Widok
no takie mamy z mężem oboje podejście, nie lubimy dzieci, więc wolimy nie chodzić do knajp gdzie prawdopodobieństwo spotkania dzieci jest duże. Że o takich biegających rozpuszczonych nie wspomnę.
A mamom mogę polecić to kino dla mam, chyba w multikinie. Ostatnio koleżanka (z resztą jedna z forumek) mówiła, że jest to fajnie zorganizowane.
A mamom mogę polecić to kino dla mam, chyba w multikinie. Ostatnio koleżanka (z resztą jedna z forumek) mówiła, że jest to fajnie zorganizowane.
Nie rozumiem oburzenia, przecież nie wszyscy muszą zachwycać się dziećmi. Zanim urodziłam synka też unikałam restauracji z dziećmi. Dla człowieka nieprzyzwyczajonego do hałasu dziecka, bo nie wierzę, że wszystkie macie maluchy, które siedzą grzecznie w krzesełku przy stole i przez godzinę nie wydają z siebie żadnych odgłosów, taki pobyt w jednym pomieszczeniu z maluchami to koszmar. Czasami trzeba spojrzeć z innej perspektywy.
w Gdyni w wiekszosci knajp maja krzeselka do karmienia.. najgorzej jest z miejscem by wjechac wozkiem:)
dzyzyss jak mnie wkurzaja teksty typu dopoki wlasnych dzieci nie bedziesz miec. ja mam ? i co dalej twierdze ze dzieci raczej nie lubie ;) tez mnie czasami wkurzaja jak sie dra w roznych miejscach... no ale niestety nie mam wyjscia i wszedzie musze jezdzic z Paula i tez nie zawsze jestem w stanie utrzymac ja w spokoju ;) a jako ze nie gotuje to jadam w zasadzie codziennie gdzies na miescie :-)
dzyzyss jak mnie wkurzaja teksty typu dopoki wlasnych dzieci nie bedziesz miec. ja mam ? i co dalej twierdze ze dzieci raczej nie lubie ;) tez mnie czasami wkurzaja jak sie dra w roznych miejscach... no ale niestety nie mam wyjscia i wszedzie musze jezdzic z Paula i tez nie zawsze jestem w stanie utrzymac ja w spokoju ;) a jako ze nie gotuje to jadam w zasadzie codziennie gdzies na miescie :-)
no niestety czasem się dziecko pilnuje ale jak się rozedrze to nic nie działa. ja mam dość trudne dziecko tzn. nosi go i mamy problemy chodzić zjeść gdzieś. Zostawić sie nie zawsze da, a poza tym dziecko się musi uczyć zasad i ciągle zostawiać to potem tym bardziej się jak dzikus zachowuje w miejscach publicznych.Raczej szukamy miejsc gdzie sie za długo nie czeka na posiłek bo to dla malucha najgorsze. takie dziecko musi sobie pobiegać bo jeszcze nie wyrabia tyle siedzieć. Dorośli się często irytują czekając ale conajwyżej pomarudzą a co dopiero dziecko.
Wiadomo ikea jest fajna, to nie trzeba polecać
w sfinxie mają fotelik i jakiś drobne zbawki a starsze dostają kolorowanki
w mcdonaldsie mozna dziecko zająć zabawką na moment:)
w kfc- też
Port rumia też jest ok.
Trzeba niestety bardzej na takie miejsca sie nastawiac z dzieckiem a nie jakieś restauracje.
Ale generalnie wychodzeniem z dzieckiem do pewnego wieku to się można tylko bardziej umęczyć niż miło spędzić czas. Choć dzieci też są różne. Nasz też już coraz lepiej powolutku. Ostatnio dajemy mu lizaka- potrafi go to na bardzo długo zająć i siedzi grzeczny :)
A najłatwiej to mówić jak się dzieci nie ma. Moze się wydawać że rodzice nie potrafią wychować ale nie do końca tak zawsze jest.
Mówienie 2 latkowi,ze czegoś nie wypada raczej nie poskutkuje :)
Wiadomo ikea jest fajna, to nie trzeba polecać
w sfinxie mają fotelik i jakiś drobne zbawki a starsze dostają kolorowanki
w mcdonaldsie mozna dziecko zająć zabawką na moment:)
w kfc- też
Port rumia też jest ok.
Trzeba niestety bardzej na takie miejsca sie nastawiac z dzieckiem a nie jakieś restauracje.
Ale generalnie wychodzeniem z dzieckiem do pewnego wieku to się można tylko bardziej umęczyć niż miło spędzić czas. Choć dzieci też są różne. Nasz też już coraz lepiej powolutku. Ostatnio dajemy mu lizaka- potrafi go to na bardzo długo zająć i siedzi grzeczny :)
A najłatwiej to mówić jak się dzieci nie ma. Moze się wydawać że rodzice nie potrafią wychować ale nie do końca tak zawsze jest.
Mówienie 2 latkowi,ze czegoś nie wypada raczej nie poskutkuje :)