Widok
"Dziewczyny przeczytałam cały wątek, dużo się tu działo od wczoraj :)
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)"
Kwintesencja tego wątku :D:D:D
Ryczę ze śmiechu :D
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)"
Kwintesencja tego wątku :D:D:D
Ryczę ze śmiechu :D
Dziewczyny przeczytałam cały wątek, dużo się tu działo od wczoraj :)
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)
normalnie złapałam doła. Wyszło mi że no, trochę mądra jestem, mam 26 lat i nie patrzę już na życie i miłość z taką naiwnością. dobra. Zakładam możliwość że ten mój jedyny może nie być na całe życie - i cholernie się tego boję, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale taką możliwość dopuszczam no bo zycie to nie komedia romantyczna :/ ehh
Poza tym wychodzi nam jak byk rozwód:
- mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy nieźle jak na Polskę, kończymy studia - czyli rozwód
- poznaliśmy się w młodym wieku, mieliśmy 20-21 lat jak nic będzie rozwod, w ogóle moze my te 6 lat tak trwamy już z przyzwyczajenia?!
- poza tym on jest moim pierwszym poważnym jedynym facetem - poprzednich szczeniackich przelotnych związków nie wliczam - gdzieś tu się doczytałam że też kiepsko :/
- na dobicie - na poradnictwie nas uświadomiono głosem grobowym że antykoncepcja hormonalna prowadzi do rozwodu - no widocznie już po nas :(
- na forum o ile dobrze pamiętam ostatnio została też wysnuta teoria że jest zależność między mieszkaniem razem przed ślubem i rozstaniem. "Bo ktoś zna pary które..." itp
No to klops. Muszę porozmawiać z moim. Może zaoszczędzimy na ślubie ;) A jak nie to po rozwodzie zakładam konkurencyjne forum Rozwodnik na które Was serdecznie zapraszam :))))
Pozdrowienia, dziewczyny i w ogóle jesteście rewelacyjne. Uwielbiam to forum, zaskakuje mnie codziennie i stanowi genialną rozrywkę :)
a czy jako 30tka czujesz się już wystarczająco dojrzała, przecież w wieku 40 lat też już masz całkiem inne spojrzenie na życie. pewnie że 20 latka jest mnie dojrzała, mniej doświadczona i mądrzejsza.
20 latka 20latce nie równa, tak jak 30 latka 30 latce. moje 2 przyciałóki w moim wieku kompletnie nie najdają się na małrzeństwo i wiem że to by była katastrofa, z koleji znajoma, która jest młodsza, w kieku 18 lat straciła rodziców i musiła zająć się młodszym bratem. teraz brat jest samodzielny a ona mężatką, uważam, że jej związek jest bardzo dobry, bo oboje go pielęgnują i jej wiek nie ma znaczenia.
z kolei kolega 30 latek to przez kolejne 5 lat nie bedzie się nadawał do małżeńswa i mimo jakiś doświadczeń nadal nie wiem czego chce od życia, a tym bardziej nie będzie w stanie niczego sensownego dać swojej żonie
strasznie tu generalizujecie, i już nie chodzi tu o tą dojrzałość, ale "młode żony mają większe prawdopowobieństwo rozpadu związku" bo w śód znajomych tak się zdarza- a co powiedzą wam, że nie pracowali nad związkiem, że ich codzienność przerosła
to tak jak ja bym miała sie zgodzić ze zdaniem, które ktośostatnio w telewizji powiedział " małżeństwa z kobieta po 30 mają ostatnio coraz mniejsze szanse na przertwanie, bo coraz częściej te kobiety nie mogą mieć dzieci i mężczyżni traktują te kobiety jako niepełnowartościowe" dla mnie chora teroria tak jak ta z tym młodym wiekiem
20 latka 20latce nie równa, tak jak 30 latka 30 latce. moje 2 przyciałóki w moim wieku kompletnie nie najdają się na małrzeństwo i wiem że to by była katastrofa, z koleji znajoma, która jest młodsza, w kieku 18 lat straciła rodziców i musiła zająć się młodszym bratem. teraz brat jest samodzielny a ona mężatką, uważam, że jej związek jest bardzo dobry, bo oboje go pielęgnują i jej wiek nie ma znaczenia.
z kolei kolega 30 latek to przez kolejne 5 lat nie bedzie się nadawał do małżeńswa i mimo jakiś doświadczeń nadal nie wiem czego chce od życia, a tym bardziej nie będzie w stanie niczego sensownego dać swojej żonie
strasznie tu generalizujecie, i już nie chodzi tu o tą dojrzałość, ale "młode żony mają większe prawdopowobieństwo rozpadu związku" bo w śód znajomych tak się zdarza- a co powiedzą wam, że nie pracowali nad związkiem, że ich codzienność przerosła
to tak jak ja bym miała sie zgodzić ze zdaniem, które ktośostatnio w telewizji powiedział " małżeństwa z kobieta po 30 mają ostatnio coraz mniejsze szanse na przertwanie, bo coraz częściej te kobiety nie mogą mieć dzieci i mężczyżni traktują te kobiety jako niepełnowartościowe" dla mnie chora teroria tak jak ta z tym młodym wiekiem
Karolinka29
O to właśnie mi chodzi.
Nie chcę tu uogólniać więc powiem o sobie.
Jestem osobą ciekawą życia, lubiącą nowe doświadczenia i gdybym wyszła za mąż za jedynego partnera jakiego miałam w życiu, obawiałabym się, że po długich latach małżeństwa pomyślę sobie, że przecież nie wiem jak to jest być z kimś innym. A to ciągnie za sobą wątpliwości, których chcemy przecież uniknąć.
O to właśnie mi chodzi.
Nie chcę tu uogólniać więc powiem o sobie.
Jestem osobą ciekawą życia, lubiącą nowe doświadczenia i gdybym wyszła za mąż za jedynego partnera jakiego miałam w życiu, obawiałabym się, że po długich latach małżeństwa pomyślę sobie, że przecież nie wiem jak to jest być z kimś innym. A to ciągnie za sobą wątpliwości, których chcemy przecież uniknąć.
Chyba jestem zmuszana powtarzać to co było tu już wielokrotnie powiedziane, ale 30 letnia kobieta na ogół wie już czego chce w życiu. I wcale nie mówię tu że OGÓLNIE 20-latki są mniej dojrzałe od 30-latek. Bo wiem, że jest różnie. Ale o tym, że "ta konkretna" 20-latka (biorąc pod uwagę tą samą osobę) za 10 lat będzie o wiele mądrzejsza, bo przecież człowiek idzie do przodu i rozwija się, a nie odwrotnie.
No wlasnie! I chociaz wtedy wydawalo Ci sie ze to milosc na cale zycie gdybys teraz tego kolesia spotkala pewnie nawet nie chcialabys na niego spojrzec... I odwrotnie jakbys majac 20 lata spotkala Twojego obecnego tez moglby Ci nie przypasc do gustu i inaczej bys na niego patrzyla...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
Zgadzam się z Ostolą. Jak spojrzę wstecz na moje poprzednie związki, to widzę kilka takich, gdzie absolutnie myślałam, że to ten facet, ten związek i dałabym sobie za to obciąć obie ręce. Dziś wiem, że jeśli na początku widzę problem, to on z czasem raczej nie zniknie. Trudniej mi dziś o "achy" i "ochy" i trochę magii z mojego życia przez to ubywa.
Co do wpływu wykształcenia, statusu materialnego i innych historii na trwałość związku, to myślę, że z punktu widzenia głównie kobiety, mając dobrą pracę, niezłe zarobki i głowę na karku, po prostu łatwiej czasem podjąć decyzję o rozstaniu, bo taka babeczka po prostu wie, że to nie koniec świata i sama nie zginie.
Co do wpływu wykształcenia, statusu materialnego i innych historii na trwałość związku, to myślę, że z punktu widzenia głównie kobiety, mając dobrą pracę, niezłe zarobki i głowę na karku, po prostu łatwiej czasem podjąć decyzję o rozstaniu, bo taka babeczka po prostu wie, że to nie koniec świata i sama nie zginie.
Dokladnie Kiki...
A teraz do tych starszych, ile to razy majac 20+ lat bylysmy w zwiazkach i wydawalo nam sie ze to juz TEN i ze na ZAWSZE??? I co? I nic z tego nie wyszlo....
Ja mysle, ze osoby starsze latwiej i szybciej sa w stanie ocenic ryzyko... I czy to jest "material" czy nie... Zauwazyc problemy w partnerze czy we wspolnych relacjach.. Duzo latwiej niz "nowicjuszom"... To przeciez naturalne...
Oczywiscie zawsze sa wyjatki... I tak jak juz pisalam ryzyko jest zawsze i nie ma recepty na szczescie niezaleznie od wieku...
A teraz do tych starszych, ile to razy majac 20+ lat bylysmy w zwiazkach i wydawalo nam sie ze to juz TEN i ze na ZAWSZE??? I co? I nic z tego nie wyszlo....
Ja mysle, ze osoby starsze latwiej i szybciej sa w stanie ocenic ryzyko... I czy to jest "material" czy nie... Zauwazyc problemy w partnerze czy we wspolnych relacjach.. Duzo latwiej niz "nowicjuszom"... To przeciez naturalne...
Oczywiscie zawsze sa wyjatki... I tak jak juz pisalam ryzyko jest zawsze i nie ma recepty na szczescie niezaleznie od wieku...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
Karolinka, mądra z Ciebie Babka. Dokładnie o to chodzi. Wypowiedzi niektórych tu obecnych młodziutkich przyszłych żon były niestety pozbawione realizmu i łudząco podobne do tych, które słyszłałam parę lat temu od swoich kolezanek, obecnie rozwódek lub w trakcie rozwodu. Zapaliła mi się więc czerwona lampka.
Poza tym jezeli ktos jest pewny swoich uczuć to o tym wie i nie ma potrzeby udowadniać tego obcym ludziom- jak dla mnie to te Kobietki mogą sobie wyjść za mąż w wieku 16 lat, naprawde mnie nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ale skoro każdy dzieli się tu swoim zdaniem, to ja też. I tyle.
Poza tym jezeli ktos jest pewny swoich uczuć to o tym wie i nie ma potrzeby udowadniać tego obcym ludziom- jak dla mnie to te Kobietki mogą sobie wyjść za mąż w wieku 16 lat, naprawde mnie nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ale skoro każdy dzieli się tu swoim zdaniem, to ja też. I tyle.
Bo chyba samo pytanie o wiek o trochę mało. Bo jeśli macie po 20-25 lat , jesteście razem np.5 lat ,mieszkacie razem, to powinniście zaczekać,a jak się ma 30-40 ,zna się kogoś 6 m-cy to jest ok.?
Ja wiem, że nie wyszłabym znowu za mąż w wieku 23 lat,(gdybym mogła jeszcze raz przeżyć życie). Popełniłam błąd, ale to był mój błąd i wiem, że nie było takiej siły, która odwiodłaby mnie od tej decyzji
Ja wiem, że nie wyszłabym znowu za mąż w wieku 23 lat,(gdybym mogła jeszcze raz przeżyć życie). Popełniłam błąd, ale to był mój błąd i wiem, że nie było takiej siły, która odwiodłaby mnie od tej decyzji