Widok
http://www.bangla.pl/artykuly-spozywcze/mieso-wedliny/parowki/lidl-parowki-wieprzowe-pikok-p5963.htm
Sylwia - ja kupuję te 750g :) mniejszych mi się nie opłaca ;) jak Młody potrafi zjeść 2 parówki :)
a my to co? ;P
Sylwia - ja kupuję te 750g :) mniejszych mi się nie opłaca ;) jak Młody potrafi zjeść 2 parówki :)
a my to co? ;P
dziewczęta, jestem ciekawa zatem co byście napisały jakby powstał wątek:
"jakie słodycze dla dzieci?" :)
albo
"jakie mięso dla dzieci?"
albo
"jakie jaja dla dzieci" itp itd
jestem pewna że tylko ze dwa wpisy by mnie zainteresowały bo reszta brzmiałaby następująco:
-żadnych słodyczy!!!!! (mimo iż większość matek daje swoim dzieciom słodycze)
-jak to jakie mięso? z ubojni!!!
-jak to jakie jaja? od kury-ze wsi! bo te w sklepach są sztuczne!
a tak naprawdę która z Was i jak często jeździ na wieś po jaja/kurczaka, do ubojni po świnię i nie daje słodyczy????
czy mam też rozumieć że nie dajecie swoim malcom żadnych wędlin ze sklepu tylko robicie same?
Tak poza tym-ja uwielbiam parówki (serdelki, Berlinki, PIKOKi) i nie zauważyłam do tej pory żebym miała problemy z nadciśnieniem, nadwagą czy hormonami...mimo iż jem je w dosyć sporych ilościach już od dziecka.... hmmmm.....
Moim skromnym zdaniem wszystko w obecnych czasach szkodzi w mniejszym bądź większym stopniu, grunt to nie dać się zwariować! I nie przesadzajmy że jeśli damy raz w tygodniu dzieciakowi parówkę na śniadanie to glutaminian sodu go zabije!
"jakie słodycze dla dzieci?" :)
albo
"jakie mięso dla dzieci?"
albo
"jakie jaja dla dzieci" itp itd
jestem pewna że tylko ze dwa wpisy by mnie zainteresowały bo reszta brzmiałaby następująco:
-żadnych słodyczy!!!!! (mimo iż większość matek daje swoim dzieciom słodycze)
-jak to jakie mięso? z ubojni!!!
-jak to jakie jaja? od kury-ze wsi! bo te w sklepach są sztuczne!
a tak naprawdę która z Was i jak często jeździ na wieś po jaja/kurczaka, do ubojni po świnię i nie daje słodyczy????
czy mam też rozumieć że nie dajecie swoim malcom żadnych wędlin ze sklepu tylko robicie same?
Tak poza tym-ja uwielbiam parówki (serdelki, Berlinki, PIKOKi) i nie zauważyłam do tej pory żebym miała problemy z nadciśnieniem, nadwagą czy hormonami...mimo iż jem je w dosyć sporych ilościach już od dziecka.... hmmmm.....
Moim skromnym zdaniem wszystko w obecnych czasach szkodzi w mniejszym bądź większym stopniu, grunt to nie dać się zwariować! I nie przesadzajmy że jeśli damy raz w tygodniu dzieciakowi parówkę na śniadanie to glutaminian sodu go zabije!