Widok
Dziś zrobiłam badania (morfo, toxo, mocz, Wr i cukier w surowicy) w przychodni i zapłaciłam 100 zł!!! Miałam skierowanie od prywatnego. ponoć, gdybym miała skierowanie od lekarza z tej przychodni to byłyby za darmo, a od innego to się płaci! O zgrozo!!! Czy u Was też tak jest?
Może takie są ceny teraz, ale wydaje mi się, że jak w poprzedniej ciąży robiłam, to mniej płaciłam, ale wtedy robiłam gdzie indziej.
Może takie są ceny teraz, ale wydaje mi się, że jak w poprzedniej ciąży robiłam, to mniej płaciłam, ale wtedy robiłam gdzie indziej.
Fajnie, że zaglądają tu dziewczyny z roku ubiegłego, powiedzcie, jak to jest ze spacerami w listopadzie i grudniu. Taki maluch, a za oknami szaruga, w tym roku jeszcze koszmarna zima, to i tak pewnie kupę czasu siedziałyście w domu z maluchami, a może się mylę. Mnie trochę dołuje to, że nie wyjdziemy na dwór zbyt szybko.
no własnie tez sie zastanawiam jak to bedzie z tym spacerami w zime ;/ W każdym razie, mam pytanie jak bardzo zmienilo sie wasze zycie odkad wiecie ze bedzicie miały dziecko, albo jak dziecko(pierwsze) zmienilo wasze zycie? Znam co najmniej 2 babki ktorym totalnie odbilo po narodzinach bobasa-niestety na gorsze :( skonczylo sie jakiekolwiek wychodzenie z domu, dbanie o siebie NIESTETY, śmiercią naturalną umarły wszystkie ambicje, marzenia i plany. Denerwuje mnie takie rzekome krępowanie rąk przez dziecko, z obserwacji poprostu wydaje mi sie ze tym dziewczynom tak wygodniej, zero własnego zycia-liczy się tylko dziecko. Dla mnie osobiście to straszne, jestem w ciąży a wciąz pracuje, chce jechać na urlop a po porodzie żyć razem z dzieckiem. Wiadomo wszystko sie zmienia, ale zrobie wszystko zeby nie zatracić siebie. A wy co o tym myslicie?
Moja pierwsza pociecha urodziła się 17 października, czyli będę miała równo 2 lata różnicy. Na spacerek wychodziłam dość wcześnie, bo już po ok tygodniu. Najpierw na ok 7 minut, potem 10, 15, 30, itd.
Co do zmiany planów, czy ogólnie życia po pojawieniu się dziecka, to nie oszukujmy się. Wraz z urodzeniem dziecka zmieniają się też priorytety, i to nie tylko kobiety, ale i mężczyzny, ojca.
Jeśli chodzi o "wyjścia" to jest pewien okres, gdzie jesteś uziemiona. Ja przez pierwsze pół roku karmiłam tylko piersią więc nie miałam możliwości wyjść gdziekolwiek, żeby zostawić dziecko na dłużej niż 2-3 godziny. Potem zdarzało nam się imprezować nawet do białego rana (moja mama uwielbia zostawać z małą).
Mamy dużo znajomych bezdzietnych, ale też bardzo dużo już dzieciatych. Jakiś czas temu odkryliśmy pozytywy bywania na kinderbalach, bo dzieci zajmują się sobą i można trochę odetchnąć, pogadać, zrelaksować się, a nawet jedno z rodziców podrinkować (teraz przez najbliższy czas to już nie będę ja).
Co do planów "zawodowych" u mnie sprawa zepsuła się raczej nie ze względu na dziecko tylko utratę pracy (miałam umowę do dnia porodu i mimo zapewnień nie przedłużono mi jej-ale to inna bajka). Chciałam zapisać się na studia podyplomowe, ale najzwyklej w świecie nie stać mnie na nie po prostu :(
Ale i tak kiedyś jeszcze osiągnę swój cel, po prostu jest odłożony w czasie.
Kurcze, ale się rozpisałam...
Co do zmiany planów, czy ogólnie życia po pojawieniu się dziecka, to nie oszukujmy się. Wraz z urodzeniem dziecka zmieniają się też priorytety, i to nie tylko kobiety, ale i mężczyzny, ojca.
Jeśli chodzi o "wyjścia" to jest pewien okres, gdzie jesteś uziemiona. Ja przez pierwsze pół roku karmiłam tylko piersią więc nie miałam możliwości wyjść gdziekolwiek, żeby zostawić dziecko na dłużej niż 2-3 godziny. Potem zdarzało nam się imprezować nawet do białego rana (moja mama uwielbia zostawać z małą).
Mamy dużo znajomych bezdzietnych, ale też bardzo dużo już dzieciatych. Jakiś czas temu odkryliśmy pozytywy bywania na kinderbalach, bo dzieci zajmują się sobą i można trochę odetchnąć, pogadać, zrelaksować się, a nawet jedno z rodziców podrinkować (teraz przez najbliższy czas to już nie będę ja).
Co do planów "zawodowych" u mnie sprawa zepsuła się raczej nie ze względu na dziecko tylko utratę pracy (miałam umowę do dnia porodu i mimo zapewnień nie przedłużono mi jej-ale to inna bajka). Chciałam zapisać się na studia podyplomowe, ale najzwyklej w świecie nie stać mnie na nie po prostu :(
Ale i tak kiedyś jeszcze osiągnę swój cel, po prostu jest odłożony w czasie.
Kurcze, ale się rozpisałam...
kaoma, mam takie same myśli jak Ty. Też obawiam się, że stanę się jednych z kobiet, których życie ogranicza się tylko i wyłącznie do dzieci... nie chce aby ktos zle zrozumiał - dziecko oczywiscie na pierwszym miejscu będzie, jednak wydaje mi się, ze zdrowiej dla wszystkich członkow rodziny jest, jak kazdy poza rodzina ma inne swoje ambicje:)
Sama cały czas pracuje i mam zamiar tak długi jak sił mi starczy a dodatkowo pół roku temu rozpoczęłam kolejne studia. Ale ja zawsze wychodzę z założenia ze jak sie chce to sie da:) Życze nam wszystkim przyszłym mamom, abysmy w tym całym "szaleństwie" nie zatraciły siebie:)
Pozdrawiam cieplutko:)
Sama cały czas pracuje i mam zamiar tak długi jak sił mi starczy a dodatkowo pół roku temu rozpoczęłam kolejne studia. Ale ja zawsze wychodzę z założenia ze jak sie chce to sie da:) Życze nam wszystkim przyszłym mamom, abysmy w tym całym "szaleństwie" nie zatraciły siebie:)
Pozdrawiam cieplutko:)