Widok
Dzień Dobry niedzielnie :)
Ładnie dziś słoneczko świeci, mogłoby tak juz zostać.
Dzisiaj rano naszemu pieskowi znowu sie pogorszyło i nie chciała wogóle chodzić :/ Byłam z nia u weterynarza i dostała zastrzyk i tabletki, ale powiem Wam szczerze, że mam już dosyć, bo średnio 2-3 razy w tygodniu jesteśmy u weterynarza i naprawde zaczęłam się poważnie zastanawiać nad uspaniem. Nie chodzi tu o pieniążki, które wydajemy(ale swoja drogą nie jest to mało), tylko chodzi o to, że tak naprawdę tylko na chwile jej się poprawia i nie wiem czy jest sens przedłużać jej życie na siłe. Ona biedna się męczy, a my przy niej. Sama nie wiem co robić, bardzo trudna decyzja :(
Ładnie dziś słoneczko świeci, mogłoby tak juz zostać.
Dzisiaj rano naszemu pieskowi znowu sie pogorszyło i nie chciała wogóle chodzić :/ Byłam z nia u weterynarza i dostała zastrzyk i tabletki, ale powiem Wam szczerze, że mam już dosyć, bo średnio 2-3 razy w tygodniu jesteśmy u weterynarza i naprawde zaczęłam się poważnie zastanawiać nad uspaniem. Nie chodzi tu o pieniążki, które wydajemy(ale swoja drogą nie jest to mało), tylko chodzi o to, że tak naprawdę tylko na chwile jej się poprawia i nie wiem czy jest sens przedłużać jej życie na siłe. Ona biedna się męczy, a my przy niej. Sama nie wiem co robić, bardzo trudna decyzja :(
ojoj stale ktoś choruje ostatnio... Caes, dużo zdrowia dla Męża!
Niezapominajko, rozumiem Twoje dylematy... tzn. ja nigdy nie miałam zwierzątka, ale pamiętam, jak mój Mąż podejmował taką decyzję... sam weterynarz był w pewnym momencie już zdania, że uśpienie będzie skróceniem bólu dla zwierzątka, bo terapia nic już dobrego nie przyniesie... trzymaj się ciepło :*
Niezapominajko, rozumiem Twoje dylematy... tzn. ja nigdy nie miałam zwierzątka, ale pamiętam, jak mój Mąż podejmował taką decyzję... sam weterynarz był w pewnym momencie już zdania, że uśpienie będzie skróceniem bólu dla zwierzątka, bo terapia nic już dobrego nie przyniesie... trzymaj się ciepło :*
Niezapominajka nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem, też stałam przed taką decyzją i modliłam się abym nie musiała jej podejmować i dzięki Bogu Kama umarła sama, ale było to jedno z najtragiczniejszych wydarzeń mojego życia, ja wciąż płaczę jak to i ją wspominam także bardzo bardzo Ci współczuje. Mój mąż pocieszał mnie mówiąc, że mogę być dumna z takiego psa i że miała ze mną cudowne życie, a ja sobie powiedziałam, że jest niebo dla psów i ona stamtąd na pewno na mnie patrzy... cholera znów mi łzy płyną. Także jestem z Tobą myślami bo wiem co przeżywasz.
Kaś spóźnione życzenia dla synka!
Ja właśnie wróciłam, spędziłam piekny słoneczny weekend w swoim domku, mam w ogródku już pierwsze oznaki wiosny: kwiatki się przebijąją z cebulek zasadzonych jesienią, dostałam takiej energi, że prałam, sprzątałam na maksa :)
Kaś spóźnione życzenia dla synka!
Ja właśnie wróciłam, spędziłam piekny słoneczny weekend w swoim domku, mam w ogródku już pierwsze oznaki wiosny: kwiatki się przebijąją z cebulek zasadzonych jesienią, dostałam takiej energi, że prałam, sprzątałam na maksa :)
Cześć, Wszystkim dziękuje za życzenia dla Adasia.
Niezapominajka, wiem jak ci przykro z powodu pieska, ale takie niestety jest życie. ja kilka razy ratowałam małe koty. Jedną kotkę miałam niecały miesiąc - była bardzo chora, juz wygladało, ze wszytsko bedzie z nią ok i nagle nastąpił nawrót choroby i niestety umarła. oczywiscie strasznei płakałam, ale moja siostra mi powiedziała: chociaz ostatni miesiąc swojego życia miała szczęśliwy. I tak właśnie trzeba myśleć, dajemy zwierzakom najszczęśliwsze życie jakie dać mozemy. Trzymaj się.
Niezapominajka, wiem jak ci przykro z powodu pieska, ale takie niestety jest życie. ja kilka razy ratowałam małe koty. Jedną kotkę miałam niecały miesiąc - była bardzo chora, juz wygladało, ze wszytsko bedzie z nią ok i nagle nastąpił nawrót choroby i niestety umarła. oczywiscie strasznei płakałam, ale moja siostra mi powiedziała: chociaz ostatni miesiąc swojego życia miała szczęśliwy. I tak właśnie trzeba myśleć, dajemy zwierzakom najszczęśliwsze życie jakie dać mozemy. Trzymaj się.
Cześć dziewczyny!
Kiedy ta zima się skończy!?
Autko mi padło i musiałam dziś autobusem jechać do pracy. Odzwyczaiłam się zupełnie. Nie fajnie idzie się na przystanek w taki ziąb. Oczy łzawią, fryzurę niszcze wiatr...brrr
Mam nadzieje, że uda się dziś naprawić samochód i jutro już nim pojadę.
Niezapominajka - współczuję. Niestety tak czasami się dzieje, że trzeba samemu podjąć decyzję o dalszym życiu pupila.
Kiedy ta zima się skończy!?
Autko mi padło i musiałam dziś autobusem jechać do pracy. Odzwyczaiłam się zupełnie. Nie fajnie idzie się na przystanek w taki ziąb. Oczy łzawią, fryzurę niszcze wiatr...brrr
Mam nadzieje, że uda się dziś naprawić samochód i jutro już nim pojadę.
Niezapominajka - współczuję. Niestety tak czasami się dzieje, że trzeba samemu podjąć decyzję o dalszym życiu pupila.