Widok
mój też się złości, czasem chce mnie ugryźć i siada przy ścianie i uderza o nią głową, jak ja mówię nie wolno, to mi palcem grozi. To chba taki okres buntu...
mój łobuz też biega i nawet czasem próbuje uciekać, po schodach wchodzi i najlepiej to by sam schodził, ale się boje, że spadnie, więc go trzymam. Teraz każdy spacer z obowiązkowym wyciąganiem z wózka, a potem bunt i złość, że mama znowu wkłada do wózka:)
my znów wyjazd, tym razem kierunek Pyrlandia - jadę odwiedzić rodzinkę. Potem Aniu mam nadzieję, że się ud nam znowu umówić;]
pozdrawiam
mój łobuz też biega i nawet czasem próbuje uciekać, po schodach wchodzi i najlepiej to by sam schodził, ale się boje, że spadnie, więc go trzymam. Teraz każdy spacer z obowiązkowym wyciąganiem z wózka, a potem bunt i złość, że mama znowu wkłada do wózka:)
my znów wyjazd, tym razem kierunek Pyrlandia - jadę odwiedzić rodzinkę. Potem Aniu mam nadzieję, że się ud nam znowu umówić;]
pozdrawiam
Hej,
my po wizycie... spotkanie było najpierw z pediatrą potem psychologiem.. jeszcze nigdy nie bylam na takiej wizycie lekarskiej, obie panie dokladnie o wszystko pytały, badaly wzdłuż i wszeż ;) wszystko dokładnie wyjaśniały i tłumaczyły
generalnie Natka będzie miała kilka spotkań z rehabilitantami którzy pomoga jej "załapac" normalne chodzenie
to paluszkowe chodzenie (takie przedłuzające się) ma związek z integracją sensoryczną, Natalka ma mała wrażliwość/reaktywność na stymulację sensoryczną
apropo takie uderzanie główką też moze by związane z małą wrażliwością
my po wizycie... spotkanie było najpierw z pediatrą potem psychologiem.. jeszcze nigdy nie bylam na takiej wizycie lekarskiej, obie panie dokladnie o wszystko pytały, badaly wzdłuż i wszeż ;) wszystko dokładnie wyjaśniały i tłumaczyły
generalnie Natka będzie miała kilka spotkań z rehabilitantami którzy pomoga jej "załapac" normalne chodzenie
to paluszkowe chodzenie (takie przedłuzające się) ma związek z integracją sensoryczną, Natalka ma mała wrażliwość/reaktywność na stymulację sensoryczną
apropo takie uderzanie główką też moze by związane z małą wrażliwością
No u nas też 8 zębów od dłuższego czasu już i narazie nie widać następnych.Dziś Mateusz był po raz pierwszy w życiu u fryzjera.Siedział u mnie na kolanach,zabawiał go tatuś,a Pani szybciutko go obcięła.Noi jaki piękniutki się zrobił,mały chłopczyk mamusi.Już miał długie włosy z tyłu i rosły mu na dziewczynę hehe.
Oj tak...Mateusz rozumie bardzo dużo,aż się nadziwić nie możemy,że jeszcze nie dawno leżał malutki i nic nie potrafił,tylko "nie wolno" na niego nie działa.
Noi nadszedł etap "Ja chce sam" wyrywa mi teraz łyżeczkę i chce grzebać w talerzu,a jak mu nie daje to się złości i jest koniec jedzenia.Dzisiaj tak miałam cały dzień,śniadania nie zjadł wogóle,z obiadem był problem bo krupnik mu nie pasował,drugie zresztą też nie,no bo mama mu nie pozwala na zabawę z jedzenia.Zjadł pół słoika z łaski.Teraz mam słoiki na czarną godzinę,noi przydają się.
Ja od dziś sama z Matim,mąż wyjechał na kilka dni,a mi już smutno...
Noi nadszedł etap "Ja chce sam" wyrywa mi teraz łyżeczkę i chce grzebać w talerzu,a jak mu nie daje to się złości i jest koniec jedzenia.Dzisiaj tak miałam cały dzień,śniadania nie zjadł wogóle,z obiadem był problem bo krupnik mu nie pasował,drugie zresztą też nie,no bo mama mu nie pozwala na zabawę z jedzenia.Zjadł pół słoika z łaski.Teraz mam słoiki na czarną godzinę,noi przydają się.
Ja od dziś sama z Matim,mąż wyjechał na kilka dni,a mi już smutno...
no i jak Ania małżon już wrócił?
A słuchaj tu lub w innym wątku pytałaś o kurteczki wiosenne, my byliśmy w sobotę w Fashion House i w wójciku były ładne chłopięce kurteczki, na cenę nie patrzyłam.
Moja też już coraz więcej rzeczy chce robić sama, nauczyła się wreszcie pić z niekapka i nalewam do pełna, stoi w miejscu dla niej dostępnym i sama podchodzi sobie i popija. W niedzielę też sama zjadła obiad, dostała kawałki ziemniaczka, marchewki i piersi z kurczaka i sama sobie próbowała nabijać na widelec. Fajnie... troszkę udało się na widelec, troszkę w rączkę i obiad zjedzony... a jaka zadowolona była:)
A słuchaj tu lub w innym wątku pytałaś o kurteczki wiosenne, my byliśmy w sobotę w Fashion House i w wójciku były ładne chłopięce kurteczki, na cenę nie patrzyłam.
Moja też już coraz więcej rzeczy chce robić sama, nauczyła się wreszcie pić z niekapka i nalewam do pełna, stoi w miejscu dla niej dostępnym i sama podchodzi sobie i popija. W niedzielę też sama zjadła obiad, dostała kawałki ziemniaczka, marchewki i piersi z kurczaka i sama sobie próbowała nabijać na widelec. Fajnie... troszkę udało się na widelec, troszkę w rączkę i obiad zjedzony... a jaka zadowolona była:)
Mąż wraca jutro(mam nadzieję:).A kurtki jeszcze nie kupiłam,w Wójciku to pewnie ceny z kosmosu,ale pojedziemy w weekend i gdzieś kupimy,może w Akpolu będą ładne i niedrogie.
Mateusz pije z butli,ale jemu to picie trzeba wciskać.Dziś ugotowałam rosół,zobaczymy czy zje...
Dziewczyny,nie wkurza was piana w bebiko?Ja na razie jestem na etapie 1,5 miarki ale już pełno piany,nasze mleko wogóle się nie pieni,chyba muszę przywyknąć.
Mateusz pije z butli,ale jemu to picie trzeba wciskać.Dziś ugotowałam rosół,zobaczymy czy zje...
Dziewczyny,nie wkurza was piana w bebiko?Ja na razie jestem na etapie 1,5 miarki ale już pełno piany,nasze mleko wogóle się nie pieni,chyba muszę przywyknąć.
ania - to kwestia przyzwyczajenia, ja ciagle używam bebika i nawet nie zwróciłabym na to uwagi ale przez krótki okres czasu podawałam inne mleczko i tedy się zastanawiałam: " kurcze jakie dziwne mleko, nawet sie nie pieni" ;)))
Natalka dzis miała pierwszy upadek, chciała sobie sama postać (bez trzymania) no i jakoś się jeszcze nie udało ;) no ale chociaż zaczyna ćwiczyć
Natalka dzis miała pierwszy upadek, chciała sobie sama postać (bez trzymania) no i jakoś się jeszcze nie udało ;) no ale chociaż zaczyna ćwiczyć
Teraz już będzie ciepło,więc po świętach jakoś się umówimy.
Dziś miałam koszmarne popołudnie,Mateusz dał w kość..
Ach,denerwuje mnie taka powolna zmiana mleka,sypać po pół miarki ale inaczej nie mogę,żołądek musi się przyzwyczajać do zupełnie innego trawienia,narazie jestem dobrej myśli,nic złego się nie dzieje,ale dopiero po 10.04 jak pójdziemy na wagę,wtedy bedę wiedziała czy wszystko jest ok,bo kiedyś na bebiko prawie nic nie przybrał,i się wycofaliśmy.
Dziś miałam koszmarne popołudnie,Mateusz dał w kość..
Ach,denerwuje mnie taka powolna zmiana mleka,sypać po pół miarki ale inaczej nie mogę,żołądek musi się przyzwyczajać do zupełnie innego trawienia,narazie jestem dobrej myśli,nic złego się nie dzieje,ale dopiero po 10.04 jak pójdziemy na wagę,wtedy bedę wiedziała czy wszystko jest ok,bo kiedyś na bebiko prawie nic nie przybrał,i się wycofaliśmy.
No nieżle 27 strona...co nic nie piszecie?
Nie mam dziś humoru,odebrałam Matiego wyniki,nie ma dobrej morfologii,hemoglobina obniżona i inne,dostał żelazo w syropie żeby brać,ponadto w kale wyszły drożdze,mamy powtórzyć badanie,nie wiem skąd się to wzięło,od czego,pojęcia nie mam.Mateusz ostatnio nie ma apetytu,prawie nic nie je,tylko mleko,deserek,owoc a obiad jest bleee,ile muszę się namęczyć żeby on jadł,lekarz mówi że może nie miec apetytu ze względu na te słabe wyniki,ale czy aby napewno,a może dlatego są słabe bo nie je?Jesteśmy przy zmianie mleka,może to mogło mieć wpływ,nie wiem już sama,za miesiąc znów kontrolne badania,mam dość,ostatnio nie mogli mu pobrać,żyły szukali,on płakał,wyrywał się,noi za mało krwi pobrali bo OB nie wyszło,teraz powiedziałam że ostatni raz tak pobierali,niech daje skierowanie tam gdzie są warunki na pobranie z paluszka u takiego dziecka.
Martwi mnie też druga sprawa,Mateusz czasem chodzi lekko bokiem,noi chyba wizyta u ortopedy będzie wskazana,a tam pewnie się czeka,ach,nie mam już ogólnie sił,ciągle coś,jeszcze do alergologa jedziemy w kwietniu,ciekawe co powie na tą skazę,której raczej nie ma,bo jogurty już od 7 miesiąca wcina,a mleka nie trawi,hmm,ciekawe....
Nie mam dziś humoru,odebrałam Matiego wyniki,nie ma dobrej morfologii,hemoglobina obniżona i inne,dostał żelazo w syropie żeby brać,ponadto w kale wyszły drożdze,mamy powtórzyć badanie,nie wiem skąd się to wzięło,od czego,pojęcia nie mam.Mateusz ostatnio nie ma apetytu,prawie nic nie je,tylko mleko,deserek,owoc a obiad jest bleee,ile muszę się namęczyć żeby on jadł,lekarz mówi że może nie miec apetytu ze względu na te słabe wyniki,ale czy aby napewno,a może dlatego są słabe bo nie je?Jesteśmy przy zmianie mleka,może to mogło mieć wpływ,nie wiem już sama,za miesiąc znów kontrolne badania,mam dość,ostatnio nie mogli mu pobrać,żyły szukali,on płakał,wyrywał się,noi za mało krwi pobrali bo OB nie wyszło,teraz powiedziałam że ostatni raz tak pobierali,niech daje skierowanie tam gdzie są warunki na pobranie z paluszka u takiego dziecka.
Martwi mnie też druga sprawa,Mateusz czasem chodzi lekko bokiem,noi chyba wizyta u ortopedy będzie wskazana,a tam pewnie się czeka,ach,nie mam już ogólnie sił,ciągle coś,jeszcze do alergologa jedziemy w kwietniu,ciekawe co powie na tą skazę,której raczej nie ma,bo jogurty już od 7 miesiąca wcina,a mleka nie trawi,hmm,ciekawe....