Widok
ja byłam u profesora Ł. i powiem szczerze, że z początku podchodziłam sceptycznie, bo znałam różńych lekarzy jedni wygadani inni nie...ale teraz widzę, żę to naprawdę profesjonalista. Był zawsze na wizytach rzeczowy, fakty, konkretne informacje na temat ścieżki leczenia. Czyli w pracy podchodzi poważnie do tego co robi, poza pracą normalny człowiek :) a zawdzięczam mu dużo bo miałam 44 lata jak podchodziłam do procedury!I się udało, mimo, że uprzedzał nas, że będzie trudno i są małe szanse, ale zrobi co w jego mocy.
Cześć,
Ja leczę się u dr Szymczyka w Invimedzie w Gdyni. Powiem tak - lekarz bardzo miły i przede wszystkim słucha pacjenta, doradza. Niektórzy tylko koszą siano i robią wszystko po łebkach. Tutaj czuję się dobrze, niczym dziecko prowadzone za rękę. Pan doktor wszystko dobrze opisuje, interesuje się i widać, że zależy mu na moim szczęści.
Takie jest moje zdanie - jakbyś miała pytania, pytaj, kochana ;)
Ja leczę się u dr Szymczyka w Invimedzie w Gdyni. Powiem tak - lekarz bardzo miły i przede wszystkim słucha pacjenta, doradza. Niektórzy tylko koszą siano i robią wszystko po łebkach. Tutaj czuję się dobrze, niczym dziecko prowadzone za rękę. Pan doktor wszystko dobrze opisuje, interesuje się i widać, że zależy mu na moim szczęści.
Takie jest moje zdanie - jakbyś miała pytania, pytaj, kochana ;)
Nam się udało w Invimedzie. Z tego co wiem, a przynajmniej w tamtym czasie, to była jedyna klinika, która wykonywała in vitro metodą IMSI, a nie tylko ICSI. Wszystko zależy od tego, jaki problem zdrowotny ma para. Ta metoda przynajmniej w naszym przypadku zwiększyła mocno szanse powodzenia. I się udało- za pierwszym razem :) Łatwo polecać klinikę, dzięki której się udało. Ale na początku mieliśmy dużo sprzeczności, czy dobrze wybraliśmy... Jednak najważniejsza w tym wszystkim była nasza wytrwałość, no i szczęście :) A reszta w rękach dobrego specjalisty.
nie robiłam in vitro, ale po 4 miesiącach leczenia w invimedzie (ogólnie po 5 latach leczenie zanim tam trafiłam) jestem szczęśliwą mamą :)
szwagierka poszła do gamety i leczy się już ponad 1,5 roku niby ma podchodzić do in vitro ale ciągle wymyślają nowe badania i tak miesiące lecą i kasa za wizyty również :/
szwagierka poszła do gamety i leczy się już ponad 1,5 roku niby ma podchodzić do in vitro ale ciągle wymyślają nowe badania i tak miesiące lecą i kasa za wizyty również :/
masz rację zgadzam się z Tobą, pomijam fakt, że siostrę odsyłali z Gamety co chwilę na różne badania i samych wizyt wychodziło multum, nie wiem jak w invimedzie ale w inviccie robią Ci wszystko od razu i nie trzeba po kilka razy przyłazić. No i standardowo na wejściu jeszcze lekarz nie wiedział co jest mojej siostrze, ale wręczył jej jakieś świstki na temat in vitro...wyjadacze z kasy
A ja jestem bardzo zadowolona z Invimedu- chodziłam do dr Kwiecińskiego, uważam, że jest bardzo dobrym specjalistą- udało nam się za drugim razem, natomiast do Gamety zraziłam się bardzo bo od tej kliniki zaczęłam ale tam to na maxa poczułam się obdarta z kasy i totalnie olana- jak dla mnie beznadzieja, i podejrzewam, że ile ludzi tyle opinii jednak dla mnie sprawa była prosta- Gameta odpadła na starcie, Invicta dla mnie za daleko i wypadło na Invimed z czego bardzo się cieszę ;)
POZDRAWIAM
POZDRAWIAM
A mi wydało się mało profesjonalne to, że jak przyszłam na pierwszą wizytę do invimedu to lekarz mało pytał. a w ogole nie pytał o moje choroby, o przyjmowane leki, już nie wspomne o tym, że nie wiedziałam, że dobrze by było gdybym z mężem była na pierwszej wizycie. I w efekcie mąż musiał dylać sam i ja też byłam sama. Generalnie całe prowadzenie procedury było dziwne, prawie nic nie wiedziałam a jak miałam pytania to na wizycie połowy nie pamiętałam, lekarz tez odpowiadał tak, że właściwie nic nie rozumiałam- jakby mi czytał fachową książkę! Moja koleżanka z Warszawy podchodziła do innej kliniki i mówiła, że lekarz jej kazał wręcz przynieść listę pytań na kartce! odpowiedział na wsyzstkie, więc później dopytywałam jej co i jak naszczęście. Nie udało się i teraz mam tam tylko 1 zarodek. Jak się nie uda to pójde już napewno do innej kliniki, więC NIE POLECAM
Marta - masz rację warunki straszne, ciasno i duszno. U dr Czecha nie byłam, ale przyjmowął mnie dr Śliwiński, niestety przestymulował mnie i potem leżałam w szpitalu...zebrał mi się płyn w otrzewnej - niestety jest bardzo niebezpieczne. Od tamtej pory już nie podeszłam do in vitro i nie mam dziecka :(