Widok
nie nie, nie w nauczycielach ale w boysbandach:( new kids on the bloks, back street boys...) w 8 klasie pdstw poszlam na konecert back street on the block i moj ....howie-d:) ehhh plakalam jak glupia, gumy turbo , picie w woreczkach, pierwsze wlosy pod pachami ktore chlopci zauwazyli w 4 klasie pdstw...masakra, nie wiedzialam wtedy ze sie je goli, dopiero jak poszlam na skarge do mamy to mnie uswiadomila:) a tak z realnych czasow, to za tydzien sie przeprowadzamy do naszego nowego gniazda w pruszczu ...:)
OSOBISTY TRENER FITNESS, ODCHUDZANIE, kształtowanie i modelowanie sylwetki, zajęcia indywidualne,diety,zapraszam, tel.695519424,fitness-ola@wp.pl
ja doskonale pamiętam gume Donalda i zbieranie historyjek, które się tam znajdowały, oranżada w woreczkach....niezapominane chwile, i chyba nigdy nie zapomne jak za tygodniówkę kupowałam sobie w Pewexie "Blok szkolny) w żółtym opakowaniu taki blok na słodko. coś a'la Michałki, tylko, że twardszy.....
Jedno do czego powracam z największym sentymentem, to ta beztroskość, choć wówczas problem "miłości" i tego, że na mnie nie spojrzał, był mega problemem - czego dorośli nie mogli zrozumieć...no tak, bo oni żadnych problemów nie mają - takie to było myślenie......
Jedno do czego powracam z największym sentymentem, to ta beztroskość, choć wówczas problem "miłości" i tego, że na mnie nie spojrzał, był mega problemem - czego dorośli nie mogli zrozumieć...no tak, bo oni żadnych problemów nie mają - takie to było myślenie......
oooj jak ja chce na kulig za samochodem po ulicach :) zaczepiałam sanki na końcu i zaliczalam wszystkie krawęzniki jak samochód jechał slalomem.
nie raz miałam oko przez to podbite :DDDD
ale było szaleństwo auuuu
albo jak jechał nasz ksiądz wikary, taki zwariowany to rzucaliśmy śniegiem wieczorami w jego samochód
wikary przychodził też do mojego wujka i na podwórku ćwiczyli na ławce ze sztangą :) wikary darł się na mnie żebym nie podglądała jak wyciska :DD
nie raz miałam oko przez to podbite :DDDD
ale było szaleństwo auuuu
albo jak jechał nasz ksiądz wikary, taki zwariowany to rzucaliśmy śniegiem wieczorami w jego samochód
wikary przychodził też do mojego wujka i na podwórku ćwiczyli na ławce ze sztangą :) wikary darł się na mnie żebym nie podglądała jak wyciska :DD
Ale miły wątek:) aż uśmiech sam się ciśnie na buzię :) ja najbardziej miło wspominam te wspólne zabawy na dworze od rana do wieczora i jak mama krzyczała: Martaaaa do domu!!!!! teraz dzieci już się tak nie bawią :( a kto zbierał opakowania po czekoladach? pamiętam Pewex i Baltonę i niezapomniany smak napoju w woreczku ze słomką. Pierwszą Barbie, którą mama przywiozła mi z Węgier :) wakacje u babci i pierwszy pocałunek z języczkiem :)