Widok
jak czytam to co piszą dziewczyny rodzące w maju, to stwierdzam, że też pewnie urodzę na początku maja... ja na krześle nie usiedzę dłużej niż 15 min, mała tak kopie, a od dwóch dni pośladkami wypycha mi brzuch już na wysokości pępka, a nawet wyżej, tak że mam wrażenie, że mi skóra pęknie od środka, jest to najciemniej niekomfortowe, nie boli, ale jest bardzo nieprzyjemnie. Zresztą będąc na badaniu z mamami rodzącymi pod koniec kwietnia wyglądałam identycznie z moim brzuszkiem, a nawet był większy od jednej z mam. Także zapowiada się mi duży maluszek... i rozstępy... myślę, że te krostki to jednak nie uczulenie... zmieniłam kremiki i nie ma żadnej poprawy, ale za to jest swędzenie, obawiam się, że rozstępy robią mi się w tym miejscu, w świetle dziennym zauważyłam takie jaśniutkie wąskie paski, pewnie to początki rozstępów.
Niestety w przypadku pierwszej ciąży, uczy się na własnym doświadczeniu i błędach, ja nie ukrywam, że działam po omacku. Mi też pozwolono zabrać cytrynę, ale skoro 3 inne dziewczyny siedzące obok dały rade wypić glukozę bez problemu i jeszcze mówiły, że nie jest tak źle to i ja pomyślałam, że przetrwam to bez problemu i jednak się myliłam.
Z wyborem szpitala to ogólnie jest porażka.... ja wczoraj zdecydowałam, że nie rodzę i maleństwo zostaje w moim brzuchu... przeczytałam sporo opinii o różnych szpitalach m.in. o wejherowie i odechciało mi się porodu, przerażają mnie wizje zwlekania z cc, niedotlenienia itd. O każdej placówce piszą pozytywnie i negatywnie, pozostaje opcja szukania szpitalnych przyjaciół i znajomości i oczywiście odpowiednia ilość gotówki.
Z wyborem szpitala to ogólnie jest porażka.... ja wczoraj zdecydowałam, że nie rodzę i maleństwo zostaje w moim brzuchu... przeczytałam sporo opinii o różnych szpitalach m.in. o wejherowie i odechciało mi się porodu, przerażają mnie wizje zwlekania z cc, niedotlenienia itd. O każdej placówce piszą pozytywnie i negatywnie, pozostaje opcja szukania szpitalnych przyjaciół i znajomości i oczywiście odpowiednia ilość gotówki.
Ja juz po tym badaniu robiłam koniec stycznia mój mąż wziął wolne i mnie zawiózł i czekał ze mną w aucie bo za kazdym razem po tym badaniu mam odlot i tez cytrynke miałam,Od wczoraj poleguje bo tak mnie coś wczoraj rano zakuło z prawej strony w brzuchu że aż mnie zgiełlo dzis lepiej chyba mi sie cosik tam powiększa a i mały juz kopie tak boleśnie o dłuższym siedzeniu na krzesle nie ma mowy.
cytryne wkrapiajce od razu- co najmniej cwiartke:), mnie nawet lekarka powiedziala, ze mam wziac. wyszlam na dwor, bo troche chłodniej, siadlam na lawce i siup. dla mnie to nie bylo slodkie, ale jak czekalam az mi wypisze kwitek za inne badanie to ona zgestniala, wiec ta konsystencja byla okropna, ale po cytrynie dalo sie wypic:)
Ja także zakupiłam glukozę w aptece i stawiłam się z nią w laboratorium,
nikt mi nie powiedział, o tym, że jak zwymiotuje to mam pójść do domu, a naprawdę mną, aż trzęsło po 40 min nadal wyglądałam jak zwłoki, także jak możecie wkrapiajcie cytrynę:).
Ja w głębi liczę na to, że badanie może jakimś cudem wyjdzie.. we wtorek mam wizytę, to zobaczę co mi lekarz powie.
nikt mi nie powiedział, o tym, że jak zwymiotuje to mam pójść do domu, a naprawdę mną, aż trzęsło po 40 min nadal wyglądałam jak zwłoki, także jak możecie wkrapiajcie cytrynę:).
Ja w głębi liczę na to, że badanie może jakimś cudem wyjdzie.. we wtorek mam wizytę, to zobaczę co mi lekarz powie.
Co do porodu na Klinicznej, to przyjechałam ze skurczami co ok 3-4 min i rozwarciem na 4 palce. Męża od razu nie wpuścili, pomógł mi się przebrać, odprowadził na porodówkę i musiał czekać, aż go wezwą, bo akcja była za mało rozkręcona (nie wracał do domu, tylko dzielnie siedział pod drzwiami). Leżałam ok. 40 minut na porodówce sama, po serii badań nieśmiało spytałam, czy mąż by mógł już do mnie wejść. Położna chyba trochę niechętnie, ale się zgodziła. Mąż wszedł do mnie ok. 13, urodziłam o 18:20, cały ten czas już był ze mną.
czerwcowa nie chcę Cię martwić, ale będziesz musiała powtórzyć badanie. jak się zwymiotuje to niestety po badaniu. dziwię się, że czekałaś do 2h. mi powiedzieli od razu, że jak wydalę to co przyjęłam to mam się do nich zgłosić, badanie nieważne i będzie trzeba przyjść znów.
bidulka... mi też było tak niedobrze, że aż poszłam na dwór, ale jakoś jednak przetrwałam...
bidulka... mi też było tak niedobrze, że aż poszłam na dwór, ale jakoś jednak przetrwałam...
Co do porodu na Zaspie to mój mąż był ze mną od początku do końca i nikt Go nie chciał wypraszać. Położna tylko krzywo spojrzała, jak stwierdził, że skoro na razie się nic nie dzieje to On sobie krzyżówki porozwiązuje :D Zrobił skruszoną minę i od razu je schował spowrotem do torby...
Ja na glukozę idę dopiero w przyszłym tygodniu, mam nadzieję, że będzie wszystko ok przy tej ilości słodyczy, które zajadam...
Ja na glukozę idę dopiero w przyszłym tygodniu, mam nadzieję, że będzie wszystko ok przy tej ilości słodyczy, które zajadam...