Widok
a ja nie mam ochoty na zaden alkohol, zreszta zanim zaczelismy sie starac to juz mialam jakis wstret
co do porodu, to od jakiegos miesiaca przestalam sie panicznie bac, teraz ogarnal mnie jakis spokoj, chyba sie ludze ze jakos sie uda ;-) a partnerzy nie musza przeciez byc caly czas, ja do konca nie wiem czy maz bedzie czy nie, z jednej strony to chcialabym, ale z drugiej jak sobie pomysle ze bedzie robil te swoje litosciwe miny to chyba szlag mnie trafi, ale przez to moze szybciej urodze ;-)
Zuzka idziesz dzis na zajecia?
co do porodu, to od jakiegos miesiaca przestalam sie panicznie bac, teraz ogarnal mnie jakis spokoj, chyba sie ludze ze jakos sie uda ;-) a partnerzy nie musza przeciez byc caly czas, ja do konca nie wiem czy maz bedzie czy nie, z jednej strony to chcialabym, ale z drugiej jak sobie pomysle ze bedzie robil te swoje litosciwe miny to chyba szlag mnie trafi, ale przez to moze szybciej urodze ;-)
Zuzka idziesz dzis na zajecia?
Masz racje Agacik.
Moj maz tez nie chce byc przy porodzie z podobnych powodow.
Mowi ze nie chce sie potem zrazic etc.A poza tym znajac jego to caly personel musialby sie nim zajmowac a nie mna i dzieckiem wiec lepiej niech siedzi na korytarzu.
No i po co ja mam sie dodatkowo stresowac dlatego ze on sie stresuje.
Moj maz tez nie chce byc przy porodzie z podobnych powodow.
Mowi ze nie chce sie potem zrazic etc.A poza tym znajac jego to caly personel musialby sie nim zajmowac a nie mna i dzieckiem wiec lepiej niech siedzi na korytarzu.
No i po co ja mam sie dodatkowo stresowac dlatego ze on sie stresuje.
Ja jakoś porodu sie nie boję, nie jestem pierwsza, która urodzi. Wiadomo, poboli, ale te kilka godzin można się pomęczyć.
Z kolei mój mąż nie będzie przy porodzie, kiedyś na ten temat rozmawialiśmy i powiedział, że chyba wolałby nie. Ja nie nalegałam. Myślę, że nie można mężczyzny do tego zmuszać. Po co ja mam się czuć niekomfortowo, on skrępowany, ja może zawstydzona...:) Wiem, że piszecie, że wspólny poród zbliża, ale ja uważam, że bardziej zbliży sam fakt czekania na wspólne dziecko i później praca nad wychowaniem:)
Z kolei mój mąż nie będzie przy porodzie, kiedyś na ten temat rozmawialiśmy i powiedział, że chyba wolałby nie. Ja nie nalegałam. Myślę, że nie można mężczyzny do tego zmuszać. Po co ja mam się czuć niekomfortowo, on skrępowany, ja może zawstydzona...:) Wiem, że piszecie, że wspólny poród zbliża, ale ja uważam, że bardziej zbliży sam fakt czekania na wspólne dziecko i później praca nad wychowaniem:)