Widok

subiektywny przegląd piw

Tak jakoś brakuje mi specjalistycznego wątku w temacie browców. Wszyscy wciąż piją i piją a niewiele konstruktywnego - dla statystki - z tego wynika. Zakładam więc wątek (wontek?) dotyczący subiektywnych odczuć związanych ze spożywaniem złocistego (zazwyczaj) trunku. Liczy się naukowe podejście do tematu.

Pozwolę sobie rozpocząć.

Piwo mocne eksportowe produkcji browaru Jabłonowo.
http://www.jablonowo.pl/site/0/0/2,produkty/3,mocne+miodowe

Jak wszystkie piwa typu mocne jest specyficznym produktem rodzimej kultury. Zakupione w sieci Netto w cenie 3 coś tam za plastikową butelkę 900 ml. Wg producenta piwo jasne wysokoodfermentowane, alko 7,2% obj.

Barwa: złocista, bursztynowa.
Piana: po wlaniu obfita, nietrwała, szybko opadająca.
Smak: wyraźnie wyczuwalny strong, wbrew opinii producenta mało rześki, ciężki, bez specjalnej barwy.
Ogólna ocena: takie sobie piwo typu strong, potwierdzające obiegowa opinię, że jak coś jest tanie to ... dobre :) Moim zdaniem 3 w skali:
1 - woda mineralna bije to piwo na głowę,
2 - dramat, tylko dla będących na solidnym kacu,
3 - takie sobie, chłopakom spod Biedronki smakuje,
4 - no no, nawet się komuś udało piwo uwarzyć,
5 - pan Zeus pijąc nektar nie wiedział, co pić powinien.
Nadto: dobry pomysł z butelką pet. Jak zawartość jest taka sobie, to przynajmniej ochrona środowiska nie może się przyczepić do opakowania.

Reminiscencje: taki sobie browar dla takiej sobie klienteli. Nic nie zwala z nóg, po pierwszej butelce ma się nijaką ochotę na drugą. Bez walorów organoleptycznych, średnie, w porównaniu z wspomnieniami o belfaście tegoż browaru nędzne popłuczyny.

Rekomendacja: nie kupuj, chyba, że potrzebujesz konkretnego klina (dotyczy objętych syndromem dnia następnego). Ale i tak nie oczekuj zbyt wiele.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 8
A tutaj piszą w punkcie pt"niebezpieczny razowiec", że E150c do pieczywka dodają czasem. Smacznego.

http://www.cukiernictwo.elamed.pl/strona-numer-11-2008-22600.html
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie rozbierałem tego piwa chemicznie, ale skoro piszą z tym "c" na etykiecie to chyba nie kłamią.
Kolejny produkt "prawie".
Zmyliła mnie cena, myślałem, że faktycznie czerwone piwo kupuję. A to podróba nędznej jakości za wyśmienita cenę.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bawarskie_Prawo_Czystości
Parę razy wystarczy wejść w dupę chłopaczkom z Brukseli i jest cacy.
Gardłem was karać bandyci.

Oryginalny tekst Reinheistgebot z 1516 r, autor x.Wilhelm z Bawarii:
Wie das Pier Summer vie Winter auf dem Land sol geschenkt und prauen werden


Item wir ordnen, setzen und wollen mit Rathe unnser Lanndtschaft das füran allenthalben indem Fürstenthumb Bayrn auff dem Lande auch in unsern Stettn vie Märckthen da desáhalb hieuor kain sonndere ordnung gilt von Michaelis bis auff Georij ain mass oder kopffpiers über einen pfennig müncher werung un von Sant Jorgentag biß auf Michaelis die mass über zwen pfennig derselben werung und derenden der kopff ist über drey haller bey nachgeferter Pene nicht gegeben noch außgeschenckht sol werden. Wo auch ainer nit Merrzn sonder annder pier prawen oder sonst haben würde sol erd och das kains weg häher dann die maß umb ainen pfennig schenken und verkauffen.
Wir wollen auch sonderlichen dass füran allenthalben in unsern stetten märckthen un auf dem lannde zu kainem pier merer stückh dan allain gersten, hopfen un wasser genommen un gepraucht solle werdn. Welcher aber dise unsere Ordnung wissendlich überfaren unnd nie hallten wurde den sol von seiner gerichtsobrigkait dasselbig vas pier zustraff unnachläßlich so offt es geschieht genommen werden. jedoch wo ain brüwirt von ainem ainem pierprewen in unnsern stettn märckten oder aufm lande jezuzeitn ainen Emer piers zwen oder drey kauffen und wider unnter den gemaynen pawrfuolck ausschenken würde dem selben allain aber sonstnyemandes soldyemaßs oder der kopfpiers umb ainen haller häher dann oben gesetzt ist zugeben un ausschencken erlaube unnd unuerpotn.

Tłumaczenie:
Jak piwo należy zimą i latem warzyć i podawać.


Za radą zarządzamy i ustanawiamy i chcemy, żeby wszędzie w przyszłości w Księstwie Bawaria , zarówno na wsi jak i miastach i targowiskach , gdzie nie ma szczegółowych
zarządzeń, od Michaeli do Georgi , że kufel (1) lub misa(2) za nie więcej niż feniga monachijskiego,
i od Goergi do Michaeli kufel(1) za nie więcej niż dwa takie fenigi , a misa(2) za nie
więcej niż 3 halerze (3) pod zagrożeniem niżej podanych kar powinno być wydawane i serwowane.

Kto jednakże inne piwo niż marcowe warzy lub posiada, nie może w żadnym razie
drożej niż o feniga go sprzedawać i serwować. W szczególności chcemy, by odtąd
pod każdym względem i naszych miastach , wsiach i targowiskach do żadnego
piwa nie używano i nie dodawano nic innego niż jęczmienia, chmielu i wody.
Kto to zarządzenie świadomie naruszy i nie wykona, ten przez odpowiednią sądową
zwierzchność ukarany zostanie konfiskatą piwa.

Gdyby jednakże (nieuczciwy)handlarz kupił w naszych browarach , a potem w naszych miastach , na wsi i na targowiskach znowu piwo naszej ludności by sprzedawał , to zakazuje mu się drożej niż
o jednego halerza (3) za kufel(1) lub misę(2) piwo sprzedawać

Także nam jest zastrzeżone , jako książętom , w przypadku wystąpienia
utrudnień wskutek niedoborów lub podrożenia zbóż (po tym jak
lata mogą być różne), wprowadzanie obostrzeń do prawa.


(1) kufel = 1.069l
(2) misa , niecałykufel
(3) zwyczajowo pół feniga
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nabyłem w nocy piwo mocne miodowe z Jabłonowa w wersji nieeksportowej. Zakupu dokonałem w spożywczym przy płk Dąbka. Nad smakiem nie rozczulałem się zbytnio, bo to popita miała być, gdyż równolegle zainwestowałem w miodówkę lubelską.
Miodówka nie była najgorszego kroju, zaś miodowe okazało się takie sobie.
No więc samo piwo miodowe mocne z Jabłonowa swe nie małe ubytki i niedostatki w walorach smakowych bazy piwnej rekompensuje dodaną przez producenta nutą miodu. Miodu z pewnością nie z zacnej polskiej pasieki wielkopolskiej jakiejś. Bardziej źródła tegoż smaku upatrywałbym na wschodzie np. w tanim miodzie chińskim lub ukraińskim.
Ocena: 3- ewentualnie 3 gdyż trzy butelki maksymalnie można tego wypić.

A miodówka całkiem kulturalna była:
http://webtrunki.pl/?k=p&id=633&kat=352&page=2
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Amber mocny red w butelce. Siedem procent ma.
http://www.browar.biz/piwo.php?id=174&ocena=8875&do=ou
Dwie sztuki kupiłem, bo po jedną to właściwie nie "opylało" się iść do sklepu. Więcej nie chciałem, dzisiaj coś nie mam weny.

Dziwne piwo. Zawartość pierwszej butelki cechowała kompletnie inna piana niż drugiej. Lałem do pokala w sposób podobny obydwa, znaczy po ściance do 1/3 zawartości a następnie do fulla. W pierwszym przypadku piana była nietrwała i z sporymi pęcherzykami. W drugim, pianę co prawda charakteryzują spore frakcje, ale zapałki można by w nią powbijać. Ścisła w środku i bardzo długo utrzymująca się. Zastanawiające. Oby z tym piwem nie było jak z winem w takiej jednej knajpie. Otóż w jednym barze sprzedawano ciecz o nazwie "wino domowe" prosto z beczki (więc butelki kupić nie można było) W rzeczywistości były to niedopite przez klientelę zlewki. Ale chyba tak źle to z tym piwem nie jest.

Kolor: złoto z szczyptą miodu i barowego światła o 5 rano.
Smak: Czerwony, miedziany. Stosunkowo charakterystyczny dzięki słodkiej nucie, znacznie subtelniejszej niż w Warce strong. Dodatkowo jedno z piw z większą ilością co2 co mi pasuje, bo wiem, że nie piję wody z mydłem.
Zapach: roboczy. Ale nie ma się co czarować to piwo nie nadaje się kompletnie do towarzystwa przy majsterkowaniu w garażu, piwnicy czy w ogrodzie. Jest łagodne, miłe, wręcz słodzące niczym słówka zakochanej po uszy czternastolatki. Piwo dla pięćdziesięciolatków podczas letnich, niedzielnych spacerów z żonką, pite, kiedy trzeba odsapnąć w piwnym ogródku i przy okazji sms'a wysłać do kochanki. Na przykład.

Ocena: 3+

Piwo Amber przypomina mi zespół Dawn of Dreams i Ich płytę "Amber" z świetnym numerem Wavesome.
http://w616.wrzuta.pl/audio/4MKcVEuozxm/dawn_of_dreams_-_wavesome

Choć nazwa ciut niepokojąca dla potencjalnego konsumenta być powinna, albowiem przed nazwą "Amber" wystarczy dostawić literkę "b" i mamy co mamy.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Piwo budweis ciemne pełne produkcji browaru w Czeskich Budziejowicach.
Alko 4,7%.
Butelkowane w flaszka 0,5 l.
Zakupione w Kauflandzie w Nachodzie w cenie 159 koron za butelkę.

http://budweiser-budvar.cz/produkty/tmavy-lezak.html

Kolor: czarny z przebłyskami brązu.
Piana: obfita, perlista, podbita na ciemno, trwała.
Smak: wszystkie zalety jasnego budweisa + posmak palonego jęczmienia.
Piwo charakterystyczne, wyłącznie dla koneserów, nie sposób sie nim ani upić, ani zaprzestać konsumpcji z powodu nasycenia.

Ocena: 5.

Reasumpcja: gdyby to piwo było dostępne w PL nie miałbym o czym pisać w tym wątku. Tak sobie myślę, że może kiedyś jeszcze wrócę w góry, tym razem po czeskiej stronie, będę gotował knedliki, gulasz, smażył hermelina i lał tmaveho budweisa (svetleho też, ostatecznie nie wszyscy gustują w ciemnym). A kiedy wejdzie mi do knajpy jakiś tamtejszy Jan Dite, otrze usta z piany i powie jak u Hrabala: "dobre tu macie piwo, będę tutaj przychodzić", odnajdę sposób na odróżnianie ludzi dobrych od tych dobrych inaczej. A motto nad barem będę miał takie: "Pokal beczkowego piwa nalewamy w 7 minut. Od ręki otwieramy butelkę. Jeżeli chcesz dobrze zjeść, a nie masz na to trzech godzin, nawet - zacny gościu - nie siadaj".
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie masz zupełnie serca pisząc w sposób w jaki piszesz.
Bóg musi być geniuszem, że człowiekowi takie dobra darował.

Wasze zdrowie, wprawdzie piję zwykłą białą wódkę, ale dobrego piwa to bym się zawsze napił. A, że aktualnie nic w lodówie nie mam w ten deseń, to se chociaż poczytam i to jest kolejny powód dla którego szanuję Mansona, bez wtykania palca w Jego szanowne...
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
...w szanowne słoiki z ogórkami. Miało być.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Specjal w cisie.
czyli nic nowego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja dla odmiany nie delektuję, tylko pracuję.

Wytłoczyłem z ostatnich zerwanych jabłek sok. Piękny, zielony, lepki. Biling po korekcie 11. Zwariowałem. A jabca kwaśne jak humor Stwora. Nie mam pojęcia co to za odmiana, nie znam jej. Ale w smaku przypominają antonówki - nie da się zjeść. To znaczy ja zjem, ale i dla mnie są kwaśne. Nastawiłem (16,2 litra soku), dodałem pierwszą turę syropu cukrowego (1 litr wody i 3 kg cukru) oraz matkę (miałem ino Bordeaux zrobioną na czerwonych winogronach). Po 4 godzinach zaczęło bulkać. Teraz to się prawie gotuje. Jutro dodam jeszcze druga porcje cukru (znowu 1+3). Projekt na 22%, więc oczekuję mocnego i słodkiego. Ewentualnie dodam jeszcze cukru jak będzie trzeba.

Dziś zestawiam żurawinówkę. Nalew robił się od zeszłej jesieni, na 10 kg owoców. Zrobię dwa rodzaje - wytrawną i półsłodką. Tak pół na pół w ilości. Muszę, bo w sieni stoi następne 10 kg żurawin, które trzeba zalać. W tym roku był już u nas piękny mróz (-8), więc owoce aż pękają w palcach. Aby je zalać muszę odblokować dymion.

No i czeka jeszcze nalew na pędach sosny. Taki nasz kociewski gin. Dużo tego nie mam, bo to pierwszy raz robię. Ale ciekaw jestem jak wyjdzie. Sąsiedzi robią taką sosnówkę na słodko - smakuje bardzo fajosko. Ja też zrobię na słodko, ale trochę też wytrawnej. To pewnie jutro, bo dziś zapewne nie dam rady.

No i właśnie wróciłem z lasu z koszykiem gąsek. Smaczne grzybki, ale aby nie chrzęściły to trzeba się z nimi pobawić.

No to kiedy ja mam sie oddać pracy twórczej??? (zapytał retorycznie zazdroszczący C niżej podpisany).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"No to kiedy ja mam sie oddać pracy twórczej???"
Jak to.
W przerwach pomiędzy.
Stawiasz wiadro z owocami i chcesz łapać się garnek...
STÓJ, POCZEKAJ chwyć zimne piwko i ściągnij spore dwa łyki
praca idzie wtedy znacznie szybciej i jej efekty są lepsze, gdyż czyniona z duszą jest.
A i gąsek znajdziesz więcej gdy piwo masz z sobą w lesie.
Ja gąski na wydmach nad morzem zbierałem zawsze.
Poważnie.


A na razie degustuję.
Roczną nalewkę z pigwy.
Kolega mi dał, niby rok ma a jeszcze nie jest klarowna.
Coś mi tu nie pasi, bo rokitnikiem smakuje.
Chyba narąbany był jak robił.

U mnie grzecznie renety i malinówki w skrzynkach w piwnicy w ogrodowym domku spoczywają. Raczej do jedzenia niż na winko.
Buraki mi małe w tym roku urosły - nie wiem czemu.
Ładnie brzmi te 16,2l soku i tylko 2l wody - będzie dobrze :)
Na 22% to musisz mieć mocnego drożdża, żeby wyrobił, albo na koniec spirytem podlać. Bo te w płynie z biowinu to raczej nie dociągną nawet do 18%.
Aktywne w suszu to bardziej.
A czym sok wyciskasz? Praskę pan masz i pektopolem traktujesz, czy sokowirówa? A tak się pytam, bo myślę nad małą prasą, raczej kupić, bo samemu robić to się nie opyla - nie mam parku maszynowego :) i dębiny pod ręką.


A tak naprawdę to mam wielki dylemat od już chyba 1,5roku mianowicie, czy drożdże dodawać szlachetne, czy na dzikusach jechać.
To co "znawcy" pisują na internetowych forach, że wino na dzikusach nie przekracza 10% to literacka fikcja.
Wierz lub nie, ale potrafię wyczuć, czy wino na kupionych, czy na naturalnych poczynione jest. Znaczy te kupione to też naturale są tylko bardziej wyselekcjonowane są pod względem wytrzymałości na przeciwności losu.
Dobra kończę bo zaczynam się wymądrzać.

ps. ja cukromierz swój zbiłem niechcąco.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Projekt jest na 22, ale ja zakładam, że fermentacja wyhamuje wcześniej. Chcę aby został nieprzerobiony cukier. Lepiej mi smakuje niż dosładzane.

Sok cisnąłem w sokowirówce. Mam taką półprzemysłową, na całe jabłka. Musiałem tego przecisnąć jakieś 40 kg, to inaczej by się nie dało. Pestkowce zwykle cisnę w parowarze albo fermentuję w miazdze i też przemyśliwuję o prasce. Ino ałycze fermentuję po bałkańsku - beczka, wanna wody i worek cukru.

Jabłec nie myłem. Chciałem, aby dzikie przedostały się do soku. Nie jestem zwolennikiem wybijania naturalnej flory i szczepienia sztucznie. Pektopolu nie używam, klarowinu też. Posmak pestek czy zawiesina w płynie mi nie przeszkadzają. Ja to robię dla siebie a nie na konkurs piękności. A jak coś ma się wyklarować to nie ma sprawy, postoją śliwki 5 lat i też są sklarowane.

Pigwa może być mętna długo. W tym roku nastawiłem jakieś 12 kg nalewu, się maceruje. Ale z doświadczenia wiem, że klaruje się bardzo wolno. Jeszcze jak ktoś zbierze 0,5 kg owoców to chce z nich wycisnąć jak najwięcej, i często bierze też nalew powtórny, albo odciska owoce. To niestety nie sprzyja klarowaniu, choć smaku nie umniejsza. Ja po zlaniu pigwy owoce docukrzę i przerobię na konfiturę. Jest dobra do ciasta, do herbaty albo ido pojedzenia łyżeczką. Ale ja jestem grubas, mam 12 kg to mnie stać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Piwo Primator premium dark.
Produkcja: browar Nachod, Czechy.
Alko: 4,8%
Zakupione w Kauflandzie w Nachodzie w cenie 11,90 koron (chciałbym sprostować cenę ciemnego budweisera, był po 17,90).

http://www.primator.cz/cs/psp_2.html

Piana: piękna, perlista, podbita brązem.
Kolor: ciemno-brązowo-czarny.
Smak: wyraźna nuta ciemnego, palonego jęczmienia, rześkie, zarazem goryczkowe i kwaskowate, zachęcające, pobudza chęć na kolejne, choć stonowane i nie agresywne.

To onegdaj jedno z moich ulubionych piw. Wszak mieszkałem 30 km od tego browaru. Za radą C sięgnąłem po piwo w przerwach pracy twórczej. Dobra to była rada. Piwo spokojne, stymulujące, nie przeszkadza w pracy i nie zniechęca, a wręcz przeciwnie, mile uzupełnia chwile odpoczynku. Nie tak pełne jak budweiser, ale bardzo przyzwoite.

Ogólna ocena: 4.

Reasumpcja: piwo nie nadaje się do upijania. Chyba dlatego nie produkuje się w PL tego rodzaju trunków. Zacne. Další pivecko prosím.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeszcze parę takich notek i przestanę odwiedzać ten wątek. ;)
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Львівське Портер - czyli lwowski porter,

oryginał z Ukrainy zakupiony w sieci '34' na gdyńskim Obłużu.
2,99zł za pół litrową butelkę i napiszę Wam, że tańszego Portera jeszcze nigdy w Pl nie uświadczyłem.

http://www.lvivske.com/index.php/porter.html

Kształt butelki identyczny jak u litwińskiego Utenos'a.
I od razu przyznaję Mansonie, miałeś rację, że to popularny kształt w tamtych okolicach, zaś ja się edukuję :))

Piwo ma zapach dymu z komina kiedy pali się topolą.
A jak bardziej zwietrzyć zapach to pachnie torfem.
Ten zapach ma czarny kolor.

Wybitnie smakowe. Palone. Kawowe. Nie wypijesz tego więcej niż dwie butelki.
Kolor: coca-coli.
Smak: ziemia, torf, kawa z silną nutą wyczuwalnej goryczki na drugim planie.
Piwo dobre na wczesny letni wieczór.
Przydatne, kiedy siadasz na bulwarze z kochanką z którą nie masz ochoty rozmawiać.
Siedzisz z nią i obserwujesz sunących obok ludzi.
Po pewnym czasie na przemian zaczynacie zgadywać, profesje charaktery i marzenia ludzi, którzy przechodzą obok.

Piana: naprawdę rzadko o bardziej żywotną pianę w piwie. Duży plus.

I ocena. A co ja mogę?
Nie chciałbym tego piwa skrzywdzić. Złe na pewno nie jest.
Jeśli jesteś kobietą i chcesz o godzinie 23
schodami wspiąć się na Kamienną Górę z lwowskim porterem, żeby obserwować światła nawigacyjne łajb stojących na redzie to to piwo się naprawdę do tego nadaje.
Ale do niczego więcej. Na dusznej imprezie skrzywdzi cię.
Pić na świeżym powietrzy w ilości max. dwie butelki.
Moja ocena: 2+ (choć o 23 na Kamiennej Górze może nawet mieć i 4+)
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Lwowskie premium,
jasne 4,5% alk
http://www.lvivske.com/index.php/intro_uk.html

Nabyte na gdyńskim Obłużu w sieci '34'
3,99zł za pół litrową bezzwrotną butelkę.
Nie lubię bezzwrotnych butelek. Bardzo ich nie lubię.

Zapach: znowu na pierwszym planie.
Napiszę najprościej jak potrafię: zetrzyjcie w dłoniach zerwane liście z krzaków porzeczek i powąchajcie jakikolwiek miód,
wtedy poznacie namiastkę tegoż.

Kolor: Jaśniutkie złoto, mam na myśli pola pszenicy.
Ten kolor koduje podświadomość, więc uważajcie.
Uważajcie na psychodelię żółci.
To mój ulubiony kolor.

Piana: Słaba. ( ale zapach wciąż bajka :)


Smak: Nie jest tutaj łatwo.
To piwo szybko się kończy.
Ma posmak zieleni, piwo ogrodowe, działkowe, leśne i parkowe.
Bardzo ładne.
Z masowych produkcji produkt godny uwagi myślę.
Można spokojnie pić w domu przy muzyce jaką się po pijaku kocha
i żywo wspominać lasy i łąki, w których spędzało się czas.

Dla mnie 4- bo coś mnie tu przytłacza smak,
ale to jest subiektywny przegląd, więc mam rację :)
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
I przepraszam, że nie na temat,
i że rozrzedzam watek ale ja muszę :))


"Te same mury od rana,
te same stoły odrapane,
te same twarze,
te same słowa
od lat już bardzo dobrze znane

To same miejsce już od lat,
ci sami ludzie obok Ciebie,
Twój mały półprywatny świat
czy tylko Twój, Ty nie wiesz
czy tylko Twój, Ty nie wiesz

Z nadzieją patrzysz na kufla dno
zostało jeszcze trochę piany
tam Afrodytę wypatrzyć chcesz
lecz wzrok Twój już pijany

I znów wychodzisz z piany pijany
z przybitą do ramion głową
szukasz gdzieś wyjścia lecz
wokół ściany zamknięte w krąg
zamknięte w krąg

Z nadzieją patrzysz na kufla dno...

I znów wychodzisz z piany pijany... "


http://tolcia.wrzuta.pl/audio/05Yow5TCJZ1/dzem-jesiony
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jasny Budweider butelkowy. Butelkowany w Czechach.
Już o nim było co prawda, ale 24 butelki po 3,89zł za sztukę nabyłem w Tesco.
I go rozgryzłem :)
Goryczka i kwasowość w idealnie skomponowanej równowadze.
Tak sobie myślę, że cała wartość tego piwa polega na wodzie użytej do jego produkcji. To jest teza moja.
A mój dowód na tezę jest taki: wypij specjale z dwa, potem warkę, dwa tyskie, trzy tatry i odpal budweis'a a zobaczysz, że budweiser spływa delikatnie jak płatki róży porwane przez letni wiatr. Dodatkowo (to może dziwnie zabrzmieć, ale gasi ono pragnienie-pocieszam się tylko tym, że kto nie pił BUTELKOWEGO Budweisera to po prostu tego nie wie)

ps. I wiedzieć nie może.

Chociaż w Irlandii piłem budweisera butelkowego i smakował zupełnie inaczej niż ten zakupiony w Tesco. Ale butelkowany był przez iroli.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
http://www.youtube.com/watch?v=DTDw5xTg-cU

już dawno mnie to korciło
jakoś tak nie mam ochoty na elokwentne wywody
a to mi przypomina któryś stary jarock
i tych gości ze smar sw, z rana, skacowanych, ze starganymi irokami, w spodniach w paski i szachownice,
oraz w klapkach (bo ktoś ich skroił z glanów, tak byli ześcierwieni)
mimo, że noc wcześniej dostałam nieźle wpierdol od bandy lokalnych hien i skruszyli mi na łbie parę flaszek po browcach, to i tak wyglądałam lepiej, niż wyżej wymienieni artyści :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Balsam.
Na moje spite serce balsam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:))
bo

każde pisane słowo Ćmy jest balsamem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Bojano / Stołówka / Szkoła Podstawowa w Bojanie / investo pan Stopikowski (8 odpowiedzi)

Witam, zwracam się do Państwa z zapytaniem czy ktoś z korzystających i zamawiających posiłki dla...

Grajdołki (357 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

muza na dziś (792 odpowiedzi)

Wrzuć link do YouTube z muzą, która dziś Ci wyjątkowo dobrze się słuchała. A może jakaś nowa...

do góry