Widok

Pytanie odnośnie kotów, kastrować czy nie?

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Mój starszy kotek ma ponad pół roku i weterynarz zasugerował że to najlepszy czas na kastrację, ale ja mam ciągle jakieś obawy, że pozbywam go czegoś.Sama nie wiem, czytałam w necie, że koty wykastrowane są zdrowsze i dłużej żyją.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przede wszystkim nie znaczą terenu siuśkami......Mojej mamy kot jest kastratem i nic mu nie dolega a ma już 6 lat ,wchodząc do niej do domu nie czuć aż tak kota,koleżanka miała nie kastrowanego wchodzac do niej do mieszkania od razu było czuć że jest tam kot,pomimo pilnowania zawsze gdzieś zrobił "psik".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bo to prawda - wykastrowany kot przedewszystkim nie znaczy terenu, nie ma burz w okresie rui, co korzystnie wpływa na samopoczucie kota, nie jest sprawcą ciąż, a bezdomność niechcianych zwierząt to ogromny problem a przedewszystkim nigdy nie zachoruje na raka jąder i ma niewielką szansę na raka prostaty (dużo niższą niż u nie kastrowanych). Nistety te nowotwory diagnozuje się późno i w zasadzie gdy już się wie, że są, to droga dla kota jest tylko w jedną stronę :(
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dodaj jeszcze, że więcej jedzą;).

Mój Brunuś był kastrowany właśnie tak ok. 6 miesiąca życia. Kot niewychodzący powinien, a wręcz musi być wykastrowany, bo inaczej zacznie znaczyć teren w domu bardzo śmierdzącym moczem i co wtedy?

A co do poczucia, że go czegoś pozbawiasz, to chyba to jest mylne rozumowanie, bo kot niewykastrowany ma silny popęd seksualny, a skoro nie ma możliwości połączenia się z kotką, to wyobraź sobie jak musi się męczyć psychicznie z tego powodu.

Z własnego doświadczenia powiem Ci jakie są korzyści kastracji:

- mniej śmierdzący mocz,
- brak znaczenia terenu (b. ważne!),
- spokojniejszy kot (to nie zawsze;)),
- zmniejszenie popędu seksualnego u kota, dzięki czemu np. nie gwałci ci ręki;).

Też czytałam, że koty kastrowane dłużej żyją, ale tego jeszcze empirycznie nie sprawdziłam. Natomiast kastraty szacunkowo częściej zapadają na choroby układu moczowego, które dla kotów są bardzo ciężkie, a nawet śmiertelne, jeśli się zbyt szybko nie zareaguje. dlatego niektórzy weterynarze, w tym nasz, zalecają podawanie kastratowi specjalnej karmy leczniczej weterynaryjnej - np. Royal Canin Urinary S/O. Mój Brunuś przyjmuje 50 g dziennie tej karmy + 25 g innej. No właśnie, dochodzi także sprawa tych nieszczęśnych gramów... Kastratom trzeba wydzielać jedzenie, ponieważ mają skłonność do tycia.
Jednak jeśli chodzi o choroby układu moczowego, to oczywiście koty niekastrowane też na nie chorują, więc to nie jest tak, że jak nie wykastrujesz, to masz pewność zdrowia czy na odwrót. Po prostu warto obserwować kota - czy nie ma problemu z oddawaniem moczu, czy załatwia się regularnie, czy nie załatwia się pod siebie. W przypadku objawów niepokojących trzeba jak najszybciej udać się do lekarza, gdyż o zdrowiu i życiu kota decydują dosłownie godziny. Specjalistyczna karma zmniejsza ryzyko zachorowania. Inna rzecz to cena karmy - ok. 160 zł za 6 kg, które starcza na ok. 6 miesięcy. Taniej karmy można dostać na Allegro niż w lecznicy.

Podsumowując, uważam, że w przypadku kota niewychodzącego kastracja jest nieodzowna zarówno dla komfortu ludzi, jak i dla zdrowia psychicznego kota, bo w okresie rui, jak wyczuje w pobliżu kotkę (a dla kota w pobliżu to nie musi być wcale tak b. blisko;)), to może dostać depresji, jak go nie wypuścisz. W przypadku kota wychodzącego moim zdaniem kastracja również jest konieczna, żeby nie mnożyły się niechciane koty, którymi nie ma się kto zająć.

Im wcześniej go wykastrujesz, tym lepiej. Najlepiej zabieg przeprowadzić zanim kocur zacznie znaczyć teren, wtedy masz gwarancję, że nie będzie znaczył, bo jak już zacznie znaczyć, to nie wiadomo, czy mu to nie zostanie po kastracji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak na razie jeszcze nie znaczy, ale wlasnie przeprowadzilismy sie pare dni temu do nowego domu i nie chciałabym żeby było czuć kocim moczem.Co do karmy to taką na pewno będę mu podawać, teraz też je Royal Canin ale dla juniorków, nic innego nie chce jeść, czasami tuńczyka z wody. Generalnie jest bardzo grzeczny tylko martwi mnie to,że jakoś na nowym miejscu nie może się odnaleźć, do dzisiaj potrafi leżeć pod drzwiami i czeka kiedy wrocimy na stare miejsce. Mniejszy kiciuś nie ma problemu z adaptacją, jest rozbrykany i radosny, a starszy jest smutny.I mam wrazenie ze mimo swojego młodego wieku zachowuje sie juz jak stary kot,nie wiem czy to przez to ze jest młodszy kiciuś? Ale on zrobil sie taki majestatyczny i nic go nie obchodzi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Heh, to tak jak mój kiciuś przy piesku;). Śmiejemy się z mężem, że dorósł jak został starszym bratem;) - między moimi zwierzakami jest rok różnicy. A propos, przypomniało mi się, że kiedyś mnie pytałaś o pieska jak mu szukałam domu;).

Nie martw się, przyzwyczai się, przecież jest ze swoimi ludźmi i ze swoim kotkiem, więc na pewno z czasem się przyzwyczai, choć pewnie trochę to potrwa. Mój Brunuś swobodnie się czuje u nas i u moich rodziców, bo jeździ do nich od małego na dłuższe pobyty, u męża w rodzinie już nie bardzo (ma to po mnie;)), a w kompletnie nowych miejscach zupełnie nie potrafi się odnaleźć. Byliśmy z nim kiedyś u kolegi na działce, po prostu całe 2 dni zachowywał się jak dzikus:P.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> "Z WŁASNEGO doświadczenia powiem Ci jakie są korzyści kastracji:"
Hmmm... Nie zazdroszczę CI :D (sorki... nie mogłem się powstrzymać :)

A poważnie: proszę wszystkich o nie wygłaszanie farmazonów typu "kastracja jest dobra"
Kastracja jest złem. To okaleczanie zwierzęcia. Równie dobrze można by mu uciąć łapki do połowy, żeby za szybko nie biegał
Ale.. zazwyczaj jest to mniejsze zło. Jeśli alternatywą jest piach lub mnożenie pokoleń kolejnych kociąt (psiaków.. itd) do piachu

Moja kobieta ma kota, którego była zmuszona wykastrować, po cyrkach w okresie rui (sąsiedzi chcieli zatłuc kota a i moją kobietę przy okazji :)
Obecnie jest to rozlazły (wszerz) futrzak, bez krzty wigoru. No, ale.. żyje

Przy okazji anegdota.. jak najbardziej w temacie :)
Parę lat temu miałem okazje uczestniczyć kilkudniowym szkoleniu prowadzonym przez p. Roberta Krolla (bardzo polecam gościa - jest zaje...dobry). Wśród publiczności był też nasz (korporacyjny) "wiodący" szkoleniowiec.
Schemat był taki - ok. godziny wykładu, po czym p. Robert rzucał jakiś dowcip i ogłaszal przerwę (na kawę, lunch itp). Prawie jak Strassburger, tylko on rzuca dowcip na wejście :)
Jeden z dowcipów brzmiał mniej więcej tak:
"Dwie starsze samotne panie, przepełnione niespełnioną miłością macierzyńską, zaopiekowały się kotkiem-znajdą. Cmokały, chuchały, karmiły...Kociak był milusi...
Aż.. zaczął znikać. Po kilka dni (i nocy) go nie było. Wracał umorusany, postrzępiony..ale wyraźnie zadowolony.
Babeczki zasięgnęły pomocy weterynarza.
Jego diagnoza: 'no cóż.. taka natura...' i zaordynował jakiś środek hormonalny na obniżenie libido'
Na chwilę pomogło. Kot byl znowu grzeczniutki i milusi..
Ale niezabawem.. kot znowu zaczął znikać.. i wracał jak poprzednio - tyle ze jeszcze bardziej postrzępiony
Wet stwierdził krótko: 'Pozostaje kastracja'
Cóż było począć.. Kobietki, mimo, że kochały kocura, bardziej kochały siebie... i nadal chciały mieć tą grzeczniutką i milutką maskotkę
Klejnoty kota poszły pod nóż.
Jakieś pół roku był spokój. Po czym.. kot zaczął znikać..
Weterynarz rożłożył tylko bezradnie ręce..
Kobiety zatrudniły zatem detektywa. Ten po kolejnej ucieczce kota oczywiście był jego cieniem i zdybał go wśród stada kociej 'dziczyzny' na jakimś śmietniku o czym oczywiście natychmiast powiadomił Zleceniodawczynie.
Panie dopadły kota i zaczęły mu robić wyrzuty... 'My dla Ciebie wszystko..a ty wolisz się łajdaczyć.. Jak możesz.. skoro - nie możesz..?'
Odpowiedź kota: 'No wiecie.. w zaistniałej sytuacji.. zająłem SZKOLENIEM innych kociąt'

Jak myślicie, jak się poczuł nasz Szkoleniowiec, kiedy ok. setka łbów nagle się przekręciła, żeby zobaczyć Jego reakcję? :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
kastrować...

każdy kot jest inny

mój kocur 4 latek wykastrowany 3 lata temu nic a nic nie zachowuje sie jak kastrat...jedno co to nie znaczy terenu i taki jest plus...wcale nie jest spokojniejszy ani rozlazły ani nie je więcej...jakiś taki egzemplarz mi się trafił

za to kotka taka jest...miała raz kotki-4 słodziaczki - i potem miała operację...no cóż figurka nie ta sama już i rzeczywiście więcej je i jest teraz pulchniutka ale jakaś rozlazła tez raczej nie jest...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
również uważam, że należy kastrować :)

kot nawet nie zauważ, że coś mu wycięto :) mam 4 samców i wszystkie jakoś przeżyły :)

Gorzej w przypadku psa. Psy czują różnicę, mogą być nawet negatywnie nastawione do osoby, która je zawiozła do weta.

Ale z kotami jest wszystko ok.

Tylko pamiętaj!!! Od razu po kastracji podawaj pokarm dla kastratów, dzięki temu Twój kot uniknie kamieni moczanowych i zwiększonego ryzyka zachorowania na cukrzycę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kastrowac! Tylko,zeby nie byl "rozlazly" jak pisze sadyl trzeba to zrobic wlasnie teraz, zanim dostanie pierwsza ruje i poczuje,ze jest kocurem. Ja zabralam Festera na kastracje jak mial wlasnie 6 miesiecy -tgo bylo wlasnie tez na poczatku grudnia. Nie wiem, jak dojechalam do weterynarza takiego mialam stresa ;D Ale on tego nie odczul-nastepnego dnia rano wszystko bylo normalnie (zabieg byl o 19). To bylo 4 lata temu i wszystko jest ok. Wazne,zeby pozniej uwazac na jedzenie, bo kastrata latwiej utuczyc, ale my nie mamy z tym problemu. Dodam,ze moj kot nie wychadzi z domu-inne koty czasem widuje przez okno.
Dobrze,ze masz kota, bo sterylizacja kotki jest gorsza ;D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
w Gdańsku mam dwa koty - bracia, z tego samego miotu... jeden został wykastrowany w wieku 6 miesięcy a drugi po roku czasu... ten pierwszy roztył się niesamowicie... drugi szczuplutki... ten drugi, niestety zaczął znaczyć teren nim go zabraliśmy do weta i zostało mu to po dziś dzień... więc chyba dużo tutaj od kota zależy...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z pewnością okaleczanie kotka nie jest dobrem ;/
Jednak w "zaszczanym" (oznacznym) mieszkaniu nie da się żyć.

Jeżeli mieszkasz w domku i kot może się wyżyć w ogrodzie, to można sobie kastrację darować. Miałam w domu wiele kocurów i żaden nie był kastrowany, ale czasem było dużo nerwów i szorowania;-)

Ale mojego kocurka z mieszkania w bloku (nie wychodzi) wykastrowałam od razu jak przyszedł na to czas. Ma ok 3,5 roku i jest szczupły i zgrabny ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sadyl, rozbawiła mnie Twoja "męska" prostota:). Nie skomentuję Twojego postu, bo nie mamy o czym rozmawiać;).

Okaleczanie zwierzaka oczywiście jest złem, z tym, że kastracja nie jest okaleczeniem a zwykłym zabiegiem, który dokonuje się w dobrze pojętym interesie zwierzaka. A to, że wychodzący kot może być niewykastrowany też nie jest do końca prawdą, bo wtedy, jak ktoś powyżej wspomniał, jest sprawcą niechcianych ciąż, z których rodzą się niechciane koty skazane na bezdomność, zamarznięcie, a czasem i na topienie przez prostych ludzi... Więc kastracja w każdym przypadku jak najbardziej TAK!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
mój kochany pers zszedł z tego świata z powodu mocznicy po kastracji. wszystko w temacie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bardzo mi przykro:(. Ale na tę chorobę mógł zachorować także, gdyby nie był kastrowany, więc to nie jest w żaden sposób Twoja wina. A podawałaś mu po kastracji specjalną karmę weterynaryjną?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mój Młodszy Kiciuś też został wykastrowany...miał 6 miesięcy czyli około miesiąca temu. Wykastrowałam Go dlatego by po pierwsze zwierzak się nie męczył...Po drugie mam jeszcze nie wysterylizowaną kotkę która tez niebawem idzie pod nóż...ale puki co nie zamierzam przyczyniać się do rozmnażania.
Mnie nawet już o ten mocz nie chodzi. Uważam ,że to odpowiedzialność i obowiązek każdego właściciela zwierzęcia.
I nie tylko .Wiem ,że z pomocą OTOZ jest możliwość sterylizacji dzikich kotów.I jak najbardziej jestem ZA.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mój jest miesiąc po Kastracji i jeszcze nie zmieniłam karmy.
To będzie najgorsze. Bo mój Kot jest wszystkożerny i niestety....sucha karma mu nie wystarcza.Nie wiem jak to wykonam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sun nails, najlepiej, żebyś jak najszybciej zaczęłam mu podawać karmę wet. Ze swojego doświadczenia polecam Royal Canin Urinary, jak już pisałam na Allegro można ją dostać taniej niż w lecznicach;). A i to, że będzie dostawał tę karmę, nie oznacza, że nie może nic innego jeść. Karmy weterynaryjnej musi jeść 50 g na dzień (można kupić specjalną miarkę, ja dostałam w lecznicy) plus może zjeść 25 g innej karmy suchej lub mokrej. Musisz jednak mu ograniczać jedzenie, bo inaczej się strasznie roztyje, a to zdrowe dla kotów nie jest...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak. dostawał karmę dla kastratów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Już tyje:-(

No obecnie moje jedzą Royal Canin dla wrażliwych to może nie poczują różnicy. Co prawda moja Kicia nie jest sterylizowana jeszcze,więc nie wiem czy jej dawać tę karmę co do tej pory..czy też może to jeść?..One maja wspólne miseczki.Chyba czas to porozdzielać.jest to trudne bo maluch jest strasznym żarłokiem i jej wiele razy zabiera jedzenie sprzed nosa muszę stać i pilnować nad nimi jak jedzą..dzięki chyba zamówię tą karmę dla kastratów. raczej nie mam wyboru im szybciej tym lepiej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Znacie Dr Karinę Kulikowską-Ciecieląg (21 odpowiedzi)

jak w temacie :) jakie macie doświadczenia, opinie?

biznes - jaki ?? (21 odpowiedzi)

Witam wszystkich na forum i bardzo proszę o pomoc. Postanowiłam otworzyć swój własny niewielki...

Jakie krzesło do biurka (10 odpowiedzi)

Jakie krzesło polecacie dla starszaka, który niebawem wybiera się do szkoły, więc więcej czasu...

do góry