i ma tyle samo wolnego co pracy wiec na pewno nie dziwaczeje. kontakt jest non stop decyzje podejmowane razem wiec nie wiem o czym Wy piszecie. co innego bylo kiedys jak sie ludzie po 6-9mscy nie widzieli wracali na 2 a co innego jak jest teraz.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 9
dokładnie mój wychodzi w rejs na 3 tyg na manewry wojskowe później jest miesiąc w domu chodzi do pracy na 7 do 15 i tak ciągle i jest dobrze kochamy się i żyjemy normalnie
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
No tak faktycznie nie mam pojecia o tym, skoro znam to z autopsji... Ja nie wiem, napisac cos co Wam nie pasuje i od razu sa to brednie. Pisalam to ku przestrodze a ile z Was sie przejedzie na swoich zwiazkach zycie pokaze. Swoja droga ciekawe jak Wam sie bedzie zylo ze swoimi mezami jak juz przestana plywac.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 4
1. "Mój ojciec był pływającym, teraz siedzi w domu i dziwaczeje"...
-ciekawe dlaczego dziwaczeje i co znaczy wg Ciebie pojęcie "dziwaczeje"?
2. "Mojej kolezanki ojciec był świetnym mężem i ojcem póki pływał. teraz jak siedzi w domu na emeryturze to jest piątym kołem u wozu bo rodzina ma już swój tryb zycia, swoje rytuały a on nie umie się dostosowac. Chce narzucać swoje porządki, ale oni już są nauczeni żyć w inny sposób, bez niego i są co chwila jakies tarcia, kłótnie.
Żona przyzwyczajona do wolności nagle ma przy sobie męża który próbuje mówić jej jak zyć, z którym trzeba się liczyć w podejmowaniu decyzji"...
- czyli rodzina chce narzucać swoje, on chce swoje-czyli tylko jego tu wina, on jest tym złym ..., nie ma kompromisu? Przecież takie jest życie, że nie ze wszystkim musimy się zgadzać (każdy jest zupełnie inną istotą ), ale ważne, żebyśmy wszyscy rozumieli siebie na wzajem i właśnie szukali złotego środka...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
geek..., "pisałam to ku przestrodze..."..., sorry, ale wierzę w Boga...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Najwspanialsze bo przez cale zycie byli bardziej osobno niz razem. Wielka mi sztuka! Sztuka jest byc ze soba kazdego dnia, wspolnie przerabiac te dobre i zle strony zycia. A tak sie sklada, ze plywajacych wiele rzeczy omija ,tych zlych, dlatego potem jak im ciezko zniesc jakiekolwiek przeciwnosci losu jak i tych dobrych, kiedy dziecko stawia pierwszy krok, mowi pierwsze slowo lub idzie do pierwszej komunii. Malzenstwo z plywajacym to fikcja i tyle.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 9
Taak, Bog Ci napewno pomoze... Ojj nie zycze Ci, zebys kiedys doswiadczyla tego co ja. Pozdrawiam!
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 4
Tak geek "przejedziemy" się na swoich związkach, bo tylko MY, żony marynarzy jesteśmy zdradzane, oszukiwane, bite (i co tam jeszcze chcesz to sobie dopisz) przez naszych mężów.
Ty to znasz z autopsji, ale my nie!
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2
Dziele sie tym co przezylam. Co bedzie z Wami zycie pokaze. Tak czy siak, nikt mnie juz nie przekona do plywajacych.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 6
Póki co nie dzielisz się żadnymi przeżyciami, bo nic o sobie nie napisałaś. Negujesz tylko osoby, które tak żyją. To że Tobie się w życiu nie ułożyło, nie znaczy, że każdej kobiecie, której mąż, partner pływa ma też się nie ułożyć. Zastanów się trochę co piszesz.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 3
ależ nie liczę na pomoc Boga , to tylko ode mnie zależy jak potoczy się moje życie..., "mój cyrk, moje małpy"...

Ty jednak wszystkich wrzucasz do jednego wora... a szkoda, że tak podchodzisz do życia , współczuję Ci że jesteś tak nieszczęśliwa...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
A kto powiedzial ze jestem nieszczesliwa? Ja mam normalnego meza i dobre zycie. Wszystko pisalam z perspektywy corki plywajacego Tatusia... Na szczescie moja mama znalazla w sobie sile i go zostawila w cholere!
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 9
Wyobraź sobie, ze nasi mężowie, też są normalni. I że mamy dobre życie. Moja mama jest żoną marynarza i są małżeństwem ponad 30 lat. Można? Można! Nie pisz bzdur kobieto, skoro Twoi rodzice się rozwiedli nie znaczy, że każda z nas też się rozwiedzie.
Chyba jesteś nieszczęśliwa bo dusi Cię czyjeś szczęście.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 6
Geek co w takim razie dla Ciebie znaczy NORMALNY bo chyba zupelnie cos innego niz dla mnie. Moj mąż jest zupelnie normalny psychicznie i fizycznie:))
ja sie nie dziwie ze kiedys faceci jak to nazywasz dziwaczeli bo sorry ale mozna bylo zwariowac na rejsach po 6 i wiecej miesiecy i bedac tym samym moze max3-4ms w roku w domu jak tu zyc poza tym kontakt jaki to byl kontakt telefon raz na miesiac..nie wiem ale wtedy z tych histori co slyszalam moze faktycznie ludzie za kasa lecieli tylko.
u nas pieniadze sa istotne ale tylko w tym wzgledzie ze moj maz twierdzi, iz nie po to konczyl szkole aby teraz za 2tys pracowac.
kontakt jest non stop nawet o najmniejsza pitole z dzieckiem spedza tyle czasu ze dziecko jest bardzo za tata, ja codziennie malemu pokazuje tatusia i o nim mowie wiec to duzo znaczy dla niego. kiedys pewnie matki mialy w nosie czy dziecko taki kontakt z ojcem ma i ojcowie tez. czasy sie zmieniaja i ludzie sa rozni wiec nie pakuj wszystkich do jednego wora. rownie dobrze Tobie na ladzie z Twoim Normalnym mezem moze sie ulozyc tak jak i zonie marynarza choc oczywiscie nie zycze nikomu zle.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
pewnie ,ze pracuje, a z marynarzem jestem 10 lat, pewnie ,że nie jest to idealny,zaryzykuje stwierdzenie normalny związek ale moglam trafic gorzej:-)a rozłąka trwająca 4 tygodnie nie jest znowu takim szmatem czasu.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2
serio? A co to za rozłąka jak męża nie ma 4 tygodnie, a potem tyle samo siedzi w domu i mamy siebie 24 h na dobę? W czasie gdy jest w morzu rozmawiamy na skajpie , dzwoni do mnie czasami kilka razy dziennie.
A co do zarobków , to ciekawe kto zarabia 35 tys na miesiąc , bo z chęcią się tam zatrudnię :)))))))
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 12
no jeszcze mi przyszlo na mysl ze kiedys chyba na statkach alkohol byl ogolniedostepny, a teraz jest juz rzadkoscia a na pewno nie w takich ilosciach jak to mialo miejsce kilka-kilkanascie lat temu. a co maja powiedziec zony mezow, ktorzy jezdza na tirach pracuja po 2-3tyg wracaja do domu moze na tydzien i tak w kolo pewnie jeszcze x zawodow by sie znalazlo gorszych pod tym wzgledem. ale mysle, ze kazdy sobie sam droge obiera jaka chce i zona marynarza nie moze byc slaba psychicznie osoba bo poprostu nie da sobie rady jak przyjdzie jej podjac wazna decyzje bez meza itp.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (142 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

Znacie Dr Karinę Kulikowską-Ciecieląg (21 odpowiedzi)

jak w temacie :) jakie macie doświadczenia, opinie?

Jakie krzesło do biurka (10 odpowiedzi)

Jakie krzesło polecacie dla starszaka, który niebawem wybiera się do szkoły, więc więcej czasu...

do góry