Widok
Za Wiki:
"W Polsce był gatunkiem ściśle chronionym, od 9 października 2014 r. został wykreślony z listy gatunków grzybów chronionych."
Wówczas też wykreślono z listy gatunków chronionych szmaciaka gałęzistego, który w przeciwieństwie do sarniaka jest przepyszny.
Zresztą... zawsze mnie dziwiła jego ochrona, bo jest grzybem dość pospolitym. W zeszłym roku, z każdego grzybobrania, przywoziliśmy przynajmniej jednego szmaciaka. Wychodząc z założenia, że pod ochroną jest grzyb (czyli cały organizm zwany grzybnią) a nie jego owocniki :D
"W Polsce był gatunkiem ściśle chronionym, od 9 października 2014 r. został wykreślony z listy gatunków grzybów chronionych."
Wówczas też wykreślono z listy gatunków chronionych szmaciaka gałęzistego, który w przeciwieństwie do sarniaka jest przepyszny.
Zresztą... zawsze mnie dziwiła jego ochrona, bo jest grzybem dość pospolitym. W zeszłym roku, z każdego grzybobrania, przywoziliśmy przynajmniej jednego szmaciaka. Wychodząc z założenia, że pod ochroną jest grzyb (czyli cały organizm zwany grzybnią) a nie jego owocniki :D
Sarniaki, szczególnie starszawe, są twarde i mogą być ciężkostrawne. Najlepiej go ususzyć, zemleć i używać jako przyprawę. Suszony ma ładny aromat.
Ja natomiast suszę z nich krajankę i używam do bigosu, bo w bigosie są rewelacyjne. I smakiem, i teksturą.
"Jest wiele rzeczy, których nie wolno, ale można" Józef Szwejk
Ja natomiast suszę z nich krajankę i używam do bigosu, bo w bigosie są rewelacyjne. I smakiem, i teksturą.
"Jest wiele rzeczy, których nie wolno, ale można" Józef Szwejk
> Najlepiej go ususzyć, zemleć i używać jako przyprawę.
Kiedyś mieliłem nadmiar suszu. Ale przekonałem się, że mielony susz jest bardzo higroskopijny. To akurat pół biedy, bo można do niego wrzucić torebeczki groszków dunotitów :D
Gorzej, że jest diabelnie podatny na pleśnienie. Na całych plasterkach grzybów pleśń widać od razu. W proszku... nie bardzo :/
Zatem wychodzę obecnie z założenia, że mielić na bieżąco - ok. Ale przetrzymywać dłużej zmielony susz bym nie ryzykował.
Poza tym: nie mam młynka :D
Kiedyś mieliłem nadmiar suszu. Ale przekonałem się, że mielony susz jest bardzo higroskopijny. To akurat pół biedy, bo można do niego wrzucić torebeczki groszków dunotitów :D
Gorzej, że jest diabelnie podatny na pleśnienie. Na całych plasterkach grzybów pleśń widać od razu. W proszku... nie bardzo :/
Zatem wychodzę obecnie z założenia, że mielić na bieżąco - ok. Ale przetrzymywać dłużej zmielony susz bym nie ryzykował.
Poza tym: nie mam młynka :D
~~Miałbyś komfort wiedząc, że rzeczy które wiem o Tobie upubliczniłbym, bo w moim odczuciu w mówieniu nic złego?
Jasne, ze tak. Oczywiscie.
Niezbyt mocno me superego wplywa moj stan emocjonalny.
Inaczej mowic, Bracie, nie dbam o moja wyidealizowana opinie innych w innych oczach.
Proste.
Chodzi o prawde.
A prawda to droga do wolnosci.
Kurde, zbrzmialo gleboko?
hyhyhyh
Jasne, ze tak. Oczywiscie.
Niezbyt mocno me superego wplywa moj stan emocjonalny.
Inaczej mowic, Bracie, nie dbam o moja wyidealizowana opinie innych w innych oczach.
Proste.
Chodzi o prawde.
A prawda to droga do wolnosci.
Kurde, zbrzmialo gleboko?
hyhyhyh
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Nawet nie zamierzam aspirowac - o Najmilsza Ineczko - do terminu wspomnianianym przecz Cie, ktory zwyczajnie nie istnieje w mym podreczo-lozkowym slowniku.
Ocenialas mnie.
A to blad :)
Nie nalezy ocenic innych, gdyz nigdy nie wiadomo ile w zyciu przeszedl.
A tak serio.
Odnosnie grzybow (owocnikow)
Lubisz borowiki ceglastopore?
Ocenialas mnie.
A to blad :)
Nie nalezy ocenic innych, gdyz nigdy nie wiadomo ile w zyciu przeszedl.
A tak serio.
Odnosnie grzybow (owocnikow)
Lubisz borowiki ceglastopore?
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Manson, prosbe mam.
To wazne. (dla mnie)
Chce zrobic dla ludzi dzis chinszczyzne.
JAKOS mam pomysly w glowie, ale weny jak na lekarstwo
Masz cos w glowie??
Z miechem.
Prosze jesli mozesz cos sprawdzonego.
Chinskie zarcie.
Moze byc z ryba.
Mam wszystko, a czego braknie to jest sklep.
https://www.youtube.com/watch?v=JPnB8QV3LSs
To wazne. (dla mnie)
Chce zrobic dla ludzi dzis chinszczyzne.
JAKOS mam pomysly w glowie, ale weny jak na lekarstwo
Masz cos w glowie??
Z miechem.
Prosze jesli mozesz cos sprawdzonego.
Chinskie zarcie.
Moze byc z ryba.
Mam wszystko, a czego braknie to jest sklep.
https://www.youtube.com/watch?v=JPnB8QV3LSs
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
A co tam z chińszczyzną jest trudnego panie Bracie? Toć weny trzeba tu tyle co nic.
Mięso (brrrr.....) kroimy na paski grubości 1 cm i marynujemy w sosie sojowym z dodatkiem miodu - 2 godz. w lodówce wystarczy.
Rozgrzewamy wok z dwoma łyżkami oleju, na to wrzucamy posiekane czosnek, imbir, chili i dymkę, przesmażamy, wrzucamy mięso, przesmażamy, wrzucamy warzywa, przesmażamy, dodajemy łyżeczkę miodu, sok z cytryny i sos sojowy, przesmażamy, wrzucamy kiełki i zagęszczamy skrobią - i voila. Plus ryż odrębnie ugotowany.
Tak powstało mięso z warzywami w sosie słodko-kwaśnym :-))
PS1. Mięso marynujemy w sosie sojowym ciemnym, a do potrawy uzywamy sosu sojowego jasnego.
PS2. Posypujemy po wierzchu prażonym sezamem - Chińczycy tak zawsze robią dania chińskie dla Europejczyków :-)
Mięso (brrrr.....) kroimy na paski grubości 1 cm i marynujemy w sosie sojowym z dodatkiem miodu - 2 godz. w lodówce wystarczy.
Rozgrzewamy wok z dwoma łyżkami oleju, na to wrzucamy posiekane czosnek, imbir, chili i dymkę, przesmażamy, wrzucamy mięso, przesmażamy, wrzucamy warzywa, przesmażamy, dodajemy łyżeczkę miodu, sok z cytryny i sos sojowy, przesmażamy, wrzucamy kiełki i zagęszczamy skrobią - i voila. Plus ryż odrębnie ugotowany.
Tak powstało mięso z warzywami w sosie słodko-kwaśnym :-))
PS1. Mięso marynujemy w sosie sojowym ciemnym, a do potrawy uzywamy sosu sojowego jasnego.
PS2. Posypujemy po wierzchu prażonym sezamem - Chińczycy tak zawsze robią dania chińskie dla Europejczyków :-)
Grzybki mają przerwę. Dzisiaj kosz 5 kg, ale prawdziwków tylko 10 szt. Za to pierwsza zielonka w sezonie. No i klika pięknych rydzów, które za niedługo wrzucę na patelnię (całe kapelusze) i usmażę, po czym pożrę maczając w sosie chili i zapijając piwskiem. Dobre żarcie nigdy mi się nie znudzi. A na deser garść malin.