Widok
Mowisz o sytuacji kiedy matka ma do czego wracac i ma jakies zycie zawodowe, a ja mowie o takiej gdy dostaje minimalne wynagrodzenie a praca nie ma perspektyw. Wtedy uwazam ze lepiej siedziec w domu z dzieckiem przez jakis czas i dorabiac sobie wieczorami/weekendami, finansowo wychodzi tak samo a dziecko ma matke w domu. Pozatym 10h w zlobku to juz duzo a czesto jest to wiecej, dziecko spi duzo przez pierwsze miesiace, pozniej juz nie ma tak ze pol dnia przesypia. Wiadomo, kazdy robi jak uwaza, jesli ktos spelnia sie zawodowo i dziecko jest szczesliwe to super, ja z moja decyzja tez jestem:)
Martyna, każdy Twój wpis zaskakuje mnie coraz bardziej..."co jeśli mama włożyła mega dużo pracy żeby np zdobyć świetne wykształcenie, i każdego dnia myśleć że nie spełniła się zawodowo? ". Chcesz znać Naszą/moją odpowiedź? Wtedy nie planuje się dzieci przed osiągnięciem pewnego pułapu. Dlatego ja zajęłam się swoją karierą już studiując a teraz w wieku 28 lat ze spokojną głową będę Mamą. Może miałam szczęście, może wrócę do pracy i będą lepsi ode mnie ale ja będę miała kochane dziecko, którego nie oddałabym za żadne pieniądze świata. Ani za karierę zawodową. Jeśli ma się odrobinę determinacji w sobie i pomysłu na siebie, kobieta z dzieckiem też poradzi sobie na rynku pracy za jakiś czas.
Ja nie będę miała babci do pomocy, co mnie chyba nawet cieszy nie chcę żeby mi się ktoś wtrącał, a niestety zwłaszcza jedna zawsze wiele lepiej i jeszcze mnie nie lubi
Nie wydaje mi się żeby 10h kiedy dziecko i tak wiele godzin z tego śpi to był jakiś dramat jasne lepiej być z mamą, ale co jeśli mama włożyła mega dużo pracy żeby np zdobyć świetne wykształcenie, i każdego dnia myśleć że nie spełniła się zawodowo?
Wiele kobiet które siedzi w domu z dziećmi po jakimś czasie nie odnajdzie się na rynku pracy
Nie wydaje mi się żeby 10h kiedy dziecko i tak wiele godzin z tego śpi to był jakiś dramat jasne lepiej być z mamą, ale co jeśli mama włożyła mega dużo pracy żeby np zdobyć świetne wykształcenie, i każdego dnia myśleć że nie spełniła się zawodowo?
Wiele kobiet które siedzi w domu z dziećmi po jakimś czasie nie odnajdzie się na rynku pracy
Tak, ale nie zawsze tak jest, mam 2 znajome ktore nie pracuja bo za minimalna pensje im sie to po prostu nie zwraca, a wiekszej pensji nie dostana. Jakby dzieci dostaly sie do zlobkow panstwowych to tak, ale prywatne sa drogie+dojazdy do pracy, nie dosc ze kosztuja to czesto praca jest daleko i dziecko siedzialo by w zlobku ponad 10h. Nie mowiac ile kosztowalaby opiekunka, jak kto ma babcie do pomocy to super, ale nie zawsze jest tak fajnie. Jedna wiec dorabia kiedy maz zajmuje sie dzieckiem i wychodzi jej to troche lepiej niz codzienna praca za minimalna pensje.
Aniu są z dziećmi bo je na to stać. Prawda jest taka że jak ma się te pensje jak większość osób czyli między 1500 a 2000 netto to bez dwóch takich jest bardzo ciężko, ba nawet z dwoma takimi nic ponad przeżycie się nie ma przy choćby 1 dziecku
Oczywiście mozliwość powrotu jest bardzo wazna, ja nie wiem czy będę taką miała ale po urodzeniu będę szukać czegoś gdyby tam jednak nie było takiej mozliwości
Macie już jakieś opinie o żłobkach najlepiej jakimś bardzo dobrym czy kogoś polecacie jako opiekunkę przynajmniej przez pierwsze pół roku ta opiekunka bardziej mnie interesuje
Oczywiście mozliwość powrotu jest bardzo wazna, ja nie wiem czy będę taką miała ale po urodzeniu będę szukać czegoś gdyby tam jednak nie było takiej mozliwości
Macie już jakieś opinie o żłobkach najlepiej jakimś bardzo dobrym czy kogoś polecacie jako opiekunkę przynajmniej przez pierwsze pół roku ta opiekunka bardziej mnie interesuje
No pewnie ze jest do ogarniecia, ale trzeba sie liczyc z tym ze czasem po przyjsciu na swiat dziecka wszystko sie zmienia i ta Mama ktora chciala poslac dziecko do zlobka, niekoniecznie nadal bedzie tego chciala:) Wiadomo jak trzeba isc do pracy to trzeba, ale bywa roznie pod tym wzgledem, mam kolezanki ktore sie zarzekaly ze od razu po macierzynskim wroca do pracy a jednak sa nadal w domu z dzieciakami, z wlasnego wyboru:)
Ja również uważam, że wszystko jest do ogarnięcia. I bardziej liczy się jakość spędzanego czasu niż koniecznie jego ilość. Razem z mężem jesteśmy aktywni zawodowy i chcemy aby tak pozostało. Po roku urlopu macierzyńskiego mam zamiar wrócić do pracy i zdaję sobie sprawę, że będę musiała posłać małą do żłobka i powiem szczerze, że już teraz zaczęłam się rozglądać za odpowiednim i nie uważam, że moja córka będzie z tego powodu pokrzywdzona. Myślę, że wszystko można pogodzić.
Na pewno wiele zależy od rodzaju wykonywanej pracy i od szefa. Ja mogę powiedzieć, że mam super pracodawcę, więc pod tym względem mam pewnie łatwiej, bo świadomość, że będzie gdzie wrócić po urlopie mimo wszystko jest ważna, bynajmniej jak dla mnie.
Na pewno wiele zależy od rodzaju wykonywanej pracy i od szefa. Ja mogę powiedzieć, że mam super pracodawcę, więc pod tym względem mam pewnie łatwiej, bo świadomość, że będzie gdzie wrócić po urlopie mimo wszystko jest ważna, bynajmniej jak dla mnie.
Niestety. Prawda jest taka ze za 8h pracy to dzieckp gor czy morza juz nie mowiac o jakis jezykach nie zobaczy. To nie sa czasy naszych dziadlow gdzie byl panstowy zaklad i przyzakladowe przedszokle
My oboje pracujemy duzo ja min 9 h a jej ojciec min 12h wiec ciezko. Wydaje mi sie ze mozna sprzedzac z dzieckiem i po 12h i nic z tego. Wazne jak bo co to za zajecie wspolne ogladanie tv a raczej ono tv mama gazetka
My oboje pracujemy duzo ja min 9 h a jej ojciec min 12h wiec ciezko. Wydaje mi sie ze mozna sprzedzac z dzieckiem i po 12h i nic z tego. Wazne jak bo co to za zajecie wspolne ogladanie tv a raczej ono tv mama gazetka
Mysle ze wieksze znaczenie ma to jak spedzasz czas z dzieckiem:) Jesli masz dla dziecka np 2h dziennie ale wtedy jestes tylko dla niego to ok. Gorzej jak musisz w miedzyczasie posprzatac, ugotowac, zrobic zakupy. Fajnie jak rodzice maja minimalnie rozny czas pracy, kiedy dziecko nie musi tyle siedziec w zlobku/przedszkolu, ale wiadomo czasy sa takie ze nie zawsze sie da.
Bez przesady, czym tu sie martwic? Jesli nastoletni chlopak bawilby sie lalkami to bym sie martwila, ale male dziecko? Dzieci nie znaja takaich podzialow i dobrze, niech sie bawi czym chce, oby bylo bezpieczne. Moja corka lubi sie pobawic samochodzikami, jakbym miala synka i pobawil sie czasem lalkami rowniez nie widzialabym w tym nic zlego.
Dzula ja rowniez moge powiedziec to samo o moich rodzicach, dlatego swoja corke wychowuje podobnie i duzo metod wychowawcych powtarzam. Dla mnie najwazniejsze jest poswiecanie czasu dziecku, duzo rozmow na kazdy temat, pokazywanie swiata, wyrobienie w nim poczucia wlasnej wartosci.
Dzula ja rowniez moge powiedziec to samo o moich rodzicach, dlatego swoja corke wychowuje podobnie i duzo metod wychowawcych powtarzam. Dla mnie najwazniejsze jest poswiecanie czasu dziecku, duzo rozmow na kazdy temat, pokazywanie swiata, wyrobienie w nim poczucia wlasnej wartosci.
Ja myślę, że w obecnych czasach mogą być duże problemy i z chłopcem i z dziewczynką. I zgadzam się, że wiele zależy od kontaktu z rodzicami. Poza tym chciałabym, aby moja córka po latach powiedziała, że chciałaby być taką mamą jak ja. Ja o swojej mamie mogę tak powiedzieć, bo parząc wstecz mogę stwierdzić, że miałam wspaniałe dzieciństwo i młodość. Myślę, że takie słowa to najlepsza nagroda dla każdej mamy i potwierdzenie, że sprawdziło się w tej roli. :)
Zobaczysz ze zakochacie sie w corce oboje:) Serce tatusia jest miekkie wobec corki hehe:) Moj maz tez chcial syna, ale nie jakos mocno, teraz jest totalnie zakochany w corce z wzajemnoscia, mi bylo troche smutno ze teraz nie bedzie synka, ale maz sie cieszy bardzo, mowi ze jak ma byc chociaz w polowie tak kochana jak pierwsza to bedzie super:) Zreszta-dziewczynka to nie tylko rozowe ubranka, lalki i malowanie. Nasza majterkuje chetnie z Tata, pomga mu skladac jakis mebel jak cos kupimy nowego, puszcza z nim latawce, bawi sie jakimis samolocikami i gra w pilke.
Druga corke;) Chcialam chlopaka bo chcialam parke, ale dziewczynki sa naprawde kochane, wiec w sumie fajnie:) Mi sie wydaje ze duzo zalezy od kontaktu z dzieckiem, moi rodzice nie pozwalali mi na wszystko, dobrze mnie trzymali w ryzach ze tak powiem, swoje za uszami mialam jak kazda nastolatka ale specjalnych problemow ze mna nie mieli. Wydaje mi sie ze w razie problemow z dzieckiem zawsze jest jakis czas zeby odpowiednio zareagowac, porozmwiac ale rodzice albo nie zauwazaja albo bagatelizuja. Nie da sie okreslic czy bedzie wiecej problemow z dziewczynka czy z chlopcem, moze byc roznie, ale mysle ze kazdy wychowuje najepiej jak potrafi i plec tu niewiele zmienia, wychowanie dziecka to ciezka sprawa a bedzie pewnie coraz trudniej:)