Widok
ja tez mam dwie koleznaki co zdawaly w ciazy hehe jedna poszla to byl jej 5 raz po przerwie i egzaminator zobaczyl m.in brzuszek i odrazu zdala a druga poszla z brzuszkiemi za pierwszym razem wiec polecam chyba sie wlasnie boja zeby nie zestresowac kobiety w ciazy i zeby czasem im tam nie rodzila:))
Ja robiłam prawko w czasie ciąży i nie dokończyłam go ze względu na stres itp... myślę, że teraz już nie miałabym takich oporów. Przestrzegam jednak przed takim nastawieniem, że kobiecie w ciąży łatwiej jest zdać, mój instruktor wręcz uprzedzał mnie, że egzaminatorzy wiedzą o takim nastawieniu kobiet i działa to a nich, jak płachta na byka i nie traktują takich kobiet "szczególnie".
ja tam bym nie chiała zdać ze względu na brzuszek:P
Po prostu zastanawiam się, czy narażać się dobrowolnie na taki stres...
Z drugiej strony zastanawiam się, czy po urodzeniu dziecka nie będzie gorzej - tzn. niewyspanie, koniecznośc opieki itd. w ogóle uniemożliwi robienie kursu.
A prawko by mi się jednak bardzo przydało...
Tylko ten stres mnie stresuje ;)
Po prostu zastanawiam się, czy narażać się dobrowolnie na taki stres...
Z drugiej strony zastanawiam się, czy po urodzeniu dziecka nie będzie gorzej - tzn. niewyspanie, koniecznośc opieki itd. w ogóle uniemożliwi robienie kursu.
A prawko by mi się jednak bardzo przydało...
Tylko ten stres mnie stresuje ;)
Sama musisz zdecydować - dla mnie zdawanie prawa jazdy (ale to było wieki temu, zdawałam jako nastolatka, w ciązy nie byłam) nie było specjalnie stresujące. O wiele bardziej denerwowałam się jeżdżąc w ciąży na USG ;)
Przez większość ciąży jeździłam normalnie samochodem, ale były dni, że byłam tak padnięta i rozkojarzona, że nie wsiadałam za kierownicę.
Przez większość ciąży jeździłam normalnie samochodem, ale były dni, że byłam tak padnięta i rozkojarzona, że nie wsiadałam za kierownicę.
Ja bym poczekała. Robiłam kurs będąc w ciąży, tzn. zaszłam w ciążę już w trakcie trwania jazd na kursie. Myślałam, że dam radę zdać egzamin jeszcze w ciąży i na teorię poszłam na luzie, zdałam od razu, a termin jazd wyznaczyli na 3 tygodnie przed terminem porodu, więc odpuściłam. Potem się stresowałam żeby zdążyć zdać zanim upłynie termin ważności teorii (a przy małym dziecku czas ucieka tak szybko). Udało się za drugim podejściem i w terminie (za pierwszym razem nerwy mnie zjadły na placu), ale jakbym miała to robić jeszcze raz, cały egzamin przełożyłabym na "po porodzie".
Ja zdałam w czasie ciąży. Przed ciążą stres mnie zżerał i nie mogłam zdać. Będąc w ciąży powiedziałam sobie, że spróbuję, ale dziecko ważniejsze. Postanowiłam sobie, że wsiądę do auta o ile nie będę się zbytnio denerwować. W aucie cały czas powtarzałam sobie w myślach, że stres może zaszkodzić dziecku. Myślę, że dzięki temu zdałam :)) wcześniej próbowałam, ale właśnie za bardzo się denerwowałam.
ja bedąc w ciąży z widocznym brzuchem zdawałam 3 razy, pierwszy raz wykorzystałam fakt ciąży i przyspieszylam egzamin który oblalam kolejny równiez negatywny jeszcze egzaminator mi zwrócił uwage ze zalatuje mu papierosami a w moim stanie to palic nie można, wkurzyłam sie na maksa bo nie paliłam w ciązy. kolejny raz wkoncu zdany ale nie ze wzgledu na brzuch tylko juz na doświadczenie bo to byl mój chyba 9 czy 10 egzamin :-)no i co z tego?zdałam w pazdzierniku 2009 dziecko urodziłam w styczniu 2010 jeżdzilam może ze 3 razy bo balam sie narazac moje szczescie na jakis wypadek i od urodzenia nie jeżdze wcale bo sie kuzwa boje jak cholera wsiąść po takim czasie za kolko;-((((