Widok
Mi również bardzo przykro, nie wyobrażam sobie nawet co czujesz ale pamiętaj, że jeszcze wszystko przed Tobą, musisz teraz koniecznie solidnie wziąć się za badania- wykryć przyczynę ( jeżeli takowa była ) i działać, trzymam za Ciebie kciuki i gorąco wierzę, że następnym razem wszystko będzie dobrze. I nie siedź z tym sama porozmawiaj z dziewczynami tu na forum, wiele z nich przeżywało równie trudne chwile a niedługo po tym dzieliły się z nami radosnymi nowinami :)
Bardzo mi przykro.
Widziałam takie zabiegi w szpitalu w Wejherowie. Musisz umówić się wcześniej. Przychodzisz rano do szpitala, zabierasz koszulkę nocną, szlafrok, wodę mineralną, kapcie. Przebierasz się na izbie przyjęć. Na oddziale dostajesz miesce, łóżko. Bada jescze jeden lekarz. Potem dostajesz tabletkę poronną. Czekasz na skurcze i krwawienia. Widziałam 2 dziewczyny. Jedna w pierwszej ciąży - skurcze dostała po jakiś 6-7 godzinach, druga, która już rodziła dostała skurcze po 3-4 godzinach. U pierwszej skurcze były dość silne, ale nie chciała żadnych środków przeciwbólowych, mimo iż położne pytały czy podać. Jak zaczynają się krwawienia i szyjka macicy się rozszerza, to zabierają na salę zabiegową. Tam pod całkowitym znieczuleniem robi się łyżeczkowanie. Trwa ok. 10 min. Po przywiezieniu z powrotem na salę jest od razu wybudzenie. Śpi się po zabiegu ok. 2 h. Potem trzeba poleżeć jeszcze ok 2-4 godzin. Te dziewczyny miały zabiegi po godz. 20 i musiały zostać do nastęopnego dnia. Wypis ok, 9 rano.
Widziałam takie zabiegi w szpitalu w Wejherowie. Musisz umówić się wcześniej. Przychodzisz rano do szpitala, zabierasz koszulkę nocną, szlafrok, wodę mineralną, kapcie. Przebierasz się na izbie przyjęć. Na oddziale dostajesz miesce, łóżko. Bada jescze jeden lekarz. Potem dostajesz tabletkę poronną. Czekasz na skurcze i krwawienia. Widziałam 2 dziewczyny. Jedna w pierwszej ciąży - skurcze dostała po jakiś 6-7 godzinach, druga, która już rodziła dostała skurcze po 3-4 godzinach. U pierwszej skurcze były dość silne, ale nie chciała żadnych środków przeciwbólowych, mimo iż położne pytały czy podać. Jak zaczynają się krwawienia i szyjka macicy się rozszerza, to zabierają na salę zabiegową. Tam pod całkowitym znieczuleniem robi się łyżeczkowanie. Trwa ok. 10 min. Po przywiezieniu z powrotem na salę jest od razu wybudzenie. Śpi się po zabiegu ok. 2 h. Potem trzeba poleżeć jeszcze ok 2-4 godzin. Te dziewczyny miały zabiegi po godz. 20 i musiały zostać do nastęopnego dnia. Wypis ok, 9 rano.
Następnego dnia czuły się dobrze. Miały o tyle dobrze, że były w tej samej sytuacji i wspierały się. Od rana mogły tylko pić, nie wolno było jeść. Mężowie mogli być przy nich.
Najlepiej byłoby u Ciebie gdybyś zaczęła samoistnie krwawić, może wtedy uniknęłabyś zabiegu.
Nie załamuj się. Te dziewczyny wychodziły rano następnego dnia i mimo, tego co przeszły umawiały się za rok na porodówkę. I tego samego Ci życzę.
Najlepiej byłoby u Ciebie gdybyś zaczęła samoistnie krwawić, może wtedy uniknęłabyś zabiegu.
Nie załamuj się. Te dziewczyny wychodziły rano następnego dnia i mimo, tego co przeszły umawiały się za rok na porodówkę. I tego samego Ci życzę.
strasznie mi przykro :( Wiem jak jest Ci cięzko. Co do zabiegu to w szpitalu w Wejherowie to podają doodbytniczo cytotec i czekają aż zacznie się samoistne poronienie. Każda kobieta reaguje inaczej i niestety pierwsza dawka nie musi zadziałać po kilku godzinach podają kolejną. Najważniejsze jest to że czekają a nie od razu robią zabieg gdyż jeśli kobieta nie rodziła jest to o wiele lepsze dla późniejszej ciąży. Zabieg trwa 10 min. śpisz po nim od 2-3 godzin lub jeśli się obudzisz wcześniej to i tak do tego czasu musisz leżeć płasko. Później musisz już wstać i to powolultku,najlepeij żeby był ktoś z Tobą.Do domu wypuszczają jeśli wyniki są w normie to po5-6godzinach od zabiegu.
Zabierz ze sobą:
koszulę nocną taką do kolan,
szlafrok,
kapcie,
klapki pod prysznic,
wodę mineralną,
papier toaletowy,,
paczkę podkładów poporodowych.
Zabierz ze sobą:
koszulę nocną taką do kolan,
szlafrok,
kapcie,
klapki pod prysznic,
wodę mineralną,
papier toaletowy,,
paczkę podkładów poporodowych.
Załamana bardzo współczuje. Ja straciłam swoje maleństwo w 11 tc, serduszko nie biło i zarodek przestał się rozwijać. Wtedy świat mi się załamał bo od lat wiedziałam ,ze będę miała problemy z posiadaniem dziecka i potem tragedia. Jednak głowa do góry, nie można się załamać.
Jesli chodzi o zabieg to ja czekałam 2 tygodnie na samoistne poronienie i nic, to były najgorsze dni mojego życia bo wiedziałam,że moja kruszynka nie żyje. Potem decyzja o zabiegu. Też się bałam. Najlepiej jedź do Wejherowa bo tam dają cytotec na rozwarcie szyjki i dopiero potem jest zabieg. To zabezpiecza przed uszkodzeniem szyjki i są większe szanse na donoszenie następnej ciąży. W innych szpitalach robią to na siłę i potem są problemy z niewydolnością szyjki. zgłaszasz się na izbę przyjęć, potem dostajesz miejsce na oddziale. Dopochwowo dostajesz tabletkę po której musisz lezeć żeby się wchłonęła. Czekasz na rozwarcie. Ja czekałam od rana do wieczora. Boli fakt ,ale bardziej boli dusza, dobrze ,ze był ze mną mój mąż i razem to przeżyliśmy. Zabieg to chwila, nic nie boli, potem śpisz. Krwawienie jest silne ale masz podkłady do woli. Następnego dnia byłam w domu.
To były akurat urodziny mojego męza i mamy. Powiedziałam,że za rok będą mieć moje dziecko na urodziny. sama w to nie wierzyłam bo świat mi się zawalił. Teraz jestem w ciąży i jak los da to nasz synek pojawi się na świecie w rocznicę zabiegu. Tobie również życzę takiego scenariusza.
Powodzenia
Jesli chodzi o zabieg to ja czekałam 2 tygodnie na samoistne poronienie i nic, to były najgorsze dni mojego życia bo wiedziałam,że moja kruszynka nie żyje. Potem decyzja o zabiegu. Też się bałam. Najlepiej jedź do Wejherowa bo tam dają cytotec na rozwarcie szyjki i dopiero potem jest zabieg. To zabezpiecza przed uszkodzeniem szyjki i są większe szanse na donoszenie następnej ciąży. W innych szpitalach robią to na siłę i potem są problemy z niewydolnością szyjki. zgłaszasz się na izbę przyjęć, potem dostajesz miejsce na oddziale. Dopochwowo dostajesz tabletkę po której musisz lezeć żeby się wchłonęła. Czekasz na rozwarcie. Ja czekałam od rana do wieczora. Boli fakt ,ale bardziej boli dusza, dobrze ,ze był ze mną mój mąż i razem to przeżyliśmy. Zabieg to chwila, nic nie boli, potem śpisz. Krwawienie jest silne ale masz podkłady do woli. Następnego dnia byłam w domu.
To były akurat urodziny mojego męza i mamy. Powiedziałam,że za rok będą mieć moje dziecko na urodziny. sama w to nie wierzyłam bo świat mi się zawalił. Teraz jestem w ciąży i jak los da to nasz synek pojawi się na świecie w rocznicę zabiegu. Tobie również życzę takiego scenariusza.
Powodzenia