Widok
Ktos mi dzisiaj skutecznie zepsul humor...tylko maz mnie podnosi na duchu i mowi, zebym to olala bo wazne jest to czego my chcemy. Uslyszalam komentarz jednej z bliskich mi osob ze to jest nienormalne co my robimy i nie do zrozumienia, zeby zaprzestac staran o ciaze do konca roku w celu zeby nam nie odmowili kwalifikacji adopcyjnej ik ze stawiamy dzieciatko adopcyjne jako priorytet przed biologicznym, bo kazdy normalny czlowiek by sie staral do oporu o ciaze zeby nie musiec adoptowac... A ze my mamy wewnetrzna potrzebe adopcji i od zawsze bardzo pragnelismy adoptowac jakies malenstwo i glownym powodem wcale nie jest brak ciazy tego nikt nie jest w stanie zrozumiec...
Poza tym ja juz nie chce przechodzic teraz jeszcze raz tego wszystkiego, tych wizyt lekarskich, ogromnych nerwow,badan, tym bardziej jak lekarze mowia ze tylko cud Boski moglby spowodowac ciaze... lub in vitro. Jesli nam Bozia pozwoli bedziemy mieli biologiczne rodzenstwo dla Kubusia a jak nie adoptjemy mu siostrzyczke. Kurcze czy tak ciezko zrozumiec ze sa na tym swiecie ludzie, ktorzy mysla glownie o tej malej istotce nie o sobie i chca zapewic cieply rodzinny dom takiemu malenstwu ktore nigdy tego nie doswiadczylo, ofiarowac mu uczucia? Rodzinka to traktuje ze podejmujemy pochopna decyzje ktorej bedziemy zalowacx bo jednak adoptowane dziekco to nie to samo co wlasne... Nie rozumieja nas :(
Nie wiem juz jak z nimi rozmawiac, jak tlumaczyc ze nie chcemy z niczego rezygnowac, przekladac itp itd
Poza tym ja juz nie chce przechodzic teraz jeszcze raz tego wszystkiego, tych wizyt lekarskich, ogromnych nerwow,badan, tym bardziej jak lekarze mowia ze tylko cud Boski moglby spowodowac ciaze... lub in vitro. Jesli nam Bozia pozwoli bedziemy mieli biologiczne rodzenstwo dla Kubusia a jak nie adoptjemy mu siostrzyczke. Kurcze czy tak ciezko zrozumiec ze sa na tym swiecie ludzie, ktorzy mysla glownie o tej malej istotce nie o sobie i chca zapewic cieply rodzinny dom takiemu malenstwu ktore nigdy tego nie doswiadczylo, ofiarowac mu uczucia? Rodzinka to traktuje ze podejmujemy pochopna decyzje ktorej bedziemy zalowacx bo jednak adoptowane dziekco to nie to samo co wlasne... Nie rozumieja nas :(
Nie wiem juz jak z nimi rozmawiac, jak tlumaczyc ze nie chcemy z niczego rezygnowac, przekladac itp itd
slonko nic się nie przejmuj choć wiem, to jest przykre... mnie kiedyś najbliższa przyjaciółka też zaskoczyła bardzo swoim nastawieniem do adopcji, aż w szoku byłam... niektórzy po prostu nie potrafią zrozumieć że adoptowane dziecko można kochać i traktować jak biologiczne, tymbardziej że o biologiczne jest czasem b. ciężko; ja podejrzewam że generalnie też miałabym mało wsparcia od najbliższych w tym temacie; a odnośnie tego konkretnie co piszesz to olej to i koniec, to wasze życie i gówno innym do tego :)