Widok
hej:)
ja polecam restauracje sphinx np. ta na starówce w gdańsku ma mały placyk zabaw i przewijak w toalecie.
w galerii bałtyckiej jest bardzo fajna kawiarenka (nie pamiętam nazwy, nie daleko rekids i home&you) mają tam też kącik zabaw dla dzieci, a toalety z przewijakiem są na pewno na terenie galerii.
trzeba po prostu szukać, my na początku też nie wiedzieliśmy gdzie chodzić, a teraz widzę że tych miejsc jest coraz więcej.
pozdrawiam:)
ja polecam restauracje sphinx np. ta na starówce w gdańsku ma mały placyk zabaw i przewijak w toalecie.
w galerii bałtyckiej jest bardzo fajna kawiarenka (nie pamiętam nazwy, nie daleko rekids i home&you) mają tam też kącik zabaw dla dzieci, a toalety z przewijakiem są na pewno na terenie galerii.
trzeba po prostu szukać, my na początku też nie wiedzieliśmy gdzie chodzić, a teraz widzę że tych miejsc jest coraz więcej.
pozdrawiam:)
Dziewczyny, nie rozumiem tego Waszego "pospolitego ruszenia" na Ajeczkę. Wbrew pozorom, nie każda kobieta ma instynkt macierzyński... A gadanie na forum: "zobaczymy, jak będziesz miała swoje dzieci" jest naprawdę bez sensu, ponieważ nie znając kogoś, nie możemy przewidzieć, czy ta osoba w ogóle będzie miała dzieci. Tak samo gadanie w stylu: "nie nadajesz się na matkę" też jest bez sensu, jeśli nie znamy danej osoby. Co więcej, często jest tak, że lepsze są matki, które "nie świrują" na punkcie swoich dzieci, bo te "świrujące" są zazwyczaj zbyt opiekuńcze, co jest często dla dziecka krzywdzące.
Inna sprawa to, to że niestety w Polsce rzeczywiście brakuje "publicznych" przewijaków i krzeseł do karmienia. Rozumiem, że może to być uciążliwe dla rodziców małych dzieci. W XXI wieku pokoik do karmienia i przewijania powinien być standardem każdej instytucji i restauracji. Jednak podkreślam - OSOBNY POKOIK. Publiczne karmienia i przewijanie mnie osobiście przeszkadza. Jako matka (założenie hipotetyczne) też nie chciałabym karmić czy przewijać dziecka na oczach obcych osób.
Ajeczko i Tasiu, to i ja się łączę z Wami w "bólu";). Ja mam kotka na swoim kocim miejscu;).
Inna sprawa to, to że niestety w Polsce rzeczywiście brakuje "publicznych" przewijaków i krzeseł do karmienia. Rozumiem, że może to być uciążliwe dla rodziców małych dzieci. W XXI wieku pokoik do karmienia i przewijania powinien być standardem każdej instytucji i restauracji. Jednak podkreślam - OSOBNY POKOIK. Publiczne karmienia i przewijanie mnie osobiście przeszkadza. Jako matka (założenie hipotetyczne) też nie chciałabym karmić czy przewijać dziecka na oczach obcych osób.
Ajeczko i Tasiu, to i ja się łączę z Wami w "bólu";). Ja mam kotka na swoim kocim miejscu;).
Słuchaj, każdy może mieć swoje zdanie. Ale mi np. nie spodobało się w jaki sposób zostało one wyżej przekazane. Tak jakby matki z dziećmi w miejscach publicznych miały przepraszać za to że w ogóle wyszły z domu.
Rozumiem, że komuś może obce dziecko przeszkadzać...ale miejsce publicze to jednak miejsce publiczne...przeznaczone dla każdego.
Kwestia dzieci niewychowanych i zostawionych samych sobie, rozwydrzonych to inny zupełnie temat. Bo i mi się to nie podoba...ale co komu zrobiło płaczące dziecko i co w takiej sytuacji ma zrobić mama, która dziecka uspokoić nie może?
Chyba nie muszę mówić że niemowlę to nie piesek czy kotek, które skuli ogon i pójdzie na swoje miejsce gdy Pan/Pani każe.
Czasami mam wrażenie, że zrozumienie ma iść tylko w jedną stronę. Bo jakoś często się podkreśla że mamy powinny unikać miejsc gdzie mogłyby przeszkadzać innym, to gdzie te owe mamy mają się podziać?
Rozumiem, że komuś może obce dziecko przeszkadzać...ale miejsce publicze to jednak miejsce publiczne...przeznaczone dla każdego.
Kwestia dzieci niewychowanych i zostawionych samych sobie, rozwydrzonych to inny zupełnie temat. Bo i mi się to nie podoba...ale co komu zrobiło płaczące dziecko i co w takiej sytuacji ma zrobić mama, która dziecka uspokoić nie może?
Chyba nie muszę mówić że niemowlę to nie piesek czy kotek, które skuli ogon i pójdzie na swoje miejsce gdy Pan/Pani każe.
Czasami mam wrażenie, że zrozumienie ma iść tylko w jedną stronę. Bo jakoś często się podkreśla że mamy powinny unikać miejsc gdzie mogłyby przeszkadzać innym, to gdzie te owe mamy mają się podziać?
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Może nie jest to od razu "gorszące", ale mnie przeszkadza i koniec. Co więcej wydaje mi się, że nie jest to też komfortowe dla kobiety karmiącej, no ale to tylko moje zdanie, czyli zdanie nie-matki.
Nie uważam, że mamy powinny "przepraszać za to, że wyszły z domu", napisałam przecież, że tzw. "miejsca publiczne" powinny być lepiej przystosowane dla wszystkich klientów, tak, aby każdy był zadowolony ze swojego tam pobytu.
Dziewczyny, każdemu przeszkadza co innego i to raczej Wy się gorszycie moim zdaniem niż ja Waszym. Napisałam, że nie odpowiada mi widok matki karmiącej czy przewijającej dziecko w mojej obecności, bo naprawdę mi nie odpowiada. Nie znaczy to jednak, że nie rozumiem, że czasem jest to nieuniknione z różnych względów. Dlatego też uważam, że powinno być więcej wydzielonych miejsc dla kobiet karmiących w miejscach publicznych. Oczywiście i to nie rozwiązałoby całkowicie problemu (problemu w znaczeniu nie negatywnym - podejrzewam, że i dla Was brak miejsc do karmienia i przewijania to problem) i ja to doskonale rozumiem. Dlatego też staram się unikać miejsc przeznaczonych dla rodziców z dziećmi. No cóż, mam do tego prawo:). Nie uważam natomiast, że rodzice z dziećmi powinni unikać miejsc publicznych, ale zdecydowanie powinni uszanować to, że niektórym ludziom może przeszkadzać krzyk, płacz czy inne zachowania dzieci. Mnie to przeszkadza też w kościele i tramwaju. Mimo to rozumiem, że nie zawsze da się uspokoić dziecko. Jestem pod tym względem tolerancyjna i wyrozumiała - w końcu dzieci to przyszłość narodu - co nie znaczy, że nie mam na ten temat swojego zdania i własnych - subiektywnych zresztą - odczuć. I nie wynika to z braku szacunku do matek i ojców, do dzieci, bo mam dla Was ogromny szacunek, ale proszę także o uszanowanie mojego zdania. Po tym, jak skomentowałyście słowa Ajeczki, w których moim zdaniem nie było żadnej agresji na Was skierowanej, wydaje mi się, że ludzie, którzy nie mają dzieci i nie planują ich mieć, nie cieszą się tu najlepszą opinią. A szkoda, bo to przecież normalnie ludzie, którzy mają trochę inny pomysł na siebie niż rodzenie i wychowywanie dzieci (nie mówię, że ten pomysł jest zły).
PS. Kotka też nie da się tak łatwo uspokoić ;), z psami jest podobno łatwiej, ale nie wiem, czy to prawda, bo nigdy psa nie miałam:).
Nie uważam, że mamy powinny "przepraszać za to, że wyszły z domu", napisałam przecież, że tzw. "miejsca publiczne" powinny być lepiej przystosowane dla wszystkich klientów, tak, aby każdy był zadowolony ze swojego tam pobytu.
Dziewczyny, każdemu przeszkadza co innego i to raczej Wy się gorszycie moim zdaniem niż ja Waszym. Napisałam, że nie odpowiada mi widok matki karmiącej czy przewijającej dziecko w mojej obecności, bo naprawdę mi nie odpowiada. Nie znaczy to jednak, że nie rozumiem, że czasem jest to nieuniknione z różnych względów. Dlatego też uważam, że powinno być więcej wydzielonych miejsc dla kobiet karmiących w miejscach publicznych. Oczywiście i to nie rozwiązałoby całkowicie problemu (problemu w znaczeniu nie negatywnym - podejrzewam, że i dla Was brak miejsc do karmienia i przewijania to problem) i ja to doskonale rozumiem. Dlatego też staram się unikać miejsc przeznaczonych dla rodziców z dziećmi. No cóż, mam do tego prawo:). Nie uważam natomiast, że rodzice z dziećmi powinni unikać miejsc publicznych, ale zdecydowanie powinni uszanować to, że niektórym ludziom może przeszkadzać krzyk, płacz czy inne zachowania dzieci. Mnie to przeszkadza też w kościele i tramwaju. Mimo to rozumiem, że nie zawsze da się uspokoić dziecko. Jestem pod tym względem tolerancyjna i wyrozumiała - w końcu dzieci to przyszłość narodu - co nie znaczy, że nie mam na ten temat swojego zdania i własnych - subiektywnych zresztą - odczuć. I nie wynika to z braku szacunku do matek i ojców, do dzieci, bo mam dla Was ogromny szacunek, ale proszę także o uszanowanie mojego zdania. Po tym, jak skomentowałyście słowa Ajeczki, w których moim zdaniem nie było żadnej agresji na Was skierowanej, wydaje mi się, że ludzie, którzy nie mają dzieci i nie planują ich mieć, nie cieszą się tu najlepszą opinią. A szkoda, bo to przecież normalnie ludzie, którzy mają trochę inny pomysł na siebie niż rodzenie i wychowywanie dzieci (nie mówię, że ten pomysł jest zły).
PS. Kotka też nie da się tak łatwo uspokoić ;), z psami jest podobno łatwiej, ale nie wiem, czy to prawda, bo nigdy psa nie miałam:).
Coś Wam opowiem na temat karmienia.
Byłam jakiś czas temu na ślubie mojej przyjaciółki i wzięłam Maryśkę ze sobą, bo nie miałam jej z kim zostawić. Nie było wesela, ale obiad w takiej restauracji w hotelu w Gdyni, nie pamiętam teraz nazwy. W każdym razie podchodzę do pana, który był pracownikiem hotelu i sprawował pieczę nad wszystkim co dotyczyło restauracji. Pytam go, gdzie mogłabym nakarmić dziecko (piersią), a on (facet niewielkiej postury) zawiesił wzrok na moich cyckach na kilkanaście sekund i spytał zdziwiony: to pani karmi??? Cycki mam raczej nie małe... Powiedział, że mogę małą w szatni nakarmić. Było ciepło więc poszłam do samochodu... Zrobiło mi się bardzo głupio, bo raczej staram się nie karmić w miejscach publicznych, a tu jeszcze taki zonk. Na szczęście mam przyciemniane szyby i dużo miejsca w aucie :)
Byłam jakiś czas temu na ślubie mojej przyjaciółki i wzięłam Maryśkę ze sobą, bo nie miałam jej z kim zostawić. Nie było wesela, ale obiad w takiej restauracji w hotelu w Gdyni, nie pamiętam teraz nazwy. W każdym razie podchodzę do pana, który był pracownikiem hotelu i sprawował pieczę nad wszystkim co dotyczyło restauracji. Pytam go, gdzie mogłabym nakarmić dziecko (piersią), a on (facet niewielkiej postury) zawiesił wzrok na moich cyckach na kilkanaście sekund i spytał zdziwiony: to pani karmi??? Cycki mam raczej nie małe... Powiedział, że mogę małą w szatni nakarmić. Było ciepło więc poszłam do samochodu... Zrobiło mi się bardzo głupio, bo raczej staram się nie karmić w miejscach publicznych, a tu jeszcze taki zonk. Na szczęście mam przyciemniane szyby i dużo miejsca w aucie :)
hmm, obojętnie kim jest monia, to wyraziła w sumie moje odczucia... Ale ja ich nie chciałam podawać w tak drastycznej formie, bo tak, jak pisałam wyżej - rozumiem, że czasem trzeba (czasem to nie znaczy, że zawsze trzeba w miejscu publicznym, bo czasem można się schować na uboczu:)), poza tym rozumiem, bo szanują trud rodzicielstwa. Niestety w Polsce (nie wiem, jak jest w innych krajach, bo się tym nie interesowałam) jest za mało miejsc wydzielonych do karmienia i przewijania, gdzie mama miałaby zapewniony spokój i intymność, a inni nie musieliby się "gorszyć" (nadal uważam, że to nieodpowiednie słowo, ale jakoś nie mogę wymyślić lepszego, może to przez to, że jestem chora...).
Ludzie lubią nadużywać słowa gorszyć w tej sytuacji bo pierś niektórym za bardzo kojarzy się z seksualnością, która w tej sytuacji nie ma znaczenia.
Wercia, rozumiem że innym taka sytuacja może się nie podobać. Ale wyrażanie swojej opinii w bardzo nieelegancki sposób jest chyba nie na miejscu.
Ty jakoś potrafisz wypowiedzieć się w przyzwoity sposób.
Wercia, rozumiem że innym taka sytuacja może się nie podobać. Ale wyrażanie swojej opinii w bardzo nieelegancki sposób jest chyba nie na miejscu.
Ty jakoś potrafisz wypowiedzieć się w przyzwoity sposób.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Dopiero zauważyłam, ?że klikając na "restauracje" powyżej,w menu trójmiasta można wybrać opcje ważne dla nas, czyli np zaznaczenie, które miejsca mają udogodnienia dla dzieci, bądź sale dla niepalących. To oczywiście deklaracje restauratorów, ale w sumie powinny być wiążące :)
Wcześniej tego nie widziałam, a może się przydać :))
Wcześniej tego nie widziałam, a może się przydać :))