Widok
odnosnie tych rejsow na Hel - po jakim czasie sie z niego wraca? Bo bilet przypuszczam kupuje sie w 2 strony i jest ograniczony czas "bycia" na Helu.
my bardzo chcielismy pojechac gdzies w polske na jakies kabarety ale niestety w tym terminie nic nie ma :(
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
my bardzo chcielismy pojechac gdzies w polske na jakies kabarety ale niestety w tym terminie nic nie ma :(
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
Niektórzy Caes. albo tak lubią samochód albo są tak leniwi, że nawet do sklepu za rogiem jadą autem.
Ja nie chcę być kierowcą, lubię podziwiać widoki, jak mam ochotę to pospać, poczytać. Ale nawet od jazdy samochodem jako pasażer wolę pociąg (bo szybciej i wygodniej), autokar (bo jakoś tak fajnie).
Niestety w niedzielę musiałam przyznać sama przed sobą, że oto mojemu mężowi przydałby się samochód, ale mam nadzieję, że nie okaże się to konieczne.
Już chyba się przyzwyczaiłyście, że taka trochę inna jestem :)
Czasem przez tą inność czuję się jak bohater. Nasz ubiegłoroczny wypad do Karpacza, wycieczki które sobie urządziliśmy - widziałam obłęd w oczach jak można to było zrobić bez auta. Normalnie jakbyśmy dokonali czynów niemożliwych.
Ja nie chcę być kierowcą, lubię podziwiać widoki, jak mam ochotę to pospać, poczytać. Ale nawet od jazdy samochodem jako pasażer wolę pociąg (bo szybciej i wygodniej), autokar (bo jakoś tak fajnie).
Niestety w niedzielę musiałam przyznać sama przed sobą, że oto mojemu mężowi przydałby się samochód, ale mam nadzieję, że nie okaże się to konieczne.
Już chyba się przyzwyczaiłyście, że taka trochę inna jestem :)
Czasem przez tą inność czuję się jak bohater. Nasz ubiegłoroczny wypad do Karpacza, wycieczki które sobie urządziliśmy - widziałam obłęd w oczach jak można to było zrobić bez auta. Normalnie jakbyśmy dokonali czynów niemożliwych.
Ludzie szybko, zdecydowanie za szybko, przyzwyczajają się do wygody. Mój Luby należy do kategorii jednej i drugiej - uwielbia swoje auto i jazdę nim za kierownicą i jest leniwy - do sklepu za rogiem woli jechać autem :) Ja z kolei wolę się do sklepu przespacerować, nawet do tego na drugim końcu miasta, autobusy mnie nie przerażają i mogę jechać kolejką na koniec świata, ale musiałabym podróżować wtedy chyba sama... :)
cześć Dziewczyny witam się przy kafce, niestety nie na długo. poczytałam watki Janka na weselniku, jak zwykle są świetne :) szkoda, że nie mam czasu bo bym pewnie swoje trzy grosze wtrąciła. szkoda tylko, że w niektórych znowu wyzwalają agresję, czasem mam wrażenie że część forumek traktuje weselnik jako miejsce wyładowania negatywnych emocji i że jest tych negatywnych emocji w nich dużo - a przecież powinno być właśnie odwrotnie...
Kochane trzymam kciuki za zdrowie Waszych Rodziców, no i oczywiście Twojej psinki Niezapominajka. będzie dobrze!
Kochane trzymam kciuki za zdrowie Waszych Rodziców, no i oczywiście Twojej psinki Niezapominajka. będzie dobrze!
Kropusia ja Ci powiem, że samochód bardzo ułatwia życie, ale też często zniewala. ja na szczęście chyba się nie dałam, nie jest dla mnie problemem zostawienie go w domu, poza tym bardzo chętnie chodzę pieszo i często wiele osób się dziwi, czemu np. zostawiłam auto tak daleko, albo czemu nie wybrałam się autem dokądś tam. bardzo się z tego cieszę, że tak potrafię i sama chcę :)
korki na Hel to jest masakra, z drugiej strony z tymi biletami na tramwaj wodny też, nigdy jeszcze żadna moja próba popłynięcia nim nie zakończyła się sukcesem. pociąg jest chyba najlepszy, choć niewątpliwe tramwaj wodny najprzyjemniejszy :)
korki na Hel to jest masakra, z drugiej strony z tymi biletami na tramwaj wodny też, nigdy jeszcze żadna moja próba popłynięcia nim nie zakończyła się sukcesem. pociąg jest chyba najlepszy, choć niewątpliwe tramwaj wodny najprzyjemniejszy :)
ja tez lubie srodki komunikacji publicznej, a co do samochodu to mam go, ale i bez niego da sie zyc i poruszać sie po świecie :), ostatnio pojechałam z kolezanka do gdyni połazic i przy okazji pozałatwiać kilka spraw, ja jak zawsze zostawiam samochód w jednym miejscu i wtedy ide gdzie chce i łaże po całym centrum nawet na odległość jakiś 20-30 minut od auta, a ona szalona myślała, że my pod kazdy sklep i każdy urząd, bank będziemy co chwile podjeżdżać :P, to jest dopiero uzależnienie :)
A co tam dokumenty....
Ja-dwisiu miło coś takiego przeczytać, wokół mnie są raczej osoby, które byle kawałeczek wolą jechać samochodem, a do tego mają pewne poczucie wyższości wobec tych bez samochodu, nie rozumiejąc że brak samochodu jest często świadomym wyborem (w moim przypadku chodzi głównie o mały wkład w ekologię, fakt że nie przepadam za jazdą małym samochodem to powód nie najważniejszy).
Pisząc, że stwierdziłam że mojemu przydałoby się auto, miałam na uwadze właśnie ułatwienie mu życia, ale mam nadzieję, że da się je ułatwić inaczej.
Ja-dwisiu miło coś takiego przeczytać, wokół mnie są raczej osoby, które byle kawałeczek wolą jechać samochodem, a do tego mają pewne poczucie wyższości wobec tych bez samochodu, nie rozumiejąc że brak samochodu jest często świadomym wyborem (w moim przypadku chodzi głównie o mały wkład w ekologię, fakt że nie przepadam za jazdą małym samochodem to powód nie najważniejszy).
Pisząc, że stwierdziłam że mojemu przydałoby się auto, miałam na uwadze właśnie ułatwienie mu życia, ale mam nadzieję, że da się je ułatwić inaczej.
Napisałam w poprzednim wątku, be.
Co d oHelu, to nasze próby kupienia bilketu również spełzły na niczym. A samochód lubię z tego wzgledu, ze mogę mimo korków do wielu miejsc duzo szybciej dotrzeć. Chociażby do rodziców jak jadę, to komunikacja ze wzgledu na przesiadki zajmuje 1,5 godziny. Samochodem stojąc w korkach 45min. Nie wspominając, zę jak chcę pojechac do siostry to w godfzinejestem na miejscu, a komunikacja zajęłoby mi chyab ze 3. Pod warunkiem, ze jechałby PKS, bo jeżdżą 2 w ciągu dnia.
Co d oHelu, to nasze próby kupienia bilketu również spełzły na niczym. A samochód lubię z tego wzgledu, ze mogę mimo korków do wielu miejsc duzo szybciej dotrzeć. Chociażby do rodziców jak jadę, to komunikacja ze wzgledu na przesiadki zajmuje 1,5 godziny. Samochodem stojąc w korkach 45min. Nie wspominając, zę jak chcę pojechac do siostry to w godfzinejestem na miejscu, a komunikacja zajęłoby mi chyab ze 3. Pod warunkiem, ze jechałby PKS, bo jeżdżą 2 w ciągu dnia.
witam dziewczyny!
ale się motoryzacyjne zrobiło;P ja nie lubiłam jeździć póki się nie nauczyłam... bałam się strasznie prowadzić... paniczny strach, że kogoś zabiję jadąc samochodem... aż w końcu musiałam zamieszkać na wsi z brakiem komunikacji do miejsc pracy aby przemóc strach... a w UK muszę przyznać strach był większy - te ich małe uliczki z zaparkowanymi samochodami po obu stronach jezdni... wrrr - no i nie ta strona jezdni!!
ale się motoryzacyjne zrobiło;P ja nie lubiłam jeździć póki się nie nauczyłam... bałam się strasznie prowadzić... paniczny strach, że kogoś zabiję jadąc samochodem... aż w końcu musiałam zamieszkać na wsi z brakiem komunikacji do miejsc pracy aby przemóc strach... a w UK muszę przyznać strach był większy - te ich małe uliczki z zaparkowanymi samochodami po obu stronach jezdni... wrrr - no i nie ta strona jezdni!!
witam sie w poludnie, ja dopiero ogarnelam sie z nawalu pracy...
dziewczyny, wierze, ze bedzie dobrze z nami, z naszymi rodzicami i naszymi zwierzakami...my teraz zmagamy sie z choroba tescia, mial juz dwie chemie i czuje sie ok, jest slaby, ale nie mawielkich efektow ubocznych po tej chemii. za tydzien czeka go trzecia chemia, mocniejsza i zobaczymy jak wtedy...lekarze nawet nie mowia jak na razie o zadnych rokowaniach, chca za pol roku zakonczyc chemia i zobaczy sie, ach takie zycie...ja wierze, ze bedzie dobrze.
ja juz zycia bez samochodu niestety nie wyobrazam, zawsze jak jade do gdanska, to cierpie, bo u mnie w domu nie ma samochodu i czesto czlapie sie autobusami po 1h i szkoda mi czasu po prostu.
w UK na poczatku ciezko prowadzic , bo faktycznie jak Mar-chew napisala, waskie te drogi maja, ale jest ok. ja pokochalam ronda, po prostu super, ze cos takiego wymyslili, przynajmniej nie ma wiekszych korkow.
do pracy uzywam transportu publicznego, ktory jest ok, wole DLR od metra, bo w metrze duszno i goraca, ale n a szczescie 3 przystanki tylko, a w DLR usiade i podziwiam widoki wokol i nie jest tak nudno.
dziewczyny, wierze, ze bedzie dobrze z nami, z naszymi rodzicami i naszymi zwierzakami...my teraz zmagamy sie z choroba tescia, mial juz dwie chemie i czuje sie ok, jest slaby, ale nie mawielkich efektow ubocznych po tej chemii. za tydzien czeka go trzecia chemia, mocniejsza i zobaczymy jak wtedy...lekarze nawet nie mowia jak na razie o zadnych rokowaniach, chca za pol roku zakonczyc chemia i zobaczy sie, ach takie zycie...ja wierze, ze bedzie dobrze.
ja juz zycia bez samochodu niestety nie wyobrazam, zawsze jak jade do gdanska, to cierpie, bo u mnie w domu nie ma samochodu i czesto czlapie sie autobusami po 1h i szkoda mi czasu po prostu.
w UK na poczatku ciezko prowadzic , bo faktycznie jak Mar-chew napisala, waskie te drogi maja, ale jest ok. ja pokochalam ronda, po prostu super, ze cos takiego wymyslili, przynajmniej nie ma wiekszych korkow.
do pracy uzywam transportu publicznego, ktory jest ok, wole DLR od metra, bo w metrze duszno i goraca, ale n a szczescie 3 przystanki tylko, a w DLR usiade i podziwiam widoki wokol i nie jest tak nudno.
moj to taki porzadny na co dzien, dom to musi lśnic bo on inaczej zasnąc nie może :0 zostawiłam ostatnio nie schowany odkurzacz w salonie to wyobraźcie sobie ze nie mógł zasnąc i o 24 zszedł żeby go schować :) to sie nazywa choroba :)
a co do rond w UK - moj T tez sobie chwali, ja jeszcze nie wiem bo na prawko w N.I ide dopiero w przyszlym roku :D
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
a co do rond w UK - moj T tez sobie chwali, ja jeszcze nie wiem bo na prawko w N.I ide dopiero w przyszlym roku :D
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
opiekunka do dziecka chyba najlepiej nie zarabia - ale w sumie zależy co Ci się trafi... są tutaj ludzie bardzo zamożni - którzy tylko abyś posiedziała z dziećmi potrafią płacić 10Ł za godzinę... ale jak ktoś się takiej rodziny uczepi to raczej nie puści... więc takie rarytasy ciężko znaleźć. Można być też opiekunką do dzieci niepełnosprawnych - i tutaj zależy od ośrodka... od minimum do 8Ł... podobnie jeśli chodzi o osoby starsze...
napisąłyście dzisiaj tyle, ze ni mogłam skończyć czytać. U mnie cały cały czas prace i ciągle mnei z netu wywala, dlatego niewiel dziś napisałam.
Oleńka odnosnie polonistyki, ostanio sie zastanawiałam, jak poprawnie powinno sie mówić: idę na chrzest, czy idę na chrzciny?
Nie mam pewności, mam swoja teorię, ale ciekawa jestem co Ty na to.
Oleńka odnosnie polonistyki, ostanio sie zastanawiałam, jak poprawnie powinno sie mówić: idę na chrzest, czy idę na chrzciny?
Nie mam pewności, mam swoja teorię, ale ciekawa jestem co Ty na to.
Kaś mnie się wydaje, że obie formy są dopuszczalne..ale może się mylę..hmm... choc jak sie tak zastanawiam to moze jednak ide na chrzciny...
a marta co do pracy to powiem ci szczerze, ze mnie bedzie satysfakcjonowala i najnizsza krajowa :) grunt zeby w ogole cos miec :)
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
a marta co do pracy to powiem ci szczerze, ze mnie bedzie satysfakcjonowala i najnizsza krajowa :) grunt zeby w ogole cos miec :)
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
ja wrocilam z lunchu...w londynie jezdzenie nie jest takie zle, ale sa miejsca, gdzie po prostu boje jechac sie i jak sa drogi pozamykane, to mozna zakrecic sie.
a teraz robota mnie czeka...a tak mi nie chce sie.
pa pa Kropusiu.
Ceas, tylko cieszyc sie, i utrwalic w pamieci jego , ze powinno tak byc czesciej ;-)))
a teraz robota mnie czeka...a tak mi nie chce sie.
pa pa Kropusiu.
Ceas, tylko cieszyc sie, i utrwalic w pamieci jego , ze powinno tak byc czesciej ;-)))