Widok
Żonka gratulacje,ale nie napisałaś który to tydzień,na kiedy masz termin?
To co zakładamy wątek wrześniowych mamuś?
Dziewczyny,Wam wszystkim się uda,tylko każdej w swoim czasie.
Jednak prawdą jest że jak kobieta już taka zezygnowana jest,odpuszcza,nie myśli to zaraz zaskakuje,wiem że łatwo się mówi,bo mi też było ciężko,przerażało mnie robienie tych wszystkich badań,leczenie...a ja tu języka nie znam i jestem z tym wszystkim zupełnie sama,ale udało się i jestem szczęśliwa,choć ciągle to do mnie nie dociera jeszcze.
Zazdroszczę Wam że pracujecie,realizujecie się,przebywacie wśród ludzi,ja w domu już jestem bardzo długo i naprawdę wariuję,a że jestem bardzo żywiołowa,energiczna to poprostu się męczę w domu,ale nic na to narazie poradzić się nie da,zanim ukończę kurs,nauczę się języka,zanim urodzę,wychowam to jeszcze długie siedzenie w domu przede mną.W Polsce mi było ciężko z pracą,tutaj też nie lekko jest bez znajomosci języka i wogóle bez znajomości czegokolwiek.
To co zakładamy wątek wrześniowych mamuś?
Dziewczyny,Wam wszystkim się uda,tylko każdej w swoim czasie.
Jednak prawdą jest że jak kobieta już taka zezygnowana jest,odpuszcza,nie myśli to zaraz zaskakuje,wiem że łatwo się mówi,bo mi też było ciężko,przerażało mnie robienie tych wszystkich badań,leczenie...a ja tu języka nie znam i jestem z tym wszystkim zupełnie sama,ale udało się i jestem szczęśliwa,choć ciągle to do mnie nie dociera jeszcze.
Zazdroszczę Wam że pracujecie,realizujecie się,przebywacie wśród ludzi,ja w domu już jestem bardzo długo i naprawdę wariuję,a że jestem bardzo żywiołowa,energiczna to poprostu się męczę w domu,ale nic na to narazie poradzić się nie da,zanim ukończę kurs,nauczę się języka,zanim urodzę,wychowam to jeszcze długie siedzenie w domu przede mną.W Polsce mi było ciężko z pracą,tutaj też nie lekko jest bez znajomosci języka i wogóle bez znajomości czegokolwiek.
A kiedy miałaś ostatnią miesiączkę?najlepiej mieć taki suwaczek,on wtedy dokładnie pokazuje w którym tygodniu jesteś i nie trzeba się co tydzień zastanawiać,liczy za Ciebie:)Uważaj na siebie,jak powiedział lekarz,a podał wymiary zarodka?bo mi niestety nie i teraz czekam z niecierpliwością do następnej wizyty,a ta za dwa tygodnie,za to w piątek odbieram wynika TSH i zobaczymy czy potwierdzi się hashimoto.
Wyniki Tsh są w normie,a USG wyszło dobrze,ale przeciwciała już nie bo norma do 35 a ja mam 400,tylko dziwne bo jak robiłam miesiąc przed ciążą to wyszły w normie,prawdopodobnie bo wyniku nie widziałam,teraz inny lekarz zrobił znów badania noi dowiem się w piątek.
A ja walczę z katarem,już długo,ale niczego nie biorę,dziś dopiero mleko z czosnkiem wypiłam,mam nadzieję że mogę.
A ja walczę z katarem,już długo,ale niczego nie biorę,dziś dopiero mleko z czosnkiem wypiłam,mam nadzieję że mogę.
Olimpia, to se możemy podać ręce - jesteśmy identyczne :) ja na obecną chwile jestem spokojna, zrównoważona itp, ale co ze mną za dwa dni będzie to nie wiem :( może wszustko się odwrócić i będę sfrustrowana itp :/
Dziś nie nastawiam się na ciąże i o niej nie myśle, co nie znaczy, że za jakiś czas sama z siebie nie zaczne się nakręcać :/
Hmmm... ja też nic nie wiem o tym, żeby hashimoto wykrywano poprzez TSH :) ja słyszałam właśnie głównie o przeciwciałach i usg... Stokrotko mówisz, że hashimoto wykrywa się poprzez ft3 i ft4 - to ja nie wiem jak to jest :/ bo ja miałam ok te wyniki, ale anty TPO już nie i usg podobnie, tak samo moja Przyjaciółka (choruje już kilka ładnych lat na to), teraz miała te badania w normie, ale anty TPO niestety nie :/
to chyba wszystko tak naprawdę zależy od organizmu :) przynajmniej tak mi się wydaje... :)
Dziś nie nastawiam się na ciąże i o niej nie myśle, co nie znaczy, że za jakiś czas sama z siebie nie zaczne się nakręcać :/
Hmmm... ja też nic nie wiem o tym, żeby hashimoto wykrywano poprzez TSH :) ja słyszałam właśnie głównie o przeciwciałach i usg... Stokrotko mówisz, że hashimoto wykrywa się poprzez ft3 i ft4 - to ja nie wiem jak to jest :/ bo ja miałam ok te wyniki, ale anty TPO już nie i usg podobnie, tak samo moja Przyjaciółka (choruje już kilka ładnych lat na to), teraz miała te badania w normie, ale anty TPO niestety nie :/
to chyba wszystko tak naprawdę zależy od organizmu :) przynajmniej tak mi się wydaje... :)
Hej dziewczyny:)
Ah te nasze zawirowania:) ja widzę ten sam etap co olimpia i olesia:)
Po moim poronieniu 2 msc później w ciąże zaszła moja bratowa (wpadli żeby było ciekawiej:) i wtedy, mimo że mam super kontakt z bratem i bratową poczułam ukłucie-że to powinnam być ja, że oni są młodsi i w ogóle się nie starli. Oczywiście to była chwila i teraz wszyscy z utęsknieniem czekamy na maluszka - mojego przyszłego chrześniaka:)
Z kolei wczoraj dowiedziałam się że druga przyszła bratowa jest w ciąży. I myślałam, że nie zrobi to na mnie wrażenia a jednak:( Znowu to uczucie że komuś coś przychodzi tak łatwo, bez starania. Chcę się cieszyć a jednak coś boli w środku. I jeszcze te teksty rodziny -pewnie wszystkie je znacie ("a wy czemu jeszcze bez dzieci"; "na pewno kariera ważniejsza";"twoi bracia juz mają a wy kiedy?").
Wiem, że jeszcze dzionek, dwa i wrócę do swojego trybu (jestem raczej pozytywnie nastawioną osobą do życia:), zdystansuje sie - ale nigdy nie wiadomo kiedy znowu "uderzy" coś.
Ja głęboko wierzę że za chwilkę damy radę..w końcu kiedyś musi być nasza kolej, co nie:)))) Wierzę też że własnie tu są dziewczyny które nas rozumieją, przechodziły przez to samo i szczerze trzymają kciuki, wspierają, modlą się za nas:)
Ah znowu się rozpisałam:)
Ah te nasze zawirowania:) ja widzę ten sam etap co olimpia i olesia:)
Po moim poronieniu 2 msc później w ciąże zaszła moja bratowa (wpadli żeby było ciekawiej:) i wtedy, mimo że mam super kontakt z bratem i bratową poczułam ukłucie-że to powinnam być ja, że oni są młodsi i w ogóle się nie starli. Oczywiście to była chwila i teraz wszyscy z utęsknieniem czekamy na maluszka - mojego przyszłego chrześniaka:)
Z kolei wczoraj dowiedziałam się że druga przyszła bratowa jest w ciąży. I myślałam, że nie zrobi to na mnie wrażenia a jednak:( Znowu to uczucie że komuś coś przychodzi tak łatwo, bez starania. Chcę się cieszyć a jednak coś boli w środku. I jeszcze te teksty rodziny -pewnie wszystkie je znacie ("a wy czemu jeszcze bez dzieci"; "na pewno kariera ważniejsza";"twoi bracia juz mają a wy kiedy?").
Wiem, że jeszcze dzionek, dwa i wrócę do swojego trybu (jestem raczej pozytywnie nastawioną osobą do życia:), zdystansuje sie - ale nigdy nie wiadomo kiedy znowu "uderzy" coś.
Ja głęboko wierzę że za chwilkę damy radę..w końcu kiedyś musi być nasza kolej, co nie:)))) Wierzę też że własnie tu są dziewczyny które nas rozumieją, przechodziły przez to samo i szczerze trzymają kciuki, wspierają, modlą się za nas:)
Ah znowu się rozpisałam:)
Stokrotko - nie masz za co przepraszać, każdemu zdarza się pomylić ;)
Iwonus - dokładnie to samo myślę, ja nie poroniłam, nie mam takich doświadzceń jak niektóre z Was i nie mam w najbliższym otoczeniu nikogo kto jest w ciąży (może brzydko zabrzmi, ale całe szczęście!!), ale jak widzę ciężarną cholernie już Jej zazdroszczę - niestety zaczął się ten etap w moim życiu :( - w dodatku zazdroszczę mojej Psiapsiółce (baaardzo cieszę się Jej szczęściem, ale pocichu mimo wszystko zazdroszczę), że ma już Synka, że nie miała problemów z zajściem (chociaż lekarze mówili co innego), i już rozmyślają o kolejnym Dziecku za jakiś czas, a ja?! :( staram się 7 miechów i nic :/ buuu...
w dodatku nasuwają się głupie myśli, czemu tak jest? Ci co w ogóle nie chcą mieć dzieci - znam wiele takich osób - to Je mają , a Ci co chcą mają na Nie warunki itp. nie mogą - gdzie tu sprawiedliwość? Smutne, ale prawdziwe :(
Dziś dodatkowo mój B mnie dobił :/ Z okazji ślubu dostaliśmy niedawno (trochę spóźniony prezent), od mojej Cioci dość dobry alkohol i stwierdził, że otworzymy jak się dowie, że jest Ojcem... Niby fajnie, ale mnie to jakoś nie zmotywowało... :(:( no i chyba kolejny dół się szykuje...
Iwonus - dokładnie to samo myślę, ja nie poroniłam, nie mam takich doświadzceń jak niektóre z Was i nie mam w najbliższym otoczeniu nikogo kto jest w ciąży (może brzydko zabrzmi, ale całe szczęście!!), ale jak widzę ciężarną cholernie już Jej zazdroszczę - niestety zaczął się ten etap w moim życiu :( - w dodatku zazdroszczę mojej Psiapsiółce (baaardzo cieszę się Jej szczęściem, ale pocichu mimo wszystko zazdroszczę), że ma już Synka, że nie miała problemów z zajściem (chociaż lekarze mówili co innego), i już rozmyślają o kolejnym Dziecku za jakiś czas, a ja?! :( staram się 7 miechów i nic :/ buuu...
w dodatku nasuwają się głupie myśli, czemu tak jest? Ci co w ogóle nie chcą mieć dzieci - znam wiele takich osób - to Je mają , a Ci co chcą mają na Nie warunki itp. nie mogą - gdzie tu sprawiedliwość? Smutne, ale prawdziwe :(
Dziś dodatkowo mój B mnie dobił :/ Z okazji ślubu dostaliśmy niedawno (trochę spóźniony prezent), od mojej Cioci dość dobry alkohol i stwierdził, że otworzymy jak się dowie, że jest Ojcem... Niby fajnie, ale mnie to jakoś nie zmotywowało... :(:( no i chyba kolejny dół się szykuje...
Wróciłam godzinę temu ze szpitala. Julek był operowany dziś od 14 do 19 to było najdłuższe 5 h w naszym życiu. Póki co wszystko się udało, stan jest stabilny, dziurka miedzykomorowa załatana łatką, międzyprzedsionkowa zszyta.. malutki jak nas "wyrzucili" był na sali pooperacyjnej(tam nie wolno nam wchodzić) pod respiratorem i aparaturą, ale w nocy pewnie go odłączą i będzie sam oddychał.. będzie na tej sali ok 2 dni, możemy go zobaczyć jedynie przez drzwi z korytarza.. najbliższa noc i cała doba jest decydująca, ale jesteśmy dobrej myśli.. ja od wczoraj byłam z nim w szpitalu, o 2 w nocy dostał kroplówkę i nie mogłąm go już karmić do 14 mi płakał bo nie rozumiał czemu nie dostaje cyca a ja ryczałam razem z nim.. ale jak go zabierali to prawie zemdlałam .. a potem nie wiedziałam co ze sobą zrobic..masakra.. ale to za nami teraz musi walczyć i niedługo wróci do domku.. nadal trzymajcie za nas kciuki.. pozdrawiamy
Aniu- znowu sie poryczalam.. uff.. operacja sie udala teraz modlimy sie zeby Malutki doszedl do siebie po niej jak najszybciej..Wy Rodzice dacie sobie rade, ale Juleczek nie wie,dlaczego nie ma przy nim mamy i taty no i gdzie jest jego cycus.. wierz,eze sie wszystko szybko ulozy i za kilka dni bedziecie w domku.. modle sie za Was i trzymam kciuki:** informuj nas na bieżąco jesli masz sily..
Olesia i Iwonus - rok 2011 i polowa 2012 - dla mnie to byla wielka proba poniewaz 11 dziewczyn w tym bliskie kolezanki i siostra zaszly w ciaze..urodzily.. strasznie przezywalam to.. niektore wpadly przed slubem..inne nie planowaly.. z niektorymi nie chcialam sapotykac sie przez cala ciaze.. a dziecko widzialam jak skonczylo kilka m-cy.. nie moglam sie przelamac.. gdzie szlismy tam rozmowy o pieluszkach, kupkach i dzieciach..durne pyt z serii- a wy keidy? nie umiecie mamy pokazac..?
stwierdzilam pozniej..jak juz dojrzalam do tej sytuacji,ze nie moge im zazdroscic..to nic nie da a mnie zazdrosc zanija od srodka.. msuze sie z tym pogodzic..
uspokajalam sama siebie,ze my tez bedziemy rodzicami..ze dzieciatko czeka na churce i to ono wybierze odpowiedni czas..ze nam sie mzoe wydawac- jestesmy gotowi na to by miec dziecko..zostac rodzicami..ale to Bog i dzieciatko na chmurce wie keidy jest najlepszy czas.. wiec zaciskam za Was Staraczki kciuki by ten czas nadszedl jak najszybciej:-))
dobrej nocki
Olesia i Iwonus - rok 2011 i polowa 2012 - dla mnie to byla wielka proba poniewaz 11 dziewczyn w tym bliskie kolezanki i siostra zaszly w ciaze..urodzily.. strasznie przezywalam to.. niektore wpadly przed slubem..inne nie planowaly.. z niektorymi nie chcialam sapotykac sie przez cala ciaze.. a dziecko widzialam jak skonczylo kilka m-cy.. nie moglam sie przelamac.. gdzie szlismy tam rozmowy o pieluszkach, kupkach i dzieciach..durne pyt z serii- a wy keidy? nie umiecie mamy pokazac..?
stwierdzilam pozniej..jak juz dojrzalam do tej sytuacji,ze nie moge im zazdroscic..to nic nie da a mnie zazdrosc zanija od srodka.. msuze sie z tym pogodzic..
uspokajalam sama siebie,ze my tez bedziemy rodzicami..ze dzieciatko czeka na churce i to ono wybierze odpowiedni czas..ze nam sie mzoe wydawac- jestesmy gotowi na to by miec dziecko..zostac rodzicami..ale to Bog i dzieciatko na chmurce wie keidy jest najlepszy czas.. wiec zaciskam za Was Staraczki kciuki by ten czas nadszedl jak najszybciej:-))
dobrej nocki
Ostatnią miesiączkę miałam 16 grudnia - dziś jest 5 tydz 4 dzień (mam aplikację na tel :)) ale jak wpisuję datę ostatniej miesiączki na różnego rodzaju kalkulatorach internetowych to pokazuje 6 tydzień ciąży. Może dlatego, że 5 tydzień już skończyłam i jest to 4 dzień szóstego tyg. Zarodka nie mierzył bo za malutki, zmierzył pęcherzyk który miał 14,1mm. Na wizycie za 2 tygodnie zobaczymy serduszko i człowieczka ;)
Dziewczyny skoro mi się udało i Wam się uda :) Ja czekałam aż 9 miesięcy, byłam stymulowana, miała być histeroskopia i inseminacja i udało się! :)
Aniu, trzymam kciuki żeby Juleczek jak najszybciej do siebie doszedł... Skoro operacja przebiegła prawidłowo to będzie dobrze :)
Dziewczyny skoro mi się udało i Wam się uda :) Ja czekałam aż 9 miesięcy, byłam stymulowana, miała być histeroskopia i inseminacja i udało się! :)
Aniu, trzymam kciuki żeby Juleczek jak najszybciej do siebie doszedł... Skoro operacja przebiegła prawidłowo to będzie dobrze :)
Aniu !!! Oby Juleczek jak najszybciej wrócił cały i zdrowy do domku !!! Bedę się za niego modlić i za Was też żebyście mieli siłe na to wszystko ! :)
Stokrotko !! znam to nad wyraz dobrze...ten stan... też unikam spotkań z ciężarnymi koleżankami i nie daj boże z tymi co już mają dzieci :(
Nie dawno naszemu dobremu znajomemu urodziła się córeczka.... Mieliśmy pójśc do nich w odwiedziny, zobaczyć malutką......zrobiłam scenę mężowi, że nigdzie nie idę, bo będę ryczeć :(
Dzięki Bogu u mnie w domu nikt nie pyta kiedy Wy, kiedy Wy.... wszyscy najpierw licza na moją siostrę... 8 lat starszą i 4 lata po slubie....ale oni raczej nie będa mieć dzieci z wyboru.... więc raczej czepiają się ich :)
Poza tym wiedzą o moim poronieniu i mają świadomośc, że chcemy...tylko wychodzi jak wychodzi.....
Wczoraj było 7 mcy od naszego ślubu.... świętowalismy miesięcznicę z winkiem :D Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie, bo to ostatnie wino z naszej ślubjej kolekcji :) oby było szcześliwe... :) dziś tempka lekko sie podniosła... jesli sie utrzyma, to znaczy, że wczoraj była owulka :) Trzymajcie kciuki ! Tak bym chciała żeby ten cykl był owulacyjny .......
Stokrotko !! znam to nad wyraz dobrze...ten stan... też unikam spotkań z ciężarnymi koleżankami i nie daj boże z tymi co już mają dzieci :(
Nie dawno naszemu dobremu znajomemu urodziła się córeczka.... Mieliśmy pójśc do nich w odwiedziny, zobaczyć malutką......zrobiłam scenę mężowi, że nigdzie nie idę, bo będę ryczeć :(
Dzięki Bogu u mnie w domu nikt nie pyta kiedy Wy, kiedy Wy.... wszyscy najpierw licza na moją siostrę... 8 lat starszą i 4 lata po slubie....ale oni raczej nie będa mieć dzieci z wyboru.... więc raczej czepiają się ich :)
Poza tym wiedzą o moim poronieniu i mają świadomośc, że chcemy...tylko wychodzi jak wychodzi.....
Wczoraj było 7 mcy od naszego ślubu.... świętowalismy miesięcznicę z winkiem :D Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie, bo to ostatnie wino z naszej ślubjej kolekcji :) oby było szcześliwe... :) dziś tempka lekko sie podniosła... jesli sie utrzyma, to znaczy, że wczoraj była owulka :) Trzymajcie kciuki ! Tak bym chciała żeby ten cykl był owulacyjny .......
Aniu81 - popłakałam się dosłownie!! 3majcie się Kochani dzielnie, modle się o siłe dla Was i aby Juleczek szybciutko był z Wami w domu i byście mogli o tych złych przeżyciach zapomnieć jak najszybciej!! :)
Ja mam inaczej niż Wy, tzn - zazdroszczę ciężarnym Dzieciaczków w brzuszku, oraz szczęśliwym Matkom - nie ukrywam :) ale nie mam problemu spotykania się z Dziećmi a wręcz sama się do nich rwie - może to dlatego, że tłumacze sobie, iż te dzieci nie są winne moim problemom oraz Ich Matki...
Ja też wierze, że kiedyś zostaniemy Rodzicami - było mi łatwiej do pewnego momentu, teraz Rodzina zaczyna coraz bardziej naciskać, nie nachalnie, ale teksty typu mojego Taty; ale ja chcę być Dziadkiem, więc czemu maci przerać starania?! - rozwalają mnie...
Poza tym coraz cęściej się łapie na myśli, że gdybym od razu zaskoczyła za dwa miesiące bym rodziła... Ni pomga mi to :/
Ja mam inaczej niż Wy, tzn - zazdroszczę ciężarnym Dzieciaczków w brzuszku, oraz szczęśliwym Matkom - nie ukrywam :) ale nie mam problemu spotykania się z Dziećmi a wręcz sama się do nich rwie - może to dlatego, że tłumacze sobie, iż te dzieci nie są winne moim problemom oraz Ich Matki...
Ja też wierze, że kiedyś zostaniemy Rodzicami - było mi łatwiej do pewnego momentu, teraz Rodzina zaczyna coraz bardziej naciskać, nie nachalnie, ale teksty typu mojego Taty; ale ja chcę być Dziadkiem, więc czemu maci przerać starania?! - rozwalają mnie...
Poza tym coraz cęściej się łapie na myśli, że gdybym od razu zaskoczyła za dwa miesiące bym rodziła... Ni pomga mi to :/
ja do gin idę dopiero z końcem marca, początkiem kwietnia - mam mieć monitoring i teraz właśnie nie wiem, czy powinnam się pokazać u Niego jeszcze przed monitoringiem czy już umówić się konkretnie na 10 dc? Zapomniałam Go o to zapytać, jak Wy myślicie? :)
Bo dodatkowo u mnie przerażają mnie te moje nieregularne cykle, chociaż mam nadzieję, że wyrównają się dzięki tabletkom na tarczyce ;) poza tm zaobserwowałam ostatnio, że od sierpnia do grudnia miałam co 29, w grudniu mi się przedłużył chyba na 31 lub 32 dzień a teraz w styczniu 29 dniowy cykl - chyba całkiem nieźle ;) no i teraz nie wiem co w związku z tym z ginem zrobić :/
Bo dodatkowo u mnie przerażają mnie te moje nieregularne cykle, chociaż mam nadzieję, że wyrównają się dzięki tabletkom na tarczyce ;) poza tm zaobserwowałam ostatnio, że od sierpnia do grudnia miałam co 29, w grudniu mi się przedłużył chyba na 31 lub 32 dzień a teraz w styczniu 29 dniowy cykl - chyba całkiem nieźle ;) no i teraz nie wiem co w związku z tym z ginem zrobić :/