Widok
ja nikogo nie staram się przekonać na siłę, dyskutujemy luźno na temat wiary i wybacz ale nie Ty mi bedziesz dyktować co mam robić, zainteresuj się swoim czasem i zyciem a nie czyimś. Czy zmuszam kogoś do czegoś? przytocz mi jedno zdanie w którym zmuszam kogokolwiek... zapoznaj się z całym wątkiem a potem oceniaj. A drwiny z paciorka zachowaj dla koleżanek Twojego pokroju...
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
nie wydaje mi się, komentuję ponieważ jak zauważyłaś jestem założycielką wątku i bardzo ciekawi mnie temat. Poza tym czytałam Twoje odpowiedzi gdzie w każdym wątku podpisujesz się inaczej min W.T gdzie bys się rzuciła z rękami na dziewczynę która zapytała czy kąpie się dziecko w jeziorze, no cóż wg Ciebie jak śmiała w ogóle o takie coś zapytać prawda?? wybacz ja nie mam zamiaru wdawać się z Tobą w tego typu dyskusje. Prosiłam o przytoczenie zdania gdzie kogoś zmuszam do czegokolwiek, znalazłaś? koniec dyskusji nie będę się tłumaczyc osobie która z góry ocenia ludzi nie mając właściwych argumentów.
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
Zazdroszczę ludziom, którzy szczerze Wierzą.
Moja teściowa jest jedną z niewielu znanych mi osób, która żyje z Bogiem , która z przyjemnością chodzi do kościoła, modli się, odmawia różańce.
Jest wykształconą i radosną kobietą, nie jakimś tam kołtunem czy obłudnicą, która chodzi do kościoła bo sąsiedzi patrzą. Mówi, że odnajduje w Bogu spokój, że w nim pokłada nadzieję, że wiara pomogła jej w życiu wiele razy przetrwać najgorsze chwile (a miała ich sporo). Mówi, że dzięki temu wie, że nigdy nie była w życiu sama :)
Ja niestety nie posiadam takiej wiary a szkoda bo nawet udowodniono naukowo, że ludzie wierzący są większymi optymistami, osiągają większe sukcesy w życiu, łatwiej im się żyję- pewnie dlatego, że oni WIEDZĄ, że POTEM "będzie dobrze" :)
Obchodzę święta i tak naprawdę powinnam napisać, że stanowią dla mnie tradycję ale nie napiszę, ponieważ to stwierdzenie (ostatnio tak samo modne jak słowo generalnie czy trendy;) jest tylko marnym wybiegiem, w ten sposób najłatwiej wytłumaczyć, że wiarę traktujemy wybiórczo: święta, choinka, zastawiony stół i prezenty są cacy, nabożeństwa co niedzielę, spowiedź, różańce już są be be. Przeprowadzamy selekcję i wybieramy to co nam pasuje, niestety ja nie jestem w niczym lepsza ;) Żałuję, że brak mi odwagi i konsekwencji, żeby jednoznacznie opowiedzieć się po jednej ze stron (pociesza mnie myśl, że podobny kłopot ma jakiej 80% katolików ;)
Moja teściowa jest jedną z niewielu znanych mi osób, która żyje z Bogiem , która z przyjemnością chodzi do kościoła, modli się, odmawia różańce.
Jest wykształconą i radosną kobietą, nie jakimś tam kołtunem czy obłudnicą, która chodzi do kościoła bo sąsiedzi patrzą. Mówi, że odnajduje w Bogu spokój, że w nim pokłada nadzieję, że wiara pomogła jej w życiu wiele razy przetrwać najgorsze chwile (a miała ich sporo). Mówi, że dzięki temu wie, że nigdy nie była w życiu sama :)
Ja niestety nie posiadam takiej wiary a szkoda bo nawet udowodniono naukowo, że ludzie wierzący są większymi optymistami, osiągają większe sukcesy w życiu, łatwiej im się żyję- pewnie dlatego, że oni WIEDZĄ, że POTEM "będzie dobrze" :)
Obchodzę święta i tak naprawdę powinnam napisać, że stanowią dla mnie tradycję ale nie napiszę, ponieważ to stwierdzenie (ostatnio tak samo modne jak słowo generalnie czy trendy;) jest tylko marnym wybiegiem, w ten sposób najłatwiej wytłumaczyć, że wiarę traktujemy wybiórczo: święta, choinka, zastawiony stół i prezenty są cacy, nabożeństwa co niedzielę, spowiedź, różańce już są be be. Przeprowadzamy selekcję i wybieramy to co nam pasuje, niestety ja nie jestem w niczym lepsza ;) Żałuję, że brak mi odwagi i konsekwencji, żeby jednoznacznie opowiedzieć się po jednej ze stron (pociesza mnie myśl, że podobny kłopot ma jakiej 80% katolików ;)
Bzzz włąśnie pokazałaś co jest dla Ciebie ważne... "Obrażać mogą tylko zalogowani" czy ja Cię czym uraziłam? oskarżyłaś mnie niesłusznie bez zapoznania się z całym wątkiem. Napisałaś że jestem nawiedzona i sprana. Nie znasz mnie więc nie obrażaj bo ja Ci krzywdy nie zrobiłam. Poza tym żeby mnie urazić musiałabyś dla mnie coś znaczyć...resztę dopowiedz sobie sama.
Ps. Bóg i tak Cię kocha... ;) taka jestem nawiedzona!
Ps. Bóg i tak Cię kocha... ;) taka jestem nawiedzona!
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
A ja trochę z innej beczki :) Są tu może mieszane małżeństwa? Ja jestem katoliczką a mój mąż protestantem - dzieci wychowujemy w wierze katolickiej. Razem tak zdecydowaliśmy, mój mąż się zgodził ale jak chłopcy dorosną to sami zdecydują i jak będą chcieli przejść na religię ojca to nie będę oponować. A jak jest u Was????
Ktoś kiedyś powiedział: "Chcesz zobaczyć Boga spójrz w oczy dziecka" ot takie banalne zdanie wydawało mi się kiedyś. Dzisiaj kiedy patrzę w oczy mojej córeczki, widzę że zdanie to stało się sensem mojego życia. Patrząc w oczy dziecka zastanawiam się od kogo jak nie od Stwórcy może pochodzić ta czysta i niewinna istotka. W naszej miłości do dziecka powinniśmy widzieć miłość Boga do nas. W tej miłości powinniśmy trwać i iść przez życie bez względu na drobiazgi które nas różnią. Dostaliśmy od Boga wolną wolę i korzystamy z niej bez ograniczeń. Dlaczego jednak przeszkadza nam jeśli ktoś inny korzysta ze swojej? Dlaczego tak łatwo przychodzi nam krytykowanie i osądzanie innych? Nie próbuję tutaj nikogo umoralniać bo sam często jestem taki sam. Słaba i przewrotna jest ta nasza ludzka natura...