~h69
62.87.141.*
(16 lat temu) 5 listopada 2009 o 15:57
Pozwól, że odpowiem Ci hurtem:
"Zadziwia mnie zawiść ludzi piszących że skoro ktoś posiada łącze internetowe to nie jest jeszcze w tak skrajnej sytuacji materialnej i nie ma co o nią prosić."
Pewnie. Czasami gmina albo szkoła płaci. A nauczyciele zadają do domu "wyszukaj w internecie". Nie sposób się z Tobą nie zgodzić i sama się o to często tłukę z rozmaitymi.
"Jóź rząd pracuje nad warunkami powszechnego posiadania internetu przez wszystkich co prawda o mniejszej przepustowości ok 1mb/s ale to się stanie standardem"
Rząd pracuje też nad zakazem edukacji w przedszkolach od 2012, wycofaniem historii ze szkół, ograniczeniem świadczeń opiekunom, którzy są spokrewnieni z dzieckiem i występują jako rodzina zastępcza i kilkoma innymi hitami. Rząd właśnie podniósł świadczenie pielęgnacyjne o całe 100,-, a od nowego roku ma być ono niezależne od progu dochodowego. I cudnie. Świadczenie tkwiło w miejscu 10 lat, a i tak nie przysługuje podwójne, jeśli masz dwoje wymagających opieki dzieci, albo dziecko tak niepełnosprawne, ze wymaga opieki dwóch osób. Poza tym przy niektórych dysfunkcjach nawet z tych 520,- plus zasiłek 153,- można sobie zrobić czopek, bo starczy na waciki.
"W Szwecji już to wchodzi"
Obawiam się, ze nasz poziom gospodarczy i socjalny cokolwiek różni się od szwedzkiego...
"Wszelkie formy usprawiedliwienia swojej niechęci udzielenia pomocy są dobre jak i ta powyższa."
Niechęci udzielenia pomocy, powiadasz. A sugestii, ze najpierw należałoby się zorientować i najlepiej osobiście, jak sytuacja faktycznie wygląda? Bo nie zauważyłam, żeby ktoś odmawiał pomocy jako takiej. Za to uważam, ze po prostu dawanie, bo ktoś ładnie prosi - niekoniecznie musi być słuszne.
"Za wszelką cene próbójemy sie oddzielić od ludzi potrzebujących pomocy mamy zakorzeniony kompleks czy to biedy czy bycia nie trendy.
Boimy się biednych , żebraków , niepełnosprawnych tych którym się nie powiodło.
Boimy sie by czasem nie wpisano nas w ten sama grupę ludzi , wiec otaczamy sie luksusowymi , modnymi rzeczami by tylko zakryć biedę by być innymi
Zapominamy wtedy szybko o tych biedniejszych potrzebujach pomocy . Zamykamy sie w swoich pilnie strzeżonych osiedlach by być we swoim sosie."
Masz chyba poważny problem. I średnią wiedzę.
Przeciętny żebrak wyciąga z żebractwa ok. 200,- dziennie. Przy pięciodniowym tygodniu pracy to daje 1000,- tygodniowo, czyli najmarniej 4000,- miesięcznie. Nieźle, nie? Za siedzenie z kartonikiem i zawołanie czasem "Pomóżcie, dobrzy ludzie!".
Dlatego prędzej dołożę nurkowi śmietnikowemu 2,- do winka, bo on przynajmniej coś robi, a nie szuka wyłącznie frajerów. Albo wrzucę 2,- gitarzyście, choćby nie wiem jak fałszował. Bo się stara jakoś tam zapracować, a nie dostać za free.
Dodatkowo jestem szczęśliwą posiadaczką niepełnosprawnej córki uczęszczającej do szkoły dla dzieci niepełnosprawnych. Wszystkie dzieciaki potrzebujące z tej szkoły obejmuję w miarę możliwości opieką . Znam kilkadziesiąt innych osób, które robią to samo. Znam kilkaset osób, które też chętnie porobią, tylko nie wiedzą, jak. Za to nie dostają drgawek i nie boją się zarazić niepełnosprawnością.
I znam niewielką grupkę snobów, którzy nie chcą wiedzieć, że coś takiego, jak nędza i niepełnosprawność istnieją. A na zamkniętych osiedlach nie bywam, bo zazwyczaj nie ma tam z kim i o czym gadać.
Nie wiem, z kim się zadajesz, ze masz taką czarną wizję ludzi... Z politykami?
"Wtedy dochodzi krytyka tych potrzebująch , która ma im wyznaczyć im należne miejsce.
ciężko pochylić się nad potrzebującym bo można sie pobrudzić jego problemem"
Chyba nie rozumiesz. A zrozumiesz dopiero, jak pomożesz komuś, kto po zasiłki jeździ nową BMWicą. Widziałam takie przypadki... Jak się przewieziesz kilka razy i zobaczysz, ze pomoc w postaci forsy idzie na przelew, a ciuchy na sprzedaż, to masz szansę zrozumieć różnicę między wstrętem a ostrożnością wynikającą z doświadczenia.
"Pomagajmy powtarzam pomagajmy"
Byle z głową. Dawanie bez pytania nie jest pomocą.
"nawet nadmierny social"
Możesz mi zdefiniować nadmierny socjal? Bo raczej widywałam socjal niesłusznie przyznawany, ale i to nie jest wina OPSów.
"ilekroć mi pomagano zawsze czułem się nieswojo i miałem świadomość że muszę się odwdzięczyć jak nie tej osobie to innej"
Ciekawe. Ja pomagam, bo chcę. I zakładam, ze jeśli ktoś mi pomaga, to nie dlatego, ze czuje się zobowiązany, bo jemu ktoś pomógł, tylko z potrzeby serca. Presja i miecz Damoklesa w postaci długu wdzięczności to dramat. I jeśli widzę, ze ktoś mi pomaga, bo chce coś w zamian, albo choćby czołobitnych podziękowań powoduje, że nie chcę takiej pomocy. Może gdyby chodziło o życie dziecka... Ale nie mówimy tu o ekstremalnych sytuacjach, prawda?
"czasem założy coś w rodzaju grup wsparcia"
A zajrzyj sobie w ten link, co tu któraś z dziewczyn podawała. Są też różne Owsiaki, Ochojskie... Chociaż to nie detaliści. Ale tamten link... Na moje oko po co zakładać coś, co już jest?
Pozdrawiam.
0
0