Widok
Przypomniałam sobie jak zimą w ósmej klasie zaczęliśmy"chodzić"z sobą, tzn kolega prosił czy chce chodzić z jego kolegą;)
Mój był Michał;) i tak spacerowaliśmy póżnym popołudniem mrożnym zimowym, i tak mnie trzymał za rękę,że jak wróciłąm do domu to miałąm zamarzniętą dłoń i wyłam z bólu bo pobiegłam do łązienki i włożyłam rękę pod gorącą wodę, dopiero mój tato natarł mi ręcę śniegiem i jakoś przeszło.Ale od tej pory mam zsiniałe dłonie gdy jest zimno.Taka pamiątka po Michale;)
Mój był Michał;) i tak spacerowaliśmy póżnym popołudniem mrożnym zimowym, i tak mnie trzymał za rękę,że jak wróciłąm do domu to miałąm zamarzniętą dłoń i wyłam z bólu bo pobiegłam do łązienki i włożyłam rękę pod gorącą wodę, dopiero mój tato natarł mi ręcę śniegiem i jakoś przeszło.Ale od tej pory mam zsiniałe dłonie gdy jest zimno.Taka pamiątka po Michale;)
Te twarde suchary z kminkiem to teraz dla żołnierzy dają. Mój brat zawsze jak wracal z poligonu to mi takie przywoził ;) Strasznie je lubiłam, były takie czasochłonne :P
Z hubby Bubby najlepsze balony się robiło ;)
A pamiętacie gumy do żucia "Wrigley Spearmint" i "Juicy Fruit"??
Albo wafelki "Koukou Roukou"??
Z hubby Bubby najlepsze balony się robiło ;)
A pamiętacie gumy do żucia "Wrigley Spearmint" i "Juicy Fruit"??
Albo wafelki "Koukou Roukou"??
też pamiętam te tabletki i nie mam pojęcia na co to było, pewnie słodzik, hehe :)
kiedyś były takie pałeczki makowe, nikt już tego nie produkuje :/ albo suchary z kminkiem, takie super twarde, że można było zęby połamać i jadło się jednego ze 2 godziny, nie to co teraz, że sam się w buzi rozpada :) albo ten niesamowity smak gumy hubba bubba, pierwsza na rynku taka kolorowa i owocowa (nie ważne że 5-minutówka), teraz tego dzieci nie zrozumieją :)
kiedyś były takie pałeczki makowe, nikt już tego nie produkuje :/ albo suchary z kminkiem, takie super twarde, że można było zęby połamać i jadło się jednego ze 2 godziny, nie to co teraz, że sam się w buzi rozpada :) albo ten niesamowity smak gumy hubba bubba, pierwsza na rynku taka kolorowa i owocowa (nie ważne że 5-minutówka), teraz tego dzieci nie zrozumieją :)
Fleur zginały się nogi, ręce, obracała się głowa i obracała się w pasie :)
ja miałam blondynkę, a moja siostra rudą, moja siostra miała też dziecko dla Fleur, to było coś!
i miałam też trochę markowych ubranek, były fantastyczne - a najcudowniejsza była suknia ślubna!
a na ich kartonikach z tyłu były zdjęcia innych :)
cukier w kostkach też zjadałam. a w domu podjadałam mleko w proszku, ale to była taka zdobycz w tamtych czasach, że ciężko było podjeść, bo Mama naprawdę nie pozwalała. ale parę razy mi się udało ;)
z jedzenia to tęsknię jeszcze za irysami i krówkami, dzisiejsze już tak nie smakują, szczególnie irysy...
ja miałam blondynkę, a moja siostra rudą, moja siostra miała też dziecko dla Fleur, to było coś!
i miałam też trochę markowych ubranek, były fantastyczne - a najcudowniejsza była suknia ślubna!
a na ich kartonikach z tyłu były zdjęcia innych :)
cukier w kostkach też zjadałam. a w domu podjadałam mleko w proszku, ale to była taka zdobycz w tamtych czasach, że ciężko było podjeść, bo Mama naprawdę nie pozwalała. ale parę razy mi się udało ;)
z jedzenia to tęsknię jeszcze za irysami i krówkami, dzisiejsze już tak nie smakują, szczególnie irysy...
dla mnie atrakcją były wyjazdy do Bydgoszczy a zwąłszcza jedzenie w barze na dworcu. Najbardziej smakowały mi bułki z serem...dziś to codzienność ale wtedy pamiętam jak leżały za szybką i czekałam do kasy z mamą i słynny cukier w kostkach...mama zamawiala sobie kawę a ja zawsze cukier dostawałm:)))jak koń hehe
pierwsza paczka z niemiec... oprócz kawy, gumy rozpuszczalnej i szynki w puszce - POLSKIEJ szynki.... był ananas.... kurcze ile my się nagłowiliśmy co to i jak to.... dopiero jak wujek zadzwonił czy paczka dotarła dostaliśmy instrukcję jak to się je... do dziś pamiętam ten smak i jak mi soczek po brodzie leciał:)
ale się rozkrecilam.
rozwiazałam kiedys z mamą krzyzówkę dla dzieci. wylosowali mnie :) musiałam osobiscie odebrac nagrode - 50 000zł (5zł :)
musiałam podpisac w takim okienku. było to zimą- mama ubrana w jakis kożuch, ja opatulona od stóp do głow. dali mi długopis i zaczelam kaligrafować. mama siedziala na krzesle przy jakims wielkim piecu. po kazdej napisanej literze odwracałam się do niej-chcialam by byla ze mnie dumna. jakos dziwną miała minę i zaczeła zmieniac kolory. podobno piec był na fulla :)
wzielam kase i popedziłysmy do zabawkowego.weszlam do sklepu i mówie- to, to , tamto i jeszcze to. podobno nie straczyło mi nawet na jedną z tych zabawek. mama wziela pierwszą z brzegu, bo nie chciala się juz ugotować :)
ale mi się zebrało na wspominki.
rozwiazałam kiedys z mamą krzyzówkę dla dzieci. wylosowali mnie :) musiałam osobiscie odebrac nagrode - 50 000zł (5zł :)
musiałam podpisac w takim okienku. było to zimą- mama ubrana w jakis kożuch, ja opatulona od stóp do głow. dali mi długopis i zaczelam kaligrafować. mama siedziala na krzesle przy jakims wielkim piecu. po kazdej napisanej literze odwracałam się do niej-chcialam by byla ze mnie dumna. jakos dziwną miała minę i zaczeła zmieniac kolory. podobno piec był na fulla :)
wzielam kase i popedziłysmy do zabawkowego.weszlam do sklepu i mówie- to, to , tamto i jeszcze to. podobno nie straczyło mi nawet na jedną z tych zabawek. mama wziela pierwszą z brzegu, bo nie chciala się juz ugotować :)
ale mi się zebrało na wspominki.
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
jak psy wierne pod nasz dom...
A mi przypomniało się dzisiaj jak uczyłam się pisać, haha nikt nie mógł zrozumieć dlaczego wyraz piszę używając tzw, liter pisanych i drukowanych na zmianę ;) A mi wtedy wydawało się to takie piękne! :))))
U moich rodziców są jeszcze moje zabawki z dzieciństwa, kilka (tych najładniejszych) lalek Barbi z Matel - tata przywoził mi i siostrze je z Niemiec - hit, jakich mało :) zabawki z kinder niespodzianek (za czasów mojego dzieciństwa już były w sprzedaży, więc je kolekcjonowałam). Poza tym mam lalkę od brata, którą mi kupił jak się urodziłam :) 7latek ciągnął babcię przez pół miasta po lalkę dla siostry, "bo niedługo ze szpitala mama ją przywiezie!" :)
Ehhh, i soki Bobofrut - do 6 roku zycia nie piłam nic innego, dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak tata musiał się nagimnastykować żeby przywozić te soki...
U moich rodziców są jeszcze moje zabawki z dzieciństwa, kilka (tych najładniejszych) lalek Barbi z Matel - tata przywoził mi i siostrze je z Niemiec - hit, jakich mało :) zabawki z kinder niespodzianek (za czasów mojego dzieciństwa już były w sprzedaży, więc je kolekcjonowałam). Poza tym mam lalkę od brata, którą mi kupił jak się urodziłam :) 7latek ciągnął babcię przez pół miasta po lalkę dla siostry, "bo niedługo ze szpitala mama ją przywiezie!" :)
Ehhh, i soki Bobofrut - do 6 roku zycia nie piłam nic innego, dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak tata musiał się nagimnastykować żeby przywozić te soki...