Widok

zwolnienie lekarskie

Nie poslalalm dziecka do przedszkola bo bardzo mało dzieci jest po swietach , nie mam już urlopu jak myślicie gdybym poszla do lekarza ogolnego i powiedziała prawde ze wolalalm zostać w domu z dzieckiem ( który wcześniej było chore ) a nie dostałam się do pediatry czy dalby mi zwolnienie na 2 dni ( wczoraj i dziś ) Nie chce symulować choroby a jednak kasy trochę szkoda na bezpłatnym
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 19

A wykorzystałaś już wcześniej 2 dni opieki, które ci przysługują w ciągu roku?
To czy dostaniesz L4 zależy w sumie od lekarza. Jeden da i nic nie powie, inny nie da i jeszcze kazanie walnie.
Moja lekarka zawsze daje zwolnienia, obojętnie na co bym chciała.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 5

Tak wykorzystałam , kryzys w firmie był i wysylali na urlopy już dawno nie mam urlopu .. a po swietach jednak kasa by się przydala a nie bezpłatne , ale chyba jednak oleje sprawę .. szkoda mi nerwow jeśli miałabym wysluchiwac kazanie..
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 9

Mamuśki, a inni na Was pracują.Nie chciało się iść do pracy, zostało się w domu z dzieckiem, a pieniędzy nie dadzą bo urlop wykorzystany.
I co się włącza.......podpowiedzcie jak zakombinować?
Bez komentarza.
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 4

Bez komentarza ? To po co komentujesz ? Kto niby za mnie pracuje ?? Gdyby nie kryzys w firmie miałabym urlop , wysylali nas jak pracy nie było .. skracali tydzień pracy z naszych urlopow .. To nie było moje widzi mi się a teraz jak akurat corka jest po chorobie to wolalabym z nia zostać w domu skoro caly rok nie chorowala i pracowałam .. Z checia bym poszla do pracy miedzy swietami a sylwestrem aby nie mieć bezpłatnych , ale moja firma jest zamknieta i znow to przymusowy urlop był! WIec nie mow ze kombinuje skoro nie wiesz jak jest .. gdybym chciała kombinować nasciemnialabym ale klamac nie lubie .. dlatego bylam ciekaw czy jak się powie prawde to lekarz by dal zwolmienie.. NIe uśmiecha mi się kolejny miesciac mieć o pare stowek mniej … Nie chodze i nie sciemniam po lekarzach stad moje pytanie .. wiec wypraszam sobie...
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 16

to zalezy jakiego masz lekarza-ja nawet jak pojde z infekcja (a chadzam tylko z taką naprawdę ostrą, nie byle katarem) to mam wrazenie, ze kreci nosem jak zapytam o zwolnienie do pracy...za to pediatra to chyba na kazdy katarek by mi dala zwolnienie na dziecko
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Parę stówek mniej za dwa dni urlopu? Wow, gdzie pracujesz??
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0

Trzeba było dać dziecko do przedszkola i iść do pracy i bez kombinowania by się obeszło. A nikt Ciebie nie zastępuje jak jesteś na urlopie, nawet bezpłatnym?
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 4

A o tych co nie mają dzieci nie pomyślałaś, oni nie mogą kombinować i brać zwolnienia na dzieci. Nie wszystko w życiu się należy. A co do urlopu przymusowego to wniosku nie wypisywałaś sama? Z tego co wiem to pracodawca nie może do tego zmusić. Trzeba było tego nie robić i poszukać wiedzy na ten temat, a nie kombinować. Może powinnaś pomyśleć o zmianie firmy ...
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 6

Niki to, że pracodawca zmusza ludzi do pójścia na urlop to żadna nowość, wręcz standard. Mój mąż w poprzedniej pracy wciąż tak miał. Jakiś przestój w pracy to wysyłał ludzi na urlopy wbrew ich woli i nikogo o zdanie nie pytał. Składali zawiadomienia do PIP, przychodzili, wystawiali pracodawcy kary, on płacił i dalej tak robił. Nic go to nie ruszało. Mąż rzucił pracę. W nowej od ponad 6 lat nigdy nie podpisał żadnego wniosku o urlop. Owszem w miarę tolerują kiedy kto chce urlop. ale jak jest nawał pilnej roboty to o urlopie można zapomnieć. I tak pracodawca zmusza pracowników do kombinowania, bo jak nie weźmiesz zwolnienia to jednego dnia się nie doprosisz nawet na absolutnie pilną sprawę. Nasze drugie dziecko rodziłam sama, bo pracodawca uznał, że jego pilna praca jest ważniejsza niż poród żony. Czy to nie chore??? Nie mam wyrzutów sumienia, że ludzie takiego drania okłamują jakimiś lewymi L4. Nie szanuje pracowników to i jego nikt nie będzie szanował.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 3

Z okazji porodu pracodawca MUSI udzielić urlopu okolicznościowego. A Ty nie pisałaś przypadkiem że jak rodzilas drugie dziecko to mąż był na L4 na pierwsze?
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Nie. Mąż był wtedy poza granicą kraju i pracował, bo pracodawca kazał mu wyjechać na 2 m-ce (cały 9ty m-c ciąży byłam sama z 3 latkiem, maż wrócił jak maleństwo skończyło miesiąc). No bo praca była ważniejsza niż ja i noworodek oraz opieka nad 3 latkiem. Ale co to pracodawcę obchodzi jak ja sobie bez męża poradzę o zgrozo 2 m-ce!!! I nie było żadnego urlopu okolicznościowego czy tacierzyńskiego. Może w jego papierach było, ale my tego nie widzieliśmy i nie mieliśmy okazji skorzystać. Dodam, że chętnych z pracy nie brakowało żeby męża zastąpić, ale pracodawca się nie zgodził.
Owszem, lekarz od razu pytał mnie czy wystawić mężowi L4, bo mieliśmy wtedy i 3 latka w domu, ale po co L4 jak mąż był poza granicami kraju i nie miał możliwości powrotu.

Jak można być takim świnią żeby faceta w takiej sytuacji wysłać na 2 miechy za granicę??? Czy gdyby to jego syn miał zostać ojcem to też by go wygnał z dala od domu??? Zwykły cham bez uczuć... Zero empatii i wyrozumiałości.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 6

Dodam, że od tamtego czasu jak słyszę od kogoś, że kombinuje, bo pracodawca to cham to popieram pracowników, bo to pracodawcy są sobie winni, że pracownicy tak ich traktują. Przykład idzie z góry jak to mówią. Jak szef ma cię w d***e to dlaczego ty masz do niego podejść uczciwie i z szacunkiem???
Widzę jakie podejście ma np. szef mojego taty. Tata pracuje w jednej firmie od prawie 50 lat. Szef jest dla nich dobry. Uwzględnia kto kiedy chce mieć wolne, że czasem coś się dzieje pilnego itd. Różne są sytuacje w życiu. Ale gdy to szef coś pilnie potrzebuje i dzwoni to ludzie pójdę mu pomóc nawet w czasie urlopu. To dla mnie jest szacunek w obie strony. Szef szanuje ludzi, więc i oni jemu sie odwdzięczają. Jakoś cała ekipa od lat się dogaduje. Mają normalną atmosferę w pracy, normalne układy.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 4

Jak szef ma cię w d*pie to szukasz innej pracy. Dziwię się że Twój mąż po prostu nie podziękował mu za współpracę, tylko grzecznie pojechał jak szef mu kazał.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 3

Łatwo powiedzieć. Rzucisz pracę gdy na utrzymaniu 4 osoby w tym noworodek??? Rozumiem, że dzieci nie masz i nie wiesz ile się na nie wydaje.

Zresztą nie o to tu chodzi. Chodzi o to, że ludzie brali i będą brać lewe zwolnienia, bo sami pracodawcy wymuszają na nich kombinacje. Znam osoby, co od 3 lat nie miały więcej niż tydzień urlopu, bo jest robota i szef nie pozwala. Oczywiście papiery sie zgadzają, jak zawsze o to pracodawca zadba, a rzeczywistość jest inna. Rzucić pracę? Jasne, co najmniej połowo ludzi w polsce powinna to zrobić ot tak jednego dnia to może by coś to dało. Jak jeden pracownik się zbuntuje na 700 zatrudnionych to co to da?

Poza rym sporo lekarzy wystawia lewe L4 i to nawet nie trzeba iść prywatnie. Kumpel wpada do lekarza i mówi, że ma dość i potrzebuje przerwy to dostaje L4 na ból pleców i ma tydzień zwolnienia, bo od szefa się nie doprosi chociaż ma przecież (tylko teoretycznie) aż 26 dni.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 8

"Łatwo powiedzieć. Rzucisz pracę gdy na utrzymaniu 4 osoby w tym noworodek??? Rozumiem, że dzieci nie masz i nie wiesz ile się na nie wydaje."

No ładnie. Wiele razy, w wielu wątkach przechwalałaś się, że siedzisz w domu i nie pracujesz, bo mąż ma taką suuuuper pracę, chociaż sporo wyjeżdża.
A tu dowiadujemy się, że praca jest beznadziejna, szef męża wykorzystuje, nie pozwala iść na urlop, facet nawet nie może być przy narodzinach własnego dziecka itp itd. Ale pracy nie zmieni, a Ty nie ruszysz tyłka i sama do pracy nie pójdziesz, żeby dać swojemu mężowi trochę odsapnąć i fizycznie i psychicznie.

No cóż. Co kto lubi.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 4

Ech co ja ci będę tłumaczyć. Praca jest taka sobie. Czasem lepiej czasem gorzej. Coś za coś (pensja wynagradza wszystko). To był jeden taki rekordowy incydent na 6 lat, ale można to zapamiętać szefowi jako absolutny szczyt chamstwa. Nie pracuję, bo mąż chce żebym siedziała z dziećmi w domu póki małe. On tak miał, że jego rodzice oboje cały czas pracowali i chciałby żeby nasze dzieci miały lepiej. I tak siedzę sobie w domku i to akurat nie twoja sprawa, ani nikogo. Nasz wybór. Wiedziałam, że jak będą dzieci to przyjdzie mi zrezygnować z pracy na ładnych parę lat, mąż tego nie ukrywał, że tak by chciał i tak się stało, więc nie wygania mnie do pracy. A że zarabia na tyle, że stać nas na wszystko łącznie z odkładaniem kasy to w czym problem? czasem wyjeżdża (w ciągu ostatnich półtora roku ani razu, więc jest super), czasem jest zapracowany na maksa, a czasem się lenimy na wakacjach (jak wspominałam obecny pracodawca raczej pozwala na urlopu jak kto chce).

Nie wiem czemu tak cię drażni, że ja nie pracuję tylko maż sam utrzymuje całą rodzinę? Przecież sam chce żebym siedział z dziećmi w domu. To akurat jest taki model mojej rodziny. Mój tata pracował, a mama zrezygnowała z pracy jak ja się urodziłam i tak już zostało. Mojemu mężowi się podoba taki model rodziny, zawsze mi o tym mówił, że on chce aby dzieci miały chociaż mamę, bo on miał oboje rodziców ciągle w pracy. Takie to ciężkie do zrozumienia?
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 10

Mam dwoje dzieci, oboje z mężem pracujemy, zarabiamy bardzo dobrze, możemy sobie pozwolić na to, żeby złożyć wypowiedzenie, kiedy jesteśmy źle traktowani. Spędzamy z dziećmi czas obydwoje, a nie jedno z nas
cały czas, a drugie ciągle nieobecne, bo trzeba utrzymać całą rodzine. To że pracodawcy pozwalają sobie na takie zachowanie to wina pracowników, którzy się na to godzą.
A to, że macie taki model rodziny: niby ok, ale dzieci nie mają ojca, a matkę mają w nadmiarze, to też nie jest zdrowe. Dużo piszesz o tym, że oszczędzacie sporo kasy. Oszczędza się też po to, by mieć środki na wypadek nagłej zmiany pracy, żeby nie tkwić w miejscu przez całe życie.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 5

Nie, oszczędzamy na nowy dom, nowy samochód, wakacje itd, a nie żeby to przejeść, wydać na rachunki itd.

Mamy taki a nie inny model rodziny. Nam to pasuje. Pewnie, że nie zawsze, idealnie nie jest, ale kto z was ma tak cudownie, że absolutnie na nic nie może narzekać? Za pewne nikt, tylko czy macie odwagę o tym powiedzieć.

Przy okazji. Takie życie z oszczędności już mieliśmy jak urodziło się pierwsze dziecko, a mąż musiał rzucić pracę z winy pracodawcy (nie płacił ludziom i zaczęli stopniowo odchodzić). Wiem jak to jest, więcej tak nie chcemy.

Po za tym wątek dotyczy tego, że pracownicy biorą L4, bo w sumie muszą, bo pracodawca sam to sobie zapewnia. Chyba wszyscy, których znam co jakiś czas biorą jakieś lewe zwolnienie, bo po prostu muszą. Nawet jak teoretycznie mają swoją działalność, ale robią dla kogoś i też nie mogą się doprosić o jakieś wolne od święta.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 14

Miśka, to w sumie Ci trochę współczuję jeśli dla Ciebie ważniejszy jest nowy samochód niż bycie szanowanym i traktowanym godnie przez pracodawcę, w takiej sytuacji nie mamy o czym rozmawiać.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 4

Nie o to chodzi. Po prostu oszczędności są na jakiś cel, nie na bieżące rachunki i przejedzenie. Gdyby dla nas liczyła się tylko kasa to mąż skorzystałby z nie jednej oferty wyjazdu za granicę i siedziałby na stałe w Norwegii, Danii czy Niemczech zarabiając miesięcznie 3-4 razy więcej na rękę. Ale żadne z nas nie chce, bo to oznacza ciągłą rozłąkę i takie życie na odległość każdy sobie. Nas to nie interesuje, więc nie zarzucaj mi, że kasa dla nas najważniejsza. Obecnie nic ciekawszego i lepszego mąż by tu nie znalazł w Trójmieście, a wyjazdy na stałe odpadają. I tak maż zdecydował zostać w tej firmie co jest, przynajmniej to czasu jak nie trafi się lepsza okazja tu w Trójmieście, nie tysiąc km od domu.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5

"Pensja wynagradza wszystko" - oj Kobieto. Żal mi Cię. Jeszcze gdyby to była pensja powiedzmy pięciocyfrowa, z dwójka z przodu.. Ale kiedyś pisałaś, że średnio macie tyle co oboje pracujący rodzice na 4osobową rodzinę, czyli mąż osioł zarzyna się za Was dwoje, bo Ty nie robisz nic.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 3

Cóż ma ci powiedzieć. Skoro mąż chce żebym siedziała w domu, to chyba "zarzyna" się na własną prośbę hm? Poza tym mój ewentualny powrót do pracy nie spowoduje tego, że mąż ot tak na drugi dzień rzuci pracę i pójdzie gdziekolwiek za jakąkolwiek pensję, bo ma swoje minimum poniżej którego nie chce zejść i to bez względu czy ja zarabiam teraz 0 zł czy będę zarabiała ze 3-4 tysiaki. Niestety mój maż ma fioła na punkcie tego, ze dzieci muszą mieć wszystko, bo on nie miał.
Jezu jak wam ciężko to zrozumieć...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 7

W każdym poście podkreślasz"mąż chce żebym siedziała w domu". hmmm...a czego Ty chcesz? to jest Twoje usprawiedliwienie na lewe ręce do pracy? Czy może masz jakieś ambicje zawodowe? Chciałabyś pracować, ale "mąż każe Ci siedzieć w domu"? Szczerze, fatalny ma to wydźwięk "mąż chce bym siedziała w domu". Tym bardziej, że dzieci masz (tak tak, tak obnażonej prywatnie osoby na forum jak Ty chyba nie ma) już przedszkolno/szkolne. Nie nudzi Ci się? Jakoś nie wierze, że jesteś zarobiona przy dzieciach, które już nie są w domu 24/dobę. Ale spoko. Wasza sprawa.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 3

Jedno jest 24/dobę w domu. Mam je samo zostawić, żeby pracować? Do przedszkola jak zwykle się nie dostało, jak i wcześniej starszy. Starszy poza domem 4-5 godzin dziennie, trzeba go zawieźć autem i przywieźć. Nie wiem, że to dla ciebie taki szok, że ja nie pracuję. Tak ustaliliśmy przed ślubem i tak jest. U nas w rodzinie to standard. Moja mama nie pracowała, moje kuzynki nie pracują tylko siedzą w domu z dziećmi, moje szwagierki. U nas to norma, z dziećmi siedzi się w domu standardowo póki najmłodsze nie skończy 10-12 lat i wtedy kobiety wracają do pracy. Faceci pracują, kobiety wychowują dzieci, u mnie w rodzinie i u męża 90 % par tak ma i jakoś nikt w tym nie widzi problemu. Tak już wiem, że masz ból d**y, że finansowo nas na to stać, a ty zasuwasz chociaż też byś z dziećmi chciała posiedzieć, ale cóż. Taki twój wybór, taki nas wybór :P
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 9

Ciekawe jest to, że wszystko o mnie wiecie, a tyle bzdur o mnie piszecie. Skoro już absolutnie wszystko napisałam to skąd taki pomysł, że siedzę sama w domu i umieram z nudów? Pomijam 4 latka w domu, ale jak nie masz dzieci to nie wiesz ile czasu takiemu dziecku sie poświęca, ile 7 latkowi, który jak wróci ze szkoły też potrzebuje uwagi, pomocy przy lekcjach itd. Acha, ty masz pewnie magiczny dom, gdzie wszystko samo się robi co? To zazdroszczę, bo u mnie obiady, pranie, prasowanie, sprzątanie, mycie okien, koszenie trawnika, odśnieżanie się zdarza, dbanie o ogród, zbieranie owoców w sezonie itd itd samo się nie zrobi... A i są pene rzeczy, które robię w domu dodatkowo, ale to nie jest etatowa praca u pracodawcy to w waszych oczach się nie liczy, a z tego też nie mam obowiązku sie tłumaczyć, co robię siedząc w domu jako "nierób" nieetatowy (bo nikt z was nie pomyśli, że są takie ekstra zajęcia do wykonywania w domu).
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5

Do przedszkola jak zwykle się nie dostało, jak i wcześniej starszy.

No ale zdziwiona jesteś? Może jeszcze przedszkole Ci się należy państwowe skoro przez 15 lat zamierasz siedzieć w domu z dwójka? Powodzenia życzę w powrocie do pracy po tych kilkunastu latach;D Jeśli to w ogóle powrotem można nazwać... Chociaż logiki w tym brak, po co miałabyś pójść do pracy za kilkanaście lat? Skoro tak świetnie sobie radzicie? I nie nie mam żadnego bólu. Lubię swoją pracę, byłam z dzieckiem w domu dopóki w wieku 3 lat nie poszło do przedszkola. I wiesz co? też ogarniam cały dom, plus pracę i całą resztę życia (bo mąż o 6 wychodzi, wraca po 20 więc większość jest na mojej głowie, dodatkowo cała rodzina jest daleko stąd). Chyba jestem superwoman, skoro Ty byś nie potrafiła;D
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 3

Masz masz ból, i to wielki, bo byś sie tak nie czepiała :PPP
Tu nie chodzi, że bym nie potrafiła tylko że nie muszę ;p
Fajnie, że lubisz swoją pracę, też swoją lubiłam.
Nie oczekuję, że miejsce w przedszkolu mi się należy. Logika wskazuje, że najpierw dziecko musi mieć przedszkole a potem ja mogę iść do pracy. Mam znależć pracę żeby dziecko się dostało do przedszkola, a potem co? Mam powiedzieć pracodawcy po miesiącu pracy, ze rzucam robotę, bo świstek o zatrudnieniu był mi potrzebny tylko dla przedszkola, a teraz muszę zrezygnować, bo w tym czasie od wiosny do września nie mam co z dzieckiem zrobić? I zapewnić, że wrócić to ja mogę jak mały we wrześniu pójdzie do przedszkola? To chyba chora kolejność.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6

Twój wpis jest potwierdzeniem mojego przypuszczenia, ze przemawia przez ciebie zazdrość i frustracja. Mąż twój dłużej jest w pracy jak mój, cały tydzień pewnie dziecka na oczy nie widzi, bo kiedy? Weekendowy tatuś. Ty w pracy też pewnie prawie cały dzień. Oboje z mężem nie macie czasu dla dziecka. Wracacie z pracy i padacie, ty jeszcze masz robotę w domu. OK, nie ty jedyna,k sporo jest takich kobiet. Ale po co też żal wylewać przez frustrację na mnie? Zarzynacie sie dla kasy, kariery itd i to dla ciebie taki szok, że nie wszyscy tak chcą? Że nie wszyscy muszą? Twierdzisz, że wyrodna i leniwa ze mnie żona. OK. Takim tokiem idąc ty jesteś wyrodna matka, która nie ma czasu dla dziecka, bo tylko praca i obowiązki domowe, tatuś wiecznie w pracy, no idealna rodzinka hehe.

Oczywiście nie chcę tym wpisem obrazić pracujących rodziców. Chodzi mi tylko o to, że skoro nie pracująca matka jest takim złem to z drugiej strony pracująca matka może też nie być ideałem. Ot wszystko.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6

Twój wpis jest potwierdzeniem mojego przypuszczenia, ze przemawia przez ciebie zazdrość i frustracja. Mąż twój dłużej jest w pracy jak mój, cały tydzień pewnie dziecka na oczy nie widzi, bo kiedy? Weekendowy tatuś. Ty w pracy też pewnie prawie cały dzień. Oboje z mężem nie macie czasu dla dziecka. Wracacie z pracy i padacie, ty jeszcze masz robotę w domu. OK, nie ty jedyna,k sporo jest takich kobiet

Mylisz się. Jesteśmy zadowoleni ze swojego życia. Może to kwestia pokory. A różnica między moim mężem a Towim jest taka, że mój nie ima się roboty dla kasy. Po prostu taki ma tryb pracy. Jest lekarzem w szpitalu. Czasem po dyżurze musi jeszcze zostać. Gdyby chciał pracować dla kasy, olałby szpital i przyjmował prywatnie. Po Twoim wpisie aż zieje ogniem.Wypraszam sobie nazywanie mojego męża "weekendowym" tatusiem, bo jest najlepszym ojcem na ile pozwala mu jego zawód.

Zarzynacie się dla kasy, kariery itd i to dla ciebie taki szok, że nie wszyscy tak chcą? - po prostu wykonujemy swoją pracę. Dla kasy to Ty wiele razy podkreśliłaś Twój mąż zachrzania. Gdybym robiła karierę to dziecko półroczne oddałabym do prywatnego żłobka i siedziała po 12 godz w robocie. Tak też było. Zanim zostałam mamą. A mąż jest lekarzem. Może kiedyś uratuje Ci tyłek. Więc trochę szacunku.
I zapewniam Cię, że mam wystarczająco czasu dla swojego przedszkolaka. Kwestia organizacji. A teraz napisz, ze każdy przedszkolak , który ma normalnych, uczciwie pracujących rodziców jest sierotą, a jego rodzice to zwyrodnialce.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2

Miśka daj spokój. Nie wdawaj się w dyskusję że sfrustrowanymi pracującymi matkami bo to bez sensu...żadna z nich nie przyzna, że wolałaby siedzieć w domu i mieć wszystko, bo wiedzą, że nigdy to nie nastąpi. A prawda jest taka, że choć taki model rodziny to wybór to jest on luksusem, o którym większość może pomarzyć. Byłam matką siedziącą w domu przez 4 lata, potem poszłam do pracy, choć nie musiałam. Bardzo lubiłam moją pracę, miałam też ograniczony czas po niej dla dziecka i rodziny, a teraz znów nie pracuję na etacie i powiem, że nie ma porównania, nie ma stresu, pośpiechu. Spełniam się inaczej niż zawodowo, mam wszystko i na wszystko mam czas. Mój mąż pracuje 8 godzin dziennie, nie przepracowuje się, jest szczęśliwy, że mamy teraz więcej czasu i możliwości. Nie zrozumieją te które pracują, bo muszą...bo muszą. Dla nich zawsze będziemy nierobami bez ambicji, które wykorzystują biednych mężów.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 8

GD dziękuję, że miałaś tak jak ja odwagę powiedzieć to głośno. Wiem, że matka siedząca w domu, bo może, to dla wielu drażliwy temat tylko nie każdy ma odwagę przyznać się,, że zazdrości, że tak tak chce, ale z jakiś powodów nie może.

Do sfrustrowanej - oczywiście jak zawsze nie zauważyłaś mojego wpisu, że nie chciałam obrazić żadnej mamy pracującej, więc oczywiste jest, że przedszkolaka nie nazwę sierotą, bo jego rodzice pracują. Ty byś pewnie tak zrobiła na moim miejscu ziejąc swoim jadem na prawo i lewo. Widzisz - piszesz, że jesteście zadowoleni ze swojego życia, a to że my też nie może jednak dotrzeć do twojej świadomości.

Na prawdę dziwi mnie, że tak ciężko się przyznać to tego, co na prawdę myślimy. Że komuś czegoś zazdrościmy, a jak ktoś ma lepiej to tylko nóż w plecy wbić.

Ja też nie raz jakieś lasce przy rozmowie (choćby na placu zabaw czy wśród mam dzieci w kasie syna) mówiłam wprost, ze mimo wszystko np. po części zazdroszczę tego, że pracują gdzie lubią i robią co lubią, bo mnie jednak póki co to omija. Bo ja też pracę swoją lubiłam, miałam świetne koleżanki, dobrego szefa itd. Ale wybór to wybór, tak ciężko się przyznać?
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6

jezu, mówicie o swoich mężach jak o jakiś hartach na wyścigach. Która lepszego obstawiła, zgarnia większą pulę huehue

Każdy żyje jak chce, tylko potem nie płaczcie drogie matki polki domowe, jak zawodowe nieszczęście spotka małżonka lub tenże spotka młodszy model w leciwym wieku. Wtedy Wasza egzystencja może nie być już tak beztroska.

W przyrodzie musi być równowaga i tak jak są kobiety z gatunku domowych nielotów, tak też są kobiety wznoszące się nieco wyżej;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2

Ja się nie martwię. Jak spotka go jakieś nieszczęście to damy sobie radę, na prawdę mamy takie możliwości. Jak mąż ze chce inną młodszą to niech idzie jak taki głupi. U mnie zostaje wszystko, niech pakuje walizę i odjazd. Potem tylko otrzyma wezwanie na alimenty dla dzieci, nic innego od niego nie chcę. Ja sobie dam radę i bez niego. Więc takim nieszczęściem się nie martwię.
Generalne z założenia wychodzę, że po to braliśmy ślub żeby być razem do przysłowiowej grobowej dechy. Ale cóż... Nie wierzę naiwnie, że zawsze tak w życiu jest. Mamy przecież wolny kraj. Będzie mu ze mną źle to ma prawo się rozwieść i odejść w swoją stronę.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3

Miśka: "naprawdę". Widać grzęźnięcie w domu kilka lat swoje plony zbiera...

Jak mąż ze chce inną młodszą to niech idzie jak taki głupi. U mnie zostaje wszystko, niech pakuje walizę i odjazd. Potem tylko otrzyma wezwanie na alimenty dla dzieci, nic innego od niego nie chcę.

U Ciebie zostaje wszystko? Chyba połowa. W przypadku jeśli macie wspólnotę. W przypadku rozdzielności, skoro Ty nie robisz nic, do męża należy wszystko co zarobił.

Ja sobie dam radę i bez niego. Jak widać, nie jesteś w stanie (nawet kiedy na Ciebie zarabia) pójść i zarobić na swoje waciki, więc... Swoją drogą Twoja wypowiedź odnośnie ewentualnego odejścia męża (niech pakuje walizę i odjazd) aż zieje agresją...to jednak trochę dziwne, jak na sielskie realia, które wypisujesz...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2

Oczywiście, że jest dobrze, ale gdyby mąż nagle stwierdził, że jest jakaś inna lepsza niż ja to przecież nie przykuję go kajdankami do siebie :P
Oj tam, oj tam... Dla twojej wiedzy - połowę to mąż może zabrać tylko z naszej wspólnoty małżeńskiej. Według prawa to co dostałam jako darowiznę tylko dla mnie (nie dla nas) i spadek po mojej rodzinie tylko dla mnie (nie dla nas) jest moje nawet jeśli dostałam to już po ślubie i to wszystko co dostałam nie wchodzi we wspólny majątek. Tak więc działki, dom, mieszkanie, samochód i konto bankowe jest tylko moje :PPP Drugim wspólnym kontem oczywiście się podzielimy, bo to wspólny dorobek małżeński, każdy weźmie po laptopie i komórce czy telewizorze, zostaną do podziału meble i finito :P Jeśli maż dostał coś w darowiźnie czy spadku o czym ja nie wiem to jego sprawa, bo to tylko jego majątek i nic mi do tego.

No ale zakładam, że nie będzie takiej przypuszczenia. To tak tylko teoretycznie :P
Jesteśmy udanym małżeństwem póki co :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Miśka jeżeli Twój mąż np. robił remont w domu należącym do Ciebie, to wtedy sprawa już nie jest taka prosta.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

A jak nie robił?
Zależy kto ma na to rachunki i z czyjego konta szły przelewy hehe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Zależy skąd biorą się pieniądze na Twoim koncie, bo Ty przecież nie pracujesz
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Dostałam w darowiźnie, a co? :)
Biedna nie jestem, nie muszę pytać męża czy mogę sobie coś kupić a on nie marudzi, że przepuszczam jego kasę.
Poza tym siedząc w domu jako "nieetatowy nierób" też można mieć kasę (np. wykorzystując swoją pasję i na niej zarabiać, no i jeszcze parę innych pomysłów, ale przecież nie muszę się tłumaczyć, jeszcze konkurencja mi się znajdzie ;p) i to bez wychodzenia z domu. Magia :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Skarbówka pewnie byłaby tym zainteresowana...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Oczywiście. Zapraszam, nie mam nic do ukrycia. Mogą mnie prześwietlić jak chcą. Wszystko zgłoszone i rozliczone :PPP
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Miśka, daj spokój, po co Ty się ciągle tłumaczysz wszystkim? Twoja sprawa, jak żyjecie. A panie komentujące takie idealne... Każdy sam sobie układa swoje sprawy i po co drążyć ciągle temat nr 1, czyli jak żyje Miśka???
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ech kiedyś doczekam się książki na mój temat :)))) Albo czas założyć bloga :) Zrobię karierę i jeszcze zarobię :)
Po prostu widać jakie nudne życie ludzie prowadzą i dlatego tak bardzo interesuje ich co robią inni :P

Forum jest wbrew pozorom ciekawym miejscem. Wiele rzeczy sie dowiedziałam - o sobie, o innych, wiele ciekawych rad tu dostałam i pomysłów na życie (biznes ;p) itd :)

Pozdrawiam sfrustrowane hehe
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ty to jednak jesteś wyrachowana...masz takie udane małżeństwo i tak dokładnie wiesz co Ci się należy jak mąż Cie w zad kopnie (mega dziwne! jeszcze się z tym nie spotkałam. przez myśl by mi nie przeszło...ale skoro to aż tak analizujesz ..)...do tego jednak mega lewuską, lewe rączki do roboty, a mąż osioł zapiernicza...w życiu niczego się nie dorobiłaś, jak piszesz, wszytko co masz to darowizny, ale nigdy nie zarobiłas na cokolwiek i jeszcze się tym szczycisz, że mąż osioł zarabia na Twój majątek i puścisz go w razie czego z komórka i laptopem...rzeczywiście, medal Ci się należy. tylko wiesz...dopóki nie zarobisz na cokolwiek nie masz świadomości wartości czegokolwiek..o wartości czegokolwiek pozamaterialnej nie wspomnę, bo przez Cibie przebija materializm i wygodnictwo i lenistwo...obyś się nie zdziwiła jak mąż Ci zostawi Ten twój darowany wyremontowany majątek...i będzie wiódł szczęśliwe życie u boku normalnej baby, która coś sobą reprezentuje oprócz majątku po babce i możliwości rodzenia dzieci....hehe.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Po pierwsze to tylko rozpiska teoretyczna. gdyby mąż miał w cholerę majątku na takiej zasadzie to też by mi się nic nie należało i komu miałabym się wypłakać ? Nikomu, takie mamy prawo w Polsce, nie ja je ustalałam.
Po drugie też pracowałam na remonty, meble i wyposażenie tego domu. Zapierniczałam w słabej robocie, kiedy moje koleżanki siedziały w domu po studiach, bo się ceniły i nie chciały robić, miały wysokie ambicje, a ja zasuwałam. To ja zapierniczam jak wół myjąc, sprzątając, odkurzając, gotując, piorąc, prasując, robiąc w ogrodzie, sadząc owoce, warzywa, pieląc i zbierając plony. Czemu to ma być lezenie i nic nie robienie? To się nie liczy, ktoś inny by to za darmo dla mnie robił? Nie, chciałby zapłaty, a ja to robię w ramach oszczędności budżetu domowego.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Wg Ciebie tylko Ty masz ogarnięty czysty dom, ogródek, pachnące ciasto i co tam jeszcze wypisujesz? A inni mają sprzątaczki, kucharki, praczki, prasowaczki, ogrodników, i niańki? No bo przecież pracują?

No i zdecyduj się. Przecież wyżej napisałaś, że wszystko co masz to z darowizn...remonty też...ile masz lat? kiedy zdążyłaś zarobić na remont domu? Skoro odkąd masz dzieci siedzisz w domu? A jak piszesz, grosze zarabiałaś... ale jak to mówią, w sieci mozesz wszystko i z szarej myszki być księżniczka;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Jeśli myślisz, że tylko ja mam takie podejście to nie wiem na jakim świecie żyjesz. Spójrz ile ludzi ma rozdzielność majątkową. Niby razem, niby małżenstwo, niby miłość i zaufanie, ale formalnie każdy dba o swoją zapracowaną złotówkę. To nie dziwne??? Ile małżeństw nawet mających wspólnotę majątkową ma oddzielne konta i z nich każdy coś tam wrzuca na tzw. konto wspólne, z którego prowadząc budżet domowy i wszystkie wydatki? A jednak mimo to każdy coś sobie zostawia na swoim koncie, ma swoje oszczędności i nie tłumaczy się z tego innym?
W takim razie te dwa przypadki i podejścia do życia też są wyrachowaniem i szczytem egoizmu. Dziwne masz poglądy, ale ja ciebie nie obrażam i nie wyzywam, bo jestem wbrew twoim odczuciom lepiej wychowana jak ty. Mnie nauczono nie oceniać i pozwolić żeby każdy żył jak chce, obojętnie co o tym myślę. Każdy ma swoje życie, ja i ty też i tobie zupełnie nic do tego :PPP
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie, nie tylko ja, ale ile masz tego mieszkania i ogródka? Ja mam 300m2 do,mu i 3 hektary ogródka, masz tyle? Wiesz ile czasu sprząta się 50 m2 mieszkania a ile 300 m2? Ile czasu myje się 3-4-5 okien w chacie a ile 36 okien? Ile czasu kosisz domowy trawnik 500-1000-2000 m2? u nas jest do koszenia prawie 5000 m2 i cały ogród do uprawy. Ile masz kwiatów? Ja całe rzędy, setki krzaków, wiesz ile sie to pieli, podlewa w suszę, przycina, zrywa, pęczkuje. Wiesz ile czasu zrywa się owoce z drzewa? A jak mam ich ponad setkę to trwa to tygodniami, Nie masz pojęcia, więc skończ temat.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Spójrz ile ludzi ma rozdzielność majątkową.

no to rozumiem, często w przypadku działalności tak jest..ale to zazwyczaj w celach bezpieczenstwa w razie niewydolnosci finansowej... W innych przypadkach mnie to trochę razi i jest wg mnie oznaką braku zaufania,ale to moje zdanie i nic to nie ma wspólnego z tematem w tym wątku.

Niby razem, niby małżenstwo, niby miłość i zaufanie, ale formalnie każdy dba o swoją zapracowaną złotówkę. To nie dziwne??? Ile małżeństw nawet mających wspólnotę majątkową ma oddzielne konta i z nich każdy coś tam wrzuca na tzw. konto wspólne, z którego prowadząc budżet domowy i wszystkie wydatki?

yyy...tzn. ile Ty złotówek wprowadzasz do waszego budzetu domowego?

A jednak mimo to każdy coś sobie zostawia na swoim koncie, ma swoje oszczędności i nie tłumaczy się z tego innym?

yyy...jak wyżej zacytowałas, przepierdzielasz pieniądze zarobione prze Twojego męża? no bo swoich nie masz?

Nie wiem gdzie tu korelacja?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Masz 3 hektary ogródka? hehe...i go obrabiasz by miec kwiaty w wazonie? i przetwory na zime? przy takim metrazu to sie ma dzialalnosc i sie zarabia...Miśka, już naprawde nie poć się, bo komizmem zalatuje...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

No właśnie chodzi mi o to, że robię coś z czego mam kasę i nie jestem etatowym pracownikiem :P
Nie pytam męża co sobie mogę kupić, bo sama na to sobie zarabiam na kilka sposobów bez etatu. Pisałam o tym jakiś czas temu ale akurat tego jakoś nie zapamiętała, bo po co prawda? Tylko mój mąż pracujący na etacie jest w pamięci innych, to co ja robię jako kura domowa to bez znaczenia nawet jak leci z tego kasa. Ale tego z mężęm nie liczymy jako kasę bużetową. Wydajemy to zazwyczaj na pierdoły typu latem codzienne wieczorne wypady nad jezioro (kilka baków paliwa w miesiącu to spory wydatek), kilka razy w roku jesteśmy np. w ZOO, bardzo dużo czasu zimą spędzamy w aqaparkach itd. Na te pierdoły nie idzie kasa z pensji męża tylko z mojego "nic nie robienia" w domu gdy już jest posprzątane i ugotowane, i gdy zabieram sie za innego typu pracę.
Ale co ty wiesz o takich rzeczach gdy siedzisz jako robol biurowy czy na kasie, a potem tylko pranie i gotowanie. Innych zajęć nie masz. Tak, też pracowałam m.in. jako robol biurowy, ale z nieetatu też można żyć :P Oczywiście szlak mnie trafia gdy np. ślimaki wcinają moją marchewkę czy mróz wiosenny ściął kwiaty na morelach, ale cóż. Ryzyko "zawodowe" ;p
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Miotasz się w swoich postach i tyle. Tłumaczysz się ciągle,a to już wskazuje na to, że fantazjujesz. I jakim prawem piszesz o mnie "robol biurowy" czy "siedzisz na kasie" - pomijam pogardę z jaką to napisałaś , w stosunku do osób które tak pracują. Nic o mnie nie wiesz, bo w przeciwieństwie do Ciebie nie musze się dowartosciowywać w sieci pisząc o sobie i obnażając każdy milimetr swojego życia , tak jak robisz to Ty. Człowiek spełniony i mający ciekawe życie, nie zalega na forach w takiej ilości jak Ty. Nie wspomnę o 3 hektarach ogródka, 2 dzieci, 300 m domu no i ciągłych atrakcjach, wypadach do aquaparków itp...heh.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Oj oj oj, czujesz się obrażona? Sorki, nie wiedziałam, że tylko ty masz prawo obrażać innych. Ty mnie obrażasz to jest dobrze, a ja ciebie nie mogę? Niby dlaczego??? Ty mną gardzisz, a ja Tobą nie mogę? Cholera wyłączność masz na to czy jak???
Zapominasz, że w dzisiejszych czasach mediów z komórką i netem chodzę po polu i piszę sobie posty, a co :P Taki luksus wiesz? Internet wszędzie, 21 wiek.
I nie będąc na etacie piszę sobie kiedy chcę, kiedy mam czas i ochotę. Przecież szef mnie nie ochrzani, że bawię sie telefonem w pracy :P
Na koniec - nie chcesz nie czytaj. To, że piszę nie znaczy, że musisz to czytać :P
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

hej Miśka, czytem tę dyskusję i wiesz co... uprawa warzyw, krzewow itp to dla niektorych taka abstrakcja-ze naprawde nie mają pojęcia ile to wymaga czasu i pracy ( my tez troche uprawiamy -więc ja akurat wiem jak to wygląda)
;) a plony nie sa gwarantowane nigdy..fajna 'babka z Ciebie" , ale tak to jest-niektórych zazdrosc zzera..tylko odwagi brak by się po prostu przyznac, pozdrawiam wszystkich dyskutujacych :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3

Dokładnie.
Sama się wciągam dopiero w ogród i te sprawy. Wcześniej z maluszkami nie miałam na to czasu, chwasty rosły i tyle. Teraz i rodzice i teście na emeryturze, dzieci troszkę podrosły, czasu więcej i możliwości wykorzystania terenu. Mam fajnych sąsiadów, którzy też działają w swoich ogrodach, podpowiedzieli mi parę fajnych rzeczy i tak oto eksperymentujemy i okazuje się, że jednak można na tym zarobić (raz więcej raz mniej), ale wymaga to w sezonie zaangażowania. Myślałam, że będzie łatwiej, ale z drugiej strony nie wiedziała, że sie tak w to wciągnę :) pozdrawiam :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Niki jak się wypowiadasz to czytaj dokładnie... Jak mialam do pracy iść skoro jest zamknięta tzn firma była zamknięta w tym czasie??
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

jeśli zaklad pracy jest zamkniety z powodu pracodawcy, a pracownik jest gotowy do pracy, to te dni nie moga byc zabrane mu z jego urlopu. taka sytuacje mielismy u nas w firmie, pracownik sie upomnial pokazal pracodawcy kodeks pracy i wszystko anulowal. jesli bylo jak piszesz to masz jeszcze PIP.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2

Antonina - każdemu rodzicowi przysługuje 60 dni w roku opieki z tytułu opieki nad dzieckiem, nie jestem pewna czy dot. to dzieci do 8 r.z.. Ale lekarz ma prawo wystawić Tobie "opiekę nad dzieckiem zdrowym" i to nie jest zus zla.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 6

Lekarz może wystawić opiekę nad dzieckiem zdrowym, jeżeli zamknięto żłobek/przedszkole lub zachorowała niania (oficjalnie zatrudniona na umowę) lub inna osoba zajmująca się na stałe dzieckiem (matka na wychowawczym lub macierzyńskim, babcia). W opisanym tu przypadku nic takiego nie zaszło.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2

Hela - nie. Mylisz się. W tym konkretnym przypadku.
Uśmiech kosztuje mniej niż elektryczność i daje więcej światła.

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3

Emo, to podaj mi konkretny przepis, który uprawnia do uzyskania zasiłku opiekuńczego "bo wolę zostać z dzieckiem w domu, zamiast iść do pracy". Chętnie z takiego wyjścia skorzystam, skoro jest legalne ;-)
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1

Nie podam Ci takiego przepisu bo takiego nie ma "który uprawnia do uzyskania zasiłku opiekuńczego" - mówię tylko o opiece dla rodzica nad zdrowym dzieckiem w domu do 7 roku życia. To nie jest zus zla. jest to tylko usprawiedliwienie dla pracodawcy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5

Emo, pracodawca ma Cię prawo zwolnić dyscyplinarnie, jeśli nie przychodzisz do pracy. I proszę Cię, nie podawaj tu takich fałszywych informacji, że można sobie nie przychodzić do pracy tylko dlatego, że posiada się dziecko.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 4

Emo - Słuszne uwagi. A jak ja w innym wątku pisałam, że będąc w szpitalu lekarz od razu zaproponował zwolnienie dla męża żeby opiekował się 3 letnim dzieckiem to psy na mnie wieszali, że jakim cudem lekarz daje zwolnienie na zdrowe dziecko i że ja to jakieś bzdury piszę. Można. Ja też nie wiedziałam dopóki lekarz w szpitalu mnie nie oświecił, ale widocznie nie każdy jest taki chętny do przekazywania takich informacji.
Oczywiście to inna sytuacja niż pokazana przez autorkę wątku.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Emo, to co wkleiłaś to jest właśnie zasiłek opiekuńczy na zdrowe dziecko. Można go wziąć tylko wtedy gdy:

"
- niespodziewanie zamknięto żłobek, klub dziecięcy, przedszkole albo szkołę dziecka (na przykład z powodu awarii),
-zachorowała niania, która podpisała umowę uaktywniającą, albo zachorował dzienny opiekun dziecka,
-inspektor sanitarny podejrzewa, że dziecko jest nosicielem choroby zakaźnej i wydał decyzję o izolacji dziecka,
-twój małżonek, który do tej pory zajmował się dzieckiem, jest chory lub przebywa w szpitalu,
- matka z powodu porodu nie może opiekować się dzieckiem.
"

Nie ma opcji "bo matka postanowiła nie iść dzisiaj do pracy, tylko zostać z dzieckiem". Jak już coś czytacie, to czytajcie do końca.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1

Przecież napisałam wyżej, że nie dotyczy to opcji podanej przez autorkę wątku. Też słabo z czytaniem u ciebie. Chodzi o to, że wielu sytuacjach MOŻNA otrzymać zwolnienie, tylko ludzie o tym nie wiedzą lub lekarz nie chce ich o tym poinformować.

Autorka wątku jeśli już koniecznie chciała zostać w domu musiała znaleźć lekarza, który dałby jej zwolnienie ot tak sobie po prostu, bo chciałby jej pomóc. Sporo lekarzy daje zwolnienia bez żadnych problemów, trzeba tylko takiego znać.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3

Miśka, piszę do emo, nie do Ciebie, więc daruj sobie uwagi o czytaniu ze zrozumieniem, bo Ty masz z tym największy problem.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3

Hela - ok.
Jednak wiem z doświadczenia (nie z własnego- mam prawie dorosłe dzieci), że takowe "wolne" otrzymała niejedna matka z małym dzieckiem, która powiedziała do lekarza, że z pewnych powodów nie może posłać dziecka do przedszkola, żłobka i nie ma dla niego opieki i tym samym otrzymała zwolnienie na zdrowe dziecko. Nikt nigdy nie piętnował ich w miejscu pracy. Na szczęście trafiały na normalnych, życzliwych i ludzkich pracodawców i współpracowników.
Druga sprawa to fakt, iż nie robiły tego nagminnie.
Hela - masz dzieci ?
Uśmiech kosztuje mniej niż elektryczność i daje więcej światła.

popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Emo, tak, mam dzieci.
Nie wiem dokładnie jak było w sytuacjach, o których piszesz - może lekarz po prostu wystawiał oficjalne zwolnienie i wpisywał tam jakąś jednostkę chorobową? Moje dzieci mają fajną, ludzką lekarkę, która bez problemu wypisuje zwolnienia - nawet, gdy teoretycznie nie są konieczne. Zdarzało mi się kilka razy odmawiać.
Jednak na takie sytuacje, o jakich pisze autorka ("wolałam zostać z dzieckiem w domu, niż iść do pracy") zachowujemy z mężem zawsze kilka dni urlopu. Mamy dzieci, więc jesteśmy za nie odpowiedzialni - z dziećmi nigdy nie wiadomo, kiedy zachorują itp, więc kilka zapasowych dni urlopu to konieczność, obojętnie co sądzi o tym pracodawca (nawet najbardziej nieludzki pracodawca nie może Cię siłą wysłać na 2 dni opieki nad dzieckiem i 4 dni urlopu na żądanie w terminie innym, niż sama chcesz).
Inna sprawa, że w dzisiejszych czasach, gdy ogłoszenia o pracę wiszą wszędzie, od żabek i biedronek, przez fabryki aż po banki, po prostu zmieniłabym pracodawcę, gdyby mi odwalał takie numery, jak zamknięta firma i przymusowe urlopy.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2

Ale jest 2 dni opieki nad zdrowym dzieckiem. Przysługuje rodzicom dzieci do lat 14, i jest to w wymiarze dwóch dni/zamiennie na godziny, nie ważne ile masz dzieci.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Tak ,wszystko się zgadza. Są dwa dni opieki, jest zus zla na chore dziecko, jest urlop.
Ale jak już nie masz urlopu, albo go nie dostaniesz, a opieki już nie masz - a dziecko nie jest chore, a potrzebujesz dzień wolny z pewnych powodów wtedy można się udać po zwolnienie nad dzieckiem zdrowym (uzasadnione - choć to różnie bywa).
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Raczej trudno jest zachować kilka dni urlopu jak dzieciaki dużo chorują a Ty albo już nie masz się jednego dnia opieki na dziecko chore, wybrałaś już część urlopu wypoczynkowego z tego tytułu, a kolejna część wciska Ci do wybrania pracodawca.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Nie dać sobie jej "wcisnąć" i tyle.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Nad dzieckiem zdrowym do 8 lat to również opieka i też wypełnia się Z-15A, ale wcale nie musi być zwolnienia od lekarza.
Zasiłek opiekuńczy otrzymasz, gdy opiekujesz się:zdrowym dzieckiem w wieku do ukończenia 8 lat, ponieważ:
— został zamknięty żłobek, klub dziecięcy, przedszkole lub szkoła, do których dziecko uczęszcza i zostałeś
o tym powiadomiony w terminie krótszym niż 7 dni przed dniem ich zamknięcia,
— zachorowała niania, z którą rodzice mają zawartą umowę uaktywniającą, albo zachorował dzienny opiekun,
który sprawuje opiekę nad dzieckiem,
— poród lub choroba Twojego małżonka albo rodzica dziecka, który stale opiekuje się dzieckiem, uniemożliwia
mu sprawowanie opieki,
— Twój małżonek lub rodzic dziecka, który stale opiekuje się dzieckiem, przebywa w szpitalu albo innym
przedsiębiorstwie podmiotu leczniczego wykonującego działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne,
Tu często potrzebne są dodatkowe zaświadczenia poza Z-15A.
Ale przypadek opisany w tym poście się do takich nie zalicza!
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Policjanci kiedy " strajkowali" dostali lewe zwolnienia, pracownicy sądów dostali lewe zwolnienia, nauczyciele dostali lewe zwolnienia.....
Autorka wątku raczej nie miała by z tym problemu...zależy tylko jak ze swoją ekipą w pracy jest dogadana
Jeśli pracodawca sam wysyła ludzi na przymusowy urlop to raczej nie będzie zaskoczony że coś komuś w trakcie roku wypada gdy urlopu już brak..
Jak widać lewe zwolnienia potrafią brać nie tylko kobiety i nie tylko na dzieci....
Dzisiaj koleś nie przyszedł do pracy bo ma niedyspozycje po spożyciu, tak że tego....
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jak "koleś" ma niedyspozycję po piciu, to od razu dostanie kod C. I co najwyżej wała dostanie, a nie kasę za zwolnienie...Także ten, tego...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Na zwolnieniu można wpisać wszystko, zależy od dobrej woli lekarza...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Gdzie na wakacje z wędką i małymi dziećmi, może spa? (21 odpowiedzi)

Hej jak w tytule- poradźcie, gdzie na wakacje z wędką i coś dla małych Dzieci 2, 3 lata, może...

Dr Monika Zielińska CDIT Sopot - proszę o opinie. (21 odpowiedzi)

Bardzo proszę o wszelkie opinie dotyczące współpracy z tą panią jak również o terapii z dzieckiem...

jak długo czeka się na wypłatę odszkodowania z pzu?? (10 odpowiedzi)

Dziewczyny jak długo czeka się na wypłatę odszkodowania z pzu?? Chodzi o złamanie ręki, papiery...

do góry