Widok

Jak wygląda planowana cesarka na Zaspie

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Niestety na ostatniej wizycie okazało się, że szykuje mi się planowana cesarka.

Chciałam podpytać się tych z Was które tam rodziły jak to wygląda?

Czy któraś z Was miała tam cesarkę "planowaną" ?
Czy cesarka była wykonywana "na zimno" - po wpisaniu "w zeszyt", czy odsyłali Was do domu, żeby się zaczęła akcja?
(w moim przypadku niestety lekarz powiedział, że lepiej ją zrobić zanim się zaczną skurcze, ale nie wiem czy szpital dopuszcza taką ewentualność)

Jak wygląda przebieg samej cesarki i obecności męża w jej trakcie? (domniemam, że nie może wejść na salę operacyjną, ale czy może być ze mną zanim mnie na tą salę zabiorą?)

Co po cesarce? Czy malucha zabierają ode mnie? Czy możliwy jest kontakt skóra do skóry? Jeśli tak to przez jaki czas? Czy może mąż może kangurować Malucha?

Czy osoba towarzysząca może ze mną przebywać po porodzie, jeśli tak to jaki czas?

Ogólnie Wasze wrażenia... Jak jest z pomocą położnych po cc?

Będę wdzięczna za wasze relacje.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
1. u mnie cesarka wykonana na zimno, umowiona na konkretny dzien i godzine

2.Mąz jest z Toba do momentu zabrania Cie na sale operacyjna, wtedy czeka za drzwiami, gdy rodzi sie maleństwo mąż wchodzi do pokoju obok do dziecka

3.Maluch był ze mną cały czas, kładą Ci na brzuch już w sali gdzie dochodzisz do siebie

4.Mąż mógł zostać dosłownie na 5 min

Pomoc położnych średnia, jak zawołasz to są ale jak już poprosiłam o pomoc w przystawieniu do piersi to pani była obrażona że jej głowę zawracam. Najlepiej o nic nie prosić bo chodzą jakieś takie naburmuszone
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dwukrotnie miałam robioną cesarkę na Zaspie - 3 lata temu i w styczniu tego roku.
Na początku trafiasz na sale porodową - mąż może tam przebywać z Tobą, na samej cali operacyjnej w trakcie "zabiegu" mąż czeka na korytarzu. Samo cięcie trwa bardzo szybko. W obu przypadkach miałam miłą, fachową opiekę anestezjologa. Dziecko za pierwszym razem zobaczyłam już owinięte - dosłownie na chwilę ze względu na to że był to wcześniak - po porodzie zaraz zabrany na oddział neonatologiczny, mąż został od razu poproszony i widział jak dziecko, mierzą, ważą, mógł robić zdjęcia.
W drugim przypadku podczas szycia pokazali mi malucha i mogłam pocałować pociechę, zabrali do ważenia, mierzenia. W tym czasie mąż został poroszony do salki a po chwili na salę operacyją ( 3 lata temu również ) i wraz z lekarzem przenosił mnie na inne łóżko.
Po wyjechaniu z sali operacyjnej położna czekała już z dzieciątkiem na korytarzu i razem zostałyśmy przewiezione na oddział. Dziecko od razu przystawione do piersi, mąż mógł zostać dosłownie 3-5 min i musiał wyjść.
Opieka położnych ok, nie narzekam, trzeba mieć na uwadze, że to nie hotel.. gdy prosisz o pomoc w przyłożeniu do piersi nie robią problemu - żadna zmiana mi nie odmówiła - każda położna ma swój sposób wtedy poznajesz i wybierasz jaki ci odpowiada i pasuje.
Zdarzają się kobiety ( np. rodzące raz n-ty ) że wzywają położną dzwonkiem pod bele pretekstem - wtedy one się denerwują.

Pierwszą cesarkę miałam z zaskoczenia, 35 tc odejście wód w domu, dziecko położone miedniczo - zrobiona na sucho, bez wywoływania skurczy itp.
Druga cesarka planowana na 21-go stycznia - trafiłam na porodówkę 16-go odszedł czop - bardzo mokry, myślałam że ciekną mi wody - po popadaniu zaczęły się skurcze - czekali na rozwarcie i aż skurczę będą częstsze ( lepiej dla dziecka ) - cieli mnie przy rozwarciu na 3 palce i skurczach co 2 min.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
dzięki dziewczyny.

a może któraś jeszcze się podzieli swoimi doświadczeniami? :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja miałam cc 1,5 roku temu, dokładnie :)
planowane, córcia w położeniu miednicowym, na usg u swojego gina stwierdził on, że mała nie przybiera i dostałam skierowanie na ip, pojechałam za Zaspę, przyjęli mnie na patologię a że był piatek to wpisali mnie w zeszyt na poniedziałek na 9 rano i tak sobie czekałam
mąż był ze mną na oddziale od 8 rana (niby nie ma odwiedzin o tej godzinie ale nie było problemu), potem ja pojechałam na salę operacyjną a on siedział na korytarzu, po cięciu zabrali małą na ważenie i mierzenie i poprosili męża wiec on pierwszy ją widział i trzymał, potem zawiniętą przynieśli do mnie i pokazali a następnie pojechaliśmy wszyscy na pooperacyjną, mąż tachał walizkę :) Lilkę od razu przystawili mi do piersi a mąż wyjął najpotrzebniejsze rzeczy z walizy i musiał uciekać
opieka - ja byłam zadowolona, przy dziecku pomagaja bardzo, Lilka miała sapkę, niedokładnie oczyszczony po porodzie nosek i pielęgniarka przychodziła co chwilę sprawdzać co i jak, powiesiła na łóżeczku mokrą pieluszkę i zmieniała ją w nocy kilka razy, no i przystawiały dziecko bez problemu, jeżeli chodzi o opiekę nade mną to przyszła pielęgniarka, przyczepiła mi do łóżka barierke i powiedziała że trzeba wstać i wyszła, jakoś sobie poradziłam, dowlekłam się do łazienki ale byłam tam dość długo chyba bo kobietka przyszła sprawdzić czy wszystko ze mną ok, po czym wygoniła mnie na salę i powiedziała ze ona ogarnie łazienkę po mnie - ogólnie byłam naprawdę zadowolona, byłam 3,5 doby i tylko jedna zmiana "taka sobie" a reszta babeczek była naprawdę super
ogólnie uważam, że warunki naprawdę ok a i z samego zabiegu jestem zadowolona - mam mała bliznę z którą nic się nie działo
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja nie miałam planowanej cesarki ale opiszę jak wyglądało ze mną.

Rozbierasz się na sali porodowej i zakładają cewnik i wiozą na salę operacyjną. Mąż do momentu zawiezienia na salę operacyjną jest z Tobą w momencie jak już jesteś na sali operacyjnej stoi za drzwiami. Od momentu wjechania na salę do momentu wyjęcia dziecka jest może 5 7 minut.Dziecko zabierają do pomieszczenia obok wszytko słyszysz, ale nie widzisz :) i wołają męża drzwiami bocznymi. W trakcie jak Cię zszywają mąż jest z dzieckiem momencie zakończenia operacji przewożą Ciebie i dziecko na salę pooperacyjną i mąż idzie z Tobą i powiem tak zależy od pielęgniarek ile ten mąż może z Wami jeszcze po siedzieć. Ze mną mąż nie siedział, bo mamy jeszcze jedno dziecko i trzeba było do niego jechać, a któregoś dni była cesarka to mąż z godzinę na pewno siedział u żony.Po przewiezieniu i podłączeniu wszelakich kroplówek położeniu piasku na brzuch dziecko kładą obok Ciebie i tak jak ze mną leżał całe 6 godzin bo kolejne 2 można było zacząć się ruszać wiec z maluszkiem nie za bardzo.
Była kilka sytuacji w których człowiek nie wiedział czy dobrze, że się odezwał. Np musiał sama wstać po tych 8 godzinach bez żadnej pomocy żadnych drabinek jak to położna mi odpowiedziała nikt Pani dźwigać nie będzie nie liczyłam na dźwiganie tylko może jakieś wskazówki jak wstać (przy pierwszym dziecko cc miała w wojewódzkim i tam położne pomagały wstać podmyć się i dopiero poszły).Przewozili nas na drugą salę ja tam sobie poradziłam z torbami, ale kobieta koło mnie była bez sił i torby swojej nie dźwignęła a miała dużo to położna szurała po podłodze,bo jej za dźwiganie toreb nie płacą. Ja wiem, że tam jest dużo cesarek bo jednego dnia było 10!
Miała cc teraz w marcu.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jeżeli masz lekarza prowadzącego ze szpitala to umówi Cię na konkretny dzień i godzine (ja tak miałam)jeżeli nie,to będą czekali do ostatniej chwili,(być może urodzisz sama sn.)tak właśnie na Zaspie czekają..piszę z własnego doświadczenia.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
No w moim przypadku nie ma możliwości porodu SN ze względu na ułożenie łożyska, a mój lekarz prowadzący powiedział, że lepiej nie czekać do skurczy bo może się to kończyć krwotokiem, więc bezpieczniej zrobić CC "na zimno", zanim zacznie się cala akcja, chyba że akcja zacznie się np miesiąc przed terminem to wtedy nie ma wyjścia :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miała dwie cc na zaspie. Pierwsza nieplanowana (02. 2012), na partych skurczach tętno dziecka niebezpiecznie spadało i zapadła mega szybka decyzja o cięciu. Drugie cc już planowane (02.2014), dokładnie na 10 dni przed datą porodu wyliczoną na podstawie OM.

Czy któraś z Was miała tam cesarkę "planowaną" ?
Tak, byłam umówiona z lekarzem na konkretny dzień i godzinę . Ja miałam lekarza prowadzącego z Zaspy co ułatwiało wszelkie formalności.
Czy cesarka była wykonywana "na zimno" - po wpisaniu "w zeszyt", czy odsyłali Was do domu, żeby się zaczęła akcja?
Na "zimno", ale podano mi oksycotynę byc dać sygnał dziecku. Trochę poczułam skurczy (godzina cc uległa przesunieciu o 2 h ze wzgledu na nagła cc innej pacjentki)

Jak wygląda przebieg samej cesarki i obecności męża w jej trakcie? (domniemam, że nie może wejść na salę operacyjną, ale czy może być ze mną zanim mnie na tą salę zabiorą?)
Najpierw przygotowywuja Cię w sali do sn do cięcia (oksytocyna, ktg, cewnik). Jesteś z mężem. Póżniej ty jedziesz na salę do cc, a mąż czeka na korytarzu. Po urodzeniu dziecka mąz jest zapraszany do cześci sali gdzie ważąi badają malucha-moze zrobić zdjęcia, wziąść na rece etc. Po zszyciu Ciebie zapraszają go aby pomógł przeniesć Ciebie z stołu operacyjnego na lózko którym wiozą Ciebie na sale po cc.

Co po cesarce? Czy malucha zabierają ode mnie? Czy możliwy jest kontakt skóra do skóry? Jeśli tak to przez jaki czas? Czy może mąż może kangurować Malucha?
Malucha pokazali mi tuz po wyjęciu, a po badaniu przynieśli by dac całusa. Po zszyciu wszyscy jedziecie na sale po cc, Ty, maluch w swoim łózeczku, a za Wami podąża mąż z torbami. Akurat tym razem trafio mi sie że byłam pierwsza w pokoju, więć męza miałam dla siebie ponad 2 h-aż do przybycia nastepnej pacjentki. Jej maż mógl byc juz tylko max. 20-30 min. Między nami był parawan. Dziecko od razu jest przystawiane do piersi. Mi duzo pomagał mąż i dziecko przez prawie 2h bardzo aktywnie ssało. Cały czas dziecko jest przy Tobie-wsadzają Ci pod pachę, ale jak zapewniła położna napewno nie spadnie.

Czy osoba towarzysząca może ze mną przebywać po porodzie, jeśli tak to jaki czas? j.w.

Ogólnie Wasze wrażenia... Jak jest z pomocą położnych po cc?
To zależy na kogo trafisz. To zależy jak będziesz się czuła po cc-to bardza indywidualna sprawa. Np. po pierwszej cc nie miałam dreszczy, po drugiej takie że łózko pode mna chodziło. Nie dość ze czujesz straszne zimno to dreszcze potegowały bół gdy ustępowało znieczulenie. Poza tym nie nalezy zwlekać ze wstaniem, warto ruszać nogami (jak zaleca połozna) jak tylko zaczynasz je czuć. Jeśli chodzi o pomoc przy wstaniu- radzisz sobie sama, ostatnim razem nawet nie było drabinek. Dziewczyna z łózka obok nie radziła sobie ze wstaniem - zero pomocy ze strony połoznych. Motywacja na zasadzie: Jak sobie teraz Pani nie radzi to jak sobie Pani poradzi z opieką nad dzieckiem? Ale podobno twarda motywacja lepiej działa na pacjentki. Pomoc laktacyjna-spora, ale nie odczułam terroru laktacyjnego.
Ważne- pamiętaj o lewatywie w dniu cc.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Justa - dzięki! Bardzo fajne i szczegółowe informacje! Wielkie dzięki...
a czemu o lewatywie? Myślałam, że to dotyczy tylko sn, by było "czyściej" w momencie porodu...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dlatego, że wypróznienie wiaże sie z pracą mięśni brzucha. A te przęciete i ból nie do zniesienia. Przekonasz sie o tym próbujac tuz po cięciu kichnąć, kaszlnąc, zaśmiac sie.... Im dalej od cięcia nastapi wypróznienie tym lepiej, stąd lewatywa. Polecam też czopki glicerynowe jakby był problem.
Generalnie, ja dobrze wspominam obydwie cc i pobyt w szpitalu na Zaspie. Tyle, że u mnie było bezproblemowo.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
a to mi to chyba nie grozi, bo ja przed ciążą potrafiłam się załatwić raz na 5 dni, a teraz to już w ogóle ;)

Mam nadzieję, że u nas będzie dobrze - najbardziej się boję, że będę miała problem z pokarmem...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Opieka laktacyjna jest, połozne pomagają chętnie żeby laktacja ruszyła. Jest elektryczny laktator. Ale też wazne sa chęci pacjentki. Dziewczyna z pokoju ode mnie chciała karmc piersia, ale jak uslyszała ze oprócz prób przystawiania dziecka ma pracowac co 3-4 h z laktatorem, tez w nocy to chęc karmienia dziecka piersia zmalała. Nie mogła pojac, że jak nie będzie stymulowac karmienia piersia to laktacja padnie....
A jeśli chodzi o karmienie po cc to nawet przy planowej cc nie było problemu. Wazne, zeby dziecko jak najszybciej przystawić do piersi. Piszą, że do 2 h po porodzie dziecko jest nastawione na ssanie. A w ruszeniu laktacji najważniejsza rolę gra usunięcie łozyska , a nie sposób rodzenia sn czy cc. Ja łatwiej maiałam z laktacja po planowej cc niz po pierwszej, gdzie własciwie zaliczyłam 90% porodu sn. Z tego co zauważyłam, największy problem miały dziewczyny z karmieniem jesli miały tzw. wklesle brodawki. Polecam książkę Warto karmić piersią - M.Nehring-Gugulska
Przepraszam za literówki, ale ogarniam 2 urwisów w międzyczasie ;-)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
ja miałam cesarkę na Zaspie w zeszłym roku - kompletnie nieplanowaną...

wygląda to dokładnie tak, jak piszą moje poprzedniczki - jesteś z mężem na sali porodowej, zakładają Ci cewnik, wiozą na salę operacyjną, robią znieczulenie w kręgosłup, wyciągają dziecko i dosłownie na 2 sekundy pokazują i lecą je mierzyć, warzyć i badać. Przy tych wszystkich czynnościach jest mąż, może robić zdjęcia. Potem przynoszą owinięte dzieciątko na salę, żebyś jeszcze raz je zobaczyła.
Z sali przewożą do sali poporodowej i od razu przystawiają dziecko do piersi. Mój synek leżał tak na mnie przez pierwsze 3 godziny :) Mąż niestety musi szybko zmykać :( Proszą tylko o wypakowanie niezbędnych rzeczy - koszuli nocnej, kosmetyków, wody i musi iść.

Nie wolno mieć w tym dniu pomalowanych paznokci, ponieważ anestezjolog przez cały zabieg obserwuje, czy nie zaczynają Ci sinieć palce.

Jeśli chodzi o opiekę - na 6 z plusem. Tylko jedna położna jest ponura, reszta to super-ciocie :D Zawsze pomogą - i z karmieniem, i z bólami brzuszka, kiedy idzie smółka i ogólnie podnoszą na duchu. Wiele razy je wzywałam i nigdy nie spotkałam się z niemiłą reakcją.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
A tak odświeżę - może ktoś jeszcze coś napisze :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też będę wdzięczna za inf. Rozważam zupełnie na poważnie cc właśnie tam. Powiedzcie czy maluszek zostaje od razu już z Tobą, czy na noc zabierają na neonatologię? Na Klinicznej pierwsza noc dziecko spedza na innym oddziale, pamiętam , że byłam zadowolona, bo czułam się tak masakrycznie, że i tak nie byłabym w stanie wstać do niego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziecko jest na tym samym oddz. co ty tylko w specjalnej sali dla maluchów gdzie siedzi pielęgniarka non stop i tylko nimi się zajmuje,nie wywożą z oddziału no chyba ,że dziecko rodzi się chore ,przynajmniej tak było jak ja rodziłam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czyli nie musisz staczać heroicznej walki z własnym brakiem sił i bólem, żeby je np. w nocy przewinąć czy nakarmić? A do karmienia przynoszą ?
Bo zrozumiałam na początku , że zaraz po cc dostajesz malucha już na stałe i raczej ikt Ci nie pomoże przy pielęgnacji. Ja sobie tego szczerze mówiąc nie wyobrażam, bo pierwsza doba była dla mnie naprawdę straszna. Nie wiem czy tylko ja taka jestem słaba, czy może to normalne, ale dla mnie samo wstanie do toalety trwało kilka minut i było wyczynem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja miałam dziecko przez jakieś 2 h po porodzie później na noc zabrały ją do siebie i przywiozły rano ale ze względu na to,że u małej pojawił się problem z powrotem ją zabrały i tak naprawdę dostałam dziecko po pełnej dobie od porodu, na pocz. i tak nie miałam pokarmu dokarmiały ją mm,dodatkowo rano same jeszcze dziecko kąpały przez cały okres naszego pobytu na oddziale,ja po pierwszej dobie już dobrze się czułam a za dużo roboty przy małej nie miałam tylko przewijanie i karmienie co 3 h,cały czas spała obudziła się oczywiście w domu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam pytanie jeszcze jedno - czy wiecie jaką szczepionką są obecnie szczepione maluchy na Zaspie?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (142 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

Znacie Dr Karinę Kulikowską-Ciecieląg (21 odpowiedzi)

jak w temacie :) jakie macie doświadczenia, opinie?

do góry