Widok
Kolega, który zajmowal sie dystrybucja mies (m.in. do Biedry) mowil, ze jesli chodzi o mieso z Biedronki badz Lidla sa one akurat ok. Podobno sa poddawane wnikliwej kontroli. Ja tam kupuje i jeszcze mi sie nie zdarzylo, zeby cos bylo nie tak. Moze faktycznie opakowanie bylo uszkodzone i dlatego taki smrod.
Nie musi być uszkodzone opakowanie wystarczy że w transporcie (też tym do domu) zostanie zerwany łańcuch chłodniczy czyli mięso zostanie wystawione na temp. wyższą niż + 4 C. Wtedy jego przydatność się diametralnie skraca. Lepiej na świeżo kupować mięso i tego samego dnia poddać obróbce termicznej. Piersi z kurczaka mają też specyficzny zapach, niekoniecznie musi on świadczyć o zepsuciu mięsa. Jeżeli po obmyciu mięso nadal brzydko pchnie i jest śliskie (jakby poklejone takim śluzem) to można podejrzewać, że coś jest z nim nie tak.
Nie do konca prawda. Owszem piersi z kurczaja, jak i inne rodzaje mies, ma swoj wlasny indywidualny zapach.
Mysle ze autorka potrafi odróznic specyficzny zapach miesa, od zapachu rozkladajacego sie miesa.
Mieso swieze- nie ma prawa smierdziec.- to jedno
Po drugie, aby wytworzyl sie taki silny odór, jak pisze autorka - nie wystarczy jedynie przerwac lancucha chlodniczego.
Podejrzewam ze wina jest po stronie sklepu.
Niewlasciwe przechowywanie i tyle.
Mysle ze autorka potrafi odróznic specyficzny zapach miesa, od zapachu rozkladajacego sie miesa.
Mieso swieze- nie ma prawa smierdziec.- to jedno
Po drugie, aby wytworzyl sie taki silny odór, jak pisze autorka - nie wystarczy jedynie przerwac lancucha chlodniczego.
Podejrzewam ze wina jest po stronie sklepu.
Niewlasciwe przechowywanie i tyle.
Na pewno kazdej z nas zdarzylo sie kupic cos, co okazalo sie po otwarciu niezdatne do spozycia. To nie musi byc koniecznie mieso z biedronki. W kazdym sklepie trafi sie bubel. Ja swego czasu kupilam jogurt, ktory do konca terminu waznosci mial pare dobrych m-cy, a po otwarciu okazalo sie, ze trzeba go wyrzucic.
Ja ogólnie staram się nie kupować takich mięs pakowanych prózniowo dlatego że one mają zupełnie inny zapach niż mięso świeże, inną mają też konsystencję. Ostatnio kupiłam pierś z indyka , mięso po upieczeniu było strasznie twarde i takie jakieś włókniste. Koleżanka też mówi że przestała kupować właśnie dlatego że cokolwiek nie robiła czy schabowe czy gulasz czy zrazy to zawsze wychodziły właśnie twarde i włókniste, nie wiem od czego to zależy, czy mięso jest czymś szpikowane, ale mi po prostu nie smakuje więc nie kupuję:(
Tylko ze to nie byl jeden raz... Lubie piersi z biedry bo sa juz "obrobione" bez tych wszystkich kosci, blon itd. Byla promocja, wzielam 2 opakowania. Moze powinnam zamrozic? Ale skoro data byla do 11 lutego to pomyslalam ze bedzie dobre. Nawet dla meza zostawilam, zeby powachal:) Az go odrzucilo:))
poza tym z biedry zawsze trzeba wykopać z dołu lodówki,tam są z najdłuższym terminem.................
mogłaś zanieść,pewnie teraz będziesz unikała mięsa z biedry,ale na szczęście nieczęsto się to zdarza,czasem też mają towar porozstawiany na sklepie,bo nie nadążają z wykładaniem,może tak się zdarzyła a może poprostu producent chciał się pozbyć zwrotu
mogłaś zanieść,pewnie teraz będziesz unikała mięsa z biedry,ale na szczęście nieczęsto się to zdarza,czasem też mają towar porozstawiany na sklepie,bo nie nadążają z wykładaniem,może tak się zdarzyła a może poprostu producent chciał się pozbyć zwrotu
Pewnie natrafiłaś na jedno z tych opakowań co często leżą rzucone gdzieś przy kasie w batonach.
Już nie pierwszy raz widziałam mięso czy wędliny, które ktoś odłożył właśnie przy kasie a nie z powrotem do lodówki, pewnie sobie trochę leży zanim tam trafi.
Ja zawsze biorę z pod spodu i staram się sprawdzać opakowanie.
-Masakra z tymi dziurami w opakowaniach, nie wpadłabym na taki pomysł.
Już nie pierwszy raz widziałam mięso czy wędliny, które ktoś odłożył właśnie przy kasie a nie z powrotem do lodówki, pewnie sobie trochę leży zanim tam trafi.
Ja zawsze biorę z pod spodu i staram się sprawdzać opakowanie.
-Masakra z tymi dziurami w opakowaniach, nie wpadłabym na taki pomysł.
Biedronka nie pozwolilaby sobie na przebicie daty :-) dlugo nie moglam sie przekonac do kupowania tam miesa, ale odkad moj maz pracuje w centrum dystrybucyjnym wiem, ze mozna im zaufac :-) maja bardzo rystrykcyjne normy co do przechowywania, pilnowania dat waznosci itd. To tyczy sie nie tylko mies ale i warzyw, wszystkiego co swieze.