Widok
Tak, oranżadki w proszku i pieczący język :))
Ja tęsknię za słońcem.. i za beztroska lat dziecięcych :)
A koleżankom i kolegom z forum chciałam podziękować za wiele życzliwych rad i nie tylko rad i życzyć wszystkiego dobrego, tak samo założycielce wątku :)) Tak na Nowy Rok :)
Pozdrawiam i miłego dnia :)
Ja tęsknię za słońcem.. i za beztroska lat dziecięcych :)
A koleżankom i kolegom z forum chciałam podziękować za wiele życzliwych rad i nie tylko rad i życzyć wszystkiego dobrego, tak samo założycielce wątku :)) Tak na Nowy Rok :)
Pozdrawiam i miłego dnia :)
KUKURUKU to jesto nowe cudo z masy kakaowej!!! to był hit :))) Gumy Donald, vibovit itp. - cudowne wspomnienia. A nam kiedyś wkręcano też takie głupoty, że gumy Turbo są rakotwórcze ;))) Pamiętam jeszcze lody z maszyny, ale nie takie jak są teraz. Oranżada w szklanych butelkach, piłeczki z wiórami w środku na gumce (takie niby jo-jo). Skakanie w gumę cała masą ludzi z bloku, od najmłodszego do najstarszego, bez względu na płeć. No i zabawy w chowanego... Ale było cudownie!!! Teraz też nie jest źle :) Miłego dnia, krótkiego piątku, a dłuuugiegi weekendu!!!
vibovit też pamiętam i to własnie wyjadany językiem z torebki, potem był visolvit :) i takie fajne cukierki kawowe w kształcie prostokąta niestety nie pamietam nazwy - ale to smak mojego dzieciństwa :) ach może i biedniejsze były to czasy, ale zdecyodwanie lepsze, ludzie byli inni, fajnie się wtedy żyło
Nie na darmo Proust tak sie rozpisywał o samku i zapachu dzieciństwa :) Zauwazcie, ze własnie to najbardziej pamiętamy.
A z drugiej strony moze każdy napisze co teraz np. w niedawnym czasie spotkało Was coś miłego, nawet jakiś drobiazg.
Dla mnie miłym wydarzeniem było, jak Pan na stacji benzynowej sam zaoferował mi pomoc w dopompowaniu powietrza do koła, bo sobie średnio radziłam.
A z drugiej strony moze każdy napisze co teraz np. w niedawnym czasie spotkało Was coś miłego, nawet jakiś drobiazg.
Dla mnie miłym wydarzeniem było, jak Pan na stacji benzynowej sam zaoferował mi pomoc w dopompowaniu powietrza do koła, bo sobie średnio radziłam.
Ja zostałam też w ostatnim czasie miło zaskoczona na stacji benzynowej i to dwa razy. Raz na shellu - gdzie pan z obsługi najpierw zatankował mi paliwo (ale to chyba jest tam standard) a potem jak zobaczył że zmierzam do samochodu z baniakiem płynu do spryskiwaczy, to powiedział, że mam sobie już wsiąść do auta, a on mi naleje. I drugi raz - na samoobsługowej stacji NESTE, gdzie jeden pan nie zdołał wlać do baku całego paliwa za które zapłacił i resztę nalał mi, nie chcąc za to kasy. (A było to warte jakieś 15 zł).
Były to dla mnie takie miłe gesty, że uśmiech mi nie schodził z twarzy przez cały dzień. Niestety rzadko coś takiego mi się przytrafia, a szkoda.
Były to dla mnie takie miłe gesty, że uśmiech mi nie schodził z twarzy przez cały dzień. Niestety rzadko coś takiego mi się przytrafia, a szkoda.
Oj tak andruty były pycha i to jedzone podczas matmy spod ławki:)))
pamietam szał na tzw.karteczki kolorowe każdy latał po szkole i się wymieniał miedzy sobą:)
a ostanio stałam w Tesco i Pan przede mną robił ogromne zakupy,ale nie zbierał puktów na kartę,te które ostanio wprowadzili a,że ja trzymałam w łapce to nabił mi:)) i to sporo:)) niby to nic,ale jak się człowiek cieszy:))
trocha szkoda tych dawnych czasów,ostatnio gadałam z przyjaciółką i stwierdziłyśmy,ze kiedy nie było internetu to świat był inny niestety,teraz mało kto jest uprzejmy,mało kto uśmiechnie się....moja taka druga przyszywana Mama całe życie mieszkała w starej kamienicy kilka lat temu przeprowadzili się do nowego bloku i prawda stara jak świat,że starych drzew się nie przesadza,ciągle wspomina,że co to teraz za sąsiedzi nikt nie powie dzień dobry,nikt się nie usmiechnie,każdy zamknięty na dwa spusty...i taka prawda sama pamiętam kiedy jako dziecko mieszkaliśmy w wojskowym bloku to latało sie do sąsiadki pożyczyć szklanke cukru,pobawic lalkami u dzieci sasiadów bo miały Barbie....cała klatka była zżyta ze sobą,zawsze była jakaś pomoc i każdy nawet kwiaty podlał jak się wyjeżdżało,a dziś nikomu był kluczy od mieszkania nie zostawiła niestety.
Ale się rozpisałam wzięło mnie na wspominki:)
pamietam szał na tzw.karteczki kolorowe każdy latał po szkole i się wymieniał miedzy sobą:)
a ostanio stałam w Tesco i Pan przede mną robił ogromne zakupy,ale nie zbierał puktów na kartę,te które ostanio wprowadzili a,że ja trzymałam w łapce to nabił mi:)) i to sporo:)) niby to nic,ale jak się człowiek cieszy:))
trocha szkoda tych dawnych czasów,ostatnio gadałam z przyjaciółką i stwierdziłyśmy,ze kiedy nie było internetu to świat był inny niestety,teraz mało kto jest uprzejmy,mało kto uśmiechnie się....moja taka druga przyszywana Mama całe życie mieszkała w starej kamienicy kilka lat temu przeprowadzili się do nowego bloku i prawda stara jak świat,że starych drzew się nie przesadza,ciągle wspomina,że co to teraz za sąsiedzi nikt nie powie dzień dobry,nikt się nie usmiechnie,każdy zamknięty na dwa spusty...i taka prawda sama pamiętam kiedy jako dziecko mieszkaliśmy w wojskowym bloku to latało sie do sąsiadki pożyczyć szklanke cukru,pobawic lalkami u dzieci sasiadów bo miały Barbie....cała klatka była zżyta ze sobą,zawsze była jakaś pomoc i każdy nawet kwiaty podlał jak się wyjeżdżało,a dziś nikomu był kluczy od mieszkania nie zostawiła niestety.
Ale się rozpisałam wzięło mnie na wspominki:)
Wiecie co u ans tez tak było ze poszło sie do sąsiadki po szkalnke cukru. Ostatnio było juz ciemno i ponuro i nie chcialo mi się isc do sklepu a zabrakło mi soli i dupa bo teraz tak nie ma. Nie wiem co by sąsiadka zrobila gdybym zapukala:) z tymi punktami to ja zawsze tez oddaje bo nie mam zadnych kart ale w prusczu babak kasjerka powiedziąla ze tak nie mozna ze kazdy kto kupuje musi sobie nabijac a nie kazdy obok kto nie ma karty. Zdziwialm się:(
Jakis czas temu jechałm skm i siedział koles na przeciwko mnie. Nagle widze ze ma jakies przestraszone oczy i zaczyna sie pocic. Czekam chwile i widze ze juz mu przechodzi. Zapytałam czy wszysko ok a on że przez chwile źle się poczuł ale jest już dobrze a potem rozkręcił temat jak to ludzie nie reagują czasami i ze jest zdziwiony że zapytałam.
Miałm też scene na ulicy bo chicąłm jakies starszej apni pomóc z zakupami a ona się przeraziła ze ja okradne jak odprowadze do domu:(wytłumaczyła ze w dzisiejszych czasach sie poprostu boi:(a ja zawsze lubiłam być dyżurna w podstawówce i iść po kredę bo zawsze jakis luz na lekcji:)
Jakis czas temu jechałm skm i siedział koles na przeciwko mnie. Nagle widze ze ma jakies przestraszone oczy i zaczyna sie pocic. Czekam chwile i widze ze juz mu przechodzi. Zapytałam czy wszysko ok a on że przez chwile źle się poczuł ale jest już dobrze a potem rozkręcił temat jak to ludzie nie reagują czasami i ze jest zdziwiony że zapytałam.
Miałm też scene na ulicy bo chicąłm jakies starszej apni pomóc z zakupami a ona się przeraziła ze ja okradne jak odprowadze do domu:(wytłumaczyła ze w dzisiejszych czasach sie poprostu boi:(a ja zawsze lubiłam być dyżurna w podstawówce i iść po kredę bo zawsze jakis luz na lekcji:)
No właśnie,zgadzaj sie z Tobą,tamte czasy minęły bezpowrotnie,czasem żałuję,że nie zyłam w latach 70 wtedy było jakoś fajniej,nie wiem nawet jak to określić i przykre jest to,że tak się świat zmienia.
Kiedyś wracalam dośc późno było,może koło 22, podeszłam na przystanek i zapytałam kobiety która godzina,a ta sie tak wystraszyła i mówi"ja nic nie wiem ja wracam od córki" to aż przykre...naprawdę teraz strach komuś pomóc bo się torebką po głowie dostanie:)
Kiedyś wracalam dośc późno było,może koło 22, podeszłam na przystanek i zapytałam kobiety która godzina,a ta sie tak wystraszyła i mówi"ja nic nie wiem ja wracam od córki" to aż przykre...naprawdę teraz strach komuś pomóc bo się torebką po głowie dostanie:)
tak pełno jakieś nienawiści, zazdrości ale to chyba ta pogoń za kasą. Tak sobie to tłumaczę choć jak ktoś jest ccczłowiekiem to poprostu nim jest. Ja uciekam i amm nadzieję ze znajda się jescze mile wpisy bez jakiegos sarkazmu:))))
http://mp3.teledyski.info/player.php?file=http://mp3.teledyski.info/download-YTVxcGZBREhnSnQ=__ID__c21pYWx5ODQ=.mp3&title=Perfekt+-+Niewiele+ci+moge+dać
http://mp3.teledyski.info/player.php?file=http://mp3.teledyski.info/download-YTVxcGZBREhnSnQ=__ID__c21pYWx5ODQ=.mp3&title=Perfekt+-+Niewiele+ci+moge+dać
O kurzce, Kelly Family. Dostałam ich kasetę (przegrywaną z resztą) od mojego ówczesnego chłopaka (a mieliśmy chyba po jakieś 12 lat) - i pokochałam ich miłością wieeelką. Na szczęście już mi przeszło.
Jak tak piszecie o wspominkach, to ja też - z największym rozrzewnieniem i wzruszeniem wspominam moment, kiedy "rodziliśmy" Młodego. Fajnie było. :)
Jak tak piszecie o wspominkach, to ja też - z największym rozrzewnieniem i wzruszeniem wspominam moment, kiedy "rodziliśmy" Młodego. Fajnie było. :)
ja miałam album z naklejkami Barbie :) i grałam w gume i sznura pod blokiem albo w dwa ognie, pamiętam też chleb z cukrem albo solą i jak pracowałam na stacji benzynowej i myłam szyby albo zbierałam maliny, jeździłam z rodzicami na wczasy, a tam konkursy na najładniej udekorowany domek szyszkami albo zabawy w podchody albo konkursy rodzinne, pamietam pochody na 1 maja z ojcem jak chodziłam, pamiętam kolonie - wtedy naprawde życie było ciekawsze i myślę, że niestety, ale nasze dzieci już tego chyba nie doświadczą
Jak były karteczki to ja już za duża byłam :) ale za Reksiem, Pszczółką Mają i Rozbujnikiem Rumcajsem i takim kinem obwoźnym po mniejszych miejscowościach :) Spotykaliśmy sie w wiejskiej świetlicy :) i wtedy najpierw na dużym ekranie leciał Bolek i Lolek a potem Winnetou albo Miłośc, szmaragd i krokodyl i na koniec seans dla dorosłych :). Bilety były smiesznie tanie ...
Ale miły wątek:) aż uśmiech sam się ciśnie na buzię :) ja najbardziej miło wspominam te wspólne zabawy na dworze od rana do wieczora i jak mama krzyczała: Martaaaa do domu!!!!! teraz dzieci już się tak nie bawią :( a kto zbierał opakowania po czekoladach? pamiętam Pewex i Baltonę i niezapomniany smak napoju w woreczku ze słomką. Pierwszą Barbie, którą mama przywiozła mi z Węgier :) wakacje u babci i pierwszy pocałunek z języczkiem :)
oooj jak ja chce na kulig za samochodem po ulicach :) zaczepiałam sanki na końcu i zaliczalam wszystkie krawęzniki jak samochód jechał slalomem.
nie raz miałam oko przez to podbite :DDDD
ale było szaleństwo auuuu
albo jak jechał nasz ksiądz wikary, taki zwariowany to rzucaliśmy śniegiem wieczorami w jego samochód
wikary przychodził też do mojego wujka i na podwórku ćwiczyli na ławce ze sztangą :) wikary darł się na mnie żebym nie podglądała jak wyciska :DD
nie raz miałam oko przez to podbite :DDDD
ale było szaleństwo auuuu
albo jak jechał nasz ksiądz wikary, taki zwariowany to rzucaliśmy śniegiem wieczorami w jego samochód
wikary przychodził też do mojego wujka i na podwórku ćwiczyli na ławce ze sztangą :) wikary darł się na mnie żebym nie podglądała jak wyciska :DD
ja doskonale pamiętam gume Donalda i zbieranie historyjek, które się tam znajdowały, oranżada w woreczkach....niezapominane chwile, i chyba nigdy nie zapomne jak za tygodniówkę kupowałam sobie w Pewexie "Blok szkolny) w żółtym opakowaniu taki blok na słodko. coś a'la Michałki, tylko, że twardszy.....
Jedno do czego powracam z największym sentymentem, to ta beztroskość, choć wówczas problem "miłości" i tego, że na mnie nie spojrzał, był mega problemem - czego dorośli nie mogli zrozumieć...no tak, bo oni żadnych problemów nie mają - takie to było myślenie......
Jedno do czego powracam z największym sentymentem, to ta beztroskość, choć wówczas problem "miłości" i tego, że na mnie nie spojrzał, był mega problemem - czego dorośli nie mogli zrozumieć...no tak, bo oni żadnych problemów nie mają - takie to było myślenie......
nie nie, nie w nauczycielach ale w boysbandach:( new kids on the bloks, back street boys...) w 8 klasie pdstw poszlam na konecert back street on the block i moj ....howie-d:) ehhh plakalam jak glupia, gumy turbo , picie w woreczkach, pierwsze wlosy pod pachami ktore chlopci zauwazyli w 4 klasie pdstw...masakra, nie wiedzialam wtedy ze sie je goli, dopiero jak poszlam na skarge do mamy to mnie uswiadomila:) a tak z realnych czasow, to za tydzien sie przeprowadzamy do naszego nowego gniazda w pruszczu ...:)
OSOBISTY TRENER FITNESS, ODCHUDZANIE, kształtowanie i modelowanie sylwetki, zajęcia indywidualne,diety,zapraszam, tel.695519424,fitness-ola@wp.pl
ja pamietam pierwszą dyskotekę- on we flanelowej koszuli w kratkę, ja w spodniczce a'la lambada. zastanawiałam się dlaczego nie podrzucił mi zadnego lisciku przez cały tydzień po "dysce". okazało się, ze odszedl jego ukochany chomik i nie pojawil się w szkole przez 7 dni.
biorą mnie takie rzeczy :)
biorą mnie takie rzeczy :)
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
jak psy wierne pod nasz dom...
ja mam fajowo - mieszkam w "nowoczesnym" bloku w którym mieszkają albo młode małżeństwa, albo emeryci. Emerytów uwielbiamy - mamy Panią Babcię Zosię Sąsiadkę wiecznie z petem w zębach, przychodzi do nas w piżamie - pożyczamy sobie wszystko, ja od niej żelazko, mąkę, szklankę oleju, pół szklanki cukru (taka ze mnie gospodyni) ona od nas papieroska, ostatnio w połowie zepsute lampki choinkowe, naprawiam jej telefon. Uwielbia Ninkę - zresztą całe 11 pięter kibicowało mojej ciąży;) nawet sprzątaczka;)
a a`propos wspomnień to przypomniało mi się (skojarzenia z lambadą) jak w 8 klasie siedzieliśmy na lekcji polskiego z moją szkolną miłością (widziałam go ostatnio - WYŁYSIAŁ!!!) ale wtedy był słodkim blondaskiem i robiliśmy razem jakieś ćwiczenia o zrostowcach (czy jakoś tak) np. samolot odrzutowy = odrzutowiec i w którymś momencie razem przeczytaliśmy "kiszka pasztetowa" ..... dostaliśmy takiego ataku śmiechu że ja się obsmarkałam i dostałam takiej przyduchy że zaczęłam chrumkać jak prosiątko a on się posikał.. wywalili nas z lekcji
oczywiście tańczyłam z nim lambadę. a wcześniej trojaka na akademii szkolnej
a a`propos wspomnień to przypomniało mi się (skojarzenia z lambadą) jak w 8 klasie siedzieliśmy na lekcji polskiego z moją szkolną miłością (widziałam go ostatnio - WYŁYSIAŁ!!!) ale wtedy był słodkim blondaskiem i robiliśmy razem jakieś ćwiczenia o zrostowcach (czy jakoś tak) np. samolot odrzutowy = odrzutowiec i w którymś momencie razem przeczytaliśmy "kiszka pasztetowa" ..... dostaliśmy takiego ataku śmiechu że ja się obsmarkałam i dostałam takiej przyduchy że zaczęłam chrumkać jak prosiątko a on się posikał.. wywalili nas z lekcji
oczywiście tańczyłam z nim lambadę. a wcześniej trojaka na akademii szkolnej
to wam powiem jeszcze historyjkę z dzisiejszego (no wczorajszego) poranka.
chciałam dziś rano złapać Ninki siuśki na posiew. Jałowy pojemniczek kupiony, gotowy, rączki i dziecko umyte w rivanolu, dziecko leży na przewijaczku golutkie i się cieszy a sików ani śladu. Czas ucieka (a ze 30 min). Za 20 minut miał przyjechać mój tata żeby nas zabrać na pobranie krwi. Myślę sobie - wezmę dziecko do wanny puszczę wodę prysznicem na niektórych szum wody tak działa (mojej mamy rekord spaceru nad morzem to 15 minut;) ) Sadzam pannę, włączam ciepłą wodę (na mnie ciepło tak działa) a moja córka uśmiecha się szeroko i robi największą kupę jaką jest w stanie na raz wycisnąć z siebie - cały czas z promiennym uśmiechem. Przez ułamek sekundy zastanawiałam się czy nie schować się do szafy i udawać że mnie nie ma. Ale jak na dorosłą przystało podniosłam dziecko, umyłam nad umywalką i błysku natchnienia zebrałam kupkę z wanny wsadziłam do jałowego pojemniczka i jutro będę mieć wyniki badania kału na pasożyty.
Buziaki;)
chciałam dziś rano złapać Ninki siuśki na posiew. Jałowy pojemniczek kupiony, gotowy, rączki i dziecko umyte w rivanolu, dziecko leży na przewijaczku golutkie i się cieszy a sików ani śladu. Czas ucieka (a ze 30 min). Za 20 minut miał przyjechać mój tata żeby nas zabrać na pobranie krwi. Myślę sobie - wezmę dziecko do wanny puszczę wodę prysznicem na niektórych szum wody tak działa (mojej mamy rekord spaceru nad morzem to 15 minut;) ) Sadzam pannę, włączam ciepłą wodę (na mnie ciepło tak działa) a moja córka uśmiecha się szeroko i robi największą kupę jaką jest w stanie na raz wycisnąć z siebie - cały czas z promiennym uśmiechem. Przez ułamek sekundy zastanawiałam się czy nie schować się do szafy i udawać że mnie nie ma. Ale jak na dorosłą przystało podniosłam dziecko, umyłam nad umywalką i błysku natchnienia zebrałam kupkę z wanny wsadziłam do jałowego pojemniczka i jutro będę mieć wyniki badania kału na pasożyty.
Buziaki;)
Siedzę w robocie i czytam i … o mało nie spadłam z krzesła ze śmiechu :)))))))
Pamiętam te „złote myśli”… Pytania typu: czy masz chłopaka dziewczynę? Czy mnie lubisz, twój ulubiony kolor… Ach, cudowne czasy! Może i śmieszne, ale ludzie byli jakoś bliżej siebie. Zbierałam naklejki do albumu Barbie, Panda, potem karteczki (chociaż inne moje koleżanki nie zbierały, bo niby byłyśmy już za stare…). Pamiętam tik-taka, 5-10-15, pana Japę – ale to już późniejsze czasy. A co do pocztówek i kartek, to pamiętam takie rozkładane 3-wymiarowe i takie grające (zazwyczaj „Do Elizy”). To był hicior!!! No i kieszonkowe, które dostałam chyba z dwa razy ;) – 5000 zł!!! Matko, jaka kasa!!! I to były biedne czasy ;) ???
Pamiętam te „złote myśli”… Pytania typu: czy masz chłopaka dziewczynę? Czy mnie lubisz, twój ulubiony kolor… Ach, cudowne czasy! Może i śmieszne, ale ludzie byli jakoś bliżej siebie. Zbierałam naklejki do albumu Barbie, Panda, potem karteczki (chociaż inne moje koleżanki nie zbierały, bo niby byłyśmy już za stare…). Pamiętam tik-taka, 5-10-15, pana Japę – ale to już późniejsze czasy. A co do pocztówek i kartek, to pamiętam takie rozkładane 3-wymiarowe i takie grające (zazwyczaj „Do Elizy”). To był hicior!!! No i kieszonkowe, które dostałam chyba z dwa razy ;) – 5000 zł!!! Matko, jaka kasa!!! I to były biedne czasy ;) ???
Hehe :)super wątek. Karteczki to był mega hit-najlepiej pachnące :D
Pamiętam takie żelowe piłki co się fantastycznie przyklejały do ścian na szkolnych korytarzach. No i tamagoczi :P Napoje w woreczku, paskudne ciepłe lody :P "Kukuruku jest smierdzące i kosztuje dwa tysiące, nadziewane kokainą i od tego dzieci giną"- to śpiewaliśmy pod spożywczakiem :D Gumy balonowe jadłam nałogowo a naklejki przyklejałam na kafelki w łazience :D Pamiętam też napój Ptyś w szklanej butelce i białą czekoladę, którą babcia dostawała z Niemiec w paczkach i wydzielała mi po kosteczce :) O a były też takie koszulkli z frędzlami, pamiętacie? I takie frędzlowate nakładki na koka- miałam fioletową :D A getry poliestrowe?? hehe!
Pamiętam takie żelowe piłki co się fantastycznie przyklejały do ścian na szkolnych korytarzach. No i tamagoczi :P Napoje w woreczku, paskudne ciepłe lody :P "Kukuruku jest smierdzące i kosztuje dwa tysiące, nadziewane kokainą i od tego dzieci giną"- to śpiewaliśmy pod spożywczakiem :D Gumy balonowe jadłam nałogowo a naklejki przyklejałam na kafelki w łazience :D Pamiętam też napój Ptyś w szklanej butelce i białą czekoladę, którą babcia dostawała z Niemiec w paczkach i wydzielała mi po kosteczce :) O a były też takie koszulkli z frędzlami, pamiętacie? I takie frędzlowate nakładki na koka- miałam fioletową :D A getry poliestrowe?? hehe!
Opowiem Wam jeszcze historyjke z zycia mojej corki,dodam,ze to specjalistka od wymyslania sobie roznych przeszkod w zyciu,powodow dla ktorych czegostam nie moze zrobic i roznych fobii rzeczy ktore jej przeszkadzaja(tak ma od maluszka az do teraz).Jak miala jakies 3 lata to miala manie butowa,otoz buty musiala miec co najmniej o jeden rozmiar za duze.Jesli chcialam,zeby ubrala buty w swoim rozmiarze do darla sie w nieboglosy.Jak ja pytalam dlaczego nie chce tych butow to wyla ze nie moze ruszac palcami,a jak w koncu w zlosci zapytalam ja no i co z tego???ona mi na to;Jak nie moge ruszac palcami to mnie ci....ka boli!Myslalam ze umre ze smiechu.
Inna historyjka,to kiedy bylismy z nia na wsi,tez miala jakies 3-4 lata dziadek zabral ja do kurnika i tam byl taki kacik gdzie dziadek mial taki wielki kopiec nasion fasoli.Jak Julka to zobaczyla to krzyknela z zachwytem;Ojejku! Ile Tik Takow!!
Inna historyjka,to kiedy bylismy z nia na wsi,tez miala jakies 3-4 lata dziadek zabral ja do kurnika i tam byl taki kacik gdzie dziadek mial taki wielki kopiec nasion fasoli.Jak Julka to zobaczyla to krzyknela z zachwytem;Ojejku! Ile Tik Takow!!
słuchajcie ja pamiętam rower na I komunię. Dostałm dzień wcześniej i już śmigałam pamiętam romet różowy:)))no i mama kazał mi po jajka jechac więc ja na różowej strzałce buch po jajka no jadę już do domu i nagle zobaczyłam radiowóz a za dziecka policja to postrach ulic. Radiowóz przejechał a ja ze strachu się przewróciłąm i jajka poszły....dym w domu nie z tej ziemi. Po kilku latach pierwszy rower górski. Spałam z nim w pokoju:)))))mama mówiła że czuje się bezpieczna bo ma ogumienie:))))
Lambada u nas też górowała. A bawułyście się w "onse madonse...."nie wiem jak to się pisze:(
i takie przekładanie z nitek na palcach.
Lambada u nas też górowała. A bawułyście się w "onse madonse...."nie wiem jak to się pisze:(
i takie przekładanie z nitek na palcach.
tak guma donald, vibovit... soczki w woreczku, łarzenie po drzewach, dachach garaży... ehhhhh... zabawa w chowanego, wynoszenie lalek i zabawy na kocach, budowanie iglo, pierwsze całowanie w piwnicy:)
Ja robiłam furorę na podwórku bo miałam "wujków" w RFN-nie i przysyłali paczki z gumami rozpuszczalnymi...
Moja pierwsza lalka Barbie... jezu jaki był szał...
W gume to chyba skakałyśmy do ostatniej 8 klasy...
Gazeta "Dziewczyna" z koleżanką na pół kupowałyśmy, moja była krzyżówka jej plakat... i te fotostory... chyba w Bravo Girl:)
Ja też pamiętam zakopywanie skarbów... no i oczywiście każdy miał Pamiętnik... ja do tej pory swój mam:)
Ja robiłam furorę na podwórku bo miałam "wujków" w RFN-nie i przysyłali paczki z gumami rozpuszczalnymi...
Moja pierwsza lalka Barbie... jezu jaki był szał...
W gume to chyba skakałyśmy do ostatniej 8 klasy...
Gazeta "Dziewczyna" z koleżanką na pół kupowałyśmy, moja była krzyżówka jej plakat... i te fotostory... chyba w Bravo Girl:)
Ja też pamiętam zakopywanie skarbów... no i oczywiście każdy miał Pamiętnik... ja do tej pory swój mam:)
A mi z takich wyjazdów do dziadków na wieś przypomniało się, że zawsze właziłam do kurnika i przekładałam jajka kurom z jednej grzędy na drugą... Strasznie było mi szkoda kur, które nie miały jajek i tym samym kurczaczków, więc organizowałam "adopcję" :)
Aga76, super przeboje z córką i te jej teksty :) haha...
Aga76, super przeboje z córką i te jej teksty :) haha...
wind of change........czy jakos tak:), dyskoteki szkolne..to czekanie az ten wymarzoy pop rosi do tanca..stanie pod sciana z grupka kolezanek, one patrzyly czy on patrzy...a jak sie ruszyl to piszczaly "idzie idzie!!!!!" heheheh,
OSOBISTY TRENER FITNESS, ODCHUDZANIE, kształtowanie i modelowanie sylwetki, zajęcia indywidualne,diety,zapraszam, tel.695519424,fitness-ola@wp.pl
Jeszcze mi się przypomniały podkolanówki z dziurkami albo takie zwijane w rulonik na kostce. A gazeta to Miś... Po jakimś czasie pojawiły się taki jakiś proszek, co jak się go wsypało do buzi, to strzelał! No i pamiętam jak robiliśmy wybuchy z tych wewnętrznych jajek niespodzianek (te żółte znaczy się). Mieszaliśmy chyba wodę z soda albo z proszkiem do pieczenia, mały wtrząs, szybki wyrzut i w nogi!!! No i jeszcze myszka miki gra w guziki (to takie plątanie gumy chyba było), pan sobieski miał trzy pieski (na skakance), granie piłką o ścianę w świece, gra w kamień... Cudownie było :))) A te miłostki szkolne - ach... Na dyskotekach w podstawówce wieszali jakąś wojskową siatkę, żeby było ciemniej. A cała impreza kończyła się o 18!!! :)))
ja pitole co do pamiętnika. Zawsze pisałm....i wiecie swoje miłosne historie przeważnie tam były. Mój starszy brat był dupkiem w tej kwesti i zawsze czytał. Potem latał po mieszkaniu i wyśmiewał. Więc wpadłm na genialny pomysł aby nie pisać ale nagrywać na kasety(oj dla mnie to był też szał) no i stały sobie spokojnie na półce.
Przyjechał mój brat i miał odwieść drugiego brata z rodziną do Bydgodszczy no i żeby się nie nudzić to stwierdził że weźmie kasey do posłychania bo ja podpisałm jako jakiś zespół:)))))))))ja yłam w szkole więc nie wiedziałm że sobie pożyczył....dziewczyny:)))))jak on wrócił:))))terż się z tego śmieję ale oni jechali 2 h:))))kast było z 5
Przyjechał mój brat i miał odwieść drugiego brata z rodziną do Bydgodszczy no i żeby się nie nudzić to stwierdził że weźmie kasey do posłychania bo ja podpisałm jako jakiś zespół:)))))))))ja yłam w szkole więc nie wiedziałm że sobie pożyczył....dziewczyny:)))))jak on wrócił:))))terż się z tego śmieję ale oni jechali 2 h:))))kast było z 5
eheheh ale się posmiałam super macie wspominki dziewczynki:)) ale rymnęłam:)
J czy J bombowy masz blok powiedz gdzie takie fajne bloki to zaraz sprzedaje swoje i kupuje u Ciebie?:)))
Przypomniały mi się za to pierwsze anteny satelitarne i niemieckie teleturnieje które oglądało się całą rodzinką hehe chociaż nikt nic nie kumał:)pamiętam,że pierwsi w bloku mieliśmy "talerz" i sąsiadki się schodziły popatrzeć na technologie:)))
Mój tato kupił białego poloneza i mało kto miał białe autko tato woził co tydzień prawie same pary do wesela z całego osiedła hih
Przypomniały mi się pierwsze rozmowy z mamą o seksie heheh boże jakie to żenujące jak o tym dziś mysle hehe i takie ksiązki były podzielone wg wieku,ze niby o takiej rodzinie i budowa narządów i o ciąży i obrazki były hehehh
J czy J bombowy masz blok powiedz gdzie takie fajne bloki to zaraz sprzedaje swoje i kupuje u Ciebie?:)))
Przypomniały mi się za to pierwsze anteny satelitarne i niemieckie teleturnieje które oglądało się całą rodzinką hehe chociaż nikt nic nie kumał:)pamiętam,że pierwsi w bloku mieliśmy "talerz" i sąsiadki się schodziły popatrzeć na technologie:)))
Mój tato kupił białego poloneza i mało kto miał białe autko tato woził co tydzień prawie same pary do wesela z całego osiedła hih
Przypomniały mi się pierwsze rozmowy z mamą o seksie heheh boże jakie to żenujące jak o tym dziś mysle hehe i takie ksiązki były podzielone wg wieku,ze niby o takiej rodzinie i budowa narządów i o ciąży i obrazki były hehehh
Kurcze a kto nie był fanem Depeche Mode do dziś ich uwielbiam (jezu jaka ja stara jestem),koniecznie musisły być czarne dżinsy,bluza z kapturem mój brat specjalnie na halę targową jechał i mi kupił dżinsy,a on miał takie czarne okulary jak Dave Gahan -depeszówki hehe i nie wolno mi było ich ruszać a jak tylko wychodził z domu to zaraz po nie biegłam hehehe
he te raklamy....ja też pamiętam jak facet mówi " nie widzę, nie widzę, nie widzę" a tajemniczy głos "i nie zobaczysz dopóki nie kupisz anteny satelitarnej firmy ARGON" chyba jakoś tak....hehehe :) potem poleciało Always, OMO...itp.
A telewizja satelitarna i moda światowa z muzyką PET SHOP BOYS Flames of love :)..ech....
A telewizja satelitarna i moda światowa z muzyką PET SHOP BOYS Flames of love :)..ech....
to ja tak nieco o milosci;-)ja najbardziej pamietam podchody,kazda chciala byc w grupie z najladniejszymi chlopakami;-);pierwsze dyskoteki i tance przytulance;-)Pamietam jaka bylam oburzona gdy jeden chlopak trzymal mi rece nieco nizej niz powinien;-)Gra w butelke o calowanie;..ale najwiekszym szokiem dla mnie bylo foto sotry w "Dziewczynie" o lesbijkach...Normalnie do dzis pamietam te wypieki na twarzy;-)
pierwsze dyskoteki w podstawówce taaak :) zaczynały się zazwyczaj jak było widno :) a pod koniec na wolniaczach :) niektórzy rączki zsuwali niżej i nawet tak przy szyi partnerki zwisała głowa i pierwsze takie muśniecia po włosach ech....a potem marzyło sie i wzdychało w łóżku na dobranoc......:)
Z takich smiesznych a może raczej dla mnie "tragicznych" pamiętam moja pierwsza jazdę rowerem DOMINO w kolorze jasnej zieleni...MIałam chyba juz 8 lat nie umiałam jeździc na rowerze!!!! Tak, to prawda. W tamtych czasach o rower nie było łatwo więc jak tylko tata kupił a raczej zdobył :) Domino postanowłam sie przejechac nie czekając aż tata założy małe białe kułeczka...obok domu była taka kupka węgla porośnięta pokrzywami, w które wpadłam spadając z roweru...:((( Ale piekło, a byłam w takiej krótkiej sukience i moja pupa to był jeden czerwony bąbel :(((( Wszystko widział na moje nieszczęście sąsiad, który jak mnie widział zawsze sie głupio śmiał...ale on mnie wkurzał...
Z takich smiesznych a może raczej dla mnie "tragicznych" pamiętam moja pierwsza jazdę rowerem DOMINO w kolorze jasnej zieleni...MIałam chyba juz 8 lat nie umiałam jeździc na rowerze!!!! Tak, to prawda. W tamtych czasach o rower nie było łatwo więc jak tylko tata kupił a raczej zdobył :) Domino postanowłam sie przejechac nie czekając aż tata założy małe białe kułeczka...obok domu była taka kupka węgla porośnięta pokrzywami, w które wpadłam spadając z roweru...:((( Ale piekło, a byłam w takiej krótkiej sukience i moja pupa to był jeden czerwony bąbel :(((( Wszystko widział na moje nieszczęście sąsiad, który jak mnie widział zawsze sie głupio śmiał...ale on mnie wkurzał...
Z tym "chodzieniem", to pamiętam, że chodzenie można było też przez kogoś załatwić. Czyli np Basia pytała w imieniu Zosi, albo Jacek w imieniu Maćka...
A pamiętam jeszcze jak w 4 albo 5 kl.przychodziły do mnie kumpele i zastanawiłyśmy się, jak to możliwe, że kobieta i mężczyzna mogą lezeć obok siebie w łóżku nadzy, przecież to straszne! Dziś zastanawiałabym się, jak to możliwe, że mogą leżeć obok siebie w ubraniach ;D
A pamiętacie takie plastikowe wciągane buty lub sandały? To był dopiero hit! Kazdy kamień się w nich czuło.
A pamiętam jeszcze jak w 4 albo 5 kl.przychodziły do mnie kumpele i zastanawiłyśmy się, jak to możliwe, że kobieta i mężczyzna mogą lezeć obok siebie w łóżku nadzy, przecież to straszne! Dziś zastanawiałabym się, jak to możliwe, że mogą leżeć obok siebie w ubraniach ;D
A pamiętacie takie plastikowe wciągane buty lub sandały? To był dopiero hit! Kazdy kamień się w nich czuło.
a mi sie przypomina babcina marchewka z groszkiem tzn taka do obiadu i w końcu nauczylam sie ja robic i dzis byla dodatkiem do obiadu :)
pamietam tez napoje w woreczku ;) ach.... uwielbialam je a teraz juz nigdzie tego nie ma :(
smak pomarańczy i święta był zupełnie inny niż teraz , dziś mozna wszedzie to kupic a w okresie mojego dzieciństwa trzeba bylo niemalże zdobywać. Kurcze nawet smak michałków czy kasztanków był inny niż teraz.....
pamietam tez napoje w woreczku ;) ach.... uwielbialam je a teraz juz nigdzie tego nie ma :(
smak pomarańczy i święta był zupełnie inny niż teraz , dziś mozna wszedzie to kupic a w okresie mojego dzieciństwa trzeba bylo niemalże zdobywać. Kurcze nawet smak michałków czy kasztanków był inny niż teraz.....
Z koleżankami ze szkoły i podwórka namiętnie grałyśmy w gumę :) To była frajda. Na każdej przerwie. Nosiłam ją dumnie w kieszeni szkolnego fartuszka razem z zielonym liściem do gry w zielone :) Grałysmy najczęściej w
1.TRÓKĄTA :),
2. NA BOK NA BOK
3. DZIESIĄTKI
4. MYSZKĘ MIKI (pokonywanie przeszkód z gumy bez jej dotknięcia)
Aaaa i latem zawsze kolana miałam pozdzierane i w strupach od grania w gumę :)
1.TRÓKĄTA :),
2. NA BOK NA BOK
3. DZIESIĄTKI
4. MYSZKĘ MIKI (pokonywanie przeszkód z gumy bez jej dotknięcia)
Aaaa i latem zawsze kolana miałam pozdzierane i w strupach od grania w gumę :)
Oj, ja też bym pograła :)))) w gumę...u nas jeszcze grało się często w ZBIJAKA, bo piłkę zawsze się skombinowało :)
Z takich zabawnych sytuacji to przypomniało mi się jak mój syn Michał (skończył 6 m-cy) dostał swój pierwszy prezent gwazdkowy...Garnuszek na klocuszek. Rozpakowywał go zajadle :), rwał papier, stukał w pudełko i otworzył buzię z wrażenia jak zabawka zaczęła grac i gadac. Nachylił się do tego garnka i ulał po obiadku prosto do środka :)))) Fuj, fuj...ale z mężem nie moglismy powstrzymac sie ze smiechu :)
Z takich zabawnych sytuacji to przypomniało mi się jak mój syn Michał (skończył 6 m-cy) dostał swój pierwszy prezent gwazdkowy...Garnuszek na klocuszek. Rozpakowywał go zajadle :), rwał papier, stukał w pudełko i otworzył buzię z wrażenia jak zabawka zaczęła grac i gadac. Nachylił się do tego garnka i ulał po obiadku prosto do środka :)))) Fuj, fuj...ale z mężem nie moglismy powstrzymac sie ze smiechu :)
świetny wątek, mój mąż obserwuje mnie i pyta dlaczego tak się szczerzę do monitora :)
pamiętem te gumy, napoje, andruty (dorwałam je jeszcze, smak podobny).
jak wracalo sie ze szkoly czasami zachodzilsmy na zapiekanki i nie wazne ze w domu czekal obiad. w tej samej budzie mieli lody truskawkwe wlasciwie zamrozone zmiksowane truskami, uwielbialam je.
albo wakacje na wsi, jazda traktorem z przyczepa zbierajaca siano, siedzialo sie na niej i przy kazdej nierownosci podskok w górę, koleżanka jechala traktorem na bosaka, my w krzyk zeby skręcała w lewo bo mniej kamieni a ona prosto po tych kamieniach, oj tyłek był poobijany od tej blachy :)
zespół Take That, No Mercy, Michalel Jackson i moja ukochane 3T:) i mase innych wykonawców, których nie sposób wymienic. Zbieranie wycinków z gazet i układanie z segregatorach, wieszanie plakatów na ścianach (a jaka tapeta była pokiereszowana), sluchanie vivy niemieckiej od rana do wieczora, spisywalam o ktorej godzinie i jaka byla piosenka (oczywiscie z tych ukochanych zespolow), puszczalysmy sobie sygnaly ze wlasnie takowa piosenka leci na vivie (oczywiscie na stacjonarny) i gazeta MegaStar-czy jakos tak- bardzo droga ale jakie super rzeczy tam byly :)
pamiętem te gumy, napoje, andruty (dorwałam je jeszcze, smak podobny).
jak wracalo sie ze szkoly czasami zachodzilsmy na zapiekanki i nie wazne ze w domu czekal obiad. w tej samej budzie mieli lody truskawkwe wlasciwie zamrozone zmiksowane truskami, uwielbialam je.
albo wakacje na wsi, jazda traktorem z przyczepa zbierajaca siano, siedzialo sie na niej i przy kazdej nierownosci podskok w górę, koleżanka jechala traktorem na bosaka, my w krzyk zeby skręcała w lewo bo mniej kamieni a ona prosto po tych kamieniach, oj tyłek był poobijany od tej blachy :)
zespół Take That, No Mercy, Michalel Jackson i moja ukochane 3T:) i mase innych wykonawców, których nie sposób wymienic. Zbieranie wycinków z gazet i układanie z segregatorach, wieszanie plakatów na ścianach (a jaka tapeta była pokiereszowana), sluchanie vivy niemieckiej od rana do wieczora, spisywalam o ktorej godzinie i jaka byla piosenka (oczywiscie z tych ukochanych zespolow), puszczalysmy sobie sygnaly ze wlasnie takowa piosenka leci na vivie (oczywiscie na stacjonarny) i gazeta MegaStar-czy jakos tak- bardzo droga ale jakie super rzeczy tam byly :)
o jeny,ale mnie teraz wspomnienia naszly w zwiazku z guma donald.. w podstawowce mialam wspanialego wychowawce-poloniste.Bardzo go lubilismy.Jak na koniec 6tej klasy okazalo sie ,ze odchodzi ze szkoly to byla zalamka.Pamietam ostatnie spotkanie z nim.Dalismy mu prezenty (skladala sie cvala klasa i jak nigdy kazdy dal wiecej niz ustalilismy)i on wtedy rozdal nam wszystkim wlasnie gumy donald,mielismy je otworzyc i rzuć,ale malo kto sie zdecydowal...chyba cala klasa uderzyła w placz.nawet chlopaki....W kazdym razie ta gume mialam bardzo dlugo schowana jak relikwie ,wiem,ze nie tylko ja ja przechowywalam,ale moja gdzies sie w koncu zagubila..
no no fajny ten wątek, uśmiechałam się z rozrzewnieniem czytając niektóre posty :)
guma Donald była fantastyczna, choć smak miała tylko przez kilka minut, ale za to balony robiła bombowe, no i do tego te historyjki :)
poza tym też pamiętam pierwsze budki z zapiekankami, jak się wracało z wycieczki szkolnej, to wszyscy przed powrotem do domu lecieli do takiej budki albo do cukierni wydać resztę kaski, nieważne ile byśmy się już najedli podczas wycieczki ;)
no i grę w gumę często wspominam, jedynki, dwójki, trójki. najtrudniejsze były piątki i ósemki ;) jak się to przeszło, to potem dziewiątki i dziesiątki już był luz ;)
a miał ktoś lalkę Fleur? ja nie miałam Barbie tylko Fleur, która była moim zdaniem tysiąc razy ładniejsza i ją uwielbiałam :)
no i też się kochałam w New Kidsach, jakoś w VI i VII klasie był szał, cały pokój w plakatach, a przy łóżku duży portretowy Jordana i zawsze go całowałam na dobranoc ;))) wcześniej jeszcze z kolei miałam Limahla i Georga Michaela :)
guma Donald była fantastyczna, choć smak miała tylko przez kilka minut, ale za to balony robiła bombowe, no i do tego te historyjki :)
poza tym też pamiętam pierwsze budki z zapiekankami, jak się wracało z wycieczki szkolnej, to wszyscy przed powrotem do domu lecieli do takiej budki albo do cukierni wydać resztę kaski, nieważne ile byśmy się już najedli podczas wycieczki ;)
no i grę w gumę często wspominam, jedynki, dwójki, trójki. najtrudniejsze były piątki i ósemki ;) jak się to przeszło, to potem dziewiątki i dziesiątki już był luz ;)
a miał ktoś lalkę Fleur? ja nie miałam Barbie tylko Fleur, która była moim zdaniem tysiąc razy ładniejsza i ją uwielbiałam :)
no i też się kochałam w New Kidsach, jakoś w VI i VII klasie był szał, cały pokój w plakatach, a przy łóżku duży portretowy Jordana i zawsze go całowałam na dobranoc ;))) wcześniej jeszcze z kolei miałam Limahla i Georga Michaela :)
Siedzę u pani ginekolog i rozmawiamy o spirali (pani dr tłumaczy). Ja pytam z powątpiewaniem czy to naprawdę działa, pani doktor na to "no najlepiej i na 100% działa szklanka wody". ja jej na to mówię "wie pani ostatnio mój mąż próbował mnie w środku nocy zbudzić na figle a a potem mi opowiadał że mu podobno przez sen powiedziałam - cicho, idź weź prysznic i się odwróciłam". Pani doktor popatrzyła na mnie i powiedziała "ostatnio mąż próbował mnie obudzić - spytałam go kiedy była ostatnia miesiączka i spałam dalej."
:)
jak byłam w zerówce Pani Przedszkolanka zauwazyła, ze moje litery nieco wykraczają poza linijki w zeszycie. Poszłam z rodzicami do okulisty. Niestety- okazało się, ze bede musiała nosić okulary. Na dodatek okulary te wybrała mi mama... Do dziś jak spojrze na zdjęcie, gdzie mam je na nosie wybucham głośnym smiechem. Były wielkie, plastikowe i ciągle mi spadały. O zgrozo- mama dokupiła mi do nich gumki :)
jak byłam w zerówce Pani Przedszkolanka zauwazyła, ze moje litery nieco wykraczają poza linijki w zeszycie. Poszłam z rodzicami do okulisty. Niestety- okazało się, ze bede musiała nosić okulary. Na dodatek okulary te wybrała mi mama... Do dziś jak spojrze na zdjęcie, gdzie mam je na nosie wybucham głośnym smiechem. Były wielkie, plastikowe i ciągle mi spadały. O zgrozo- mama dokupiła mi do nich gumki :)
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
jak psy wierne pod nasz dom...
byłam w rozpaczy.
nie chciałam ich nosić- marzyłam o tym, zeby spadły i ktos je "niechcacy " nadepnął :)
za sprawą tych nieszczesnych okularów(nie chciałam ich zakładac) rodzice obcieli mi tygodniówkę (a zbieralam na kredki swiecowe-takie gruube).
zamiast 10 tysiecy z Wyspiańskim na banknocie, dostawałam Chopina -5000zl.
jak na złośc kolezaka w tym samym czasie dostała okulary z myszką miki w rogu oprawki.... :)
nie chciałam ich nosić- marzyłam o tym, zeby spadły i ktos je "niechcacy " nadepnął :)
za sprawą tych nieszczesnych okularów(nie chciałam ich zakładac) rodzice obcieli mi tygodniówkę (a zbieralam na kredki swiecowe-takie gruube).
zamiast 10 tysiecy z Wyspiańskim na banknocie, dostawałam Chopina -5000zl.
jak na złośc kolezaka w tym samym czasie dostała okulary z myszką miki w rogu oprawki.... :)
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
jak psy wierne pod nasz dom...
A mi przypomniało się dzisiaj jak uczyłam się pisać, haha nikt nie mógł zrozumieć dlaczego wyraz piszę używając tzw, liter pisanych i drukowanych na zmianę ;) A mi wtedy wydawało się to takie piękne! :))))
U moich rodziców są jeszcze moje zabawki z dzieciństwa, kilka (tych najładniejszych) lalek Barbi z Matel - tata przywoził mi i siostrze je z Niemiec - hit, jakich mało :) zabawki z kinder niespodzianek (za czasów mojego dzieciństwa już były w sprzedaży, więc je kolekcjonowałam). Poza tym mam lalkę od brata, którą mi kupił jak się urodziłam :) 7latek ciągnął babcię przez pół miasta po lalkę dla siostry, "bo niedługo ze szpitala mama ją przywiezie!" :)
Ehhh, i soki Bobofrut - do 6 roku zycia nie piłam nic innego, dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak tata musiał się nagimnastykować żeby przywozić te soki...
U moich rodziców są jeszcze moje zabawki z dzieciństwa, kilka (tych najładniejszych) lalek Barbi z Matel - tata przywoził mi i siostrze je z Niemiec - hit, jakich mało :) zabawki z kinder niespodzianek (za czasów mojego dzieciństwa już były w sprzedaży, więc je kolekcjonowałam). Poza tym mam lalkę od brata, którą mi kupił jak się urodziłam :) 7latek ciągnął babcię przez pół miasta po lalkę dla siostry, "bo niedługo ze szpitala mama ją przywiezie!" :)
Ehhh, i soki Bobofrut - do 6 roku zycia nie piłam nic innego, dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak tata musiał się nagimnastykować żeby przywozić te soki...
ale się rozkrecilam.
rozwiazałam kiedys z mamą krzyzówkę dla dzieci. wylosowali mnie :) musiałam osobiscie odebrac nagrode - 50 000zł (5zł :)
musiałam podpisac w takim okienku. było to zimą- mama ubrana w jakis kożuch, ja opatulona od stóp do głow. dali mi długopis i zaczelam kaligrafować. mama siedziala na krzesle przy jakims wielkim piecu. po kazdej napisanej literze odwracałam się do niej-chcialam by byla ze mnie dumna. jakos dziwną miała minę i zaczeła zmieniac kolory. podobno piec był na fulla :)
wzielam kase i popedziłysmy do zabawkowego.weszlam do sklepu i mówie- to, to , tamto i jeszcze to. podobno nie straczyło mi nawet na jedną z tych zabawek. mama wziela pierwszą z brzegu, bo nie chciala się juz ugotować :)
ale mi się zebrało na wspominki.
rozwiazałam kiedys z mamą krzyzówkę dla dzieci. wylosowali mnie :) musiałam osobiscie odebrac nagrode - 50 000zł (5zł :)
musiałam podpisac w takim okienku. było to zimą- mama ubrana w jakis kożuch, ja opatulona od stóp do głow. dali mi długopis i zaczelam kaligrafować. mama siedziala na krzesle przy jakims wielkim piecu. po kazdej napisanej literze odwracałam się do niej-chcialam by byla ze mnie dumna. jakos dziwną miała minę i zaczeła zmieniac kolory. podobno piec był na fulla :)
wzielam kase i popedziłysmy do zabawkowego.weszlam do sklepu i mówie- to, to , tamto i jeszcze to. podobno nie straczyło mi nawet na jedną z tych zabawek. mama wziela pierwszą z brzegu, bo nie chciala się juz ugotować :)
ale mi się zebrało na wspominki.
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
jak psy wierne pod nasz dom...
pierwsza paczka z niemiec... oprócz kawy, gumy rozpuszczalnej i szynki w puszce - POLSKIEJ szynki.... był ananas.... kurcze ile my się nagłowiliśmy co to i jak to.... dopiero jak wujek zadzwonił czy paczka dotarła dostaliśmy instrukcję jak to się je... do dziś pamiętam ten smak i jak mi soczek po brodzie leciał:)
dla mnie atrakcją były wyjazdy do Bydgoszczy a zwąłszcza jedzenie w barze na dworcu. Najbardziej smakowały mi bułki z serem...dziś to codzienność ale wtedy pamiętam jak leżały za szybką i czekałam do kasy z mamą i słynny cukier w kostkach...mama zamawiala sobie kawę a ja zawsze cukier dostawałm:)))jak koń hehe
Fleur zginały się nogi, ręce, obracała się głowa i obracała się w pasie :)
ja miałam blondynkę, a moja siostra rudą, moja siostra miała też dziecko dla Fleur, to było coś!
i miałam też trochę markowych ubranek, były fantastyczne - a najcudowniejsza była suknia ślubna!
a na ich kartonikach z tyłu były zdjęcia innych :)
cukier w kostkach też zjadałam. a w domu podjadałam mleko w proszku, ale to była taka zdobycz w tamtych czasach, że ciężko było podjeść, bo Mama naprawdę nie pozwalała. ale parę razy mi się udało ;)
z jedzenia to tęsknię jeszcze za irysami i krówkami, dzisiejsze już tak nie smakują, szczególnie irysy...
ja miałam blondynkę, a moja siostra rudą, moja siostra miała też dziecko dla Fleur, to było coś!
i miałam też trochę markowych ubranek, były fantastyczne - a najcudowniejsza była suknia ślubna!
a na ich kartonikach z tyłu były zdjęcia innych :)
cukier w kostkach też zjadałam. a w domu podjadałam mleko w proszku, ale to była taka zdobycz w tamtych czasach, że ciężko było podjeść, bo Mama naprawdę nie pozwalała. ale parę razy mi się udało ;)
z jedzenia to tęsknię jeszcze za irysami i krówkami, dzisiejsze już tak nie smakują, szczególnie irysy...
też pamiętam te tabletki i nie mam pojęcia na co to było, pewnie słodzik, hehe :)
kiedyś były takie pałeczki makowe, nikt już tego nie produkuje :/ albo suchary z kminkiem, takie super twarde, że można było zęby połamać i jadło się jednego ze 2 godziny, nie to co teraz, że sam się w buzi rozpada :) albo ten niesamowity smak gumy hubba bubba, pierwsza na rynku taka kolorowa i owocowa (nie ważne że 5-minutówka), teraz tego dzieci nie zrozumieją :)
kiedyś były takie pałeczki makowe, nikt już tego nie produkuje :/ albo suchary z kminkiem, takie super twarde, że można było zęby połamać i jadło się jednego ze 2 godziny, nie to co teraz, że sam się w buzi rozpada :) albo ten niesamowity smak gumy hubba bubba, pierwsza na rynku taka kolorowa i owocowa (nie ważne że 5-minutówka), teraz tego dzieci nie zrozumieją :)
Te twarde suchary z kminkiem to teraz dla żołnierzy dają. Mój brat zawsze jak wracal z poligonu to mi takie przywoził ;) Strasznie je lubiłam, były takie czasochłonne :P
Z hubby Bubby najlepsze balony się robiło ;)
A pamiętacie gumy do żucia "Wrigley Spearmint" i "Juicy Fruit"??
Albo wafelki "Koukou Roukou"??
Z hubby Bubby najlepsze balony się robiło ;)
A pamiętacie gumy do żucia "Wrigley Spearmint" i "Juicy Fruit"??
Albo wafelki "Koukou Roukou"??
Przypomniałam sobie jak zimą w ósmej klasie zaczęliśmy"chodzić"z sobą, tzn kolega prosił czy chce chodzić z jego kolegą;)
Mój był Michał;) i tak spacerowaliśmy póżnym popołudniem mrożnym zimowym, i tak mnie trzymał za rękę,że jak wróciłąm do domu to miałąm zamarzniętą dłoń i wyłam z bólu bo pobiegłam do łązienki i włożyłam rękę pod gorącą wodę, dopiero mój tato natarł mi ręcę śniegiem i jakoś przeszło.Ale od tej pory mam zsiniałe dłonie gdy jest zimno.Taka pamiątka po Michale;)
Mój był Michał;) i tak spacerowaliśmy póżnym popołudniem mrożnym zimowym, i tak mnie trzymał za rękę,że jak wróciłąm do domu to miałąm zamarzniętą dłoń i wyłam z bólu bo pobiegłam do łązienki i włożyłam rękę pod gorącą wodę, dopiero mój tato natarł mi ręcę śniegiem i jakoś przeszło.Ale od tej pory mam zsiniałe dłonie gdy jest zimno.Taka pamiątka po Michale;)
Co do sucharów Bieszczadzkich to owszem są dobre ale te z mojego dzieciństwa były 100 razy twardsze :) Te są za miękkie :( Były w takim zółtym papierku :)
Płyn Lugola po Czarnobylu był obrzydliwy i mama nam na dwór nie pozwoliła wychodzic :( Ten płyn nic nie dawał wtedy, to była musztarda po obiedzie, taka propaganda PRLu żeby ludzie w panikę nie wpadli...
A kupowałyście SŁONECZNIK NA WAGĘ lub w małych woreczkach???? Cała szkoła była zawsze zaśmiecona tym słonecznikiem. A w kieszeni farucha słonecznik był obowiązkowy :)
Płyn Lugola po Czarnobylu był obrzydliwy i mama nam na dwór nie pozwoliła wychodzic :( Ten płyn nic nie dawał wtedy, to była musztarda po obiedzie, taka propaganda PRLu żeby ludzie w panikę nie wpadli...
A kupowałyście SŁONECZNIK NA WAGĘ lub w małych woreczkach???? Cała szkoła była zawsze zaśmiecona tym słonecznikiem. A w kieszeni farucha słonecznik był obowiązkowy :)
Stokrotka woda z sokiem z saturatora to była najlepsza rzecz na świcie -pamiętam spacer z rodzicami na Monciak i zawsze woda z saturatora mniamnia a oranżada w butelka jaki miała extra smak -guma Juisy Fruit to był rarytas -jeszcze były takie słomki w kolorowych papierkach -coś takiego jak cukierki krówki tylko zawsze bardzo ciągnące i było takie super mlekow proszku takie niebieskie opakowanie i było w postaci granulek ale to było pyszne -w rozlewni wód w woreczkach pracowała moja mama więc tego miałam pod dostatkiem i cała dzielnica zresztą też :)
Pamiętam jak za dziecka gdy tylko zaczynała się wiosna to od południa do zmroku po podwórku biegały dzieciaki. Graliśmy w takie dziwne gry czasami, że teraz siedzę i się śmieję. W polo - rysowało się kwadraty na ulicy, każdy miał swoje pole i kopalo się piłkę tak by nie odbiła się dwa razy na moim polu. Guma - obowiązkowo. No i moja ulubiona gra w "palanta" - to był nasz własny podwórkowy baysboll. Ile wtedy piłek do tenisa ginęło w trawie!!!!!
I latawce! Pamiętam jak w sklepie papierniczym wszyscy kupowaliśmy latawce i puszczaliśmy je na górce.
U babci na grabówku były bardziej hardkorowe gry. Np graliśmy w noża:) Ciężko wytłumaczyć, ale rzucało się tym nożem z palca, bródki, łokcia tak by wbił się w piasek.
Skakaliśmy przez linę - Misia A misia B.....
I podchody po lesie.....
Latem koniecznie trzeba było iść na pachtę!!!! Co to za lato bez kwiatów dla mamy i owoców na kompot:)
Zimową porą graliśmy w syfa w piwnicy, w chowanego po piętrach, albo braliśmy monopoly i rozkładaliśmy się na kocach pod oknami na klatce:)
Dla odważniejszych była kiedyś taka gra planszowa flirt:) I oczywiście gra w butelkę.
Nawet Lany Poniedziałek wspominam z sentymntem:)
Dla kontrastu muszę powiedzieć, że teraz latem to czasami chłopaki w piłkę grają na boisku. I tyle.....
I latawce! Pamiętam jak w sklepie papierniczym wszyscy kupowaliśmy latawce i puszczaliśmy je na górce.
U babci na grabówku były bardziej hardkorowe gry. Np graliśmy w noża:) Ciężko wytłumaczyć, ale rzucało się tym nożem z palca, bródki, łokcia tak by wbił się w piasek.
Skakaliśmy przez linę - Misia A misia B.....
I podchody po lesie.....
Latem koniecznie trzeba było iść na pachtę!!!! Co to za lato bez kwiatów dla mamy i owoców na kompot:)
Zimową porą graliśmy w syfa w piwnicy, w chowanego po piętrach, albo braliśmy monopoly i rozkładaliśmy się na kocach pod oknami na klatce:)
Dla odważniejszych była kiedyś taka gra planszowa flirt:) I oczywiście gra w butelkę.
Nawet Lany Poniedziałek wspominam z sentymntem:)
Dla kontrastu muszę powiedzieć, że teraz latem to czasami chłopaki w piłkę grają na boisku. I tyle.....
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
hihi, ja też pamiętam jak dziadek kupował na święta pepsi w takich dużych szklanych butelkach albo jak mama nie chciała kupować nam oranżady w workach bo mówiła że to sama chemia (a my jako dzieciaki guzik o tym wiedzieliśmy:)) albo jakie pyszne były gumy donald czy turbo albo jak całymi dniami (w wakacje) latało się po podwórku i grało to w gumę albo w klasy albo jeździło na wrotkach..... fajne czasy :D jeszcze pamiętam mój przysmak-kanapka z cukrem hehehe
przefantastyczny wątek! większość z nas ma podobne wspomnienia :)
ja pamiętam jak moja mama jeździła do Turcji po ciuchy na handel - byłam wtedy w podstawówce, a potem pod osiedlowym samem sprzedawaliśmy tureckie swetry i dzinsy, i zawsze jak wracała to chodziliśmy do Pewexu na zakupy i zbierałam puszki!!! miałam całkiem fajną kolekcję na szafie, potem zbieraliśmy także papierki po zagranicznych cukierkach, batonikach i innych słodyczach i bawiliśmy się w sklep, ja osobiście nia miałam lalki Barbie, dostała ją moja siostra i pamiętam, że zaraz pierwszego dnia na dworzu zgubiła jej oryginalną sukienkę :)
pamiętam mleko i śmietaną w szklanych butelkach i mleko też w woreczkach, też robiłam "sekrety" ze szkiełek i kwiatów i często chodziliśmy na łąkę, zbieraliśmy wszystkie nasze garnuszki, naczynia zabawkowe itp. i bawiliśmy się w knajpę gotując z traw i kamyczków wymyślne potrawy :) a i jeszcze z wczesnego dzieciństwa pamiętam robienie domków dla lalek z kartnowego pudełka po butach, wycinało się okna, wieszało firanki, a mebelki były z pudełek po zapałkach, ach powiem wam że czasem mam ochotę zrobić taki domek :)
ja pamiętam jak moja mama jeździła do Turcji po ciuchy na handel - byłam wtedy w podstawówce, a potem pod osiedlowym samem sprzedawaliśmy tureckie swetry i dzinsy, i zawsze jak wracała to chodziliśmy do Pewexu na zakupy i zbierałam puszki!!! miałam całkiem fajną kolekcję na szafie, potem zbieraliśmy także papierki po zagranicznych cukierkach, batonikach i innych słodyczach i bawiliśmy się w sklep, ja osobiście nia miałam lalki Barbie, dostała ją moja siostra i pamiętam, że zaraz pierwszego dnia na dworzu zgubiła jej oryginalną sukienkę :)
pamiętam mleko i śmietaną w szklanych butelkach i mleko też w woreczkach, też robiłam "sekrety" ze szkiełek i kwiatów i często chodziliśmy na łąkę, zbieraliśmy wszystkie nasze garnuszki, naczynia zabawkowe itp. i bawiliśmy się w knajpę gotując z traw i kamyczków wymyślne potrawy :) a i jeszcze z wczesnego dzieciństwa pamiętam robienie domków dla lalek z kartnowego pudełka po butach, wycinało się okna, wieszało firanki, a mebelki były z pudełek po zapałkach, ach powiem wam że czasem mam ochotę zrobić taki domek :)
Wspanialy watek! Ile wspomnien przywolalyscie... A tak w ogole,to chcialam Wam napisac cos milego :D Super jestescie po prostu-tak sie ciesze,ze znalazlam to forum! Nie wiem,co bym zrobila,gdybym tu codziennie nie zagladala. Milego wieczoru,mimo takiej pogody, a jutro jeszcze lepszego dnia, bo to w koncu swieto naszych dzieciakow-moj rok temu byl jeszcze w brzuchu,a teraz... ledwo za nim nadazam-na czworaka oczywiscie ;D
dzisiaj ja podrzucam i dodaje takie coś:
http://dzieci.pl/chgid,12325662,page,2,title,Podworkowy-jezyk-pokolenia-80,fototemat_dzieci.html
http://dzieci.pl/chgid,12325662,page,2,title,Podworkowy-jezyk-pokolenia-80,fototemat_dzieci.html
"Życia nie oszukasz"
Witam! Super watek!!! Ja jestem dzis w wysmienitym humorze, swieci dzis cala masa sloneczka i chce sie zyc. Moja Matula kochana przyslala mi wczoraj pake z okazji dnia dziecka (oczywiscie wszystko dla mojej corci, nic dla mnie ;-)) i straszliwie mnie tym rozczulila...
La la la la la la la la la ...
La la la la la la la la la ...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm

