Widok
Oj, ja też bym pograła :)))) w gumę...u nas jeszcze grało się często w ZBIJAKA, bo piłkę zawsze się skombinowało :)
Z takich zabawnych sytuacji to przypomniało mi się jak mój syn Michał (skończył 6 m-cy) dostał swój pierwszy prezent gwazdkowy...Garnuszek na klocuszek. Rozpakowywał go zajadle :), rwał papier, stukał w pudełko i otworzył buzię z wrażenia jak zabawka zaczęła grac i gadac. Nachylił się do tego garnka i ulał po obiadku prosto do środka :)))) Fuj, fuj...ale z mężem nie moglismy powstrzymac sie ze smiechu :)
Z takich zabawnych sytuacji to przypomniało mi się jak mój syn Michał (skończył 6 m-cy) dostał swój pierwszy prezent gwazdkowy...Garnuszek na klocuszek. Rozpakowywał go zajadle :), rwał papier, stukał w pudełko i otworzył buzię z wrażenia jak zabawka zaczęła grac i gadac. Nachylił się do tego garnka i ulał po obiadku prosto do środka :)))) Fuj, fuj...ale z mężem nie moglismy powstrzymac sie ze smiechu :)
Z koleżankami ze szkoły i podwórka namiętnie grałyśmy w gumę :) To była frajda. Na każdej przerwie. Nosiłam ją dumnie w kieszeni szkolnego fartuszka razem z zielonym liściem do gry w zielone :) Grałysmy najczęściej w
1.TRÓKĄTA :),
2. NA BOK NA BOK
3. DZIESIĄTKI
4. MYSZKĘ MIKI (pokonywanie przeszkód z gumy bez jej dotknięcia)
Aaaa i latem zawsze kolana miałam pozdzierane i w strupach od grania w gumę :)
1.TRÓKĄTA :),
2. NA BOK NA BOK
3. DZIESIĄTKI
4. MYSZKĘ MIKI (pokonywanie przeszkód z gumy bez jej dotknięcia)
Aaaa i latem zawsze kolana miałam pozdzierane i w strupach od grania w gumę :)
a mi sie przypomina babcina marchewka z groszkiem tzn taka do obiadu i w końcu nauczylam sie ja robic i dzis byla dodatkiem do obiadu :)
pamietam tez napoje w woreczku ;) ach.... uwielbialam je a teraz juz nigdzie tego nie ma :(
smak pomarańczy i święta był zupełnie inny niż teraz , dziś mozna wszedzie to kupic a w okresie mojego dzieciństwa trzeba bylo niemalże zdobywać. Kurcze nawet smak michałków czy kasztanków był inny niż teraz.....
pamietam tez napoje w woreczku ;) ach.... uwielbialam je a teraz juz nigdzie tego nie ma :(
smak pomarańczy i święta był zupełnie inny niż teraz , dziś mozna wszedzie to kupic a w okresie mojego dzieciństwa trzeba bylo niemalże zdobywać. Kurcze nawet smak michałków czy kasztanków był inny niż teraz.....
Z tym "chodzieniem", to pamiętam, że chodzenie można było też przez kogoś załatwić. Czyli np Basia pytała w imieniu Zosi, albo Jacek w imieniu Maćka...
A pamiętam jeszcze jak w 4 albo 5 kl.przychodziły do mnie kumpele i zastanawiłyśmy się, jak to możliwe, że kobieta i mężczyzna mogą lezeć obok siebie w łóżku nadzy, przecież to straszne! Dziś zastanawiałabym się, jak to możliwe, że mogą leżeć obok siebie w ubraniach ;D
A pamiętacie takie plastikowe wciągane buty lub sandały? To był dopiero hit! Kazdy kamień się w nich czuło.
A pamiętam jeszcze jak w 4 albo 5 kl.przychodziły do mnie kumpele i zastanawiłyśmy się, jak to możliwe, że kobieta i mężczyzna mogą lezeć obok siebie w łóżku nadzy, przecież to straszne! Dziś zastanawiałabym się, jak to możliwe, że mogą leżeć obok siebie w ubraniach ;D
A pamiętacie takie plastikowe wciągane buty lub sandały? To był dopiero hit! Kazdy kamień się w nich czuło.
pierwsze dyskoteki w podstawówce taaak :) zaczynały się zazwyczaj jak było widno :) a pod koniec na wolniaczach :) niektórzy rączki zsuwali niżej i nawet tak przy szyi partnerki zwisała głowa i pierwsze takie muśniecia po włosach ech....a potem marzyło sie i wzdychało w łóżku na dobranoc......:)
Z takich smiesznych a może raczej dla mnie "tragicznych" pamiętam moja pierwsza jazdę rowerem DOMINO w kolorze jasnej zieleni...MIałam chyba juz 8 lat nie umiałam jeździc na rowerze!!!! Tak, to prawda. W tamtych czasach o rower nie było łatwo więc jak tylko tata kupił a raczej zdobył :) Domino postanowłam sie przejechac nie czekając aż tata założy małe białe kułeczka...obok domu była taka kupka węgla porośnięta pokrzywami, w które wpadłam spadając z roweru...:((( Ale piekło, a byłam w takiej krótkiej sukience i moja pupa to był jeden czerwony bąbel :(((( Wszystko widział na moje nieszczęście sąsiad, który jak mnie widział zawsze sie głupio śmiał...ale on mnie wkurzał...
Z takich smiesznych a może raczej dla mnie "tragicznych" pamiętam moja pierwsza jazdę rowerem DOMINO w kolorze jasnej zieleni...MIałam chyba juz 8 lat nie umiałam jeździc na rowerze!!!! Tak, to prawda. W tamtych czasach o rower nie było łatwo więc jak tylko tata kupił a raczej zdobył :) Domino postanowłam sie przejechac nie czekając aż tata założy małe białe kułeczka...obok domu była taka kupka węgla porośnięta pokrzywami, w które wpadłam spadając z roweru...:((( Ale piekło, a byłam w takiej krótkiej sukience i moja pupa to był jeden czerwony bąbel :(((( Wszystko widział na moje nieszczęście sąsiad, który jak mnie widział zawsze sie głupio śmiał...ale on mnie wkurzał...
to ja tak nieco o milosci;-)ja najbardziej pamietam podchody,kazda chciala byc w grupie z najladniejszymi chlopakami;-);pierwsze dyskoteki i tance przytulance;-)Pamietam jaka bylam oburzona gdy jeden chlopak trzymal mi rece nieco nizej niz powinien;-)Gra w butelke o calowanie;..ale najwiekszym szokiem dla mnie bylo foto sotry w "Dziewczynie" o lesbijkach...Normalnie do dzis pamietam te wypieki na twarzy;-)
he te raklamy....ja też pamiętam jak facet mówi " nie widzę, nie widzę, nie widzę" a tajemniczy głos "i nie zobaczysz dopóki nie kupisz anteny satelitarnej firmy ARGON" chyba jakoś tak....hehehe :) potem poleciało Always, OMO...itp.
A telewizja satelitarna i moda światowa z muzyką PET SHOP BOYS Flames of love :)..ech....
A telewizja satelitarna i moda światowa z muzyką PET SHOP BOYS Flames of love :)..ech....