Widok
też pamiętam te tabletki i nie mam pojęcia na co to było, pewnie słodzik, hehe :)
kiedyś były takie pałeczki makowe, nikt już tego nie produkuje :/ albo suchary z kminkiem, takie super twarde, że można było zęby połamać i jadło się jednego ze 2 godziny, nie to co teraz, że sam się w buzi rozpada :) albo ten niesamowity smak gumy hubba bubba, pierwsza na rynku taka kolorowa i owocowa (nie ważne że 5-minutówka), teraz tego dzieci nie zrozumieją :)
kiedyś były takie pałeczki makowe, nikt już tego nie produkuje :/ albo suchary z kminkiem, takie super twarde, że można było zęby połamać i jadło się jednego ze 2 godziny, nie to co teraz, że sam się w buzi rozpada :) albo ten niesamowity smak gumy hubba bubba, pierwsza na rynku taka kolorowa i owocowa (nie ważne że 5-minutówka), teraz tego dzieci nie zrozumieją :)
Te twarde suchary z kminkiem to teraz dla żołnierzy dają. Mój brat zawsze jak wracal z poligonu to mi takie przywoził ;) Strasznie je lubiłam, były takie czasochłonne :P
Z hubby Bubby najlepsze balony się robiło ;)
A pamiętacie gumy do żucia "Wrigley Spearmint" i "Juicy Fruit"??
Albo wafelki "Koukou Roukou"??
Z hubby Bubby najlepsze balony się robiło ;)
A pamiętacie gumy do żucia "Wrigley Spearmint" i "Juicy Fruit"??
Albo wafelki "Koukou Roukou"??
Przypomniałam sobie jak zimą w ósmej klasie zaczęliśmy"chodzić"z sobą, tzn kolega prosił czy chce chodzić z jego kolegą;)
Mój był Michał;) i tak spacerowaliśmy póżnym popołudniem mrożnym zimowym, i tak mnie trzymał za rękę,że jak wróciłąm do domu to miałąm zamarzniętą dłoń i wyłam z bólu bo pobiegłam do łązienki i włożyłam rękę pod gorącą wodę, dopiero mój tato natarł mi ręcę śniegiem i jakoś przeszło.Ale od tej pory mam zsiniałe dłonie gdy jest zimno.Taka pamiątka po Michale;)
Mój był Michał;) i tak spacerowaliśmy póżnym popołudniem mrożnym zimowym, i tak mnie trzymał za rękę,że jak wróciłąm do domu to miałąm zamarzniętą dłoń i wyłam z bólu bo pobiegłam do łązienki i włożyłam rękę pod gorącą wodę, dopiero mój tato natarł mi ręcę śniegiem i jakoś przeszło.Ale od tej pory mam zsiniałe dłonie gdy jest zimno.Taka pamiątka po Michale;)
Co do sucharów Bieszczadzkich to owszem są dobre ale te z mojego dzieciństwa były 100 razy twardsze :) Te są za miękkie :( Były w takim zółtym papierku :)
Płyn Lugola po Czarnobylu był obrzydliwy i mama nam na dwór nie pozwoliła wychodzic :( Ten płyn nic nie dawał wtedy, to była musztarda po obiedzie, taka propaganda PRLu żeby ludzie w panikę nie wpadli...
A kupowałyście SŁONECZNIK NA WAGĘ lub w małych woreczkach???? Cała szkoła była zawsze zaśmiecona tym słonecznikiem. A w kieszeni farucha słonecznik był obowiązkowy :)
Płyn Lugola po Czarnobylu był obrzydliwy i mama nam na dwór nie pozwoliła wychodzic :( Ten płyn nic nie dawał wtedy, to była musztarda po obiedzie, taka propaganda PRLu żeby ludzie w panikę nie wpadli...
A kupowałyście SŁONECZNIK NA WAGĘ lub w małych woreczkach???? Cała szkoła była zawsze zaśmiecona tym słonecznikiem. A w kieszeni farucha słonecznik był obowiązkowy :)
Stokrotka woda z sokiem z saturatora to była najlepsza rzecz na świcie -pamiętam spacer z rodzicami na Monciak i zawsze woda z saturatora mniamnia a oranżada w butelka jaki miała extra smak -guma Juisy Fruit to był rarytas -jeszcze były takie słomki w kolorowych papierkach -coś takiego jak cukierki krówki tylko zawsze bardzo ciągnące i było takie super mlekow proszku takie niebieskie opakowanie i było w postaci granulek ale to było pyszne -w rozlewni wód w woreczkach pracowała moja mama więc tego miałam pod dostatkiem i cała dzielnica zresztą też :)