Widok
Mnie osobiscie tez przeraza natlok ludzie, te galerie ale z drugiej strony są plusy:
- duzo zieleni
- zabi skok na plaze i do parku regana
- insrastruktura, naprawde fajne przedszkola i szkoly
Gdybym miala wybor falowiec czy nowe osiedle na peryferiach w stylu okolice szadółek to na pewno bralabym falowiec, lokalizacja super, nie wciskaja blokow w promieniu kilku metrow jak na czesto nowych klitkach udajacych apartamenty. Jednak mimo wszystko szukalabym mieszkania w okolicach zaspy/przymorza tyle ze w innych blokach :)
- duzo zieleni
- zabi skok na plaze i do parku regana
- insrastruktura, naprawde fajne przedszkola i szkoly
Gdybym miala wybor falowiec czy nowe osiedle na peryferiach w stylu okolice szadółek to na pewno bralabym falowiec, lokalizacja super, nie wciskaja blokow w promieniu kilku metrow jak na czesto nowych klitkach udajacych apartamenty. Jednak mimo wszystko szukalabym mieszkania w okolicach zaspy/przymorza tyle ze w innych blokach :)
Ja polecam. Mieszkałam wiele lat i było super. Wyprowadziłam się, bo wybudowałam dom. Widziałam wiele mieszkań w blokach na Zaspie i Żabiance i falowiec na Obr. Wybrzeża jest dużo przyjemniejszy. Klatki odnowione, nie ma robactwa, sąsiedzi super ( przynajmniej moi..:)
U mnie ściany nie pękały.. Negatywne opinie o falowcu piszą osoby, które tu nie mieszkały. Jak zwykle znajdą się "wszystkowiedzący". Co do argumentów o "wyburzaniu" , to dotyczy to wszystkich bloków wybudowanych w latach 70-80 a nie tylko falowców i jest to kolejna bzdura..
Trzeba po prostu pójść obejrzeć mieszkanie. Odwiedzić piętro kilka razy o różnych godzinach ( również w piątek i sobotę wieczór). Wówczas będziesz mieć pogląd jacy ludzie tam mieszkają i czy będzie spokój.
U mnie ściany nie pękały.. Negatywne opinie o falowcu piszą osoby, które tu nie mieszkały. Jak zwykle znajdą się "wszystkowiedzący". Co do argumentów o "wyburzaniu" , to dotyczy to wszystkich bloków wybudowanych w latach 70-80 a nie tylko falowców i jest to kolejna bzdura..
Trzeba po prostu pójść obejrzeć mieszkanie. Odwiedzić piętro kilka razy o różnych godzinach ( również w piątek i sobotę wieczór). Wówczas będziesz mieć pogląd jacy ludzie tam mieszkają i czy będzie spokój.
Mieszkam w falowcach od przeszło 30lat, ostatnio zamieniłem mieszkanie na 4 pokoje, również w falowcu.
Zalety:
- dobra lokalizacja- morze, sklepy, szkoły itp
- połączenie komunikacyjne- tramwaj, skm, autobus
- jeżeli komuś zależy na lokalizacji atrakcyjniejsze ceny mieszkań - falowiec (70m2 ok 300yś), gdzie za 70 metrowe nowe mieszkanie w tej lokalizacji trzeba wydać ok 500 tyś. Sporo ludzi kupuje w podobnej cenie czyli ok 300tyś zł mieszkanie 3-4 pokojowe na górnych tarasach Gdańska, Rumiach, czy Straszynach, ale to nie dla mnie. Daleko do centrum. Ciągłe korki na dojazdówkach do obwodnicy. Mało i rzadko dojeżdżające autobusy.
- wg mojej obserwacji sąsiedztwo raczej starsze (nie imprezowujące)
Argumenty o natłoku są nieprzekonywujące, bo jak się kupi mieszkanie w nowym 10 czy 18 piętrowym "tałerze", czy jakimś tam "żaglu" to ma się to samo, czyli spore sąsiedztwo.
Czystość jest to indywidualna kwestia i zależy od konkretnego gospodarza klatki schodowej.
Złodziejstwo jest pewnie takie jak wszędzie..
Wady:
- trudna sprzedawalność dużych mieszkań
- potwierdzam informację o dość często pękających rurach. Miałem zalanie w łazience z tego powodu 2 razy. Chociaż spółdzielnia dwa lata temu rozpoczęła wymianę pionów.
- mała ilość miejsc parkingowych
- zsypy - trzeba się przyzwyczaić. Wszystkie wysokie bloki z wielkiej płyty je mają..
Podsumowując:
Kupując mieszkanie w falowcu trzeba je wyremontować. W takim mieszkaniu żyje się bardzo przyjemnie.
Lepiej wydać mniej niż spłacać kredyt wielopokoleniowy typu miliion lub więcej...
Zalety:
- dobra lokalizacja- morze, sklepy, szkoły itp
- połączenie komunikacyjne- tramwaj, skm, autobus
- jeżeli komuś zależy na lokalizacji atrakcyjniejsze ceny mieszkań - falowiec (70m2 ok 300yś), gdzie za 70 metrowe nowe mieszkanie w tej lokalizacji trzeba wydać ok 500 tyś. Sporo ludzi kupuje w podobnej cenie czyli ok 300tyś zł mieszkanie 3-4 pokojowe na górnych tarasach Gdańska, Rumiach, czy Straszynach, ale to nie dla mnie. Daleko do centrum. Ciągłe korki na dojazdówkach do obwodnicy. Mało i rzadko dojeżdżające autobusy.
- wg mojej obserwacji sąsiedztwo raczej starsze (nie imprezowujące)
Argumenty o natłoku są nieprzekonywujące, bo jak się kupi mieszkanie w nowym 10 czy 18 piętrowym "tałerze", czy jakimś tam "żaglu" to ma się to samo, czyli spore sąsiedztwo.
Czystość jest to indywidualna kwestia i zależy od konkretnego gospodarza klatki schodowej.
Złodziejstwo jest pewnie takie jak wszędzie..
Wady:
- trudna sprzedawalność dużych mieszkań
- potwierdzam informację o dość często pękających rurach. Miałem zalanie w łazience z tego powodu 2 razy. Chociaż spółdzielnia dwa lata temu rozpoczęła wymianę pionów.
- mała ilość miejsc parkingowych
- zsypy - trzeba się przyzwyczaić. Wszystkie wysokie bloki z wielkiej płyty je mają..
Podsumowując:
Kupując mieszkanie w falowcu trzeba je wyremontować. W takim mieszkaniu żyje się bardzo przyjemnie.
Lepiej wydać mniej niż spłacać kredyt wielopokoleniowy typu miliion lub więcej...
Kredyt to większa część społeczeństwa musi niestety brać, niezależnie od tego, czy chce mieszkać w falowcu czy w nowym budownictwie :P Taki kraj.
Mieszkałam w falowcu, króciutko, ale zawsze i dla mnie najgorsze były te cienkie ściany, przez które wszystko było słychać. Pode mną mieszkali lekko ześwirowani alkoholicy i to, co wyrabiali w nocy przechodziło ludzkie pojęcie, ale zwykły płacz dziecka czy kąpiel za ścianą też było fantastycznie słychać. Bliskość morza i trasy spacerowe wynagradzały trochę brak snu, ale jednak nie do końca, bo teraz mieszkam na nowym osiedlu w Kokoszkach czyli na zadupiu :P i mimo, że daleko do centrum, to jestem zadowolona, choć nie mam samochodu. A od sąsiadów nie słychać nic :)
Mieszkałam w falowcu, króciutko, ale zawsze i dla mnie najgorsze były te cienkie ściany, przez które wszystko było słychać. Pode mną mieszkali lekko ześwirowani alkoholicy i to, co wyrabiali w nocy przechodziło ludzkie pojęcie, ale zwykły płacz dziecka czy kąpiel za ścianą też było fantastycznie słychać. Bliskość morza i trasy spacerowe wynagradzały trochę brak snu, ale jednak nie do końca, bo teraz mieszkam na nowym osiedlu w Kokoszkach czyli na zadupiu :P i mimo, że daleko do centrum, to jestem zadowolona, choć nie mam samochodu. A od sąsiadów nie słychać nic :)
dla kazdego jego decyzje sa dobre i wlasciwe mimo ze osobom trzecim sie to wydaje irracjonalne, ktos chce mieszkac w tzw. sypialniach czyli odleglych dzielnicach w nowych bloczkach - ok
ktos inny w przeludnionych falowach - ok
i nie zagladajmy innym w kieszen , ze lepiej pozwiedzac swiat, i zrobic tysiac innych rzeczy - kazdy urzadza sobie zycie po swojemu i to jeo sprawa , my tez mamy kredyt na dlugie lata ale nie znaczy to ze jestesmy " uziemieni " ;)
ktos inny w przeludnionych falowach - ok
i nie zagladajmy innym w kieszen , ze lepiej pozwiedzac swiat, i zrobic tysiac innych rzeczy - kazdy urzadza sobie zycie po swojemu i to jeo sprawa , my tez mamy kredyt na dlugie lata ale nie znaczy to ze jestesmy " uziemieni " ;)
A ja nie rozumiem tego parcia na nowe budownictwo ??
Ściany równie cienkie, albo cieńsze.
Kredyt do konca zycia - wole sobie np. swiat pozwiedzac, zamiast placic odsetki.
Dojazdy 2 godziny dziennie, 10 tygodniowo, 200 miesiecznie - mozna spozytkowac ciekawiej
Dziecko- nie ma przedszkola, szkoly, uczelni - wiec je zawiez i przywiez 10 razy w tygodniu, jak masz dwoje to 20
Jak nad morze, zakupy, do lekarza etc - to wielka wyprawa.
Z malym dzieckiem bez samochdu jest sie praktycznie uwiezionym.
Dziekuje postoje, a raczej pomieszkam jednak w "starym" centrum
A tak btw to deweloperzy maja swietny PR bo nikt nie wspomina ze termin waznosci nowego budownictwa jest krotszy niz tego starego, ktore juz stoi...
Ściany równie cienkie, albo cieńsze.
Kredyt do konca zycia - wole sobie np. swiat pozwiedzac, zamiast placic odsetki.
Dojazdy 2 godziny dziennie, 10 tygodniowo, 200 miesiecznie - mozna spozytkowac ciekawiej
Dziecko- nie ma przedszkola, szkoly, uczelni - wiec je zawiez i przywiez 10 razy w tygodniu, jak masz dwoje to 20
Jak nad morze, zakupy, do lekarza etc - to wielka wyprawa.
Z malym dzieckiem bez samochdu jest sie praktycznie uwiezionym.
Dziekuje postoje, a raczej pomieszkam jednak w "starym" centrum
A tak btw to deweloperzy maja swietny PR bo nikt nie wspomina ze termin waznosci nowego budownictwa jest krotszy niz tego starego, ktore juz stoi...
Aha i nie przejmuj się negatywnymi wypowiedziami koleżanek z forum, ja kiedyś założyłam wątek na temat mieszkania na kowalach i dziewczyny strasznie mnie nakręciły, że tam mega śmierdzi i och i ach i w ogóle tragedia, po czym kupiliśmy tam z mężem mieszkanie i od roku czasu nie zapachniało mi ani razu szadółkami, a jestem bardzo wrażliwa jeśli chodzi o "gówniane zapachy", więc na pewno bym wyczuła :) Mieszka nam się fantastycznie i nie zamieniłabym tego mieszkania na żadne inne w centrum, także słuchaj samej siebie i nie sugeruj się tyko i wyłącznie wypowiedziami innych:) Pozdrawiam i życzę samych trafnych wyborów!
Ja powiem tak: zależy za jaką cenę są tam mieszkania. Zawsze chciałam mieszkać w nowym budownictwie i max 3 piętrowym, ale jeśli znalazłabym mieszkanie w falowcu o połowę taniej, to na pewno bym się zdecydowała na falowiec. Znam wielu wartościowych ludzi mieszkających w falowcach, więc nie uogólniajcie dziewczyny i nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka.
mieszkałam na parterze w falowcu na kołobrzeskiej. mieszkaliśmy z małym dzieckiem na 30m2 i dlatego średnio to wspominam. klatki nie zwiedziłam, ściany cienkie jak w każdym bloku, pijaków nie zauważyłam. Ogólnie mogę narzekać na metraż /nie z winy falowca ;-) / i brak placów zabaw na osiedlu.
Moja siostra wiele lat mieszkała w falowcu i super to wspomina. miała zabudowaną galerię więc nikt jej pod oknami nie chodził.
Falowiec apartamentowcem nie jest ale nie jest też jakimś największym dnem ;-)
Moja siostra wiele lat mieszkała w falowcu i super to wspomina. miała zabudowaną galerię więc nikt jej pod oknami nie chodził.
Falowiec apartamentowcem nie jest ale nie jest też jakimś największym dnem ;-)