Widok
terapia snu dla niemowląt?
Witam, czy korzystał z was ktoś może z terapii snu dla niemowląt lub jakiejś innej pomocy w tej materii?
jestem mamą 7,5 miesięcznej córeczki, która w nocy budzi się co 0,5 - 1 godzinę.
jestem już u kresu wytrzymałości
córa miała robione badania z krwi, moczu, kału, usg brzuszka, główki, wszystko jest w porządku. chodzimy do neurologa, byliśmy u psychologa dziecięcego i nic
już nie wiem jak pomóc sobie i dziecku
kładę córę o 20 i do rana wstaję do niej 15 razy :/ i tak jest co noc
jestem mamą 7,5 miesięcznej córeczki, która w nocy budzi się co 0,5 - 1 godzinę.
jestem już u kresu wytrzymałości
córa miała robione badania z krwi, moczu, kału, usg brzuszka, główki, wszystko jest w porządku. chodzimy do neurologa, byliśmy u psychologa dziecięcego i nic
już nie wiem jak pomóc sobie i dziecku
kładę córę o 20 i do rana wstaję do niej 15 razy :/ i tak jest co noc
A ząbkowanie? Dawalaś coś p/ból albo uspokajającego na noc? Jeżeli wszystkie inne przyczyny problemu są wykluczone to ja bym spróbowała coś podać pół godziny przed spaniem.
Mojemu jak zęby idą to zawsze na noc daję minimalną dawkę paracetamolu, w przeciwnym razie budzi się co chwila a jak spi to płacze przez sen.
Mojemu jak zęby idą to zawsze na noc daję minimalną dawkę paracetamolu, w przeciwnym razie budzi się co chwila a jak spi to płacze przez sen.
http://forum.trojmiasto.pl/Mam-dosc-wlasnego-dziecka-t514331,1,16.html
poczytaj tu....
nie jesteś sama
poczytaj tu....
nie jesteś sama
ten wątek - mam dośc własnego dziecka to ja zakładałam. niestety :/ i niestety nie jest nic lepiej.
myślę ze od tego czasu jest gorzej niz było
próbowałam spać z nią choć jestem temu przeciwna ale to nic nie dawało :(
wstawiłam łozeczko w inne miejsce ... ba... nawet zmieniłam jej pokój i nic
wiem, ze córka sie najada bo na noc zjada kaszke i dojada 2 piersiami .
w dzien tez ładnie je deserki i obiadki wiec nie sądzę że prztczyną pobudek jest głod.
ja już rozkładam ręce... już nawet myślę żeby dla siebie poszukać jakiejś pomicy np. psychologa bi to moje dziecie mnie wykancza psychicznie. a mam jeszcze starszą córe
myślę ze od tego czasu jest gorzej niz było
próbowałam spać z nią choć jestem temu przeciwna ale to nic nie dawało :(
wstawiłam łozeczko w inne miejsce ... ba... nawet zmieniłam jej pokój i nic
wiem, ze córka sie najada bo na noc zjada kaszke i dojada 2 piersiami .
w dzien tez ładnie je deserki i obiadki wiec nie sądzę że prztczyną pobudek jest głod.
ja już rozkładam ręce... już nawet myślę żeby dla siebie poszukać jakiejś pomicy np. psychologa bi to moje dziecie mnie wykancza psychicznie. a mam jeszcze starszą córe
Dziecko czuje Twoje napięcia... i "niechęć"... do sytuacji. którą świadomie czy nie, manifestujesz w gestach i zachowaniu.
Duże i częste zmiany, o których piszesz chyba też nie pomagają Wam.
Może postaraj się porzucić przygnębiające myśli i przede wszystkim poproś o pomoc przy Dzieciach... jesli masz kogo.
Mnie motywuje świadomość, że mam zdrowe, piękne Dzieci i przywilej zajmowania się Nimi na co dzień a każdy dzień przybliża nas (niestety) do punktu, w którym Dzieci zaczynają usamodzielniać się (skrajność w porównaniu z chwilą obecną kiedy potrzebują nas cały czas).
Miewam słabe momenty ale szybko się "prostuję" (kolejna kawa po bezsennej nocy, ulubiona stacja radiowa, słońce za oknem...). Wio i do przodu...
Nie dołuj siebie samej smetnymi myślami. Spójrz na swoją córeczkę z czułością i MÓW do niej o swoich odczuciach...
Duże i częste zmiany, o których piszesz chyba też nie pomagają Wam.
Może postaraj się porzucić przygnębiające myśli i przede wszystkim poproś o pomoc przy Dzieciach... jesli masz kogo.
Mnie motywuje świadomość, że mam zdrowe, piękne Dzieci i przywilej zajmowania się Nimi na co dzień a każdy dzień przybliża nas (niestety) do punktu, w którym Dzieci zaczynają usamodzielniać się (skrajność w porównaniu z chwilą obecną kiedy potrzebują nas cały czas).
Miewam słabe momenty ale szybko się "prostuję" (kolejna kawa po bezsennej nocy, ulubiona stacja radiowa, słońce za oknem...). Wio i do przodu...
Nie dołuj siebie samej smetnymi myślami. Spójrz na swoją córeczkę z czułością i MÓW do niej o swoich odczuciach...
u nas też nie jest lepiej... ;/ no ale cóż, chyba już przywykłam...
mąż chce pójść dzisiaj z kolegami na piwo więc się zgodziłam ale za to, że da mi się wyspac i będzie wstawał do młodego :) ja poszłam spać do innego pokoju :) no i rano wstaje, mąż leży nieprzytomny i mówi, że on nie wie jak ja daję radę:P nie chce następnego dziecka przez najbliższe kilka lat :) i mam zakaz robienia obiadów bo mam odpowczywać :P uśmiałam się :) no bo już nic nie zostaje tylko się śmiać... :)
no i jeszcze jedno, po tylu nocnych pobudkach i histeriach to nie mam szans na powrót do pracy bo po prostu nie dałabym fizycznie rady....
mąż chce pójść dzisiaj z kolegami na piwo więc się zgodziłam ale za to, że da mi się wyspac i będzie wstawał do młodego :) ja poszłam spać do innego pokoju :) no i rano wstaje, mąż leży nieprzytomny i mówi, że on nie wie jak ja daję radę:P nie chce następnego dziecka przez najbliższe kilka lat :) i mam zakaz robienia obiadów bo mam odpowczywać :P uśmiałam się :) no bo już nic nie zostaje tylko się śmiać... :)
no i jeszcze jedno, po tylu nocnych pobudkach i histeriach to nie mam szans na powrót do pracy bo po prostu nie dałabym fizycznie rady....
Ja miałam taką starszą córkę. Próbowaliśmy wszystkich metod i nic nie działało. Też została przebadana, eeg, usg itd. Ostatecznie stwierdzono, że mamy "trudne dziecko". Poprawiło się nieco gdy przeszła na nutramigen. Ostatecznie zaczęła sypać w wieku około 2 lat. Na dłużej zasypiała bujana w wózeczku na balkonie - więc zakładalismy kurtki i bujaliśmy dziecko o 5 rano na balkonie...
Jedyne co Ci mogę radzić to wynajęcie pani na godziny, która zajmie się dzieckiem np. popołudniu a Ty się wyśpisz. Bo z braku snu można się poważnie pochorować, a dziecko musi mieć zdrową matkę.
Jedyne co Ci mogę radzić to wynajęcie pani na godziny, która zajmie się dzieckiem np. popołudniu a Ty się wyśpisz. Bo z braku snu można się poważnie pochorować, a dziecko musi mieć zdrową matkę.
ja nawet choćbym chciała się wyspać, iść do drugiego pokoju, żeby mąż wstawał do córy to nie mam jak, bo ona w nocy toleruje tylko mnie. Jak mąż do niej wstanie to córa urządza taką aferę że głowa mała, wpada w szał i cały dom stoi na nogach :/ no i budzi naszą starszą 3,5 letnią córę, więc mamy wtedy "wesoło" :/
i w nocy jak się budzi to nawet nie mogę jej butli podać bo ona butli nie toleruje :? niedługo chciałabym skończyć karmienie piersią, ale nie mam pojęcia jak to zrobić? jak ją odstawić? bo gdy obudzi się w nocy na jedzenie to jak mam jej dać? i co? w środku nocy sadzać ją do fotelika i dawać kaszkę albo dawać jej mleko do wypicia w kubku???!!! wtedy wybudzi się na maxa i nie będzie chciała spać :/ nie wyobrażam sobie tego
i w nocy jak się budzi to nawet nie mogę jej butli podać bo ona butli nie toleruje :? niedługo chciałabym skończyć karmienie piersią, ale nie mam pojęcia jak to zrobić? jak ją odstawić? bo gdy obudzi się w nocy na jedzenie to jak mam jej dać? i co? w środku nocy sadzać ją do fotelika i dawać kaszkę albo dawać jej mleko do wypicia w kubku???!!! wtedy wybudzi się na maxa i nie będzie chciała spać :/ nie wyobrażam sobie tego
monia, randall - no nie da się ukryć że się denerwuje i mam dość, bo kto by nie miał po 3 miesiącach wstawania w nocy co godzinę ;) ledwo zdążę usnąć to znów muszę wstawać :/
niestety nie mam nikogo do pomocy przy dzieciach :/ moja mama nie żyje, ojciec nie kwapi się do pomocy a teściowie daleko.
żebym nie oszalała to zapisaliśmy starszą córę do prywatnego przedszkola, bo do państwowego w zeszłorocznej rekrutacji się nie dostała :/
mentorka- widzę, że i u ciebie się nie poprawiło od ostatniego czasu :/ współczuję... jestem ciekawa kiedy te nasze dzieci dadzą nam żyć ;)
niestety nie mam nikogo do pomocy przy dzieciach :/ moja mama nie żyje, ojciec nie kwapi się do pomocy a teściowie daleko.
żebym nie oszalała to zapisaliśmy starszą córę do prywatnego przedszkola, bo do państwowego w zeszłorocznej rekrutacji się nie dostała :/
mentorka- widzę, że i u ciebie się nie poprawiło od ostatniego czasu :/ współczuję... jestem ciekawa kiedy te nasze dzieci dadzą nam żyć ;)