Widok
jak u Was ze chrzcinami?
ja mam problem bo ksiądz odmówił mi chrzcin dziecka bo jestem po ślubie cywilnym.
Zastanawiam się czemu grzechem jest bycie po ślubie cywilnym a grzechem nie jest odmowa ochrzczenia dziecka niewinnego.
Nie rozumiem tego bo chodzę do kościoła z Mateuszem i czasem też z moim bratankiem
Zastanawiam się czemu grzechem jest bycie po ślubie cywilnym a grzechem nie jest odmowa ochrzczenia dziecka niewinnego.
Nie rozumiem tego bo chodzę do kościoła z Mateuszem i czasem też z moim bratankiem
Nie popieram księży którzy nie dają chrztu dziecku, bo ono nie jest niczemu winne. Nie mogę tylko zrozumieć dorosłych. Niby dorośli, a zachowują się jak dzieci. Mój dwulatek wybiera sobie tylko rzeczy które lubi, a reszta nie i koniec. Ale on ma 2 latka! Ślub nie bo jest BE, a chrzest CACY. Albo godzisz się żyć wg. zasad, albo nie. Wybierasz sobie tylko to co tobie pasuje, a co ci nie pasuje odrzucasz i jeszcze z wielkimi pretensjami. Paranoja jakaś. Ja bym chciała dostawać wypłatę co miesiąc, ale do pracy to już nie koniecznie chce mi się chodzić. Może poradzicie do kogo mam iść z pretensjami. Przykład analogiczny.
ja mam taka samą sytuację, też jesteśmy "tylko" poslubie cywilnym i też ksiądz nam odmówił chrztu drugiego synka.
pierwszy został ochrzczony jak mial 4 miesiace ale i ksiądz był inny :)
tez tego nie rozumiem jak mozna odmowic dziecku chrztu??? a panna młoda idąca z brzuchem do ołtarz to jest niby ok ????
w końcu udalo nam sie załatwić chrzest młodszego na koniec listopada, takze dziecko juz bedzie miało skonczony w dniu chrztu roczek.......
pierwszy został ochrzczony jak mial 4 miesiace ale i ksiądz był inny :)
tez tego nie rozumiem jak mozna odmowic dziecku chrztu??? a panna młoda idąca z brzuchem do ołtarz to jest niby ok ????
w końcu udalo nam sie załatwić chrzest młodszego na koniec listopada, takze dziecko juz bedzie miało skonczony w dniu chrztu roczek.......
mamy wyłącznie ślub cywilny i raczej innego mieć nie będziemy - bo Mariusz jest rozwodnikiem :)
nie mieliśmy najmniejszego problemu z ochrzczeniem Gabrysia - chociaż byłam przygotowana na wojnę ;) łącznie w włączonym dyktafonem gdy poszliśmy do naszego kościoła po zgodę na Chrzest w innej parafii ;)
ale nikt o nic nie pytał, nie robił problemów :) (chociaż u nas w kartotece mają zaznaczone, że mamy ślub cywilny i że mam Męża z odzysku)
kumpela załatwiała Chrzest w tym samym kościele(niby nie robiącym problemów) - i miała 1,5 godzinną przeprawę z proboszczem... bo oficjalnie nie mają przeszkód do zawarcia ślubu kościelnego... ale Jej się udało :) poprosiła o pismo, że proboszcz odmawia udzielenia Chrztu i powiedziała, że chętnie pojedzie do Kurii... (wcześniej proboszcz to Jej proponował - żeby dostała zgodę)
nie mieliśmy najmniejszego problemu z ochrzczeniem Gabrysia - chociaż byłam przygotowana na wojnę ;) łącznie w włączonym dyktafonem gdy poszliśmy do naszego kościoła po zgodę na Chrzest w innej parafii ;)
ale nikt o nic nie pytał, nie robił problemów :) (chociaż u nas w kartotece mają zaznaczone, że mamy ślub cywilny i że mam Męża z odzysku)
kumpela załatwiała Chrzest w tym samym kościele(niby nie robiącym problemów) - i miała 1,5 godzinną przeprawę z proboszczem... bo oficjalnie nie mają przeszkód do zawarcia ślubu kościelnego... ale Jej się udało :) poprosiła o pismo, że proboszcz odmawia udzielenia Chrztu i powiedziała, że chętnie pojedzie do Kurii... (wcześniej proboszcz to Jej proponował - żeby dostała zgodę)
Ja też dzieci nie ochrzciłam i wpięłam się na kościół - brzydko mówiąc.
Jak nie chcą kolejnej owieczki dającej na tace co niedziele to ja się prosić nie będę bo świnia się prosi.
Tłumaczenie "poszukaj innego księdza, parafii itd" co to ma być hipermarket? Dziś żeby szukać promocji gdzie dziecko ochrzczą??
Nie to nie.
I tak jak pisała jedna forumka wyżej - ile jest takich bogobojnych na pokaz że w białej sukni z brzuchem do ołtarza leci i ślubuje to jest chrześcijanizm??
Ilu katoli miłych jest co niedziele w kościele a w domu alkoholizm i dewiacja??
Ja po takim podejściu podziękowałam tej firmie.
Jak nie chcą kolejnej owieczki dającej na tace co niedziele to ja się prosić nie będę bo świnia się prosi.
Tłumaczenie "poszukaj innego księdza, parafii itd" co to ma być hipermarket? Dziś żeby szukać promocji gdzie dziecko ochrzczą??
Nie to nie.
I tak jak pisała jedna forumka wyżej - ile jest takich bogobojnych na pokaz że w białej sukni z brzuchem do ołtarza leci i ślubuje to jest chrześcijanizm??
Ilu katoli miłych jest co niedziele w kościele a w domu alkoholizm i dewiacja??
Ja po takim podejściu podziękowałam tej firmie.
Ale napisałam :P Nie zrozumcie mnie źle ja mam do tego lekki stosunek nikogo nie potępiam itd.
Ale żeby było śmieszniej moi "teściowie" wierzący i praktykujący aż za bardzo. Do kościoła codziennie, każdy z synów był/ jest ministrantem, kółko różańcowe i te sprawy.
Wyobraźcie sobie nasze wspólne obiady :D Ja anty a oni za. Ale przynajmniej jest ciekawie
Ale żeby było śmieszniej moi "teściowie" wierzący i praktykujący aż za bardzo. Do kościoła codziennie, każdy z synów był/ jest ministrantem, kółko różańcowe i te sprawy.
Wyobraźcie sobie nasze wspólne obiady :D Ja anty a oni za. Ale przynajmniej jest ciekawie
My nie jesteśmy wogóle po ślubie mój Ł jest z małej miejscowości pod Kartuzami (no teraz już nie takiej małej) poszliśmy do księdza i mówimy że chcemy ochrzcić naszą córkę a ksiądz że nie ma sprawy pogadał z nami jak ze znajomymi spytał czy planujemy ślub ale że on w żadnym wypadku nie wywiera presji. A mówi się że na wiosce to księża bardziej rygorystyczni itd Wczesniej w tej parafi był starszy ksiądz 80 lat i też nie robił nigdy nikomu problemów. Wszystko zależy od widzi mi się księdza.
Wiem jedno że ksiądz nie ma prawa odmówić ochrzeczenia dziecka śmiało można pisać skargę do kurii. Ja bym napisałą skargę.
Wiem jedno że ksiądz nie ma prawa odmówić ochrzeczenia dziecka śmiało można pisać skargę do kurii. Ja bym napisałą skargę.
inna parafia;) z dąbrowy nas wyrzucili na osowie przyjęli z otwartymi rekami...ksiądz buduje kościół i nie robi żadnych problemów żadnych kartek do spowiedzi aktów małżeństwa ani innych takich w szoku byłam że można miło i sympatycznie przejść przez chrzest;) do tego ksiądz na prawdę normalny człowiek:)
My też mamy tylko cywilny i ochrzcił nam bez problemu, tylko mój mąż miał długą pogadankę z proboszczem i że musimy pomyśleć o kościelnym, ciekawe jak teraz z młodszą bo będziemy chrzcili w styczniu i dalej brak kościelnego :), słyszałam że w Matemblewie ,bez problemu chrzczą dzieci i nawet nie pytają czy po ślubie :)
Osobiście uważam że chrzest to coś czego nie powinno odmawiać sie dziecku bo chce się ukarać rodziców..A fe. Gdyby ksiądz był normalny to pogadałby z wami , dlaczego nie chcecie /nie możecie brać ślubu kościelnego. Odmawianie dziecku posługi jest przejawem zgryźliwości, złośliwości i nie zrozumienia zywkłych ludzkich sytuacji życiowych. Jesil jest się wieżącym można oczekiwać chrztu jeśli sie nie jest to nie należy się ośmieszać i robić tego pod publiczkę. Równie dobrze mozesz iść obrzezać dziecko ,albo pzrejść jakiś rytułał jak w afrykańskich wioskach co to za różnica skoro się nie wie po co się to robi tak naprawdę... Trzeba być szczerym wobec siebie samego i poszukać sobie takiej religii/ filozofii życia która będzie wskazywała ci drogę w życiu a nie bedzie ograniczała się do walki o każdy sakrament.
A wiecie, co przyrzekacie podczas chrztu?
Bo mam wrażenie, że nie bardzo...
Z resztą są określone warunki, by dziecko mogło być ochrzczone:
* rodzice mają obowiązek zapewnić dziecku pełne warunki wychowania katolickiego (!)
* w przypadku, gdy rodzice nie są w sakramentalnym związku małżeńskim i nie mają żadnych przeszkód do zawarcia ślubu zalecane jest odłożenie chrztu dziecka do czasu zawarcia sakramentalnego małżeństwa przez rodziców
* w związkach, w których istnieją przeszkody do zawarcia katolickiego małżeństwa rodzice muszą wyrazić pisemne zobowiązanie o katolickim wychowaniu dziecka
Jak ludzie nie biorący ślubu kościelnego, "bo nie", mają wychować dziecko w wierze? Co to za przykład dla takich maluchów, potem młodych ludzi? Z nich wówczas wyrastają właśnie tacy katolicy, na których narzekacie!
Chrzest to nie jest coś, co się należy, to nie zabobon, który każdy ma na wszelki wypadek "przeprowadzić", choć nie kryje się ze swoją pogardą dla Kościoła i księży... To sakrament dla ludzi wierzących, tak jak i ślub z resztą...
Nawet jeśli ktoś (dużo ludzi) do tych sakramentów podchodzi niepoważnie, to nie powód, żebyśmy i my je lekko i niepoważnie traktowali.
Bo mam wrażenie, że nie bardzo...
Z resztą są określone warunki, by dziecko mogło być ochrzczone:
* rodzice mają obowiązek zapewnić dziecku pełne warunki wychowania katolickiego (!)
* w przypadku, gdy rodzice nie są w sakramentalnym związku małżeńskim i nie mają żadnych przeszkód do zawarcia ślubu zalecane jest odłożenie chrztu dziecka do czasu zawarcia sakramentalnego małżeństwa przez rodziców
* w związkach, w których istnieją przeszkody do zawarcia katolickiego małżeństwa rodzice muszą wyrazić pisemne zobowiązanie o katolickim wychowaniu dziecka
Jak ludzie nie biorący ślubu kościelnego, "bo nie", mają wychować dziecko w wierze? Co to za przykład dla takich maluchów, potem młodych ludzi? Z nich wówczas wyrastają właśnie tacy katolicy, na których narzekacie!
Chrzest to nie jest coś, co się należy, to nie zabobon, który każdy ma na wszelki wypadek "przeprowadzić", choć nie kryje się ze swoją pogardą dla Kościoła i księży... To sakrament dla ludzi wierzących, tak jak i ślub z resztą...
Nawet jeśli ktoś (dużo ludzi) do tych sakramentów podchodzi niepoważnie, to nie powód, żebyśmy i my je lekko i niepoważnie traktowali.
No tak tu masz rację tylko zauważ, że polskie społeczeństwo żyje na pokaz - żeby sąsiadka widziała.
Tak jak ładnie napisałaś "kodeks" chrztu tak samo są zobowiązania przy ślubie kościelnym.
I tu moje pytanie czy ksiądz komuś odmówił ślubu bo jest z przymusu? To jest wychowanie katolickie jak brzuchata ślubuje w BIAŁEJ sukni? I nie zawsze z wybrankiem swojego życia tylko przypadkowym zadawalaczem? I to jest wychowanie katolickie jak jeden o drugim tak naprawde nic nie wie? I nie żyje w miłości tylko z przymusu, no bo jak panna z dzieckiem-co ludzie powiedzą?
KASA !!!! Za chrzciny niby co łaska jak masz. Ale ślub to dopiero jest kasa!!!
Wszystko można kupić, wszystko!!
Tak jak ładnie napisałaś "kodeks" chrztu tak samo są zobowiązania przy ślubie kościelnym.
I tu moje pytanie czy ksiądz komuś odmówił ślubu bo jest z przymusu? To jest wychowanie katolickie jak brzuchata ślubuje w BIAŁEJ sukni? I nie zawsze z wybrankiem swojego życia tylko przypadkowym zadawalaczem? I to jest wychowanie katolickie jak jeden o drugim tak naprawde nic nie wie? I nie żyje w miłości tylko z przymusu, no bo jak panna z dzieckiem-co ludzie powiedzą?
KASA !!!! Za chrzciny niby co łaska jak masz. Ale ślub to dopiero jest kasa!!!
Wszystko można kupić, wszystko!!
ja w tym nawet logikę widzę :)
Brzuchata - jeśli chce postępować zgodnie z nauką kościoła, nawrócić się - może jedynie wziąć ślub.
Bo przecież czasu nie cofnie, dziecka nie usunie ( to akurat wykonalne, ale to już zupełnie niezgodne z nauką kościoła ...)
Z kolei małżeństwo cywilne ma jak najbardziej szansę się "poprawić" ( w rozumieniu oczywiście Kościoła) biorąc ślub kościelny ...
Kościół powinien wreszcie się zbuntować i sakramenty dawać tylko tym którzy naprawdę wierzą ....- nawet jakby mieli sprawdzać kto co niedzielę chodzi bo do kościoła.
To śmieszne jak ślub bierze osoba która nawet nie wie w którym momencie się stoi a kiedy klęczy na mszy ... I czy akurat ciężarna czy nie, to ma najmniejsze znaczenie.
Brzuchata - jeśli chce postępować zgodnie z nauką kościoła, nawrócić się - może jedynie wziąć ślub.
Bo przecież czasu nie cofnie, dziecka nie usunie ( to akurat wykonalne, ale to już zupełnie niezgodne z nauką kościoła ...)
Z kolei małżeństwo cywilne ma jak najbardziej szansę się "poprawić" ( w rozumieniu oczywiście Kościoła) biorąc ślub kościelny ...
Kościół powinien wreszcie się zbuntować i sakramenty dawać tylko tym którzy naprawdę wierzą ....- nawet jakby mieli sprawdzać kto co niedzielę chodzi bo do kościoła.
To śmieszne jak ślub bierze osoba która nawet nie wie w którym momencie się stoi a kiedy klęczy na mszy ... I czy akurat ciężarna czy nie, to ma najmniejsze znaczenie.
oczywiście - zgodnie z tradycją - kolor sukni ma znaczenie, ale nie w kodeksie, zasadach kościoła ...
Zresztą czym różni się w czasach antykoncepcji panna z brzuszkiem innych - zdecydowała się na dziecko lub wpadła przed ślubem ... Mam tylko jedną koleżankę która nie mieszkała ze swoim obecnym mężem przed ślubem ... Więc dla mnie ten tekst o białej sukience to czysta hipokryzja ....
Zresztą czym różni się w czasach antykoncepcji panna z brzuszkiem innych - zdecydowała się na dziecko lub wpadła przed ślubem ... Mam tylko jedną koleżankę która nie mieszkała ze swoim obecnym mężem przed ślubem ... Więc dla mnie ten tekst o białej sukience to czysta hipokryzja ....
kościół w Polsce jest zakłamany i każda myśląca osoba to wie. Ja zdecydowałam, że moje dziecko otrzyma chrzest w kościele ewangielickim mimo iż w kraju, w którym mieszkamy są rónież polskie kościoły katolickie. Zdecydowałam tak właśnie przez wzgląd i zakłamanie kościoła katolickiego, cały cyrk z pozwoleniami na bycie chcrzesnym, cyrk z wymuszaniem ślubu kościelnego itp itd. Rozmawiałam z pastorem ewangielickim w mojej miejscowości o chrzcie synka i zapytałam go czy chrzesnym może byc osoba innego wyznania. I wiecie co? Nie pytał mnie a kto to, a czy ma ślub, a czy chodzi do kościoła, zapytał tylko czy wierzy w jednego Boga, odpowiedziałam że tak , w odpowiedzi usłyszałam proszę przyjśc, będę szcześliwy, że kościół powiększy się o kolejnego małego szkraba. Ale w kraju którym mieszkam pastor to również urzędnik państwowy, ma żone i dzieci. To pastorat wystawia akty urodzenia, w pastoracie nadaje się imię i nazwisko dziecka. Kiedy urodziłam syna zadzwoniłam z prośbą o wystawienie aktu urodzenia. Pastor sam pofatygował się do nas bo jak twierdził jestem w połogu, mogę byc zmęczona, a pozatym chce poznac synka. I przyjechał na starym rowerze, ucałował mnie i synka i pojechał. Wiem, że w Polsce zdarzają się normalni księża, ale to niestety już jednostki. Nienawidzę ich ftrącania się we wszystko, a ostania dyskusja na temat in vitro przyprawie mnie o dreszcze i konwusje. Wierzę w Boga, ale moja noga w kościele w Polsce juz nie postanie (mam ku temu konkretne powody, nie chcę się tu wywodzic) A odmawianie dziecku chrztu jest dla mnie sk....em. Kogo on ma chrzcic dziecko czy jego rodziców? A swoją drogą ciekawe czy dzieci księży są chrzczone? Na miejscu autorki wątku zapytałaby tego półgłowka o to. Sory za wywód ale wkurzyłam się.
Pozdr.
Pozdr.
A ja jestem ciekawa czy te wszystkie panie ktore mowia o wierze katolickiej itd.że powinno się mieć ślub a potem dziecko.Czy rzadna nie uprawiała sexu przed ślubem bo co to za katoliczka która współzyje przed ślubem.Skoro ksiądz każe iść do ślubu z powodu chcin dziecka to co to za ksiądz.może wpadli bo dziewczyna nie stosowała antykoncepcji(której kościół jest przeciwny)ze względu na katolicyzm.Może chce bardzo wziąść ślub ale jeszcze nie jest pewna lub on.Może im się nie układa.Kobiety które nie mają wpisanego ojca dziecka nie maja problemu ze chrztem.
Zastanawia mnie dlaczego księżulkowie którzy grzmią na nas i każą żyć "uczciwie" i bez grzechu sami tego nie robią
Nie chrzciłam dzieci z wiary tylko z tradycji i po to żeby nie miały p******** w szkole ,żeby im "lepsi" nie dokuczali,ślub kościelny do szczęścia nie jest mi potrzebny,dziecko ochrzcić chciałam z wyżej napisanych powodów,
poszłam do katedry,a tam do mnie taka stara klempa że musze mieć ślub,więc poprosiłam o proboszcza on zaczął mnie umoralniać ale powiedział ze ochrzci mi dziecko jak:
Podpiszę mu papier że wezmę u niego w katedrze ślub (co łaska,ale min,500 )
rodzice chrzestni będą oboje po ślubie kościelnym
więc powiedziałam mu s*******aj do widzenia panu.
do czego dążę Jakiś czas temu pracowałam w restauracji,pewnego wieczoru było uroczyste przyjęcie z okazji pożegnania ABP Gocłowskiego (szedł na emeryturę) aż czarno było na sali od sukienek ("nietrzeźwych"kulturalnie mówiąc)w śród których był wspomniany wyżej pan od chrztu,napruty jak autobus sam nie miał siły zejśc po schodach musiało mu dwóch troszę bardziej trzeźwych pomagać zejść (większośc tego towarzystwa przybyła swoimi "skromnymi" autami,pod wpływem nimi też odjeżdżali) owy pan ślinił się niemiłosiernie i puszczał oczka mojej koleżance ,na drugi dzień było paru na "poprawinach" też wychodzili mocno zachwiani w tym pan od chrztu,do mnie też się tajemniczo uśmiechał.Kiedy byłam na tej nieszczęsnej rozmowie odnośnie chrztu poprostu mnie nie poznał,a ja mu się nie przypomniałam a może szkoda ,ciekawe co by mi powiedział ,więc pojechałam do innego kościoła w którym przemiły ksiądz mi powiedział że z przyjemnością ochrzci mi dziecko i to czy mam ślub czy nie to nie jego sprawa a on mnie siłą do ołtarza ciągnął nie będzie i do ślubu zmuszał też bo nie ma takiego prawa,jak stwierdzę że jestem na ślub gotowa to mam dać mu znać udzieli mi go ,za chrzest nie wziął nic ,ani grosza,poprostu "dałam" na tacę tyle ile mogłam,przy córce również , tylko inny ksiądz i w innej parafii ,i też nie chciał ode mnie brać pieniędzy więc "dałam" na tacę tyle ile mogłam i jeszcze od obydwu usłyszałam że z wieką przyjemnością to zrobili.
Ale to są wyjątki jakich mało w KK a szkoda bo do takich ludzie szli by z przyjemnością,a nawiasem mówiąc większosc osób tylko udaje że są wierzący dla świętego spokoju.
Nie chrzciłam dzieci z wiary tylko z tradycji i po to żeby nie miały p******** w szkole ,żeby im "lepsi" nie dokuczali,ślub kościelny do szczęścia nie jest mi potrzebny,dziecko ochrzcić chciałam z wyżej napisanych powodów,
poszłam do katedry,a tam do mnie taka stara klempa że musze mieć ślub,więc poprosiłam o proboszcza on zaczął mnie umoralniać ale powiedział ze ochrzci mi dziecko jak:
Podpiszę mu papier że wezmę u niego w katedrze ślub (co łaska,ale min,500 )
rodzice chrzestni będą oboje po ślubie kościelnym
więc powiedziałam mu s*******aj do widzenia panu.
do czego dążę Jakiś czas temu pracowałam w restauracji,pewnego wieczoru było uroczyste przyjęcie z okazji pożegnania ABP Gocłowskiego (szedł na emeryturę) aż czarno było na sali od sukienek ("nietrzeźwych"kulturalnie mówiąc)w śród których był wspomniany wyżej pan od chrztu,napruty jak autobus sam nie miał siły zejśc po schodach musiało mu dwóch troszę bardziej trzeźwych pomagać zejść (większośc tego towarzystwa przybyła swoimi "skromnymi" autami,pod wpływem nimi też odjeżdżali) owy pan ślinił się niemiłosiernie i puszczał oczka mojej koleżance ,na drugi dzień było paru na "poprawinach" też wychodzili mocno zachwiani w tym pan od chrztu,do mnie też się tajemniczo uśmiechał.Kiedy byłam na tej nieszczęsnej rozmowie odnośnie chrztu poprostu mnie nie poznał,a ja mu się nie przypomniałam a może szkoda ,ciekawe co by mi powiedział ,więc pojechałam do innego kościoła w którym przemiły ksiądz mi powiedział że z przyjemnością ochrzci mi dziecko i to czy mam ślub czy nie to nie jego sprawa a on mnie siłą do ołtarza ciągnął nie będzie i do ślubu zmuszał też bo nie ma takiego prawa,jak stwierdzę że jestem na ślub gotowa to mam dać mu znać udzieli mi go ,za chrzest nie wziął nic ,ani grosza,poprostu "dałam" na tacę tyle ile mogłam,przy córce również , tylko inny ksiądz i w innej parafii ,i też nie chciał ode mnie brać pieniędzy więc "dałam" na tacę tyle ile mogłam i jeszcze od obydwu usłyszałam że z wieką przyjemnością to zrobili.
Ale to są wyjątki jakich mało w KK a szkoda bo do takich ludzie szli by z przyjemnością,a nawiasem mówiąc większosc osób tylko udaje że są wierzący dla świętego spokoju.
ja brałam ślub kościelny z "dzieckiem na ręku"
Oliwka miała 4 m-ce i jej chrzest odbył się podczas naszego ślubu
Ksiądz nie robił problemu - daliśmy na tacę co łaska i jeszcze pomagał nam w załatwieniu nauk przedmałżeńskich
nie miałam białej sukni i nie miałam welona - bo uważałam, że trochę nie wypada
każdy ma prawo żałować tego co zrobił wcześniej
nie można obarczać dziecka grzechami rodziców
skoro chcecie to macie prawo ochrzcić dziecko i nikt nie może wam tego zabronić
wystarczy spytać księdza czy weźmie na siebie odpowiedzialność za duszę dziecka, której odmawia chrztu
polecam parafię Kielno
Oliwka miała 4 m-ce i jej chrzest odbył się podczas naszego ślubu
Ksiądz nie robił problemu - daliśmy na tacę co łaska i jeszcze pomagał nam w załatwieniu nauk przedmałżeńskich
nie miałam białej sukni i nie miałam welona - bo uważałam, że trochę nie wypada
każdy ma prawo żałować tego co zrobił wcześniej
nie można obarczać dziecka grzechami rodziców
skoro chcecie to macie prawo ochrzcić dziecko i nikt nie może wam tego zabronić
wystarczy spytać księdza czy weźmie na siebie odpowiedzialność za duszę dziecka, której odmawia chrztu
polecam parafię Kielno
81ewa bylam na 2 slubach takich jak Twoj-jeden w tym roku, dziecko mialo 1rok i 2miesiace i ksiadz ktory dawal slub ochrzcil je dokladnie w roczek. Drugi slub kilka lat temu, to bylo mega wydazenie, bo Panstwo Mlodzi jednoczesnie chrzcili 2 dzieci (5 i 2latka). To przyklady na to,ze roznie sie w zyciu uklada, a ksieza sakramentow nie odmawiaja. Niestety sa ksieza i "ksieza" ;)
Za rok ide na slub...gdzie rowniez dzidzia juz bedzie na rekach ;D
Za rok ide na slub...gdzie rowniez dzidzia juz bedzie na rekach ;D
piszecie no zakłamaniu, hipokryzji Kościoła, o tym, że księża mają dzieci, są pedofilami ... itd itp. Przykro mi to czytać.Wiem, że są tacy księża, tak jak są lekarze - konowały, prawnicy - zdziercy, urzędnicy - łapówkarze. Ja jednak spotykam na swojej drodze w 99% świetnych księży z powołaniem, którzy obdarzają dobrym słowem, nie biorą kasy na kolędzie, a widząc, ze się nie przelewa, nawet zostawiają jakiś grosz, by pomóc, którzy nie wzięli kasy za ślub, którzy zawsze mają czas na to by pomóc potrzebującym pomocy duchowej czy materialnej. Przykro mi, że takich ludzi wrzucacie do jednego wora z ludźmi, którzy nie z powołania zostali księżmi, a z przypadku,czy z innych dziwnych, nie znanych mi pobudek. Dopóki Kościół tworzą ludzie, dopóty będzie grzech, zło. Sztuką jest widzieć dobro, nie tylko zło, o którym jakże chętnie piszą gazety i wymagać od siebie, nie patrząc, czy inni też wymagają od siebie.
A białą sukienkę na ślubie ubierałam bez wyrzutów sumienia, bez hipokryzji, o której piszecie. Jak widać, da się.
A białą sukienkę na ślubie ubierałam bez wyrzutów sumienia, bez hipokryzji, o której piszecie. Jak widać, da się.
Wszystkie papiery do ślubu załatwialiśmy aż w 4 parafiach - rodzinnych, obecnej i wybranej do samej ceremonii i nigdzie nawet nam nie zasugerowano, że mamy cokolwiek płacić.
O cenniku to nawet mowy nie było ..
Słyszałam tyle o "co łaska ale nie mniej niż 500zł" a w rzeczywistości było zupełnie inaczej :).
Jedyną osobą, która miała swój cennik był organista ...
O cenniku to nawet mowy nie było ..
Słyszałam tyle o "co łaska ale nie mniej niż 500zł" a w rzeczywistości było zupełnie inaczej :).
Jedyną osobą, która miała swój cennik był organista ...
nusia...bawisz mnie- na takich naiwnych kociatkach KK zbija najwieksze interesy;-)
podobno jestes biegła w historii chrzescijanstwa-nie zastanawia Cie,ze Chrystus był chrzczony po 30-stce,a nie jako dziecko?
Chyba,ze Chrystusa nie wyznajesz ? W koncu sam Bog go namascił w tym dojzałym wieku,
poczytaj wiecej Biblii, a potem sie udzielaj, za duzo w naszym kraju takich niedouczonych katolikow, wychowanych tylko na katechezie
podobno jestes biegła w historii chrzescijanstwa-nie zastanawia Cie,ze Chrystus był chrzczony po 30-stce,a nie jako dziecko?
Chyba,ze Chrystusa nie wyznajesz ? W koncu sam Bog go namascił w tym dojzałym wieku,
poczytaj wiecej Biblii, a potem sie udzielaj, za duzo w naszym kraju takich niedouczonych katolikow, wychowanych tylko na katechezie
jfk no właśnie mialam o tym pisać ,na takich naiwniakach kase biją,pseudop-katole sami sobie zaprzeczają w wielu kwestiach,moja babcia kiedyś omijała kościół szeroki łukiem a teraz ojej świętojebliwa ,znam babe co rydzyka nie nawidzi ale radio maryja non stpo 24 h :)
w katedrze,jak nie masz ślubu to ochrzci ci proboszcz dziecko jak weźmiesz u niego ślub,znam takich co się poddali,wzięli ślub aby ochrzcić dzieciaka ,500 za ślub i 500 za chrzest co daje 1000 zł,żal mi takich naiwniaków,normalnie interes życia zrobili.A za dużo kasy nie mają .
w katedrze,jak nie masz ślubu to ochrzci ci proboszcz dziecko jak weźmiesz u niego ślub,znam takich co się poddali,wzięli ślub aby ochrzcić dzieciaka ,500 za ślub i 500 za chrzest co daje 1000 zł,żal mi takich naiwniaków,normalnie interes życia zrobili.A za dużo kasy nie mają .
jfk - nie znasz mnie, a tak łatwo osądzasz i krytykujesz, nie mając nawet odwagi się zalogować.
A wiesz, ze Chrystus powiedział "pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie i nie zabraniajcie im"?
A dlaczego Jezus przyjął chrzest w wieku 30 lat?
Odpowiedz sobie najpierw na pytania: Czy Jezus potrzebował chrztu? Przecież był bez winy?Czy chrzest udzielany przez Jana Chrzciciela zmywał grzech pierworodny?
Na początku chrzczono tylko dorosłych, co wynikało to z faktu, że chrześcijaństwo stawiało wówczas dopiero pierwsze kroki, a nauka apostołów kierowana była do tych, którzy sami podejmowali decyzję co do swego wyznania. Jest bowiem zrozumiałe, że aby ochrzcić dziecko lub niemowlę potrzebna była wiara i zgoda rodziców, którzy również winni być wpierw ochrzczeni, a takich rodziców co oczywiste jeszcze nie było.
Mimo to nawet w czasach apostolskich chrzczono całe rodziny. Tak właśnie wraz z całym domem została ochrzczona Lidia (Dz 16, 15) strażnik więzienia w Filippi z całym domem (Dz 16, 33). Podobnie św. Paweł ochrzcił cały dom Stefanasa (1Kor 1, 16). Wyrażenie "cały dom" oznacza wszystkich domowników: CAŁĄ rodzinę i służbę, także małe dzieci i niemowlęta.
Chrzest dzieci z resztą towarzyszy chrześcijaństwu od samego początku (już w II wieku go stosowano).
Jest niejako naturalną kontynuacją żydowskiego obrzezania chłopców w ósmym dniu po ich urodzeniu. Akt ten, jak chrzest, miał charakter religijny i oznaczał włączenie dziecka do wspólnoty ludu wybranego. O tym włączeniu decydowali jego rodzice oraz najbliżsi, jako osoby wierzące. Podobnie, jak dla Żydów obrzezanie stanowiło zewnętrzny znak przynależności do ludu Bożego, tak dla chrześcijan chrzest św. jest znakiem włączenia nowego członka do Kościoła.
W obu wypadkach jednak, aby dziecko zostało ochrzczone, rodzice muszą być wierzący. a co to oznacza? niech każdy odpowie sobie we własnym sumieniu.
A wiesz, ze Chrystus powiedział "pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie i nie zabraniajcie im"?
A dlaczego Jezus przyjął chrzest w wieku 30 lat?
Odpowiedz sobie najpierw na pytania: Czy Jezus potrzebował chrztu? Przecież był bez winy?Czy chrzest udzielany przez Jana Chrzciciela zmywał grzech pierworodny?
Na początku chrzczono tylko dorosłych, co wynikało to z faktu, że chrześcijaństwo stawiało wówczas dopiero pierwsze kroki, a nauka apostołów kierowana była do tych, którzy sami podejmowali decyzję co do swego wyznania. Jest bowiem zrozumiałe, że aby ochrzcić dziecko lub niemowlę potrzebna była wiara i zgoda rodziców, którzy również winni być wpierw ochrzczeni, a takich rodziców co oczywiste jeszcze nie było.
Mimo to nawet w czasach apostolskich chrzczono całe rodziny. Tak właśnie wraz z całym domem została ochrzczona Lidia (Dz 16, 15) strażnik więzienia w Filippi z całym domem (Dz 16, 33). Podobnie św. Paweł ochrzcił cały dom Stefanasa (1Kor 1, 16). Wyrażenie "cały dom" oznacza wszystkich domowników: CAŁĄ rodzinę i służbę, także małe dzieci i niemowlęta.
Chrzest dzieci z resztą towarzyszy chrześcijaństwu od samego początku (już w II wieku go stosowano).
Jest niejako naturalną kontynuacją żydowskiego obrzezania chłopców w ósmym dniu po ich urodzeniu. Akt ten, jak chrzest, miał charakter religijny i oznaczał włączenie dziecka do wspólnoty ludu wybranego. O tym włączeniu decydowali jego rodzice oraz najbliżsi, jako osoby wierzące. Podobnie, jak dla Żydów obrzezanie stanowiło zewnętrzny znak przynależności do ludu Bożego, tak dla chrześcijan chrzest św. jest znakiem włączenia nowego członka do Kościoła.
W obu wypadkach jednak, aby dziecko zostało ochrzczone, rodzice muszą być wierzący. a co to oznacza? niech każdy odpowie sobie we własnym sumieniu.
„Jeśli rodzice dziecka poprzestają na małżeństwie cywilnym,
duszpasterz powinien starać się o doprowadzenie ich do zawarcia
małżeństwa sakramentalnego przed chrztem dziecka. W przypadku
wyraźnej odmowy, należy żądać na piśmie oświadczenia od rodziców
dziecka i chrzestnych, że zobowiązują się wychować dziecko w wierze
katolickiej. Również w wypadku, gdy rodzice żyją bez ślubu
kościelnego z powodu przeszkód kanonicznych, należy żądać takiego
oświadczenia ”
(...)
„Jeśli zapewnienia (wychowania w zakresie wiary i życia
chrześcijańskiego) nie są rzeczywiście szczere, można odłożyć
sakrament. Jeśli wreszcie naprawdę brak takiego zapewnienia lub
wprost odrzuca się je, chrztu należy odmówić"
Komisja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski
Skopiowane z innego forum, gdzie temat był przerabiany.
Jak widzisz, ksiądź ma prawo odmówic udzielenia chrztu. A pretensje należy miec raczej do siebie, nie do księdza.
duszpasterz powinien starać się o doprowadzenie ich do zawarcia
małżeństwa sakramentalnego przed chrztem dziecka. W przypadku
wyraźnej odmowy, należy żądać na piśmie oświadczenia od rodziców
dziecka i chrzestnych, że zobowiązują się wychować dziecko w wierze
katolickiej. Również w wypadku, gdy rodzice żyją bez ślubu
kościelnego z powodu przeszkód kanonicznych, należy żądać takiego
oświadczenia ”
(...)
„Jeśli zapewnienia (wychowania w zakresie wiary i życia
chrześcijańskiego) nie są rzeczywiście szczere, można odłożyć
sakrament. Jeśli wreszcie naprawdę brak takiego zapewnienia lub
wprost odrzuca się je, chrztu należy odmówić"
Komisja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski
Skopiowane z innego forum, gdzie temat był przerabiany.
Jak widzisz, ksiądź ma prawo odmówic udzielenia chrztu. A pretensje należy miec raczej do siebie, nie do księdza.
księża, którzy mają dzieci, to wyjątki, to ludzie, którzy zgrzeszyli. Ale nie usprawiedliwia to chyba naszego postępowania? Sztuką jest patrzeć na ludzi lepszych od siebie i próbować im dorównać, niż na słabszych i bardziej zagubionych, zeby uspokoić sumienie: "no ja to nie jestem taki zły jak x".
Każdy jest odpowiedzialny za własne czyny a naprawianie świata powinien zacząć przede wszystkim od siebie. Wytykać wady innym - super łatwo, ale zmieniać siebie na lepsze - masakra ;)
Każdy jest odpowiedzialny za własne czyny a naprawianie świata powinien zacząć przede wszystkim od siebie. Wytykać wady innym - super łatwo, ale zmieniać siebie na lepsze - masakra ;)
Moja wada to to ( według niektórych ) że żyję bez ślubu,mam dwójkę dzieci,ale prawdę mówiąc mam to głęboko w d..... że ktoś uważa że to złe,nie mam zamiaru brać ślubu bo..... tak trzeba,znam przypadek że wzięli ślub żeby ochrzcić dziecko,dla mnie to chore,moja babcia jest mega "moherem" ale z tych w miarę normalnych bo nie suszy mi głowy o ślub bo tak trzeba,i za to ją cenię,Niestety mało jest osób które tak jak ja nie zrobią czegoś pod presją rodziny,znajomych.
Wiecie co, ja tego nie rozumiem. Tak sobie czytam i dochodzę do wniosku, że chrzest to rodzice chcą bo.... No właśnie, po co? Nie chcę nikogo atakować, osądzać, bo sama mam wsród znajomych takie przypadki, że ślubu nie ma a chrzest za wszelką ceną. Ja się po prostu zastanawiam i tyle. Po co taki chrzest jest przeprowadzony? Do mnie przemawia coś takiego, że ślubu kościelnego rodzice nie mogą wziąć (bo był rozwód) ale są katolikami, chodzą do kościoła. Ale po co komuś chrzest dziecka, skoro nie jest katolikiem, w Boga nie wierzy, do kościoła nie chodzi? Może ktoś mi odpowie, po co, bo ja tego zrozumieć nie mogę. Przecież nie ma żadnego przymusu, żeby koniecznie dzieci chrzcić. W końcu żyją wśród nas osoby innej wiary i jakoś o chrzcie katolickim nie mysla, bo... No właśnie bo co? Zastanawiam się, co stoi za decyzją rodziców nie-katolików, żeby koniecznie ochrzcić dziecko. A dlaczego ma być chrzest w kościele rzymsko-katolickim. Czemu nie ma takiego ciśnienia, żeby zanieść dziecko do cerkwi, meczetu. Czemu akurat kościół katolicki. W końcu, jak się nie wierzy w Boga, to chyba nie ma znaczenia 'rodzaj' kościoła.
Ja naprawdę zastanawiam się, dlaczego tym rodzicom tak zależy. Może ktoś mi tu odpowie?
Ale nie przytaczajcie tu przykładów, że często panna młoda z brzuchem do ołtarza idzie a nie powinna. Pewnie, że nie powinna. Ale ułomność jest rzeczą ludzką. Gdyba tak nie było, to na świecie mieszkałyby same anioły. Ale jest różnica, jak ktoś grzeszy ale przystępuje do spowiedzi, stara się żyć po katolicku. Bo życie katolika to chyba ciągłe staranie, by żyć zgodnie z zasadami; staranie z różnym niestety skutkiem. No ale inaczej sprawa wygląda, jak rodzice wiedzą, że starać się nie będą. W momencie składania przysięgi w kościele (że dziecko wychowają wierze) wiedzą, że przysięgają nieprawdę i że będą żyć inaczej. Co pcha takich rodziców do ochrzczenia dziecka? Przecież skoro Boga nie ma, to chrzest jest niepotrzebny a jak potrzebny to po co?
Ja tego nie mogę pojąć i dlatego się pytam, co jest podwaliną takiej decyzji.
Ja naprawdę zastanawiam się, dlaczego tym rodzicom tak zależy. Może ktoś mi tu odpowie?
Ale nie przytaczajcie tu przykładów, że często panna młoda z brzuchem do ołtarza idzie a nie powinna. Pewnie, że nie powinna. Ale ułomność jest rzeczą ludzką. Gdyba tak nie było, to na świecie mieszkałyby same anioły. Ale jest różnica, jak ktoś grzeszy ale przystępuje do spowiedzi, stara się żyć po katolicku. Bo życie katolika to chyba ciągłe staranie, by żyć zgodnie z zasadami; staranie z różnym niestety skutkiem. No ale inaczej sprawa wygląda, jak rodzice wiedzą, że starać się nie będą. W momencie składania przysięgi w kościele (że dziecko wychowają wierze) wiedzą, że przysięgają nieprawdę i że będą żyć inaczej. Co pcha takich rodziców do ochrzczenia dziecka? Przecież skoro Boga nie ma, to chrzest jest niepotrzebny a jak potrzebny to po co?
Ja tego nie mogę pojąć i dlatego się pytam, co jest podwaliną takiej decyzji.
ja Ci odpowiem jak jest u nas - mój Mąż jest katolikiem - chociaż nie praktykującym... do tego rozwodnikiem... On chciał żeby Gabryś był ochrzczony :)
a ja? dla mnie to tradycja, a nie przeżycie religijne - podobnie jak obchodzenie świąt... :)
mam swoje zdanie na temat kleru i ogólnie kościoła - i nie wiem co by się musiało stać żebym je zmieniła ;)
a ja? dla mnie to tradycja, a nie przeżycie religijne - podobnie jak obchodzenie świąt... :)
mam swoje zdanie na temat kleru i ogólnie kościoła - i nie wiem co by się musiało stać żebym je zmieniła ;)
I tak jeszcze mi przyszło do głowy, że o ile ja akceptuję osoby różnych wyznać czy niewierzące, to nie umiem zaakceptować pozycji oglądania się na innych. Co nas obchodzi, że np. ktoś jest katolikiem a pije, że niby chodzi do kościoła, a żyje "niemoralnie " (nie przychodzi mi teraz do głowy żadne lepsze słowo). Patrzmy na siebie, na własne czyny, własne życie, własne decyzje. To rodzic przysięga na chrzcie, że dziecko wychowa po katolicku i to niech ten rodzic po prostu wywiązuje się z przysięgi, którą sam, bez przymusu złożyl, a nie ogląda się na innych, którzy też przysięgali a nie koniecznie przysięgi dotrzymali.
Dlatego mam duży szacunek do osób niewierzących, które nie wstydzą się swojej decyzji i nie przynoszą dziecka do ołtarza, bo tak trzeba, tak wypada, a może rodzina czeka na imprezę... Takie osoby żyją po prostu w zgodzie z własnymi przekonaniami. Ale czy każdy z nas nie powinien tak żyć, o ile nie kłóci się to z szeroko rozumianym dobrem drugiego człowieka? Jeszcze mi tu ktoś napisze, że jak przekonaniem złodzieja jest kraść ile wlezie, to on tez może żyć wg własnych zasad:-) Bo już większe absurdy spotyka sie na różnych forach.
Dlatego mam duży szacunek do osób niewierzących, które nie wstydzą się swojej decyzji i nie przynoszą dziecka do ołtarza, bo tak trzeba, tak wypada, a może rodzina czeka na imprezę... Takie osoby żyją po prostu w zgodzie z własnymi przekonaniami. Ale czy każdy z nas nie powinien tak żyć, o ile nie kłóci się to z szeroko rozumianym dobrem drugiego człowieka? Jeszcze mi tu ktoś napisze, że jak przekonaniem złodzieja jest kraść ile wlezie, to on tez może żyć wg własnych zasad:-) Bo już większe absurdy spotyka sie na różnych forach.
Chrzest to dla jednych jakies glebokie przezycie religijne (raczej dla rodzicow, bo dziecko itak nic nie rozumie i nie moze wyrazic swojej woli), a dla innych tradycja.
Ja naleze do tej drugiej grupy. Mam swoje przemyslenia na temat, wiary, religi, kosciola niekoniecznie zgodne z oficjalna nauka kk, co nie znaczy, ze dziecka nie chce albo nie mam prawa ochrzcic.
Tak naprawde uwazamy sie z mezem po prostu za chcrzescijan, a niekoniecznie katolikow, ale bralismy slub i chcrzilismy dziecko w kosciele rzymsko-katolickim, bo takie u nas glownie sa i w tej tradycji zostalismy wychowani.
A w cos takiego jak jaks mistyczna moc sakramentow nie wierzymy, maja one dla nas znaczenie symboliczne. Ochrzcilismy dziecko glownie dla naszych rodzicow i dziadkow. Gdybysmy tego nie zrobili to zadna krzywda by mu sie nie stala :)
Ja naleze do tej drugiej grupy. Mam swoje przemyslenia na temat, wiary, religi, kosciola niekoniecznie zgodne z oficjalna nauka kk, co nie znaczy, ze dziecka nie chce albo nie mam prawa ochrzcic.
Tak naprawde uwazamy sie z mezem po prostu za chcrzescijan, a niekoniecznie katolikow, ale bralismy slub i chcrzilismy dziecko w kosciele rzymsko-katolickim, bo takie u nas glownie sa i w tej tradycji zostalismy wychowani.
A w cos takiego jak jaks mistyczna moc sakramentow nie wierzymy, maja one dla nas znaczenie symboliczne. Ochrzcilismy dziecko glownie dla naszych rodzicow i dziadkow. Gdybysmy tego nie zrobili to zadna krzywda by mu sie nie stala :)
Ja chrzciłam dziecko mimo,że nie mam ślubu.Wierze w Boga ale dla mnie nie koniecznie musze chodzić na msze.Wysztarczy,że czasem pójde do kościoła i się pomodle w ciszy i bez tłumów nie musze pokazywać wszystkim,że ja jestem katolikiem patrzcie jestem w kościele.Ślub wezme jak będe pewna,że przysięgi dotrzymam.Nasz ksiądz powiedzial "nie ,mozna odmówić dziecku chrztu zwłaszcza jak rodzicem jest parafianin".
06.07.2009r. - 3705g, 60 cm, synuś,
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
Ja rozgraniczam katolików od wierzących. Dla mnie katolik to ten co wierzy i chodzi do kościoła a wierzący to ten, co wierzy a nie chodzi. Ot, takie moje przemyślenia na temat.
I wiecie co dziewczyny, mi chyba jest łatwiej. Mąż i ja jestemy katolikami. Dzieci są ochrzczone i wychowywane zgodnie z przykazaniami kościoła. I u nas nic się nie kłóci, nie ma sprzeczności w tym, co się robi. O ile dziecko jest zupełnie nieświadome chrztu, to juz z I komunią jest inaczej. Tak sobie myślę, co powiecie dzieciom, jak już będzie rozumne :). W domu Boga nie ma, bo rodzice są niewierzący, a na zajęciach przygotowujących do komunii, ksiądz powie, że Bóg jest. Albo jedno z rodziców wierzy, drugie nie. Co takiemu dziecku powiecie, jak wytłumaczycie? Kurcze, mi naprawdę jest łatwiej.
A tak z innej beczki, to przy chrzcie wypowiada się słowa przysięgi, że się do czegoś zobowiązuje. Abstrahując od religii, to przecież w każdej innej dziedzinie życia staramy się dotrzymywać słowa, wypełniac swoje zobowiązania i dane obietnice. A jeśli wiemy, że nie damy rady, to nie obiecujemy. Czemu tylko na chrzcie to co mówimy w ogóle nie ma znaczenia i często fajne, wartościowe osoby na tę jedną chwilę zstają się kłamcami, bo bajdurzą coś, czego nie dotrzymają (wiedzą już w momencie mówienia, że nie dotrzymają).
A jeszcze z innej beczki...
AgusiaGda - może nie jesteś katoliczką czy wierzącą, ale niektórzy katolicy mogliby się od Ciebie sporo nauczyć (tak mi się przynajmniej wydaje po przeczytaniu niektórych Twoich wypowiedzi :-)) Chociaż Cię nie znam, myślę że fajna babka z Ciebie
I wiecie co dziewczyny, mi chyba jest łatwiej. Mąż i ja jestemy katolikami. Dzieci są ochrzczone i wychowywane zgodnie z przykazaniami kościoła. I u nas nic się nie kłóci, nie ma sprzeczności w tym, co się robi. O ile dziecko jest zupełnie nieświadome chrztu, to juz z I komunią jest inaczej. Tak sobie myślę, co powiecie dzieciom, jak już będzie rozumne :). W domu Boga nie ma, bo rodzice są niewierzący, a na zajęciach przygotowujących do komunii, ksiądz powie, że Bóg jest. Albo jedno z rodziców wierzy, drugie nie. Co takiemu dziecku powiecie, jak wytłumaczycie? Kurcze, mi naprawdę jest łatwiej.
A tak z innej beczki, to przy chrzcie wypowiada się słowa przysięgi, że się do czegoś zobowiązuje. Abstrahując od religii, to przecież w każdej innej dziedzinie życia staramy się dotrzymywać słowa, wypełniac swoje zobowiązania i dane obietnice. A jeśli wiemy, że nie damy rady, to nie obiecujemy. Czemu tylko na chrzcie to co mówimy w ogóle nie ma znaczenia i często fajne, wartościowe osoby na tę jedną chwilę zstają się kłamcami, bo bajdurzą coś, czego nie dotrzymają (wiedzą już w momencie mówienia, że nie dotrzymają).
A jeszcze z innej beczki...
AgusiaGda - może nie jesteś katoliczką czy wierzącą, ale niektórzy katolicy mogliby się od Ciebie sporo nauczyć (tak mi się przynajmniej wydaje po przeczytaniu niektórych Twoich wypowiedzi :-)) Chociaż Cię nie znam, myślę że fajna babka z Ciebie
Ja nigdy nie twierdzilam, że jak ktoś "niekościelny" to już musi być złym czlowiekiem :-) Ja nawet twierdzę, że czasami taki "niekościelny" jest lepszym człowiekiem od zadeklarowanego katolika. No bo taka osoba niewierząca, jak jest dobrym człowiekiem to po prostu postępuje w zgodzie z własnym sumieniem bez żadnego nakazu, przymusu. Chęć dobrego życia wypływa z serca. Ale komu ja to tlumaczę, co AgusiaGda? No a czasami (podkreślam CZASAMI) katolik nabroi mocno a potem pójdzie do spowiedzi i po kłopocie :-) Niestety tak bywa.
Jednak nadal trudno mi się przekonać do ochrzczenia dzieci w rodzinach niewierzących. Chociaż z mojego punktu widzenia, jako katolika, to bardzo dobrze :-)
Jednak tacy rodzice jak już ochrzczą, to i pewnie poślą do I komunii. No a wtedy dziecko musi chodzić na religię, na nauki. I tam ksiądz przekonuje, że Bóg jest. W domu rodzice twierdzą, że Boga nie ma. Mam na myśli rodziców niewierzących. Nie macie wrażenia, że dziecko może mieć mętlik w glowie?
Jednak nadal trudno mi się przekonać do ochrzczenia dzieci w rodzinach niewierzących. Chociaż z mojego punktu widzenia, jako katolika, to bardzo dobrze :-)
Jednak tacy rodzice jak już ochrzczą, to i pewnie poślą do I komunii. No a wtedy dziecko musi chodzić na religię, na nauki. I tam ksiądz przekonuje, że Bóg jest. W domu rodzice twierdzą, że Boga nie ma. Mam na myśli rodziców niewierzących. Nie macie wrażenia, że dziecko może mieć mętlik w glowie?
chrzest sie daje dla dziecka i nie powinno sie odmawiac, bo dziecko nic nie winne. mi ksiadz odmawia chrztu dziecka, bo zaswiadczenie mam przywiezc z parafii w USA (gdzie mieszkam) ze tamta parafia udziela na to zgode? tak jakby byli wlascicielami dziecka?
Ja w Polsce mam cala rodzine, chrzestnych a w USA tylko ja i maz....co z ulicy mam tam wziasc chrzesntych....albo na sile cala rodzine do USA ciagnac?....
wszystkie dokumenty do chrztu mam, akt slubu, akt, urodzenia...wszystko umiejscowione w lokalnym urzedzie.
PARANOJA w kosciele...wiara sie nie liczy i intencje ...tylko papiery.....
Ja w Polsce mam cala rodzine, chrzestnych a w USA tylko ja i maz....co z ulicy mam tam wziasc chrzesntych....albo na sile cala rodzine do USA ciagnac?....
wszystkie dokumenty do chrztu mam, akt slubu, akt, urodzenia...wszystko umiejscowione w lokalnym urzedzie.
PARANOJA w kosciele...wiara sie nie liczy i intencje ...tylko papiery.....
teoretycznie ksiądz NIE MA prawa odmówić ochrzczenia dziecka, tak samo jak nie ma prawa brać za to pieniędzy - w niektórych normalnych parafiach wręcz są karani księza którzy odmawiają. mi odmówiono chrzcin w 2 parafiach - w jedenj tak sie pokłóciłam z księdzem że wyszło na to że jak bym była delikatnie mówiąć "lekkich obyczajów" i nie wiedziałabym kto jest ojcem dziecka to ksiądz bez problem by mi ochrzcił dziecko, a ponieważ mieszkamy z ojcem dziecka razem, ale nie jesteśmy małżeństwem - to znaczy że wychowujemy dziecko w grzechu i chrzest sie nie należy.
w końcu po 2 miesiącach latania wróciłam do pierwszej swojej parafi i znowu błagałm to wreszcie ochrzcili.
ale takie postępowanie księży to paranoja - jedna wielka sekta, a potem się dziwią że ludzie do kościołów nie chodzą
w końcu po 2 miesiącach latania wróciłam do pierwszej swojej parafi i znowu błagałm to wreszcie ochrzcili.
ale takie postępowanie księży to paranoja - jedna wielka sekta, a potem się dziwią że ludzie do kościołów nie chodzą
Czy każde dziecko może być ochrzczone? Czego się wymaga do godziwości chrztu?
Zdatnym do przyjęcia tego sakramentu jest każdy jeszcze nie ochrzczony, stąd też należy być otwartym na wszystkie dzieci zgłaszane przez rodziców czy prawnych opiekunów, proszących w ich imieniu o chrzest św. Nie należy jednak zapominać o konieczności wzięcia odpowiedzialności za wychowanie w wierze ochrzczonego dziecka. Mając to na względzie Prawodawca kościelny wprowadził, co do godziwości chrztu, następujące zalecenia :
* nie udzielać chrztu św. małym dzieciom bez wiedzy ich rodziców lub prawnych opiekunów, lub wbrew ich woli;
* jeśli rodzice są połączeni związkiem cywilnym, duszpasterz powinien starać się doprowadzić ich do zawarcia małżeństwa sakramentalnego przed chrztem dziecka;
* gdy żyjący w związku cywilnym wyraźnie odmawiają zawarcia małżeństwa sakramentalnego lub nie mogą tego uczynić z powodu przeszkód kanonicznych, duszpasterz ma obowiązek żądać na piśmie od rodziców dziecka i chrzestnych oświadczenia, że zobowiązują się wychować dziecko w wierze katolickiej;
* jeśli jeden z rodziców dziecka jest wierzący a drugi nie, dziecko należy ochrzcić na wyraźną prośbę jednego z nich;
* w zetknięciu się z trudnymi problemami z zakresu chrztu, duszpasterz czując się odpowiedzialny przed Bogiem za owoce łaski tego sakramentu, powinien poszczególne wypadki dokładnie analizować przed podjęciem ostatecznej decyzji, a w razie uzasadnionej potrzeby zwrócić się do Biskupa ordynariusza (por. kan. 868§1 KPK).
Prawo Kanoniczne - fajna rzecz. To powyżej to tylko "wyciąg" z opracowania ale z tego co wiem jeśli nie mając ślubu kościelnego rodzice wyrażają chęć wychowania dziecka w wierze ksiądz nie ma prawa odmówić. Jeśli to robi wystarczy skontaktować się z instancją wyżej:)
No chyba że chrzest ma być tylko pokazowy, dla ciotek, babć itp. Jeśli ktoś nie ukrywa że ma w nosie naukę kościoła to nie ma się co dziwić, że ksiądz odmawia. Bo jaki sens wtedy ma chrzest?
Zdatnym do przyjęcia tego sakramentu jest każdy jeszcze nie ochrzczony, stąd też należy być otwartym na wszystkie dzieci zgłaszane przez rodziców czy prawnych opiekunów, proszących w ich imieniu o chrzest św. Nie należy jednak zapominać o konieczności wzięcia odpowiedzialności za wychowanie w wierze ochrzczonego dziecka. Mając to na względzie Prawodawca kościelny wprowadził, co do godziwości chrztu, następujące zalecenia :
* nie udzielać chrztu św. małym dzieciom bez wiedzy ich rodziców lub prawnych opiekunów, lub wbrew ich woli;
* jeśli rodzice są połączeni związkiem cywilnym, duszpasterz powinien starać się doprowadzić ich do zawarcia małżeństwa sakramentalnego przed chrztem dziecka;
* gdy żyjący w związku cywilnym wyraźnie odmawiają zawarcia małżeństwa sakramentalnego lub nie mogą tego uczynić z powodu przeszkód kanonicznych, duszpasterz ma obowiązek żądać na piśmie od rodziców dziecka i chrzestnych oświadczenia, że zobowiązują się wychować dziecko w wierze katolickiej;
* jeśli jeden z rodziców dziecka jest wierzący a drugi nie, dziecko należy ochrzcić na wyraźną prośbę jednego z nich;
* w zetknięciu się z trudnymi problemami z zakresu chrztu, duszpasterz czując się odpowiedzialny przed Bogiem za owoce łaski tego sakramentu, powinien poszczególne wypadki dokładnie analizować przed podjęciem ostatecznej decyzji, a w razie uzasadnionej potrzeby zwrócić się do Biskupa ordynariusza (por. kan. 868§1 KPK).
Prawo Kanoniczne - fajna rzecz. To powyżej to tylko "wyciąg" z opracowania ale z tego co wiem jeśli nie mając ślubu kościelnego rodzice wyrażają chęć wychowania dziecka w wierze ksiądz nie ma prawa odmówić. Jeśli to robi wystarczy skontaktować się z instancją wyżej:)
No chyba że chrzest ma być tylko pokazowy, dla ciotek, babć itp. Jeśli ktoś nie ukrywa że ma w nosie naukę kościoła to nie ma się co dziwić, że ksiądz odmawia. Bo jaki sens wtedy ma chrzest?
Prawo kanonicznie dokładnie mówi tak:
Kan. 868 -
§ 1. Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się:
1° aby zgodzili się rodzice lub przynajmniej jedno z nich, lub ci, którzy prawnie ich zastępują;
2° aby istniała uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po katolicku; jeśli jej zupełnie nie ma, chrzest należy odłożyć zgodnie z postanowieniami prawa partykularnego, powiadamiając rodziców o przyczynie.
§ 2. Dziecko rodziców katolickich, a nawet i niekatolickich, znajdujące się w niebezpieczeństwie śmierci, jest godziwie chrzczone, nawet wbrew woli rodziców.
Kan. 868 -
§ 1. Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się:
1° aby zgodzili się rodzice lub przynajmniej jedno z nich, lub ci, którzy prawnie ich zastępują;
2° aby istniała uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po katolicku; jeśli jej zupełnie nie ma, chrzest należy odłożyć zgodnie z postanowieniami prawa partykularnego, powiadamiając rodziców o przyczynie.
§ 2. Dziecko rodziców katolickich, a nawet i niekatolickich, znajdujące się w niebezpieczeństwie śmierci, jest godziwie chrzczone, nawet wbrew woli rodziców.