Widok
ja mam fajowo - mieszkam w "nowoczesnym" bloku w którym mieszkają albo młode małżeństwa, albo emeryci. Emerytów uwielbiamy - mamy Panią Babcię Zosię Sąsiadkę wiecznie z petem w zębach, przychodzi do nas w piżamie - pożyczamy sobie wszystko, ja od niej żelazko, mąkę, szklankę oleju, pół szklanki cukru (taka ze mnie gospodyni) ona od nas papieroska, ostatnio w połowie zepsute lampki choinkowe, naprawiam jej telefon. Uwielbia Ninkę - zresztą całe 11 pięter kibicowało mojej ciąży;) nawet sprzątaczka;)
a a`propos wspomnień to przypomniało mi się (skojarzenia z lambadą) jak w 8 klasie siedzieliśmy na lekcji polskiego z moją szkolną miłością (widziałam go ostatnio - WYŁYSIAŁ!!!) ale wtedy był słodkim blondaskiem i robiliśmy razem jakieś ćwiczenia o zrostowcach (czy jakoś tak) np. samolot odrzutowy = odrzutowiec i w którymś momencie razem przeczytaliśmy "kiszka pasztetowa" ..... dostaliśmy takiego ataku śmiechu że ja się obsmarkałam i dostałam takiej przyduchy że zaczęłam chrumkać jak prosiątko a on się posikał.. wywalili nas z lekcji
oczywiście tańczyłam z nim lambadę. a wcześniej trojaka na akademii szkolnej
a a`propos wspomnień to przypomniało mi się (skojarzenia z lambadą) jak w 8 klasie siedzieliśmy na lekcji polskiego z moją szkolną miłością (widziałam go ostatnio - WYŁYSIAŁ!!!) ale wtedy był słodkim blondaskiem i robiliśmy razem jakieś ćwiczenia o zrostowcach (czy jakoś tak) np. samolot odrzutowy = odrzutowiec i w którymś momencie razem przeczytaliśmy "kiszka pasztetowa" ..... dostaliśmy takiego ataku śmiechu że ja się obsmarkałam i dostałam takiej przyduchy że zaczęłam chrumkać jak prosiątko a on się posikał.. wywalili nas z lekcji
oczywiście tańczyłam z nim lambadę. a wcześniej trojaka na akademii szkolnej
to wam powiem jeszcze historyjkę z dzisiejszego (no wczorajszego) poranka.
chciałam dziś rano złapać Ninki siuśki na posiew. Jałowy pojemniczek kupiony, gotowy, rączki i dziecko umyte w rivanolu, dziecko leży na przewijaczku golutkie i się cieszy a sików ani śladu. Czas ucieka (a ze 30 min). Za 20 minut miał przyjechać mój tata żeby nas zabrać na pobranie krwi. Myślę sobie - wezmę dziecko do wanny puszczę wodę prysznicem na niektórych szum wody tak działa (mojej mamy rekord spaceru nad morzem to 15 minut;) ) Sadzam pannę, włączam ciepłą wodę (na mnie ciepło tak działa) a moja córka uśmiecha się szeroko i robi największą kupę jaką jest w stanie na raz wycisnąć z siebie - cały czas z promiennym uśmiechem. Przez ułamek sekundy zastanawiałam się czy nie schować się do szafy i udawać że mnie nie ma. Ale jak na dorosłą przystało podniosłam dziecko, umyłam nad umywalką i błysku natchnienia zebrałam kupkę z wanny wsadziłam do jałowego pojemniczka i jutro będę mieć wyniki badania kału na pasożyty.
Buziaki;)
chciałam dziś rano złapać Ninki siuśki na posiew. Jałowy pojemniczek kupiony, gotowy, rączki i dziecko umyte w rivanolu, dziecko leży na przewijaczku golutkie i się cieszy a sików ani śladu. Czas ucieka (a ze 30 min). Za 20 minut miał przyjechać mój tata żeby nas zabrać na pobranie krwi. Myślę sobie - wezmę dziecko do wanny puszczę wodę prysznicem na niektórych szum wody tak działa (mojej mamy rekord spaceru nad morzem to 15 minut;) ) Sadzam pannę, włączam ciepłą wodę (na mnie ciepło tak działa) a moja córka uśmiecha się szeroko i robi największą kupę jaką jest w stanie na raz wycisnąć z siebie - cały czas z promiennym uśmiechem. Przez ułamek sekundy zastanawiałam się czy nie schować się do szafy i udawać że mnie nie ma. Ale jak na dorosłą przystało podniosłam dziecko, umyłam nad umywalką i błysku natchnienia zebrałam kupkę z wanny wsadziłam do jałowego pojemniczka i jutro będę mieć wyniki badania kału na pasożyty.
Buziaki;)
Siedzę w robocie i czytam i … o mało nie spadłam z krzesła ze śmiechu :)))))))
Pamiętam te „złote myśli”… Pytania typu: czy masz chłopaka dziewczynę? Czy mnie lubisz, twój ulubiony kolor… Ach, cudowne czasy! Może i śmieszne, ale ludzie byli jakoś bliżej siebie. Zbierałam naklejki do albumu Barbie, Panda, potem karteczki (chociaż inne moje koleżanki nie zbierały, bo niby byłyśmy już za stare…). Pamiętam tik-taka, 5-10-15, pana Japę – ale to już późniejsze czasy. A co do pocztówek i kartek, to pamiętam takie rozkładane 3-wymiarowe i takie grające (zazwyczaj „Do Elizy”). To był hicior!!! No i kieszonkowe, które dostałam chyba z dwa razy ;) – 5000 zł!!! Matko, jaka kasa!!! I to były biedne czasy ;) ???
Pamiętam te „złote myśli”… Pytania typu: czy masz chłopaka dziewczynę? Czy mnie lubisz, twój ulubiony kolor… Ach, cudowne czasy! Może i śmieszne, ale ludzie byli jakoś bliżej siebie. Zbierałam naklejki do albumu Barbie, Panda, potem karteczki (chociaż inne moje koleżanki nie zbierały, bo niby byłyśmy już za stare…). Pamiętam tik-taka, 5-10-15, pana Japę – ale to już późniejsze czasy. A co do pocztówek i kartek, to pamiętam takie rozkładane 3-wymiarowe i takie grające (zazwyczaj „Do Elizy”). To był hicior!!! No i kieszonkowe, które dostałam chyba z dwa razy ;) – 5000 zł!!! Matko, jaka kasa!!! I to były biedne czasy ;) ???
Hehe :)super wątek. Karteczki to był mega hit-najlepiej pachnące :D
Pamiętam takie żelowe piłki co się fantastycznie przyklejały do ścian na szkolnych korytarzach. No i tamagoczi :P Napoje w woreczku, paskudne ciepłe lody :P "Kukuruku jest smierdzące i kosztuje dwa tysiące, nadziewane kokainą i od tego dzieci giną"- to śpiewaliśmy pod spożywczakiem :D Gumy balonowe jadłam nałogowo a naklejki przyklejałam na kafelki w łazience :D Pamiętam też napój Ptyś w szklanej butelce i białą czekoladę, którą babcia dostawała z Niemiec w paczkach i wydzielała mi po kosteczce :) O a były też takie koszulkli z frędzlami, pamiętacie? I takie frędzlowate nakładki na koka- miałam fioletową :D A getry poliestrowe?? hehe!
Pamiętam takie żelowe piłki co się fantastycznie przyklejały do ścian na szkolnych korytarzach. No i tamagoczi :P Napoje w woreczku, paskudne ciepłe lody :P "Kukuruku jest smierdzące i kosztuje dwa tysiące, nadziewane kokainą i od tego dzieci giną"- to śpiewaliśmy pod spożywczakiem :D Gumy balonowe jadłam nałogowo a naklejki przyklejałam na kafelki w łazience :D Pamiętam też napój Ptyś w szklanej butelce i białą czekoladę, którą babcia dostawała z Niemiec w paczkach i wydzielała mi po kosteczce :) O a były też takie koszulkli z frędzlami, pamiętacie? I takie frędzlowate nakładki na koka- miałam fioletową :D A getry poliestrowe?? hehe!
Opowiem Wam jeszcze historyjke z zycia mojej corki,dodam,ze to specjalistka od wymyslania sobie roznych przeszkod w zyciu,powodow dla ktorych czegostam nie moze zrobic i roznych fobii rzeczy ktore jej przeszkadzaja(tak ma od maluszka az do teraz).Jak miala jakies 3 lata to miala manie butowa,otoz buty musiala miec co najmniej o jeden rozmiar za duze.Jesli chcialam,zeby ubrala buty w swoim rozmiarze do darla sie w nieboglosy.Jak ja pytalam dlaczego nie chce tych butow to wyla ze nie moze ruszac palcami,a jak w koncu w zlosci zapytalam ja no i co z tego???ona mi na to;Jak nie moge ruszac palcami to mnie ci....ka boli!Myslalam ze umre ze smiechu.
Inna historyjka,to kiedy bylismy z nia na wsi,tez miala jakies 3-4 lata dziadek zabral ja do kurnika i tam byl taki kacik gdzie dziadek mial taki wielki kopiec nasion fasoli.Jak Julka to zobaczyla to krzyknela z zachwytem;Ojejku! Ile Tik Takow!!
Inna historyjka,to kiedy bylismy z nia na wsi,tez miala jakies 3-4 lata dziadek zabral ja do kurnika i tam byl taki kacik gdzie dziadek mial taki wielki kopiec nasion fasoli.Jak Julka to zobaczyla to krzyknela z zachwytem;Ojejku! Ile Tik Takow!!
słuchajcie ja pamiętam rower na I komunię. Dostałm dzień wcześniej i już śmigałam pamiętam romet różowy:)))no i mama kazał mi po jajka jechac więc ja na różowej strzałce buch po jajka no jadę już do domu i nagle zobaczyłam radiowóz a za dziecka policja to postrach ulic. Radiowóz przejechał a ja ze strachu się przewróciłąm i jajka poszły....dym w domu nie z tej ziemi. Po kilku latach pierwszy rower górski. Spałam z nim w pokoju:)))))mama mówiła że czuje się bezpieczna bo ma ogumienie:))))
Lambada u nas też górowała. A bawułyście się w "onse madonse...."nie wiem jak to się pisze:(
i takie przekładanie z nitek na palcach.
Lambada u nas też górowała. A bawułyście się w "onse madonse...."nie wiem jak to się pisze:(
i takie przekładanie z nitek na palcach.
tak guma donald, vibovit... soczki w woreczku, łarzenie po drzewach, dachach garaży... ehhhhh... zabawa w chowanego, wynoszenie lalek i zabawy na kocach, budowanie iglo, pierwsze całowanie w piwnicy:)
Ja robiłam furorę na podwórku bo miałam "wujków" w RFN-nie i przysyłali paczki z gumami rozpuszczalnymi...
Moja pierwsza lalka Barbie... jezu jaki był szał...
W gume to chyba skakałyśmy do ostatniej 8 klasy...
Gazeta "Dziewczyna" z koleżanką na pół kupowałyśmy, moja była krzyżówka jej plakat... i te fotostory... chyba w Bravo Girl:)
Ja też pamiętam zakopywanie skarbów... no i oczywiście każdy miał Pamiętnik... ja do tej pory swój mam:)
Ja robiłam furorę na podwórku bo miałam "wujków" w RFN-nie i przysyłali paczki z gumami rozpuszczalnymi...
Moja pierwsza lalka Barbie... jezu jaki był szał...
W gume to chyba skakałyśmy do ostatniej 8 klasy...
Gazeta "Dziewczyna" z koleżanką na pół kupowałyśmy, moja była krzyżówka jej plakat... i te fotostory... chyba w Bravo Girl:)
Ja też pamiętam zakopywanie skarbów... no i oczywiście każdy miał Pamiętnik... ja do tej pory swój mam:)