Widok
BWN racja trzeba pilnowac nie mówie ze jestem taka pewna naszych lekarzy "róbta co chceta". Mysle że zagrozić może nam głównie ich obojetność. Jesli przez dluzszy czas nikt nie zajrzy nie spyta nie sprawdzi co u nas. Trzeba sie przypominac, że "halo ja tu rodze" pytac co lekarz robi w danym momencie, co bada, jakie są wyniki badan i co one znaczą.
Tutaj uważam że to życiowa rola i bojowe zadanie dla meza, przyszlego ojca aby zadbal o opieke nad swoja rodzina.
Tutaj uważam że to życiowa rola i bojowe zadanie dla meza, przyszlego ojca aby zadbal o opieke nad swoja rodzina.
Dziewczyny, możecie same robić masaż krocza (tudzież z pomocą męża ;)) tylko trzeba zacząć na kilka tygodni przed porodem. Pozycje pionowe w trakcie parcia również pomagają ochronić krocze, bo ciężar główki rozkłada się równomiernie na wszystkie tkanki. W przypadku kiedy przemy na leżąco łatwiej o pęknięcie w stronę odbytu ale na szczęście zdarza się to bardzo rzadko.
z masazem krocza pomagają olejki glicerynowe.. polecala mi je babka ze szkoły rodzenia ale nie wiem czy zle je robiłam, czy za krotko czy to nic nie daje bo nacinana i tak bylam no ale zawsze warto sprobowac... jeszcze na miesiąc przed porodem dobrze jest pic herbate z lisci malin codziennie..ponoc jest szybszy porod..ja pilam i rodziłam 3,5 godz, polozna powiedziała ze dzięki tym herbatkom ale czy to prawda to do końca nie wiem..badz co bądź teraz tez zamierzam je pic:)
tu jest artyklul o tej herbatce: http://www.oczekujac.pl/2012/07/herbata-z-lisci-malin-przed-porodem.html
sorki za blad ale miało być olejki migdałowe albo zwykla oliwka, tu tez jest artykul: http://dziecisawazne.pl/masaz-krocza/
fendika- widzę podobne rady ze szkoły rodzenia :) ja też masowałam krocze olejkiem migdałowym (albo nieudolnie próbowałam :) ) i byłam nacinana - tylko że ja już z partymi i pełnym rozwarciem wpadłam do szpitala więc juz nie było czasu :)
a herbate z liści malin też piłam :) więc może coś w tym jest :) i planuje też tym razem pić :)
i skakać na dużej piłce :) - wieczorem przed porodem sobie na filmie skakałam i bach...
najgorsze jest to,że pożyczyłam kumpeli zeszyt z notatkami ze szkoły rodzenia i jeszcze go nie odzyskałam bo go nie może znaleźć... ale na szczeście dużo tu piszecie i co chwilę coś mi się przypomina :)
a herbate z liści malin też piłam :) więc może coś w tym jest :) i planuje też tym razem pić :)
i skakać na dużej piłce :) - wieczorem przed porodem sobie na filmie skakałam i bach...
najgorsze jest to,że pożyczyłam kumpeli zeszyt z notatkami ze szkoły rodzenia i jeszcze go nie odzyskałam bo go nie może znaleźć... ale na szczeście dużo tu piszecie i co chwilę coś mi się przypomina :)
http://www.aptekagemini.pl/ziola-lisc-maliny-50g.html
Przejdę się jutro i kupię, bo w okolicy brak sklepu zielarskiego :)
Przejdę się jutro i kupię, bo w okolicy brak sklepu zielarskiego :)
ja zaczelam pic ja od 36 tyg i zadnego przedwczesnego porodu nie miałam..pod linkiem który wam podalam pisza ze to mit o przedwczesnym porodzie..mi ja polacala babka laktacyjna ze szkoły rodzenia to mysle ze jakas wiedze na ten temat tez ma na podstawie jakiś badan, obserwacji itp... ale oczywiście kazda zdecyduje sama..
Hej ja niestety nic nie spróbuję liczę po prostu na szybką akcję wynagradzającą niefajny okres ciąży. Przy pierwszej po wycisku jakie dawała położna na ćwiczeniach w szkole rodzenie to kondycyjnie byłam doskonale przygotowana a teraz kroczę mnie tak boli, że nogi nie mogę podnieść do góry a jak wchodzę na fotel to zawsze się boję, że już nie zejdę zresztą lekarz pomaga czuję się jak inwalida :-( Jutro mamy montaż szafy nareszcie na wszystko będzie miejsce :-)i pod koniec tygodnia zaczynam pakowanko w piątek mam wizytę w szpitalu więc zobaczymy co tam u maluszka jak się ma i za miesiąc zdjęcie szwów ale mam pietra :-(
Hej tak pierwszy poród naturalny bardzo szybki nazwali mnie na porodówce pociągiem ekspresem :-) w sumie cała akcja trwała 3h od odejścia wód na porodówce spędziłam 30 min i już było po :-)no ale przez ten szybki poród prawdopodobnie pękła mi szyjka albo uszkodzono ją podczas łyżeczkowania i stąd te problemy :-( a tak ściąganie szwów mam ok 36-37 tyg albo wcześniej jakby cokolwiek się działo bo gdyby pojawiły się skurcze i poród by się zaczął szew mógłby mi rozerwać szyjkę ogólnie nie ciekawie :-( więc się boję, żeby wszystko się dobrze skończyło ale jest też opcja, że po ściągnięciu szwów dostanę rozwarcie i poród się zacznie ale mogę też przenosić więc nie wiem co mnie czeka wielka niewiadoma