Widok
położna środowiskowa- paranoja...
juz 8-my raz siedzę od rana i czekam na położną środowiskową by przyszła, wyrwała sobie 3 karteczki z książeczki i poszła, ile można kogoś nachodzić, dziecko jest zdrowe zadbane...
ok, raz, dwa rozumiem, cieszyłam sie że przyszła, obejrzała dziecko, ale kolejne wizyty to tylko ewidentne naciagnie NFZ na kasę, a potem brakuje pieniędzy na leczenie....wrrrrrrrrr
ok, raz, dwa rozumiem, cieszyłam sie że przyszła, obejrzała dziecko, ale kolejne wizyty to tylko ewidentne naciagnie NFZ na kasę, a potem brakuje pieniędzy na leczenie....wrrrrrrrrr
a u mnie byla 7 razy- z tym ze ja mieszkam w uk i ze szpitala wyszlismy z Mikołajem niecale 12 godzin po porodzie i polozna codziennie przychodzila sprawdzic jak sie czujemy. fajna sprawa bo ja moglam dochodzic do siebie w domu a caly czas mialam opieke.
natomiast pamietam jak przyszla polozna do mojej mamy w pl jak urodzil sie moj brat. 3 dziecko mojej mamy a kobieta uczyla ja przwijac, karmic i mowila co i jak ma robic. pamietam jak mama sie wkurzyla i kobiete z domu wyprosila bo nie moga jej sluchac :)
natomiast pamietam jak przyszla polozna do mojej mamy w pl jak urodzil sie moj brat. 3 dziecko mojej mamy a kobieta uczyla ja przwijac, karmic i mowila co i jak ma robic. pamietam jak mama sie wkurzyla i kobiete z domu wyprosila bo nie moga jej sluchac :)
U nas z przychodni położnej nie było po porodzie. Jak Julka miała 3 tyg poszliśmy na wagę z ciekawości akurat była położna wypełniła co trzeba i powiedziała że już nie będzie przychodzić. Po jakimś 6 m-cach w karcie u Julki zauważyłam kartkę z wizyty patronażowej właśnie z tego okresu i dziwne bo nie było położnej w domu. Było napisane że stolec 2 razy dziennie jak Julka robiła wtedy raz dziennie, coś tam jeszcze co się nie zgadzało. Ale pal licho. Po 2 tyg od porodu jedynie przyszła położna ze szkoły rodzenia