Widok
Goblin ma racje, Ja w dniu ślubu bede miala 22 a moj facet 28 . Oboje mamy juz za soba "ciezkie " zwiazki i potrafimy docenic to co jest teraz. I wydaje mi sie ze wiek nie ma nic do ślubu.trzeba byc na tyle dojazalym zeby podejmowac takie decyzje i podejmowac je dla siebie a nie np dlatego ze jest sie w ciazy itp... a wiele kobiet tak robi....
rocznikowo ja 26 moj P. 28 (ale w dniu slubu jeszcze nie skończone;))
a wiek nie ma znaczenia, irytuja mnie dziewczyny które mowia ze maja juz tyle i tyle lat i juz czas wychodzic za maz... co za czas? wazne jest to ze sie kocha i sie chce z dana osoba spedzic reszte zycia a nie staż zwiazku czy wiek.
a wiek nie ma znaczenia, irytuja mnie dziewczyny które mowia ze maja juz tyle i tyle lat i juz czas wychodzic za maz... co za czas? wazne jest to ze sie kocha i sie chce z dana osoba spedzic reszte zycia a nie staż zwiazku czy wiek.
oczywiście, że wiek nie ma znaczenia; ale ja osobiście uważam, że 21 lat na wychodzenie za mąż to bardzo mało, nawet 23 to mało :) ale najważniejsze, że jest się pewnym swojej decyzji, że się do tego dorosło i tyle w temacie :) niestety ja z racji tego czym się zajmuje mam do czynienia wielokrotnie z młodymi osobami które planują ślub, a są tak niedojrzałe jeszcze, że szok...a najgorsza jest taka nieodpowiedzialność i podejście typu "weźmy ślub będzie fajnie", ale nie ma reguły na nic bo znam też osoby 30-letnie które jeszcze nie dorosły do związku małżeńskiego
ja sama miałam 29 lat, tak wyszło że dość późno w życiu poznałam swoją drugą połowę, ale też wiem, że byłam na to gotowa pod każdym wzgledem :)
ja sama miałam 29 lat, tak wyszło że dość późno w życiu poznałam swoją drugą połowę, ale też wiem, że byłam na to gotowa pod każdym wzgledem :)
1-szy ślub- ja 23, on 26. (byłam pewna,że to TEN i nie byłam w ciąży) Teraz -ja 36, on 35(zobaczymy, czy to TEN). Może to straszne, ale nie potrafię już podchodzić do małżeństwa z taką pewnością. Nauczyłam się, że może się skończyć. Wg. mnie szczęście w małżeństwie nie nie zależy ani od wieku, ani od tego, że jest ono zawierane ze wzgl. na ciąże. To chyba trochę ,mimo wszystko, loteria i nie ma 100% przepisu na udany związek
Uważam, że małżeńtwo to jednak coś w rodzaju loterii, jak nie włożysz w nią pracy, starania, cierpliwości i oddania, to zostanie przegrana, proste!I nie ma tutaj nic wspólnego z wiekiem...
Poza tym argunety typu: bo się jeszcze nie wyszalała, jakoś do mnie nie docierają, bo co to w ogóle ma znaczyć?To, że do 30 mam balować jak dzika, zmieniać facetów co chwila, zero zainteresowania w cokolwiek?Uważam, że małżeństwo nic nie przekreśla, ani imprez, ani zabaw, tylko trochę się różnią, bo są spędzane już u boku męża :) Oczywiście wszystko w granicach rozsądku...
Dobra organizacja i odrobina chęci, a wszystko można ze sobą pogodzić, studia, pracę, męża, dom, itp.
Poza tym argunety typu: bo się jeszcze nie wyszalała, jakoś do mnie nie docierają, bo co to w ogóle ma znaczyć?To, że do 30 mam balować jak dzika, zmieniać facetów co chwila, zero zainteresowania w cokolwiek?Uważam, że małżeństwo nic nie przekreśla, ani imprez, ani zabaw, tylko trochę się różnią, bo są spędzane już u boku męża :) Oczywiście wszystko w granicach rozsądku...
Dobra organizacja i odrobina chęci, a wszystko można ze sobą pogodzić, studia, pracę, męża, dom, itp.
Slub za 4 miesiace - ja mam 31 a moj narzeczony 36.
Ja uwazam ze wiek ma ogromne znaczenie jesli chodzi o gotowosc do zwiazku. Moge tu oczywiscie mowic tylko i wylacznie o swoich doswiadczeniach... Ja jak mialam 20 kilka lat bylam przekonania, ze nie chce nigdy wyjsc za maz i miec dzieci. Uwazalam ze nigdy nie bedzie mnie to interesowalo. Nawet staly zwiazek mnie nie interesowal. Chociaz bylam juz wtedy dorosla, odpowiedzialna za siebie osoba, po mieszkaniu pare lat za granica, pracujaca, studiujaca majaca wlasne mieszkanie. Wiec nie mialam totalnie zielono w glowie natomiast podejscie do zwiazku - 180 stopni od tego, co uwazam dzis. I nawet jakbym wtedy pozanala mojego narzeczonego to pewnie uwazalabm z jest kompletnym nuziarzem i nigdy nie zostalibysmy para...
Dzis mam 31 lat i sporo bagazu emocnlnego na karku i uwazam ze tylko dzieki doswiadczeniom ktore nabylam z wiekiem przewartosciowal mi sie swiatopoglad. Zanim poznalam E moim priorytetem nr 1 byla kariera, a teraz moim najwiekszym marzeniem jest duza rodzina...
Ja uwazam ze wiek ma ogromne znaczenie jesli chodzi o gotowosc do zwiazku. Moge tu oczywiscie mowic tylko i wylacznie o swoich doswiadczeniach... Ja jak mialam 20 kilka lat bylam przekonania, ze nie chce nigdy wyjsc za maz i miec dzieci. Uwazalam ze nigdy nie bedzie mnie to interesowalo. Nawet staly zwiazek mnie nie interesowal. Chociaz bylam juz wtedy dorosla, odpowiedzialna za siebie osoba, po mieszkaniu pare lat za granica, pracujaca, studiujaca majaca wlasne mieszkanie. Wiec nie mialam totalnie zielono w glowie natomiast podejscie do zwiazku - 180 stopni od tego, co uwazam dzis. I nawet jakbym wtedy pozanala mojego narzeczonego to pewnie uwazalabm z jest kompletnym nuziarzem i nigdy nie zostalibysmy para...
Dzis mam 31 lat i sporo bagazu emocnlnego na karku i uwazam ze tylko dzieki doswiadczeniom ktore nabylam z wiekiem przewartosciowal mi sie swiatopoglad. Zanim poznalam E moim priorytetem nr 1 byla kariera, a teraz moim najwiekszym marzeniem jest duza rodzina...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
Oj Ostola, jak dobrze, że jesteś:) bo juz myslalam, że tylko ja taka "duża" zostałam... i z takim podejściem:) Ja w dniu slubu będę 2 tyg. przed 33 urodzinami a moje szczęście 9 dni po 31 urodzinach.
Generalnie, mając dwadzieścia kilka lat miała co innego w głowie niż ślub, rodzina, dzieci... I jak u Ciebie- mój M. prawdopodobnie w ogóle nie znalazłby sie w obrębie moich zainteresowań...
Dobrze, że zmądrzałam:):):))

Po 11.07.2009 sprzedam białą suknię Alter Diagonal 835 (rozmiar 34/36, wzrost 165 cm)
Generalnie, mając dwadzieścia kilka lat miała co innego w głowie niż ślub, rodzina, dzieci... I jak u Ciebie- mój M. prawdopodobnie w ogóle nie znalazłby sie w obrębie moich zainteresowań...
Dobrze, że zmądrzałam:):):))

Po 11.07.2009 sprzedam białą suknię Alter Diagonal 835 (rozmiar 34/36, wzrost 165 cm)
pati dzieki za Twoj post bo juz sie balam ze zaraz wszystkie 20 sto paro latki na mnie naskocza ;-) Milo widziec ze jest nas "dojrzalych" troche...
Swoja droga to bardzo ciekawe jest porownanie sredniego wieku panien mlodych w Polsce i za granica. Tu w Irlandii wiekszosc moich znajomych bierze slub w naszym wieku czyli 30 pare... W Polsce uwaza sie nas juz za 'stare panny' ;-)
Swoja droga to bardzo ciekawe jest porownanie sredniego wieku panien mlodych w Polsce i za granica. Tu w Irlandii wiekszosc moich znajomych bierze slub w naszym wieku czyli 30 pare... W Polsce uwaza sie nas juz za 'stare panny' ;-)
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
:) Ja też się zastanawiałam ile jest tutaj młodych a ile młodszych panien;).
U nas w rodzinie generalnie dziewczyny wychodzą za mąż w nieco późniejszym wieku - skończone studia, jakas tam pozycja w pracy, "sprawdzony" facet. Taki mamy model - póki co wszystcy szczęśliwi z przychówkiem więc... tak tez mozna:)..

Po 11.07.2009 sprzedam białą suknię Alter Diagonal 835 (rozmiar 34/36, wzrost 165 cm)
U nas w rodzinie generalnie dziewczyny wychodzą za mąż w nieco późniejszym wieku - skończone studia, jakas tam pozycja w pracy, "sprawdzony" facet. Taki mamy model - póki co wszystcy szczęśliwi z przychówkiem więc... tak tez mozna:)..

Po 11.07.2009 sprzedam białą suknię Alter Diagonal 835 (rozmiar 34/36, wzrost 165 cm)
panama, wlasnie na taka wypowiedz od Ciebie czekalam... ;-)
Ja tez uwazam ze jak sie ma 22 lata to komentarz: "poznałam życie z każdej strony" jest ... troche zabawny... Sama mimo ze mam lat troche wiecej nie zaryzykowalabym takiego stwierdzenia...
To jest wlasnie niebezpieczenstwo malzenstw w tak mlodym wieku. Wydaje sie ludziom ze juz wszystko wiedza, ze sa juz wszystkiego pewni a potem wychodza "niespodzianki"...
Ja tez uwazam ze jak sie ma 22 lata to komentarz: "poznałam życie z każdej strony" jest ... troche zabawny... Sama mimo ze mam lat troche wiecej nie zaryzykowalabym takiego stwierdzenia...
To jest wlasnie niebezpieczenstwo malzenstw w tak mlodym wieku. Wydaje sie ludziom ze juz wszystko wiedza, ze sa juz wszystkiego pewni a potem wychodza "niespodzianki"...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
ja mam 33 (a wlasciwie za chwile 34) i jestem pewna co do jednego gusta sie z wiekiem zmieniaja co do facetow rowniez. jezeli bym wziela slub w wieku 20stu i troche lat to bym na pewno byla rozwiedziona. a zeby stwierdzic czy wiek na wplyw to by trzeba zobaczyc na statystyke rozwodow i ile mialy lat w dniu slubu osoby ktore sie rozwodza. reszta to gdybanie i kazy bedzie ciagnal w swoja strone.
Moim zdaniem, chodzi o to,ze tak młodym wieku wie się o sobie( swoich gustach) nieco za mało, w związku z czym trudno ustalić czego naprawde oczekuje się od tej drugiej osoby. Piszę ze swojego doświadczenia, a mimo tego nie moge też stwierdzić,ze byłam jakoś specjalnie dziecinna parę lat temu- podobno wszystko było w normie:)
Zgadzam się zdecydowanie z tym, że mimo wszystko zmienia się z wiekiem gust odnośnie partnera głównie gdy się jest w przedziale wiekowym 18-30 a to dlatego, że zmienia się nam poczucie odpowiedzialności. Inaczej patrzy na chłopaka dziewczyna w wieku 18 lat a inne priorytety ma 30 - latka.
Ja jak miałam 20 lat wydawało mi się, ze jestem mega odpowiedzialna, dojrzała, nie jednego doswiadczyłam w życiu itd. Ale dopiero teraz, z perspektywy czasu jestem w stanie ocenić jak bardzo nieopdowiedzialna wtedy byłam.
Nie znaczy to, że wszystkie 20 -latki są skazane na rozwody ale ja osobiście jestem zdania, że najprędzej powinno wychodzić sie za maż po skończeniu studiów czyli ok 24-25 lat.
Ja jak miałam 20 lat wydawało mi się, ze jestem mega odpowiedzialna, dojrzała, nie jednego doswiadczyłam w życiu itd. Ale dopiero teraz, z perspektywy czasu jestem w stanie ocenić jak bardzo nieopdowiedzialna wtedy byłam.
Nie znaczy to, że wszystkie 20 -latki są skazane na rozwody ale ja osobiście jestem zdania, że najprędzej powinno wychodzić sie za maż po skończeniu studiów czyli ok 24-25 lat.
jest bardzo duza roznica miedzy 20-30 a 30-40, jezeli tego nie zauwazylas to albo masz mniej niz 30 albo jestes nad wiek dojrzala albo nad wiek niedojrzala jezeli uwazasz ze nie ma roznicy. ja wiem jaki typ facetow mnie pociagal (i tu nie chodzi o wyglad) jak mialam 20scia + a jaki teraz i jestem o to doswiaczenie madrzejsza. nie chce nikogo namawiac zeby sie nie hajtali bo maja po 20scia lat, ja tylko powiedzialam ze w moim przypadku bylaby to katastrofa, ale kazdy jest inny
Wiek 30 lat nie jest poprzeczka dojrzalosci. Czytaj ze zrozumieniem :-)
" Jasne, ze tak. Rowniez jest duza przepasc miedzy oczekiwaniami kobiety w wieku 30 lat i np. 40, gdy sa dzieci etc. Co nie jest predyktorem do rozwodu. Bo gdyby kierowac sie tym, ze za 10 lat zmieni sie gust sluby w ogole nie mialyby racji bytu. Czy w wieku 30, 40, 50 lat."
Z czego wynika, ze WIDZE roznice miedzy oczekiwaniami. Nie wszystkie kobiety ponizej 30 lat szukaja niewartosciowych partnerow oraz nie wszystkie kobiety w wieku 30 lat posiadaja wartosciowych mezczyzn.
" Jasne, ze tak. Rowniez jest duza przepasc miedzy oczekiwaniami kobiety w wieku 30 lat i np. 40, gdy sa dzieci etc. Co nie jest predyktorem do rozwodu. Bo gdyby kierowac sie tym, ze za 10 lat zmieni sie gust sluby w ogole nie mialyby racji bytu. Czy w wieku 30, 40, 50 lat."
Z czego wynika, ze WIDZE roznice miedzy oczekiwaniami. Nie wszystkie kobiety ponizej 30 lat szukaja niewartosciowych partnerow oraz nie wszystkie kobiety w wieku 30 lat posiadaja wartosciowych mezczyzn.
Musze przyznać ze z wielu idiotycznych wątków ten jest naprawde niegodny komentarza, ale nie mogłam się powstrzymac!! Żal to czytać. Co to miało na celu....pewnie - jak zwykle - pobudzenie do przelania dzisiejszych złości na forum. Hmmm to ja też podam ja 24, mój Kochany 26. Czas na wasze reakcje: za młoda, mało przezyła.
Uważam że każdy jak każda decyzja, decyzja o ślubie obarczorna jest nawet minimalnym ryzykiem. i nie zależy to od tego czy mamy 25 czy 35 lat. Ważne, zeby ta druga osoba była wyjatkowa, to co aktualnie czujemy, to jakie dzięki tej miłości jesteśmy, do zego wspólnie dążymy - było tego warte.
Życie pisze różne scenariusze. Moim zdaniem gotowość do zawarcia związku to moment, kiedy zrozumiemy co to kompromis, jak istotna jest codzienna rozmowa, szacunek, przyjaźń, chęć bycia oparciem. Nalezy umieć brać i dawać. I warto umieć cieszyć się wspólnymi i osobistymi radościami - razem! I nie ważne, czy w jakim wieku. Bo na to składa się nie tylko metryka ale także dom, w którym się wychowałyśmy, rodzina, wartości jakie posiadamy, co przezyłyśmy.....I tyle chciałam tu napisać:)
Uważam że każdy jak każda decyzja, decyzja o ślubie obarczorna jest nawet minimalnym ryzykiem. i nie zależy to od tego czy mamy 25 czy 35 lat. Ważne, zeby ta druga osoba była wyjatkowa, to co aktualnie czujemy, to jakie dzięki tej miłości jesteśmy, do zego wspólnie dążymy - było tego warte.
Życie pisze różne scenariusze. Moim zdaniem gotowość do zawarcia związku to moment, kiedy zrozumiemy co to kompromis, jak istotna jest codzienna rozmowa, szacunek, przyjaźń, chęć bycia oparciem. Nalezy umieć brać i dawać. I warto umieć cieszyć się wspólnymi i osobistymi radościami - razem! I nie ważne, czy w jakim wieku. Bo na to składa się nie tylko metryka ale także dom, w którym się wychowałyśmy, rodzina, wartości jakie posiadamy, co przezyłyśmy.....I tyle chciałam tu napisać:)
takie watki zawsze wywoluja kontrowersje ale tez ile mozna pisac o kwiatach fryzurach i djach. wbrew pozorom jak na standart tego forum to ten watek jest bardzo na poziomie i kulturalny, wiekszosc wypowiada swoje opinie i nikogo nie obraza, a ze tyle opinii ile osob wypowiadajacych sie - to tak jak w zyciu
Ten wątek wcale nie jest taki do końca głupi ;) choćby ze względów czysto statystycznych, można dzięki niemu wywnioskować choćby to, że obecnie wiek zawierania małżeństw jest znacznie niższy niż jeszcze parę lat temu :) Kiedyś trzydziestki, dzisiaj pannom młodym bliżej do dwudziestki :) Ważne aby z miłości. i nie ma się co licytować :)
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Ja będę mieć 26 lat a narzeczony 29...Zgodzę się po części że wiek nie ma znaczenia bo w końcu liczy się uczucie i to 'co ma się w głowie' jednak nie do końca.Jak dla mnie przedział wiekowy 18-24 to za wcześnie na tak poważną decyzję.Głównie dlatego że to czas na poznawanie ludzi,facetów i wielu randek,czas zabaw i poznania siebie samej.Tzw.wyszumienia się.Osobiście znam kilka par które zbyt szybko pobierały się,głównie z powodu ciąży i teraz albo wiecznie kłócą sie albo zdradzaja lub są po rozwodzie.Nie mówię że to norma,można też być szczęsliwym ale mnie to akurat nie przekonuje:)
a jeszcze 28 a rocznikowo 29 a moj narzyczony 27.jakby mi ktos powiedzial ze wyjde za maz w wieku prawie 29 lat to powiedzialby"tak pozno"ale teraz wiem ze na wszystko przychodzi czas.wyszumialam sie przezylam jakies powazne zwiazki(ale to nie bylo to)trafilam na swoja druge polwke a teraz bedziemy poznawac zycie razem.i jeszcze wiele nas czeka.czas pokaze:)
To nie jest zaczepny sposob. To oczywiste, ze nie mozna rozgraniczac, ze czyjes malzenstwo bedzie udane, bo osoby sa w danym wieku. Niczego zaczepnego nie pisze. Natomiast Ostolo, zwracasz mi uwage na temat synonimow slowa 'miec' i to nie ma nic wspolnego z watkiem. Zabolina z reszta napisala wszystko, co mozna na ten temat stwierdzic.
carrie, przeczytaj sobie pare moich poprzednich postow...
Nie promuje tu siebie i swojej decyzji tylko wyrazam zdanie (ktore pewnie mozna poprzec statystykami) ze w mlodym wieku z racji na male doswiadczenie zyciowe wiecej sie ryzykuje. Uwazam, ze dojrzalosc przychodzi z wiekiem i popieram zwiazki zawarte conajmniej po studiach... Niepowazne jest Twoje sugerowanie ze uwazam ze bede miala wspanialy zwiazek bo mam 31 lat!!! Nie ma na to gwarancji ale jest mniejsze ryzyko niepowodzenia...
Nie promuje tu siebie i swojej decyzji tylko wyrazam zdanie (ktore pewnie mozna poprzec statystykami) ze w mlodym wieku z racji na male doswiadczenie zyciowe wiecej sie ryzykuje. Uwazam, ze dojrzalosc przychodzi z wiekiem i popieram zwiazki zawarte conajmniej po studiach... Niepowazne jest Twoje sugerowanie ze uwazam ze bede miala wspanialy zwiazek bo mam 31 lat!!! Nie ma na to gwarancji ale jest mniejsze ryzyko niepowodzenia...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
Przeczytałam Twoje wypowiedzi i wyraźnie sugerujesz, że związki zawierane w wieku 20-25 lat mają większe szanse na niepowodzenie, wysuwając taki sąd powinnaś go jakoś uargumentować, ponieważ może to być dla kogoś obraźliwe, tak samo mogłabym powiedzieć, że chude kobiety mają większe szanse na udane małżeństwo niż grube, bo tak mi się wydaje... Ten wątek jak sądzę nie powstał, aby którakolwiek z nas snuła jakieś wyssane z palca teorie.
Oto moja argumentacja:
Ja uwazam ze wiek ma ogromne znaczenie jesli chodzi o gotowosc do zwiazku. Moge tu oczywiscie mowic tylko i wylacznie o swoich doswiadczeniach... Ja jak mialam 20 kilka lat bylam przekonania, ze nie chce nigdy wyjsc za maz i miec dzieci. Uwazalam ze nigdy nie bedzie mnie to interesowalo. Nawet staly zwiazek mnie nie interesowal. Chociaz bylam juz wtedy dorosla, odpowiedzialna za siebie osoba, po mieszkaniu pare lat za granica, pracujaca, studiujaca majaca wlasne mieszkanie. Wiec nie mialam totalnie zielono w glowie natomiast podejscie do zwiazku - 180 stopni od tego, co uwazam dzis. I nawet jakbym wtedy pozanala mojego narzeczonego to pewnie uwazalabm z jest kompletnym nuziarzem i nigdy nie zostalibysmy para...
Dzis mam 31 lat i sporo bagazu emocnlnego na karku i uwazam ze tylko dzieki doswiadczeniom ktore nabylam z wiekiem przewartosciowal mi sie swiatopoglad. Zanim poznalam E moim priorytetem nr 1 byla kariera, a teraz moim najwiekszym marzeniem jest duza rodzina...
Ja uwazam ze wiek ma ogromne znaczenie jesli chodzi o gotowosc do zwiazku. Moge tu oczywiscie mowic tylko i wylacznie o swoich doswiadczeniach... Ja jak mialam 20 kilka lat bylam przekonania, ze nie chce nigdy wyjsc za maz i miec dzieci. Uwazalam ze nigdy nie bedzie mnie to interesowalo. Nawet staly zwiazek mnie nie interesowal. Chociaz bylam juz wtedy dorosla, odpowiedzialna za siebie osoba, po mieszkaniu pare lat za granica, pracujaca, studiujaca majaca wlasne mieszkanie. Wiec nie mialam totalnie zielono w glowie natomiast podejscie do zwiazku - 180 stopni od tego, co uwazam dzis. I nawet jakbym wtedy pozanala mojego narzeczonego to pewnie uwazalabm z jest kompletnym nuziarzem i nigdy nie zostalibysmy para...
Dzis mam 31 lat i sporo bagazu emocnlnego na karku i uwazam ze tylko dzieki doswiadczeniom ktore nabylam z wiekiem przewartosciowal mi sie swiatopoglad. Zanim poznalam E moim priorytetem nr 1 byla kariera, a teraz moim najwiekszym marzeniem jest duza rodzina...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
Cieszę się, że wkleiłaś swój post, choć nie wiem po co bo już go czytałam, Tu wyraziłaś swoją opinię, a kilka postów dalej bezzasadny osąd. Napisałaś jedną ważną rzecz: Ty taka byłaś, a po kilku latach uważasz że się zmieniłaś. Każdy jest inny, niektóre kobiety dojrzewają szybciej, inne później, każdy ma inne priorytety. Tak więc, nie generalizujmy.
Pozdrawiam :)
Pozdrawiam :)
iloś przezytych doświadczeń i stan emocjonalny bardziej ma wpływ na powiększenie rodziny niż to czy chcesz się z kimś wiązać na całe życie. pomijam już sytuacje skrajne wczesna ciąża czy urojone przez ciotki staropanieństwo. i co to za argument o skończeniu studiów (ok jeżeli ktoś jest niesamodzielny) ale co ma tytuł do życia. czy ktoś kto ma tylko srednie powinien poczekać na wiek "po studyjny" czy ma przyzwolenie bo zarabia. ja studiuję i pracuje i nie czuję się jakoś wybrakowana
wiadomo że 20-tki mają inne myslenie niż 30-tki (tak zawsze będzie), inne priorytety, tak samo jak 30 i 40, więc może 30-tki powinny też poczeka te 10 bo być może się okaże, że w wieku 40 lat będziemy miały inne priorytety. w wieku 30 lat liczy się rodzina a jak będziecie miały 40 to będzie wam zależało na stabilności finansowej-życia na jakimś wyższym poziomi i wtedy takiego facet będziecie szukały.
tak jak wszystkie myślę, że każda jest inna i wszystko zależy o sytuacji
wiadomo że 20-tki mają inne myslenie niż 30-tki (tak zawsze będzie), inne priorytety, tak samo jak 30 i 40, więc może 30-tki powinny też poczeka te 10 bo być może się okaże, że w wieku 40 lat będziemy miały inne priorytety. w wieku 30 lat liczy się rodzina a jak będziecie miały 40 to będzie wam zależało na stabilności finansowej-życia na jakimś wyższym poziomi i wtedy takiego facet będziecie szukały.
tak jak wszystkie myślę, że każda jest inna i wszystko zależy o sytuacji
Nie ma co generalizować.
Mam 25lat, jestem z cudownym mężczyzną (24-letnim), w dojrzałym i pięknym związku. Nie zamierzam czekać kolejnych 5lat, żeby udowodnić sobie czy innym, że jesteśmy może bardziej dorośli czy że mamy więcej doświadczeń. Mamy ich wiele i jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi.
Na miłość jak i na małżeństwo nie ma wiekowej recepty. To indywidualna sprawa każdego. Można tylko życzyć wszystkim - i tym młodszym, i tym starszym - powodzenia, oby było jak najlepiej.
Mam 25lat, jestem z cudownym mężczyzną (24-letnim), w dojrzałym i pięknym związku. Nie zamierzam czekać kolejnych 5lat, żeby udowodnić sobie czy innym, że jesteśmy może bardziej dorośli czy że mamy więcej doświadczeń. Mamy ich wiele i jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi.
Na miłość jak i na małżeństwo nie ma wiekowej recepty. To indywidualna sprawa każdego. Można tylko życzyć wszystkim - i tym młodszym, i tym starszym - powodzenia, oby było jak najlepiej.
tylko ile moze miec doswiadczen kobieta ktora ma 20 lat. poza wyjatkami wiekszosc mieszka z rodzicami, nigdy nie placila rachunkow i tak na prawde nie wie co to znaczy byc samodzielnym. zaraz mnie zjecie ze wy wszystkie jestescie po przejsciach i kazdy ma rozna historie zycia- zgodze sie, ale taka przecietna dziewczyna lat 20 to wie o "doroslym" zyciu tyle co nic.
Jasne, ale czy wychodzimy za mąż nie po to, aby wspólnie zdobywać te doświadczenia i wspólnie pracować na swoją przyszłość? Na pewno w wieku 30 lat bagaż doświadczeń jest niekwestionowanie większy niż w wieku 20 lat, nie ma co polemizować, niemniej jednak każda z nas ma inne podejście do tego jak wyobraża sobie swoją przyszłość.
Jeżeli w wieku dajmy na to 24 lat jesteśmy ze swoim narzeczonym lat powiedzmy 7, to na co czekać? na magiczną barierę 25, bo wtedy małżeństwo ma lepsze rokowania? :) Każda sytuacja jest jedyna i odmienna. Argument za wczesnym małżeństwem jest choćby taki, że po 27 roku życia szanse na posiadanie potomstwa drastycznie spadają - jeśli to dla kogoś ważne, dla mnie może niekoniecznie ;)
Tak więc jedyne z czym się nie zgadzam to generalizowanie, każda z nas ma swój punkt widzenia i własne zdanie.
Jeżeli w wieku dajmy na to 24 lat jesteśmy ze swoim narzeczonym lat powiedzmy 7, to na co czekać? na magiczną barierę 25, bo wtedy małżeństwo ma lepsze rokowania? :) Każda sytuacja jest jedyna i odmienna. Argument za wczesnym małżeństwem jest choćby taki, że po 27 roku życia szanse na posiadanie potomstwa drastycznie spadają - jeśli to dla kogoś ważne, dla mnie może niekoniecznie ;)
Tak więc jedyne z czym się nie zgadzam to generalizowanie, każda z nas ma swój punkt widzenia i własne zdanie.
walerka a skad wiesz ze taka 20 nie wie o zyciu nic????
jak p atrze na niektore laski piszace na weselniku ktore maja po 30 lat to mam wrazenie ze one nie wiedza nic:) oz yciu- poza tym zawsze chcialam miec dom rodzine czyli meza i dzieci a nie charowac i robic kariere jak nie ktore laski ktore potem sie budza w wieku 35 lat czy nawet pozniej i upsss nie mam meza niemam dziecka albo mam meza a z dzieckiem nam nie wychodzi moze juz za pozno ;/
Wiec prosze cie nie mow ze 20 nie wie o zyciu nic
jak p atrze na niektore laski piszace na weselniku ktore maja po 30 lat to mam wrazenie ze one nie wiedza nic:) oz yciu- poza tym zawsze chcialam miec dom rodzine czyli meza i dzieci a nie charowac i robic kariere jak nie ktore laski ktore potem sie budza w wieku 35 lat czy nawet pozniej i upsss nie mam meza niemam dziecka albo mam meza a z dzieckiem nam nie wychodzi moze juz za pozno ;/
Wiec prosze cie nie mow ze 20 nie wie o zyciu nic
20 lat to rok po maturze fakt mało doświadczeń, dla większości pierwsze imprezy, pierwszy smak wolności, ok 23 llata to już dużo osób pracuje, pary mieszkają ze sobą, trochę przeżyć współnych mają, niby 3 lata a już jaka różnica. szczerze, gdybyście swoich narzeczonych poznały 5 lat wcześniej czekałybyście aż do teraz?
"tylko ile moze miec doswiadczen kobieta ktora ma 20 lat" oj zdziwiłabyś się, z mojego otoczenia to wydaje mi się że tylko dla mnie los jest tak łaskawy
poza tym chyba każda z nas chyba przemyślała decyzję o ślubie i nikt nie robi tego dla imprezy tylko z jakiegoś poczucia "dorosłości" związku
niektóry się dziwią, czemu ktoś załkada rodzinę, rodzi dzieci nie mając własnego mieszkania, mieszkając u teściów czy wynajmując "przecież mając dziecko terzeba mu zapewnić bezpieczeństwo finansowe". no cóż niektórzy mają dzieci bez mieszkania i też są szczęśliwi
"tylko ile moze miec doswiadczen kobieta ktora ma 20 lat" oj zdziwiłabyś się, z mojego otoczenia to wydaje mi się że tylko dla mnie los jest tak łaskawy
poza tym chyba każda z nas chyba przemyślała decyzję o ślubie i nikt nie robi tego dla imprezy tylko z jakiegoś poczucia "dorosłości" związku
niektóry się dziwią, czemu ktoś załkada rodzinę, rodzi dzieci nie mając własnego mieszkania, mieszkając u teściów czy wynajmując "przecież mając dziecko terzeba mu zapewnić bezpieczeństwo finansowe". no cóż niektórzy mają dzieci bez mieszkania i też są szczęśliwi
Pewnie większkość 20-latek mieszka ze swoimi rodzicami i tak jak napisałas nie poznała dorosłego zycia. Jednak są te "wyjątki", jestem nim np ja. Nie mieszkam z rodzicami od 3 lat i daję radę. Od 2 lat mieszkam z moim D. i razem utrzymujemy dom. Ale nawet gdybym nie miała tego (nazwijmy to tak) "doświadczenia" w samodzielnym życiu, myślę, że mimo wszystko chciałabym tego ślubu. Bo jestem "za" małżeństwami zawieranymi z miłości, nie z rozsądku :)
Rozumiem, ze wszystkie po 25 roku malżeństwa to z rozsądku?:) Własnie dzisiaj rozmawiałam z moją kolezanką- pare lat temu wychodzila za mąż, miala 21, przemądrzała jak częśc tu obecnych,"wszystko przeszła" i mnie z moimi poglądami wrózyła staropanieństwo. Dzisiaj ryczy mi w sluchawke,ze zazdrosci mi swobody, studiów, własnego mieszkania i zaluje,ze tak sie ze wszystkich pośpieszyla-ma juz dwoje dzieci(wpadki),mąż zarobiony i brak sił do życia.A wystarczylo po prostu nie udawac alfy i omegi. To juz trzecia moja kolezanka z podobnym finałem.
Pewnie,ze nie musi tak być u wszystkich,ale przez to ile ostatnio sie nasłuchałam od nich- zdania swojego raczej nie zmienie.
Pewnie,ze nie musi tak być u wszystkich,ale przez to ile ostatnio sie nasłuchałam od nich- zdania swojego raczej nie zmienie.
wpadki mozna miec tak samo bedac po slubie jak i przed nie widze zadnego zwiazku...z reszta nie wiem jak w XXI wieku mozna sie na tyle nie zaprzyjaznic z antykoncepcja zeby do wpadki w ogole dopuscic...te dziewczyny ktore wychodza za maz w wieku 20 kilku lat beda twierdzic, ze ten wiek jest idealny, te ktore wezma slub po 30 powiedza ze teraz sa dopiero gotowe, nie ma idealnego rozwiazania...moim zdaniem plusem malzenstw tych dwudziestolatow jest mozliwosc wychowania sie (nie zrozumcie mnie zle :P) i latwiejsza nauka wspolengo zycia bo zaczynamy wszystko razem, bo im pozniej tym gorzej, czlowiek jest juz przyzwyczajony do swojego mieszkania, trybu zycia itd :)
Napiszę tak: dwudziestolatka dwudziestolatce nie równa, podobnie jak trzydziestolatka trzydziestolatce.
Nie znacie się osobiście by się oceniać, nie rozumiem po co ta zacięta dyskusja.
Ogólnie wiadomo, że doświadczenia nabiera się z wiekiem, ale wtedy co...czekać do 30, 40 roku życia by wyjść za mąż???
Nigdy do końca nie wiadomo jak to będzie z tym małżeństwem, zarówno dwudziestolatka jak i trzydziestolatka i czterdziestolatka może się sparzyć... to jej sprawa bo ona podjęła taką a nie inną decyzję i ona poniesie tego skutki.
Nie znacie się osobiście by się oceniać, nie rozumiem po co ta zacięta dyskusja.
Ogólnie wiadomo, że doświadczenia nabiera się z wiekiem, ale wtedy co...czekać do 30, 40 roku życia by wyjść za mąż???
Nigdy do końca nie wiadomo jak to będzie z tym małżeństwem, zarówno dwudziestolatka jak i trzydziestolatka i czterdziestolatka może się sparzyć... to jej sprawa bo ona podjęła taką a nie inną decyzję i ona poniesie tego skutki.
widze, że dla niektórych małżeństwo oznacza dimetralną różnicę życia przed i po, nie mam zamiaru rezygnować ze swobody studiów, wieczórów ze znalomymi czy wchodzenia na pudelka
no sory ale nie każda osoba w wieku 20-25 po ślubie ma zamiar rodzić dzieci zostać kuchtą i rzucić studia
tak jak mówiłam, nie przeczę, że teraz jestem w pełni dojrzała jak moi rodzice, i że w wieku 30 nie będę miala innych priorytetów, tylko skąd taka pewnośc czy w wieku 30 lat jest się na tyle dojrzałym by wziążź ślub może ten dobry wiek to 40 kiedy np mamy dużo doświadczeń, pozycję zawodową a kobiety największą przyjemnośc seksulaną ( amerynscy naukowcy tak mówią :D)
kiedy młode małżeństwo się rozwodzi to najłatwiej jest powiedzieć, że to przez wiek, im się jest starszym tym się szuka innych powodów
no sory ale nie każda osoba w wieku 20-25 po ślubie ma zamiar rodzić dzieci zostać kuchtą i rzucić studia
tak jak mówiłam, nie przeczę, że teraz jestem w pełni dojrzała jak moi rodzice, i że w wieku 30 nie będę miala innych priorytetów, tylko skąd taka pewnośc czy w wieku 30 lat jest się na tyle dojrzałym by wziążź ślub może ten dobry wiek to 40 kiedy np mamy dużo doświadczeń, pozycję zawodową a kobiety największą przyjemnośc seksulaną ( amerynscy naukowcy tak mówią :D)
kiedy młode małżeństwo się rozwodzi to najłatwiej jest powiedzieć, że to przez wiek, im się jest starszym tym się szuka innych powodów
hmm,a jak długo trwał Wasz okres chodzenia ze soba,teraz narzeczeństwa?Nam w tym roku stuknie 7lat.Wiele ludzi dziwi że tak długo mozna chodzić ze sobą bez ślubu,a jednak mozna.Gdybym wzięła slub mając 20 lat,mozliwe że ten związek byłby nieudany bo długo docieraliśmy się,swoje poglądy.Teraz jestem pewna ze będzie inaczej,lepiej bo oboje jestesmy dojrzali,znamy siebie i swoje oczekiwania.Nie twierdzę że z tą decyzją trzeba czekac do magicznej 30tki,jednak w wielu sprawach zgodzę się z Ostolą.
Chyba ważne zeby miieć z domu wyniesioną podstawę do zbudowania związku. Jak już pisałam wczesniej np chęć do rozmowy, interesowania się sprawami partnera i przeżywania wszystkiego z nim, bycia opraciem, szczerości i szacunku.....Tu jak pisałyście "zdobywana przez lata umiejetność płacenia rachunków" nie pomaga. Tego można się nauczyć - samemu czy razem - bez różnicy. To nie o samodzielnym mieszkaniu piszemy tylko o dojrzeniu do zbudowania związku. Można miec 20 lat i czuć ze się wie jak zbudować dojrzały związek i 30 i być nieudacznikiem lub mieć wynikające z wieku nawyki i wygórowane potrzeby, którym mężczyznom ciężko sprostać. To tylko przykład, nie mówie, że ja tak postrzegam kobiety po 30, bo wcale tak nie jest. jak zawsze prawda jest po środku. Przykład, nie nie do Ciebie Ostola. Bo akurat Ty, niewiadomo czemu wszystko odbierasz jako atak na Ciebie...."uderz w stół....." i szukasz poparcia wśród innych forumek. Ja tego nie potrzebuje. Do tego już, pomino 23 lat, dojrzałam:))
ja miałam brać ślub w tym roku mam 24 lata a mój niedosżły również 24, niestety ja na ślub byłam gotowa jak się okazało on był zbyt niedojrzały.... Obecnie spotykam sie z kimś kto jest również w moim wieku i ma całkiem inne podejście do życia. Zgadzam się z tym że wiek nie ma znaczenia, liczy się to dojrzałośc.
ja miałam brać ślub w tym roku mam 24 lata a mój niedosżły również 24, niestety ja na ślub byłam gotowa jak się okazało on był zbyt niedojrzały.... Obecnie spotykam sie z kimś kto jest również w moim wieku i ma całkiem inne podejście do życia. Zgadzam się z tym że wiek nie ma znaczenia, liczy się to dojrzałośc.
Nie można mówić, że w wieku 20 lat nic się nie wie o życiu, bo pewnie mając 30 lat też nie wie się wielu rzeczy, podobnie jak później. Mnie samej bliżej do 30stki niż do 20stki. Sądzę, że dziś jestem mądrzejsza niż kilka lat temu, ale nie dlatego, że mam za sobą 8 lat samodzielnego mieszkania, pilnowania rachunków i wzywania hydraulika do cieknącego kranu. Doświadczenia nabywa się z czasem (czyli z wiekiem), ale ani brak doświadczenia nie przesądza o tym, że związek (formalny lub nie) zakończy się porażką, ani bagaż doświadczeń, który przygniata do ziemi nie daje gwarancji powodzenia kolejnego związku. Związek (każdy i w każdym wieku) wymaga pracy, uwagi, cierpliwości i umiejętności liczenia się z partnerem na każdym kroku. Jeśli dwoje ludzi to rozumie, to mają po prostu większe szanse na powodzenie i tego sobie życzmy nawzajem :-)
Nie można mówić, że w wieku 20 lat nic się nie wie o życiu, bo pewnie mając 30 lat też nie wie się wielu rzeczy, podobnie jak później. Mnie samej bliżej do 30stki niż do 20stki. Sądzę, że dziś jestem mądrzejsza niż kilka lat temu, ale nie dlatego, że mam za sobą 8 lat samodzielnego mieszkania, pilnowania rachunków i wzywania hydraulika do cieknącego kranu. Doświadczenia nabywa się z czasem (czyli z wiekiem), ale ani brak doświadczenia nie przesądza o tym, że związek (formalny lub nie) zakończy się porażką, ani bagaż doświadczeń, który przygniata do ziemi nie daje gwarancji powodzenia kolejnego związku. Związek (każdy i w każdym wieku) wymaga pracy, uwagi, cierpliwości i umiejętności liczenia się z partnerem na każdym kroku. Jeśli dwoje ludzi to rozumie, to mają po prostu większe szanse na powodzenie i tego sobie życzmy nawzajem :-)
tak bardzo wiele rzeczy ma wpływ na to, czy ludzie są ze sobą krótko czy wiele lat, że na wieku bym się aż tak bardzo nie skupiała... nasze charaktery, wspólne bądź rozbieżne oczekiwania i plany na życie, rodzina i szeroko pojęte otoczenie... ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć jedynie, że z wiekiem jestem bardziej ostrożna i ważne decyzje podejmuję po wielkim przemyśliwaniu, a z drugiej strony lepiej wiem czego chcę i mam milion zakorzenionych przyzwyczajeń i dlatego nieco trudniej teraz o kompromisy niż kilka lat temu :-) nie daje mi to absolutnie żadnej gwarancji powodzenia, ale liczę również, że nie zmniejsza szans ;-)
Aga, ja sie nawet jeszcze nie zaczęłam pieklić, bo nie ma o co- nigdzie nie napisalam,ze wszystkie małzenstwa 20-latków są skazane na klęske, a nawet gdybym tak napisala, to mam to tego prawo, bo to forum,a nie kółko wzajmnej adoracji. Szanuje Twoje zdanie i tego samego oczekuje od Ciebie, obojetnie ile masz lat.
Tak też uczyniłam, więc pretensje chyba nie do mnie ;]
A teraz trochę faktów:
1.
Ryzyko rozpadu małżeństwa jest tym większe im wyższy jest poziom wykształcenia
2.
Ryzyko rozpadu małżeństwa jest tym większe im większa jest miejscowość zamieszkania
3.
Ryzyko rozpadu małżeństwa jest tym większe im bardziej lewicowa jest orientacja polityczna
4.
Ryzyko rozpadu małżeństwa jest tym większe im wyższe są dochody z pracy
5.
Ryzyko rozpadu małżeństwa jest związane z miejscem zamieszkania – regionem kraju
Nie została potwierdzona hipoteza zakładająca istnienie związku miedzy ryzykiem rozpadu małżeństwa i wiekiem małżonków.
Wszystkie zaobserwowane zależności między zmiennymi okazały się istotne statystycznie (z wyjątkiem zmiennej wieku)
Dane pochodzą z Polskiego Generalnego Sondażu Społecznego (PGSS).
A teraz trochę faktów:
1.
Ryzyko rozpadu małżeństwa jest tym większe im wyższy jest poziom wykształcenia
2.
Ryzyko rozpadu małżeństwa jest tym większe im większa jest miejscowość zamieszkania
3.
Ryzyko rozpadu małżeństwa jest tym większe im bardziej lewicowa jest orientacja polityczna
4.
Ryzyko rozpadu małżeństwa jest tym większe im wyższe są dochody z pracy
5.
Ryzyko rozpadu małżeństwa jest związane z miejscem zamieszkania – regionem kraju
Nie została potwierdzona hipoteza zakładająca istnienie związku miedzy ryzykiem rozpadu małżeństwa i wiekiem małżonków.
Wszystkie zaobserwowane zależności między zmiennymi okazały się istotne statystycznie (z wyjątkiem zmiennej wieku)
Dane pochodzą z Polskiego Generalnego Sondażu Społecznego (PGSS).
No tak, niezależnie od sondaży każdy z nas powinien liczyć się ze wszystkimi ewentualnościami, ale powyższe dane nie miały na celu kwestionowania Twojego wykształcenia, a jedynie potwierdzenie tego iż "generalizowanie" w niektórych wypowiedziach jakoby związki małżeńskie wśród osób 20-25 letnich były skazane na porażkę okazały się zupełnie nietrafne.
Przeczytałam jeszcze raz cały wątek...i chyba sie troche podłamałam. Według mnie do szczescia nie jest potrzebne wykształcenie, pieniadze, czy własne mieszkanie.
Bycie z kimś kogo sie lubi,kocha ,szanuje i chce sie być z nim w dobrych i gorszych chwilach według mnie to jest sens małżeństwa i ja dlatego chce wziąć ślub,bo wiem ze to ten, a nie bo bedzie fajna impreza, czy moje koleżanki juz mają mężów. A do takich przemyśleń nie trzeba miec 30 lat.
Bycie z kimś kogo sie lubi,kocha ,szanuje i chce sie być z nim w dobrych i gorszych chwilach według mnie to jest sens małżeństwa i ja dlatego chce wziąć ślub,bo wiem ze to ten, a nie bo bedzie fajna impreza, czy moje koleżanki juz mają mężów. A do takich przemyśleń nie trzeba miec 30 lat.
Ani wiek, ani pozycja zawodowa, czy społeczna nie daje gwarancji szczęscia. Gdyby tak było to sprawa byłaby prosta. O czym tu rozprawiać? Ale tak nie jest. Z badań wynika, że jest więcej rozwodów u osób z wyższym wykształceniem, ale nie ma badań ile jest szczęśliwych małżeństw. Przecież trwanie w małżeństwie nie oznacza ,że jest to szczęśliwe małżeństwo. A przecież rozmawiamy tu o szczęściu. Żadne dane nie pokażą ile jest szczęścia , bo tego nie da się zmierzyć miarką
enjoy dokładnie tak jest; ja niestety mam w otoczeniu same rozpady małżeństw zawieranych w tak młodym wieku, co oczywiście nie znaczy że nasze młode panny z weselnika też to spotka; niestety okazuje się że wychodzenie za mąż za jedynego partnera w życiu jakiego się miało ma potem przełożenie w życiu (oczywiście żeby nikt mnie źle nie zrozumiał: nie uzależniam trwałości małżeństwa od ilości wcześniejszych związków ale poniekąd ma to troszkę znaczenie) troszkę też śmiesznie się czyta, jak ktoś pisze, że ma 20 lat i dużo w życiu już przeszedł - no tak jeśli zaczął w wieku 15 lat to może :) pozatym naprawdę niewiele osób młodych się przyzna, że uważa, że za szybko wzięło ślub - taka mentalność ludzka, cieżko też słuchać osób starszych bardziej doświadczonych (to właściwie dotyczy nas wszystkich)
także nic tylko wszystkim życzyć powodzenia, bo małżeństwo to zdecydowanie nie jest coś takiego, co pozwala żyć tak beztrosko jak przed, piszecie, że małżeństwo nie zabiera człowiekowi swobody, że dalej można się bawić, wyszumieć itd. - no cóż ja się nie zgadzam z tym; owszem dalej się bawić można i szaleć, ale już z mężem, a to duża różnica :)
dziewczyny ja wiem, jak denerwują teskty np. "jesteś za młoda na małżeństwo", ja też miałam z tym do czynienia, ale jeśli naparawdę jesteście świadome swojej decyzji to nie ma czym się denerwować i oburzać
także nic tylko wszystkim życzyć powodzenia, bo małżeństwo to zdecydowanie nie jest coś takiego, co pozwala żyć tak beztrosko jak przed, piszecie, że małżeństwo nie zabiera człowiekowi swobody, że dalej można się bawić, wyszumieć itd. - no cóż ja się nie zgadzam z tym; owszem dalej się bawić można i szaleć, ale już z mężem, a to duża różnica :)
dziewczyny ja wiem, jak denerwują teskty np. "jesteś za młoda na małżeństwo", ja też miałam z tym do czynienia, ale jeśli naparawdę jesteście świadome swojej decyzji to nie ma czym się denerwować i oburzać
Bo chyba samo pytanie o wiek o trochę mało. Bo jeśli macie po 20-25 lat , jesteście razem np.5 lat ,mieszkacie razem, to powinniście zaczekać,a jak się ma 30-40 ,zna się kogoś 6 m-cy to jest ok.?
Ja wiem, że nie wyszłabym znowu za mąż w wieku 23 lat,(gdybym mogła jeszcze raz przeżyć życie). Popełniłam błąd, ale to był mój błąd i wiem, że nie było takiej siły, która odwiodłaby mnie od tej decyzji
Ja wiem, że nie wyszłabym znowu za mąż w wieku 23 lat,(gdybym mogła jeszcze raz przeżyć życie). Popełniłam błąd, ale to był mój błąd i wiem, że nie było takiej siły, która odwiodłaby mnie od tej decyzji
Dokladnie Kiki...
A teraz do tych starszych, ile to razy majac 20+ lat bylysmy w zwiazkach i wydawalo nam sie ze to juz TEN i ze na ZAWSZE??? I co? I nic z tego nie wyszlo....
Ja mysle, ze osoby starsze latwiej i szybciej sa w stanie ocenic ryzyko... I czy to jest "material" czy nie... Zauwazyc problemy w partnerze czy we wspolnych relacjach.. Duzo latwiej niz "nowicjuszom"... To przeciez naturalne...
Oczywiscie zawsze sa wyjatki... I tak jak juz pisalam ryzyko jest zawsze i nie ma recepty na szczescie niezaleznie od wieku...
A teraz do tych starszych, ile to razy majac 20+ lat bylysmy w zwiazkach i wydawalo nam sie ze to juz TEN i ze na ZAWSZE??? I co? I nic z tego nie wyszlo....
Ja mysle, ze osoby starsze latwiej i szybciej sa w stanie ocenic ryzyko... I czy to jest "material" czy nie... Zauwazyc problemy w partnerze czy we wspolnych relacjach.. Duzo latwiej niz "nowicjuszom"... To przeciez naturalne...
Oczywiscie zawsze sa wyjatki... I tak jak juz pisalam ryzyko jest zawsze i nie ma recepty na szczescie niezaleznie od wieku...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
Zgadzam się z Ostolą. Jak spojrzę wstecz na moje poprzednie związki, to widzę kilka takich, gdzie absolutnie myślałam, że to ten facet, ten związek i dałabym sobie za to obciąć obie ręce. Dziś wiem, że jeśli na początku widzę problem, to on z czasem raczej nie zniknie. Trudniej mi dziś o "achy" i "ochy" i trochę magii z mojego życia przez to ubywa.
Co do wpływu wykształcenia, statusu materialnego i innych historii na trwałość związku, to myślę, że z punktu widzenia głównie kobiety, mając dobrą pracę, niezłe zarobki i głowę na karku, po prostu łatwiej czasem podjąć decyzję o rozstaniu, bo taka babeczka po prostu wie, że to nie koniec świata i sama nie zginie.
Co do wpływu wykształcenia, statusu materialnego i innych historii na trwałość związku, to myślę, że z punktu widzenia głównie kobiety, mając dobrą pracę, niezłe zarobki i głowę na karku, po prostu łatwiej czasem podjąć decyzję o rozstaniu, bo taka babeczka po prostu wie, że to nie koniec świata i sama nie zginie.
No wlasnie! I chociaz wtedy wydawalo Ci sie ze to milosc na cale zycie gdybys teraz tego kolesia spotkala pewnie nawet nie chcialabys na niego spojrzec... I odwrotnie jakbys majac 20 lata spotkala Twojego obecnego tez moglby Ci nie przypasc do gustu i inaczej bys na niego patrzyla...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
Chyba jestem zmuszana powtarzać to co było tu już wielokrotnie powiedziane, ale 30 letnia kobieta na ogół wie już czego chce w życiu. I wcale nie mówię tu że OGÓLNIE 20-latki są mniej dojrzałe od 30-latek. Bo wiem, że jest różnie. Ale o tym, że "ta konkretna" 20-latka (biorąc pod uwagę tą samą osobę) za 10 lat będzie o wiele mądrzejsza, bo przecież człowiek idzie do przodu i rozwija się, a nie odwrotnie.
a czy jako 30tka czujesz się już wystarczająco dojrzała, przecież w wieku 40 lat też już masz całkiem inne spojrzenie na życie. pewnie że 20 latka jest mnie dojrzała, mniej doświadczona i mądrzejsza.
20 latka 20latce nie równa, tak jak 30 latka 30 latce. moje 2 przyciałóki w moim wieku kompletnie nie najdają się na małrzeństwo i wiem że to by była katastrofa, z koleji znajoma, która jest młodsza, w kieku 18 lat straciła rodziców i musiła zająć się młodszym bratem. teraz brat jest samodzielny a ona mężatką, uważam, że jej związek jest bardzo dobry, bo oboje go pielęgnują i jej wiek nie ma znaczenia.
z kolei kolega 30 latek to przez kolejne 5 lat nie bedzie się nadawał do małżeńswa i mimo jakiś doświadczeń nadal nie wiem czego chce od życia, a tym bardziej nie będzie w stanie niczego sensownego dać swojej żonie
strasznie tu generalizujecie, i już nie chodzi tu o tą dojrzałość, ale "młode żony mają większe prawdopowobieństwo rozpadu związku" bo w śód znajomych tak się zdarza- a co powiedzą wam, że nie pracowali nad związkiem, że ich codzienność przerosła
to tak jak ja bym miała sie zgodzić ze zdaniem, które ktośostatnio w telewizji powiedział " małżeństwa z kobieta po 30 mają ostatnio coraz mniejsze szanse na przertwanie, bo coraz częściej te kobiety nie mogą mieć dzieci i mężczyżni traktują te kobiety jako niepełnowartościowe" dla mnie chora teroria tak jak ta z tym młodym wiekiem
20 latka 20latce nie równa, tak jak 30 latka 30 latce. moje 2 przyciałóki w moim wieku kompletnie nie najdają się na małrzeństwo i wiem że to by była katastrofa, z koleji znajoma, która jest młodsza, w kieku 18 lat straciła rodziców i musiła zająć się młodszym bratem. teraz brat jest samodzielny a ona mężatką, uważam, że jej związek jest bardzo dobry, bo oboje go pielęgnują i jej wiek nie ma znaczenia.
z kolei kolega 30 latek to przez kolejne 5 lat nie bedzie się nadawał do małżeńswa i mimo jakiś doświadczeń nadal nie wiem czego chce od życia, a tym bardziej nie będzie w stanie niczego sensownego dać swojej żonie
strasznie tu generalizujecie, i już nie chodzi tu o tą dojrzałość, ale "młode żony mają większe prawdopowobieństwo rozpadu związku" bo w śód znajomych tak się zdarza- a co powiedzą wam, że nie pracowali nad związkiem, że ich codzienność przerosła
to tak jak ja bym miała sie zgodzić ze zdaniem, które ktośostatnio w telewizji powiedział " małżeństwa z kobieta po 30 mają ostatnio coraz mniejsze szanse na przertwanie, bo coraz częściej te kobiety nie mogą mieć dzieci i mężczyżni traktują te kobiety jako niepełnowartościowe" dla mnie chora teroria tak jak ta z tym młodym wiekiem
Karolinka, mądra z Ciebie Babka. Dokładnie o to chodzi. Wypowiedzi niektórych tu obecnych młodziutkich przyszłych żon były niestety pozbawione realizmu i łudząco podobne do tych, które słyszłałam parę lat temu od swoich kolezanek, obecnie rozwódek lub w trakcie rozwodu. Zapaliła mi się więc czerwona lampka.
Poza tym jezeli ktos jest pewny swoich uczuć to o tym wie i nie ma potrzeby udowadniać tego obcym ludziom- jak dla mnie to te Kobietki mogą sobie wyjść za mąż w wieku 16 lat, naprawde mnie nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ale skoro każdy dzieli się tu swoim zdaniem, to ja też. I tyle.
Poza tym jezeli ktos jest pewny swoich uczuć to o tym wie i nie ma potrzeby udowadniać tego obcym ludziom- jak dla mnie to te Kobietki mogą sobie wyjść za mąż w wieku 16 lat, naprawde mnie nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ale skoro każdy dzieli się tu swoim zdaniem, to ja też. I tyle.
Dziewczyny przeczytałam cały wątek, dużo się tu działo od wczoraj :)
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)
"Dziewczyny przeczytałam cały wątek, dużo się tu działo od wczoraj :)
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)"
Kwintesencja tego wątku :D:D:D
Ryczę ze śmiechu :D
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)"
Kwintesencja tego wątku :D:D:D
Ryczę ze śmiechu :D
Karolinka29
O to właśnie mi chodzi.
Nie chcę tu uogólniać więc powiem o sobie.
Jestem osobą ciekawą życia, lubiącą nowe doświadczenia i gdybym wyszła za mąż za jedynego partnera jakiego miałam w życiu, obawiałabym się, że po długich latach małżeństwa pomyślę sobie, że przecież nie wiem jak to jest być z kimś innym. A to ciągnie za sobą wątpliwości, których chcemy przecież uniknąć.
O to właśnie mi chodzi.
Nie chcę tu uogólniać więc powiem o sobie.
Jestem osobą ciekawą życia, lubiącą nowe doświadczenia i gdybym wyszła za mąż za jedynego partnera jakiego miałam w życiu, obawiałabym się, że po długich latach małżeństwa pomyślę sobie, że przecież nie wiem jak to jest być z kimś innym. A to ciągnie za sobą wątpliwości, których chcemy przecież uniknąć.
OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..! OLEŃKA ZAŁÓŻ WĄTEK!!! Plisss. ..!
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
Z założeniem wątku na temat nowości wprowadzanych na zajęciach z poradnictwa rodzinnego, to całkiem niezły pomysł ;)) Przynajmniej wszytskie się pośmiejemy!
U nas było, że mężczyzna może zdradzać swoją żonę, bo w sumie to nie jest nic złego, ale tylko pod warunkiem, że się jej nie przyzna, bo jego szczerość może doprowadzić do rozpadu związku małżeńskiego ;))
Dodatkowo po ślubie minimum od 11 (piłkarskiej chyba ;)) do 15 dzieciaczków, mniejsza ilość jest wielkim grzechem :P
Poza tym mój M. dowiedział się, że kobieta nie powinna z seksu czerpać przyjemności - mężczyzna powinien temu zawsze zapobiegać ;))
U nas było, że mężczyzna może zdradzać swoją żonę, bo w sumie to nie jest nic złego, ale tylko pod warunkiem, że się jej nie przyzna, bo jego szczerość może doprowadzić do rozpadu związku małżeńskiego ;))
Dodatkowo po ślubie minimum od 11 (piłkarskiej chyba ;)) do 15 dzieciaczków, mniejsza ilość jest wielkim grzechem :P
Poza tym mój M. dowiedział się, że kobieta nie powinna z seksu czerpać przyjemności - mężczyzna powinien temu zawsze zapobiegać ;))
Silje, u nas na naukach o tej zdradzie też było. Wspaniałe, prawda?
/tyle że z tą różnicą że zdradzać możemy obydwoje, byle nie mówić partnerowi - powód ten sam, bo ,małżestwo jeszcze by się rozpadło
No myslałam, że wstanę, wyjdę i trzasnę drzwiami
ładne mi małżeństwo, budowane na kłamstwie, obłudzie i zdradach, najważniejsze że TRWAŁE
nie mogłam uwierzyć, że to mówi ksiądz, przecież to chore jakieś
/tyle że z tą różnicą że zdradzać możemy obydwoje, byle nie mówić partnerowi - powód ten sam, bo ,małżestwo jeszcze by się rozpadło
No myslałam, że wstanę, wyjdę i trzasnę drzwiami
ładne mi małżeństwo, budowane na kłamstwie, obłudzie i zdradach, najważniejsze że TRWAŁE
nie mogłam uwierzyć, że to mówi ksiądz, przecież to chore jakieś
hej babki:)
czeka Was szooook :P
czemu szok??
Mój przyszły mąż ma 21 lat i bardziej mu zależy na ślubie niż mi.
(czeka nas lincz od starszych koleżanek że dzieci to do piaskownicy a nie do ołtarza??)
Gatunek wymierający, wie czego che od życia, szalenie dojrzały jak na swój wiek, czasem mam wrażenie że bardziej dojrzały niż ja... . (nie tylko moja opinia)
Mam 2 latka więcej i nie wiem czy jestem gotowa aby zostać żoną.
(i tu Drogie Panie po 30 Was świetnie rozumiem. 3mam kciuki żeby Wasze małżeństwa były trwałe i abyście były szczęśliwe.)
Mentalnie On już dawno jest moim mężem, ja jego żoną... jesteśmy razem już trochę, "sprawdził się" w chwilach trudnych dla mnie, chciałabym zestarzeć się z kimś takim przy boku. I nie mówię tu o jego fizyczności bo z biegiem lat się zmieni lecz o psychice, dojrzałości emocjonalnej, systemie wartości itp. tutaj od dziecka podoba mi się określony typ mężczyzny.
Nie znam życia. Nawet na łożu śmierci powiem że znam je świetnie ale tylko w części. Będę szczęśliwa mogąc poznać tą jedną część z kimś takim jakim jest mój Narzeczony... .
Myśl o ślubie mnie przeraża. Ale nie o byciu z Narzeczonym do końca życia tylko o tym złotym na palcu.
Ale dam radę. W chwilach trudnych przecież mam Jego przy boku. Wystarczy się przytulić, zamknąć oczy, odpłynąć...wiedzieć że zawsze jest blisko...
czeka Was szooook :P
czemu szok??
Mój przyszły mąż ma 21 lat i bardziej mu zależy na ślubie niż mi.
(czeka nas lincz od starszych koleżanek że dzieci to do piaskownicy a nie do ołtarza??)
Gatunek wymierający, wie czego che od życia, szalenie dojrzały jak na swój wiek, czasem mam wrażenie że bardziej dojrzały niż ja... . (nie tylko moja opinia)
Mam 2 latka więcej i nie wiem czy jestem gotowa aby zostać żoną.
(i tu Drogie Panie po 30 Was świetnie rozumiem. 3mam kciuki żeby Wasze małżeństwa były trwałe i abyście były szczęśliwe.)
Mentalnie On już dawno jest moim mężem, ja jego żoną... jesteśmy razem już trochę, "sprawdził się" w chwilach trudnych dla mnie, chciałabym zestarzeć się z kimś takim przy boku. I nie mówię tu o jego fizyczności bo z biegiem lat się zmieni lecz o psychice, dojrzałości emocjonalnej, systemie wartości itp. tutaj od dziecka podoba mi się określony typ mężczyzny.
Nie znam życia. Nawet na łożu śmierci powiem że znam je świetnie ale tylko w części. Będę szczęśliwa mogąc poznać tą jedną część z kimś takim jakim jest mój Narzeczony... .
Myśl o ślubie mnie przeraża. Ale nie o byciu z Narzeczonym do końca życia tylko o tym złotym na palcu.
Ale dam radę. W chwilach trudnych przecież mam Jego przy boku. Wystarczy się przytulić, zamknąć oczy, odpłynąć...wiedzieć że zawsze jest blisko...
my mamy po 30 lat :) jesteśmy malżeństwem od pół roku... znamy się od półtora i jest super :) we wcześniejszych związkach myśl o ślubie nawet mi nie przemknęła mi przez głowę i cieszę, że dopiero teraz wyszłam za mąż. czuję się świadomą, dojrzałą żoną.
I myślę, że jest to sprawa nie wieku a osobowości...
I myślę, że jest to sprawa nie wieku a osobowości...
Nusia oto moja :)
masz rację. ale ja się o tym przekonałam jak spotkałam Narzeczonego na drodze swojego życia. zrozumiałam że wiek to nie żadna... wyrocznia...
fragment z książki który dał mi do myślenia?
jak bohater mówi bohaterce że nie myślał nigdy o ślubie, miał inne plany.
ale jeżeli znalazłby tą jedyną nie wahał by się ani chwili i szybko by się z nią ożenił..
masz rację. ale ja się o tym przekonałam jak spotkałam Narzeczonego na drodze swojego życia. zrozumiałam że wiek to nie żadna... wyrocznia...
fragment z książki który dał mi do myślenia?
jak bohater mówi bohaterce że nie myślał nigdy o ślubie, miał inne plany.
ale jeżeli znalazłby tą jedyną nie wahał by się ani chwili i szybko by się z nią ożenił..
