Widok
ja też mam ochotę na te kotlety ;)
albo na pastę jajeczną ze szczypiorkiem :P
nie wiem - jakoś tak mam, że jak widzę jajka na twardo ze szczypiorkiem (przekrojone na pół albo rozdziabane na pastę) to mi się kojarzy z wiosną :P (żółty i zielony) ;)
a teraz jestem już baaaardzo spragniona nowej pory roku ;P
albo na pastę jajeczną ze szczypiorkiem :P
nie wiem - jakoś tak mam, że jak widzę jajka na twardo ze szczypiorkiem (przekrojone na pół albo rozdziabane na pastę) to mi się kojarzy z wiosną :P (żółty i zielony) ;)
a teraz jestem już baaaardzo spragniona nowej pory roku ;P
o ja jak studiowalam na pg to w syrence obowiazkowo jadalam...az remont zrobili.. i zarcie zdrozalo i juz nie jst takie dobre:(
to jedzienie w gdyni w slonecznym dla mnie jest niejadalne:/
ale widzialam ze na warszawskiej otworzyli nowy bar mlczy na wysokosci gdynia gl pkp?? ktos tam moze jadl?? warto??
to jedzienie w gdyni w slonecznym dla mnie jest niejadalne:/
ale widzialam ze na warszawskiej otworzyli nowy bar mlczy na wysokosci gdynia gl pkp?? ktos tam moze jadl?? warto??
ja najbardziej lubię bar mleczny Słoneczny w Gdyni na Władka.
Kotlet jajeczny zawsze! jak tylko jest (w Syrence we Wrzeszczu mnie rozczarował).
W Gdyni mają pyszne "pasztety barowe" czyli naleśniki z farszem jak kotlet jajeczny, na to pieczarki w śmietanie i duszona kapusta mmmm :)
W ogóle mają tam pyszne naleśniki, takie babciowe, a nie jak "krepsy" w naleśnikarniach.
Kotlet jajeczny zawsze! jak tylko jest (w Syrence we Wrzeszczu mnie rozczarował).
W Gdyni mają pyszne "pasztety barowe" czyli naleśniki z farszem jak kotlet jajeczny, na to pieczarki w śmietanie i duszona kapusta mmmm :)
W ogóle mają tam pyszne naleśniki, takie babciowe, a nie jak "krepsy" w naleśnikarniach.
Ja swojego czasu kiedy pracowałam, latałam do baru mlecznego na Grunwaldzkiej :)
Uwielbiałam zupę owocową :)
a na drugie kotlecik jajeczny lub na słodko leniwe.
Ostatni raz jak tam byłam zamówiłam sobie gulasz z kaszą i coś mi nie pasowało ( nie cierpię gulaszu ) ;) Po kilku dniach okazało się, że jestem w ciąży :)
Uwielbiałam zupę owocową :)
a na drugie kotlecik jajeczny lub na słodko leniwe.
Ostatni raz jak tam byłam zamówiłam sobie gulasz z kaszą i coś mi nie pasowało ( nie cierpię gulaszu ) ;) Po kilku dniach okazało się, że jestem w ciąży :)
Z marchewka z groszkiem ja moge pomoc - jesli chcesz zeby wyszla Ci taka jak z baru mlecznego musisz kupic marchewke z groszkiem w sloiku w zalewie. Zalewe odsaczasz do garnuszka. W drugim garnuszku gotujesz krotko i w malej ilosci wody marchewke z groszkiem - zalezy jak miekkie sa warzywa po wyjeciu ze sloika. Jak warzywa sa juz miekkie to do zalewy ktora wylalas ze sloika dorzucasz lyzke cukru i jedna-dwie lyzki maki - zalezy ile masz tej zalewy. Rozmieszaj ladnie make zeby nie bylo grudek. Zalewe z cukrem i maka wlej do marchewki z groszkiem i postaw jeszcze raz na gazie zeyby zagotowac. Mieszaj bo bedzie gestniec. Nie gotuj za dlugo ani kilka razy bo niestety ale dzisiejsza maka ma slaby gluten a co za tym idzie po ktoryms razie rozpada sie i zamiast gestego sosu robi sie woda. Smacznego.