Widok
Siedzę u pani ginekolog i rozmawiamy o spirali (pani dr tłumaczy). Ja pytam z powątpiewaniem czy to naprawdę działa, pani doktor na to "no najlepiej i na 100% działa szklanka wody". ja jej na to mówię "wie pani ostatnio mój mąż próbował mnie w środku nocy zbudzić na figle a a potem mi opowiadał że mu podobno przez sen powiedziałam - cicho, idź weź prysznic i się odwróciłam". Pani doktor popatrzyła na mnie i powiedziała "ostatnio mąż próbował mnie obudzić - spytałam go kiedy była ostatnia miesiączka i spałam dalej."
:)
jak byłam w zerówce Pani Przedszkolanka zauwazyła, ze moje litery nieco wykraczają poza linijki w zeszycie. Poszłam z rodzicami do okulisty. Niestety- okazało się, ze bede musiała nosić okulary. Na dodatek okulary te wybrała mi mama... Do dziś jak spojrze na zdjęcie, gdzie mam je na nosie wybucham głośnym smiechem. Były wielkie, plastikowe i ciągle mi spadały. O zgrozo- mama dokupiła mi do nich gumki :)
jak byłam w zerówce Pani Przedszkolanka zauwazyła, ze moje litery nieco wykraczają poza linijki w zeszycie. Poszłam z rodzicami do okulisty. Niestety- okazało się, ze bede musiała nosić okulary. Na dodatek okulary te wybrała mi mama... Do dziś jak spojrze na zdjęcie, gdzie mam je na nosie wybucham głośnym smiechem. Były wielkie, plastikowe i ciągle mi spadały. O zgrozo- mama dokupiła mi do nich gumki :)
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
jak psy wierne pod nasz dom...
byłam w rozpaczy.
nie chciałam ich nosić- marzyłam o tym, zeby spadły i ktos je "niechcacy " nadepnął :)
za sprawą tych nieszczesnych okularów(nie chciałam ich zakładac) rodzice obcieli mi tygodniówkę (a zbieralam na kredki swiecowe-takie gruube).
zamiast 10 tysiecy z Wyspiańskim na banknocie, dostawałam Chopina -5000zl.
jak na złośc kolezaka w tym samym czasie dostała okulary z myszką miki w rogu oprawki.... :)
nie chciałam ich nosić- marzyłam o tym, zeby spadły i ktos je "niechcacy " nadepnął :)
za sprawą tych nieszczesnych okularów(nie chciałam ich zakładac) rodzice obcieli mi tygodniówkę (a zbieralam na kredki swiecowe-takie gruube).
zamiast 10 tysiecy z Wyspiańskim na banknocie, dostawałam Chopina -5000zl.
jak na złośc kolezaka w tym samym czasie dostała okulary z myszką miki w rogu oprawki.... :)
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
jak psy wierne pod nasz dom...
A mi przypomniało się dzisiaj jak uczyłam się pisać, haha nikt nie mógł zrozumieć dlaczego wyraz piszę używając tzw, liter pisanych i drukowanych na zmianę ;) A mi wtedy wydawało się to takie piękne! :))))
U moich rodziców są jeszcze moje zabawki z dzieciństwa, kilka (tych najładniejszych) lalek Barbi z Matel - tata przywoził mi i siostrze je z Niemiec - hit, jakich mało :) zabawki z kinder niespodzianek (za czasów mojego dzieciństwa już były w sprzedaży, więc je kolekcjonowałam). Poza tym mam lalkę od brata, którą mi kupił jak się urodziłam :) 7latek ciągnął babcię przez pół miasta po lalkę dla siostry, "bo niedługo ze szpitala mama ją przywiezie!" :)
Ehhh, i soki Bobofrut - do 6 roku zycia nie piłam nic innego, dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak tata musiał się nagimnastykować żeby przywozić te soki...
U moich rodziców są jeszcze moje zabawki z dzieciństwa, kilka (tych najładniejszych) lalek Barbi z Matel - tata przywoził mi i siostrze je z Niemiec - hit, jakich mało :) zabawki z kinder niespodzianek (za czasów mojego dzieciństwa już były w sprzedaży, więc je kolekcjonowałam). Poza tym mam lalkę od brata, którą mi kupił jak się urodziłam :) 7latek ciągnął babcię przez pół miasta po lalkę dla siostry, "bo niedługo ze szpitala mama ją przywiezie!" :)
Ehhh, i soki Bobofrut - do 6 roku zycia nie piłam nic innego, dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak tata musiał się nagimnastykować żeby przywozić te soki...
ale się rozkrecilam.
rozwiazałam kiedys z mamą krzyzówkę dla dzieci. wylosowali mnie :) musiałam osobiscie odebrac nagrode - 50 000zł (5zł :)
musiałam podpisac w takim okienku. było to zimą- mama ubrana w jakis kożuch, ja opatulona od stóp do głow. dali mi długopis i zaczelam kaligrafować. mama siedziala na krzesle przy jakims wielkim piecu. po kazdej napisanej literze odwracałam się do niej-chcialam by byla ze mnie dumna. jakos dziwną miała minę i zaczeła zmieniac kolory. podobno piec był na fulla :)
wzielam kase i popedziłysmy do zabawkowego.weszlam do sklepu i mówie- to, to , tamto i jeszcze to. podobno nie straczyło mi nawet na jedną z tych zabawek. mama wziela pierwszą z brzegu, bo nie chciala się juz ugotować :)
ale mi się zebrało na wspominki.
rozwiazałam kiedys z mamą krzyzówkę dla dzieci. wylosowali mnie :) musiałam osobiscie odebrac nagrode - 50 000zł (5zł :)
musiałam podpisac w takim okienku. było to zimą- mama ubrana w jakis kożuch, ja opatulona od stóp do głow. dali mi długopis i zaczelam kaligrafować. mama siedziala na krzesle przy jakims wielkim piecu. po kazdej napisanej literze odwracałam się do niej-chcialam by byla ze mnie dumna. jakos dziwną miała minę i zaczeła zmieniac kolory. podobno piec był na fulla :)
wzielam kase i popedziłysmy do zabawkowego.weszlam do sklepu i mówie- to, to , tamto i jeszcze to. podobno nie straczyło mi nawet na jedną z tych zabawek. mama wziela pierwszą z brzegu, bo nie chciala się juz ugotować :)
ale mi się zebrało na wspominki.
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
jak psy wierne pod nasz dom...
pierwsza paczka z niemiec... oprócz kawy, gumy rozpuszczalnej i szynki w puszce - POLSKIEJ szynki.... był ananas.... kurcze ile my się nagłowiliśmy co to i jak to.... dopiero jak wujek zadzwonił czy paczka dotarła dostaliśmy instrukcję jak to się je... do dziś pamiętam ten smak i jak mi soczek po brodzie leciał:)
dla mnie atrakcją były wyjazdy do Bydgoszczy a zwąłszcza jedzenie w barze na dworcu. Najbardziej smakowały mi bułki z serem...dziś to codzienność ale wtedy pamiętam jak leżały za szybką i czekałam do kasy z mamą i słynny cukier w kostkach...mama zamawiala sobie kawę a ja zawsze cukier dostawałm:)))jak koń hehe
Fleur zginały się nogi, ręce, obracała się głowa i obracała się w pasie :)
ja miałam blondynkę, a moja siostra rudą, moja siostra miała też dziecko dla Fleur, to było coś!
i miałam też trochę markowych ubranek, były fantastyczne - a najcudowniejsza była suknia ślubna!
a na ich kartonikach z tyłu były zdjęcia innych :)
cukier w kostkach też zjadałam. a w domu podjadałam mleko w proszku, ale to była taka zdobycz w tamtych czasach, że ciężko było podjeść, bo Mama naprawdę nie pozwalała. ale parę razy mi się udało ;)
z jedzenia to tęsknię jeszcze za irysami i krówkami, dzisiejsze już tak nie smakują, szczególnie irysy...
ja miałam blondynkę, a moja siostra rudą, moja siostra miała też dziecko dla Fleur, to było coś!
i miałam też trochę markowych ubranek, były fantastyczne - a najcudowniejsza była suknia ślubna!
a na ich kartonikach z tyłu były zdjęcia innych :)
cukier w kostkach też zjadałam. a w domu podjadałam mleko w proszku, ale to była taka zdobycz w tamtych czasach, że ciężko było podjeść, bo Mama naprawdę nie pozwalała. ale parę razy mi się udało ;)
z jedzenia to tęsknię jeszcze za irysami i krówkami, dzisiejsze już tak nie smakują, szczególnie irysy...

