Widok
PRACA CZY ZWOLNIENIE L4...DO WSZYSTKICH DZIEWCZYN PORUSZAJĄCYCH TEN TEMAT !!!
Czytam forum od jakiegoś czasu, dziś miałam więcej czasu by przyjrzeć się niektórym wątkom i jestem w szoku że na forum, które powinno być wsparciem, służeniem pomocy a przede wszystkim ZROZUMIENIEM jest tyle "agresji" dotyczącej chodzenia na zwolnienia L4 podczas ciąży ?!
Przecież to indywidualna sprawa każdej z Nas, nikogo nie powinno interesować czy ktoś i z jakiego powodu idzie na zwolnienie, a tymczasem co chwile pojawiają się wypowiedzi w stylu: "ja pracowałam do 9 m", "jak można iść na L4", a najgorsze "CIĄŻA TO NIE CHOROBA" ! niektóre z Was powinny się poważnie zastanowić zanim napiszą coś tak płytkiego.
Przecież to indywidualna sprawa każdej z Nas, nikogo nie powinno interesować czy ktoś i z jakiego powodu idzie na zwolnienie, a tymczasem co chwile pojawiają się wypowiedzi w stylu: "ja pracowałam do 9 m", "jak można iść na L4", a najgorsze "CIĄŻA TO NIE CHOROBA" ! niektóre z Was powinny się poważnie zastanowić zanim napiszą coś tak płytkiego.
Ja prze ciązą uwazłam że bede pracowac bo ciąża to nie choroba.
Zmieniłam zdanie i nikomu nie życze przymusu pójścia na zwolnienie w ciązy , bo to co ja przeszłam było gorsze niz choroba.
Mój mąz kiedyś powiedział swojej bratanicy jak ta stwierdzila że ja przesadzam z tym ciągłym lezeniem w łózku( to było zalecenie lekarza) że u mnie ciąża to choroba i żeby sie modliła żeby jej to nie spotkało.
Pare miesiecy po porodzie ta bratanica zaszła w ciąże i przechodziła ja super a stekala bardziej niz ja i poszła na zwolnienie w 3 miesiącu bo jej sie nie chcialo pracować.
Zmieniłam zdanie i nikomu nie życze przymusu pójścia na zwolnienie w ciązy , bo to co ja przeszłam było gorsze niz choroba.
Mój mąz kiedyś powiedział swojej bratanicy jak ta stwierdzila że ja przesadzam z tym ciągłym lezeniem w łózku( to było zalecenie lekarza) że u mnie ciąża to choroba i żeby sie modliła żeby jej to nie spotkało.
Pare miesiecy po porodzie ta bratanica zaszła w ciąże i przechodziła ja super a stekala bardziej niz ja i poszła na zwolnienie w 3 miesiącu bo jej sie nie chcialo pracować.
"nikogo nie powinno interesować czy ktoś i z jakiego powodu idzie na zwolnienie"
Nie do konca sie z Toba zgodze, niestety. Jako osoba pracujaca w tym kraju i placaca podatki moge miec pretensje i moze mi sie nie podobac ze kolezanka zza biurka idzie na zwolnienie juz na poczatku ciazy bo z szefem jej sie nie uklada, albo boi sie zwolnienia po powrocie z macierzynskiego.
A potem sie dziwic ze podatki coraz wyzsze...
P.S Sama pracowałam do 7 mca.
Nie do konca sie z Toba zgodze, niestety. Jako osoba pracujaca w tym kraju i placaca podatki moge miec pretensje i moze mi sie nie podobac ze kolezanka zza biurka idzie na zwolnienie juz na poczatku ciazy bo z szefem jej sie nie uklada, albo boi sie zwolnienia po powrocie z macierzynskiego.
A potem sie dziwic ze podatki coraz wyzsze...
P.S Sama pracowałam do 7 mca.
przyszła mamo, tutaj każdy temat potrafi wywołać burze
a ze podejscie w Polsce jest inne do ciazy niz w Anglii, to i podejscie wiekszosci Polek jest inne
mi lekarz sam z siebie proponowal juz w 7mcu zwolnienie, a położna na SR tez jasno powiedziała ze siedzenie 8 godzin w pracy zdrowe nie jest i trzeba wykorzystac fakt ze zwolnienie jest 100% płatne bo pozniej to juz takiej mozliwosci nie bedziemy mialy (az sie sama zdziwilam ze cos takiego powiedziala)
a ze podejscie w Polsce jest inne do ciazy niz w Anglii, to i podejscie wiekszosci Polek jest inne
mi lekarz sam z siebie proponowal juz w 7mcu zwolnienie, a położna na SR tez jasno powiedziała ze siedzenie 8 godzin w pracy zdrowe nie jest i trzeba wykorzystac fakt ze zwolnienie jest 100% płatne bo pozniej to juz takiej mozliwosci nie bedziemy mialy (az sie sama zdziwilam ze cos takiego powiedziala)
No ale przecież chyba sam fakt bycia w ciązy w ciązy nie jest powodem do pójscia na zwolnienie...
Nie mowie tu o przypadkach wymiotów, zagrożonej ciazy czy inncy chorób towarzyszących...
A mysle, ze sa kobiety, które ida na zwolnienie bo sa po prostu w ciazy, a ze zwolnienie płatne 100% to w ogole super...
I o ile nas to nie musi interesowac to szefa i kolezanki z pracy owszem...
Ja pracowalam do polowy kwietnia, termin mialam na poczatek czerwca, czulam sie dobrze az tu nagle okazalo sie na szkole rodzenia, ze mam skurcze i wyladowalam na porodowce... a potem na miesiac na patologii. Mysle wiec, ze przegielam z ta pracą i powinnam jednak troche wyluzowac, afakt, ze bylo mi coraz ciezej, szczegolnie wchodzenie po schodach mnie wykanczalo :) ale procz tego czulam sie dobrze!
Nie mowie tu o przypadkach wymiotów, zagrożonej ciazy czy inncy chorób towarzyszących...
A mysle, ze sa kobiety, które ida na zwolnienie bo sa po prostu w ciazy, a ze zwolnienie płatne 100% to w ogole super...
I o ile nas to nie musi interesowac to szefa i kolezanki z pracy owszem...
Ja pracowalam do polowy kwietnia, termin mialam na poczatek czerwca, czulam sie dobrze az tu nagle okazalo sie na szkole rodzenia, ze mam skurcze i wyladowalam na porodowce... a potem na miesiac na patologii. Mysle wiec, ze przegielam z ta pracą i powinnam jednak troche wyluzowac, afakt, ze bylo mi coraz ciezej, szczegolnie wchodzenie po schodach mnie wykanczalo :) ale procz tego czulam sie dobrze!
Jak zwykle - wszystko zależy jak na to spojrzeć.
1. Jest wiele kobiet, które ciążę traktują jako stan normalny i tak też ją przechodzą - może nie lekko, ale funkcjonują i ani myślą o tym, żeby iść na zwolnienie.
2. Są też kobiety, które mimo tego, że czują się fantastycznie, już na początku ciąży zakładają, że pójdą na zwolnienie, bo im się to należy.
3. Jest też trzeci typ - przyszłe mamy, które dałyby wszystko, żeby czuć się dobrze, żeby ciążę przechodzić w sposób ludzki i żeby w tym, jednak jakby nie patrzeć - szczególnym czasie, czuć się choć trochę normalnie. I nie ma tutaj rozgraniczenia czy złe samopoczucie to "tylko" wymioty, mdłości czy zawroty głowy, ogólne osłabienie organizmu czy po prostu zwyczajne wyczerpanie fizyczne pod koniec ciąży czy sytuacje, w których choćby minimalna aktywność zagraża życiu nienarodzonego dziecka - w takiej sytuacji kobieta chcąc - nie chcąc zmuszona jest do wzięcia L4.
Więc nie generalizujmy, ale rozmawiajmy może o konkretach - które postawy są dopuszczalne, a które już nie. Nie obarczajmy wszystkich ciężarnych tymi samymi obowiązkami, ani nie pozwalajmy wszystkim rościć sobie równych praw. Może wówczas sytuacja będzie trochę bardziej "normalna".
1. Jest wiele kobiet, które ciążę traktują jako stan normalny i tak też ją przechodzą - może nie lekko, ale funkcjonują i ani myślą o tym, żeby iść na zwolnienie.
2. Są też kobiety, które mimo tego, że czują się fantastycznie, już na początku ciąży zakładają, że pójdą na zwolnienie, bo im się to należy.
3. Jest też trzeci typ - przyszłe mamy, które dałyby wszystko, żeby czuć się dobrze, żeby ciążę przechodzić w sposób ludzki i żeby w tym, jednak jakby nie patrzeć - szczególnym czasie, czuć się choć trochę normalnie. I nie ma tutaj rozgraniczenia czy złe samopoczucie to "tylko" wymioty, mdłości czy zawroty głowy, ogólne osłabienie organizmu czy po prostu zwyczajne wyczerpanie fizyczne pod koniec ciąży czy sytuacje, w których choćby minimalna aktywność zagraża życiu nienarodzonego dziecka - w takiej sytuacji kobieta chcąc - nie chcąc zmuszona jest do wzięcia L4.
Więc nie generalizujmy, ale rozmawiajmy może o konkretach - które postawy są dopuszczalne, a które już nie. Nie obarczajmy wszystkich ciężarnych tymi samymi obowiązkami, ani nie pozwalajmy wszystkim rościć sobie równych praw. Może wówczas sytuacja będzie trochę bardziej "normalna".
No to ja miałam chyba wyjątkowe szczęście, bo większość moich koleżanek pracowała / pracuje prawie do końca ciąży, czasem na pełnych obrotach.
Dla mnie samej największym zmartwieniem, zaraz po strachu o zdrowie i życie mojego dziecka, był właśnie fakt, że nie mogłam pracować - ale ja baaardzo lubię swoją pracę. :))) Noże to od tego zależy? Bo nie wierzę, że w momencie zapłodnienia kobietom w głowie przestawia się nagle jakiś "trybik" i z energicznych babek stają się nagle kluskami nastawionymi na lenistwo. ;)
Dla mnie samej największym zmartwieniem, zaraz po strachu o zdrowie i życie mojego dziecka, był właśnie fakt, że nie mogłam pracować - ale ja baaardzo lubię swoją pracę. :))) Noże to od tego zależy? Bo nie wierzę, że w momencie zapłodnienia kobietom w głowie przestawia się nagle jakiś "trybik" i z energicznych babek stają się nagle kluskami nastawionymi na lenistwo. ;)
Ja tez jestem przeciwko zwolnieniom w ciazy "bo mi sie nalezy", ale nigdy nie najezdzalabym z tego powodu na wszystkie ciezarne, bo tylko niektore to wykorzystuja. Zreszta sama jestem w ciazy i tez musialam na poczatku z tego przez kilka tygodni skorzystac, ale teraz juz znowu pracuje, bo nie ma powodu, zebym dalej siedziala w domu.
I nie zgodze sie ze stwierdzeniem, ze to indywidualna sprawa kazdej ciezarnej i nikogo nie powinno to interesowac, bo wszyscy pracujacy placimy na to skladki. Pieniadze nie biora sie z nikad, tylko ktos inny musi je niestety zarobic. To samo zreszta dotyczy wszystkich lewych zwolnien, albo wyludzania rent, zasilkow itp.
Tak wiec zwolnienia w wypadku zagrozenia ciazy, choroby lub duzych dolegliwosci przyszlej mamy jak najbardziej tak, ale z powodu "bo tak chce", albo na bieganie po sklepach i kompletowanie wyprawki to juz niestety jest naduzycie.
I nie zgodze sie ze stwierdzeniem, ze to indywidualna sprawa kazdej ciezarnej i nikogo nie powinno to interesowac, bo wszyscy pracujacy placimy na to skladki. Pieniadze nie biora sie z nikad, tylko ktos inny musi je niestety zarobic. To samo zreszta dotyczy wszystkich lewych zwolnien, albo wyludzania rent, zasilkow itp.
Tak wiec zwolnienia w wypadku zagrozenia ciazy, choroby lub duzych dolegliwosci przyszlej mamy jak najbardziej tak, ale z powodu "bo tak chce", albo na bieganie po sklepach i kompletowanie wyprawki to juz niestety jest naduzycie.
A ja podchodze do tego troche inaczej.Zaraz po studiach postanowwilismy z mężem mieć dziecko.Jako osoba nie zatrudniona ( wtedy stwierdziłam ze nie bede oszukiwać pracodawcy i nie przyjełam posady będąc w ciązy) nie dostałam żadnych świadczeń w czasie ciązy ani po, czyli macierzyńskiego...planujemy drugie dziecko iii zamierzam od razu iść na zwolnienei i mam gdzieś kto co o mnie pomysli...
niektórzy są zwyczajnie zawistni i aroganccy...
ciąża jest prywatną sprawą każdej kobiety i to ona wybiera co jest dla niej ważniejsze- praca czy dobro swojego dziecka...każda z nas opłaca składki i ma prawo korzystać ze świadczeń jej przysługujących
sama prowadzę działalność gospodarczą i raczej nie mogę liczyć na wyrozumiałość szefa:) tak więc zasuwam od początku ciąży aż do dziś, ale to jest mój wybór- wiem, że gdybym zaczęła czuć się źle bez zastanowienia przestałabym pracować-dziecko jest dla mnie absolutnym priorytetem a ciąża stanem szczególnym tak więc szanuję siebie w ciąży, szanuję też inne kobiety w tym stanie i ich wybory
tego samego życzę głosicielkom słynnego hasła "ciąża to nie choroba" z tego forum.....
(p....ne feministki:) )
ciąża jest prywatną sprawą każdej kobiety i to ona wybiera co jest dla niej ważniejsze- praca czy dobro swojego dziecka...każda z nas opłaca składki i ma prawo korzystać ze świadczeń jej przysługujących
sama prowadzę działalność gospodarczą i raczej nie mogę liczyć na wyrozumiałość szefa:) tak więc zasuwam od początku ciąży aż do dziś, ale to jest mój wybór- wiem, że gdybym zaczęła czuć się źle bez zastanowienia przestałabym pracować-dziecko jest dla mnie absolutnym priorytetem a ciąża stanem szczególnym tak więc szanuję siebie w ciąży, szanuję też inne kobiety w tym stanie i ich wybory
tego samego życzę głosicielkom słynnego hasła "ciąża to nie choroba" z tego forum.....
(p....ne feministki:) )
modliszzzka, a lubisz Swoją pracę? Bo ja nie wyobrażałam sobie, że mogłabym iść na zwolnienie nie przez wzgląd na pracodawcę właśnie, ale raczej na to, że ja lubię to co robię i nie bardzo uśmiechało mi się "płaszczyć dupsko" w domu.
Zresztą, uwierz mi, że kilka miesięcy spędzonych w łóżku (dosłownie) baaardzo zmienia światopogląd - może dlatego wiem już, że nigdy, przenigdy nie będę życzyć nikomu, nawet największemu wrogowi (chociaż zastanawiając się chwilę stwierdzam, że chyba takowych nie mam ;) ) takiej gehenny, przez jaką przechodzą kobiety drżące o życie swoich dzieci.
Dlatego dla mnie (mającej takie, a nie inne doświadczenia) podejście typu "pójdę na zwolnienie, bo mi się należy" jest niczym wodzenie na pokuszenie. Oddałabym naprawdę wiele, żeby w tamtym czasie móc pracować, a nie leżeć i umierać ze strachu myśląc, co przyniesie jutro.
Zresztą, uwierz mi, że kilka miesięcy spędzonych w łóżku (dosłownie) baaardzo zmienia światopogląd - może dlatego wiem już, że nigdy, przenigdy nie będę życzyć nikomu, nawet największemu wrogowi (chociaż zastanawiając się chwilę stwierdzam, że chyba takowych nie mam ;) ) takiej gehenny, przez jaką przechodzą kobiety drżące o życie swoich dzieci.
Dlatego dla mnie (mającej takie, a nie inne doświadczenia) podejście typu "pójdę na zwolnienie, bo mi się należy" jest niczym wodzenie na pokuszenie. Oddałabym naprawdę wiele, żeby w tamtym czasie móc pracować, a nie leżeć i umierać ze strachu myśląc, co przyniesie jutro.
Ja poszłam na zwolnienie w 15 tygodniu.
W drugiej ciązy chyba bym pełzła, a bym do pracy chodziła- nuda, nuda, nuda...
W pracy zawsze się coś dzieje, z tymże zależy też , gdzie się pracuje- ja w szkole, więc hałas, dzieci na korytarzach itp.
Nie neguję dziewczyn, które "idą" na zwolnienie, są różne pwoody, nie każda z nas jest taka sama, nie można wrzucać wszystkie ciąże jak ciąże, ale kobiety w jeden worek!
Mi to nie przeszkadza, jak muszę nawet coś zrobić na zastępstwie za ciężarną mamuśkę na zwolnieniu.:)
W drugiej ciązy chyba bym pełzła, a bym do pracy chodziła- nuda, nuda, nuda...
W pracy zawsze się coś dzieje, z tymże zależy też , gdzie się pracuje- ja w szkole, więc hałas, dzieci na korytarzach itp.
Nie neguję dziewczyn, które "idą" na zwolnienie, są różne pwoody, nie każda z nas jest taka sama, nie można wrzucać wszystkie ciąże jak ciąże, ale kobiety w jeden worek!
Mi to nie przeszkadza, jak muszę nawet coś zrobić na zastępstwie za ciężarną mamuśkę na zwolnieniu.:)