Widok
zachowanie innych mam w piaskownicy
pod blokiem mam plac zabaw i czesto z małą wychodzimy sie pobawić
wiadomo z okolicznych bloków przychodzi dużo dzieci z mamami najczęściej
każda mama swoje dziecko wychowuje po swojemu i ja sie generalnie nie wtracam do tego ale jest jedna kobieta ktora ma dwójkę synów
sa oni niestety łobuzami, ona wydziera sie na nich strasznie, wydziera do tego stopnia ze slysze ja siedzac w domu
synow ciagle straszy ze dostana w d*pe, ze powie tacie, nieraz lata za nimi z łapami po podwórku
wczoraj jednego tak sprala, zlała łopatką do piasku ze szok
oczywiście moja mała wpatrzona - ja tylko probowałam odwrocic jej uwagę
nie podoba mi sie jej zachowanie w stosunku do dzieci, nie chce aby moja mala patrzyla na takie cos
czy powinnam reagowac?
wiadomo z okolicznych bloków przychodzi dużo dzieci z mamami najczęściej
każda mama swoje dziecko wychowuje po swojemu i ja sie generalnie nie wtracam do tego ale jest jedna kobieta ktora ma dwójkę synów
sa oni niestety łobuzami, ona wydziera sie na nich strasznie, wydziera do tego stopnia ze slysze ja siedzac w domu
synow ciagle straszy ze dostana w d*pe, ze powie tacie, nieraz lata za nimi z łapami po podwórku
wczoraj jednego tak sprala, zlała łopatką do piasku ze szok
oczywiście moja mała wpatrzona - ja tylko probowałam odwrocic jej uwagę
nie podoba mi sie jej zachowanie w stosunku do dzieci, nie chce aby moja mala patrzyla na takie cos
czy powinnam reagowac?
Nie. Nikt do nikogo nie należy. Czasy niewolników skończyły się dawno temu.
Oczywiście, nie chodzi mi o to, żeby patrolować miasto i prawić rodzicom kazania za krzywe spojrzenie na dziecko. Ale jak mama pierze je łopatką, to trzeba reagować. W obronie TEGO dziecka, ale też SWOJEGO, które jest zmuszone na to patrzeć.
Oczywiście, nie chodzi mi o to, żeby patrolować miasto i prawić rodzicom kazania za krzywe spojrzenie na dziecko. Ale jak mama pierze je łopatką, to trzeba reagować. W obronie TEGO dziecka, ale też SWOJEGO, które jest zmuszone na to patrzeć.
Kiedyś opowiedziała mi podobną sytuację moja teściowa, a ta jest odważną kobietą więc zagadnęła brzydką mamusię: Proszę Pani, czy możemy zamienić dwa słowa? i bez świadków powiedziała jej, że nie życzy sobie by jej wnuk był świadkiem takiego traktowania dzieci, w szczególności bicia! I niech się zastanowi bo... itp, postraszyła trochę kobietę. Ta oczywiście pokazała focha ale może się zastanowiła nad swoim zachowaniem(?).
właśnie tym bardziej bym zwróciła uwagę publicznie, przecież taka sytuacja nie dotyczy jednej osoby, ma miejsce w miejscu publicznym gdzie bawią się dzieci...niestety takich osób jak ta kobieta jest więcej i niekoniecznie ich agresja objawia się przy innych ale często za zamkniętymi drzwiami ! uważam że inne osoby również powinny zdawać sobie sprawę że takie zachowanie się potępia
Kiedyś zareagowałem, gdy właśnie taka "mama" (cudzysłów umyślny) biła swoje dziecko. Chłopiec miał może z 5 lat, nie więcej, tłukła go paskiem od torebki. Dziecko krzyczało z bólu, przerażenie w oczach, cały umorusany próbował jej się wyrwać. Przyznaję, że huknąłem na babsztyla dość donośnie i stanowczo się wyraziłem, co o niej myślę. Choć było to z dobre 20 lat temu, cały czas pamiętam buzię tego przerażonego chłopca.
Jestem skrajnym przeciwnikiem stosowania jakiejkolwiek fizycznej przemocy wobec dzieci.
Jestem skrajnym przeciwnikiem stosowania jakiejkolwiek fizycznej przemocy wobec dzieci.
zirytował mnie ten watek..."czy powinnam reagowac?", tyle się mówi, czyta, pisze na temat reakcji a tu w dalszym ciągu takie pytania i "prośba o poradę"...ja bym spokojnie nie wyszła z tego placu zabaw z myślą że dziecko jest tak traktowane, dziewczyny, jesteście matkami, ludźmi zacznijcie reagować publicznie a nie później ślęczycie na forum jak coś się stanie ( czyt. zabiją, skatują ) dziecko i oczerniacie osoby które to zrobiły, udając wielkie bohaterki akcji jak to byście zareagowały
Do Agitka:
Człowiek to żywa istota więc krzyczy (dorośli i dzieci).
Gdyby poważnie traktować wszysto co np.: tutaj, na forum piszą ludzie trzeba by patrol wysłać do 99% z nich.
Przestań inwigilować sąsiadkę. To dobra matka i nie zrobi krzywdy swoim synom.
Oczywiście reaguj.
Możesz wykazać się empatią i zaproponować tej kobiecie, że zerkniesz na jej urwisy żeby mogła mieć chwilę dla siebie.
Poznasz ich imiona, ocenisz czy są zadbane, najedzone i jak zachowują się wśród innych dzieci.
Jeśli żle się czujesz w publicznej piaskownicy kup córce własną za 20 PLN i ustaw np.: na balkonie.
Nie kieruj się emocjami. Szczególnie jesli opisujesz sytuację wyrwaną z kontekstu.
Człowiek to żywa istota więc krzyczy (dorośli i dzieci).
Gdyby poważnie traktować wszysto co np.: tutaj, na forum piszą ludzie trzeba by patrol wysłać do 99% z nich.
Przestań inwigilować sąsiadkę. To dobra matka i nie zrobi krzywdy swoim synom.
Oczywiście reaguj.
Możesz wykazać się empatią i zaproponować tej kobiecie, że zerkniesz na jej urwisy żeby mogła mieć chwilę dla siebie.
Poznasz ich imiona, ocenisz czy są zadbane, najedzone i jak zachowują się wśród innych dzieci.
Jeśli żle się czujesz w publicznej piaskownicy kup córce własną za 20 PLN i ustaw np.: na balkonie.
Nie kieruj się emocjami. Szczególnie jesli opisujesz sytuację wyrwaną z kontekstu.
Do spokojna- bicie dziecka jest biciem dziecka, nie ma znaczenia co zrobiło za to dostaje się wyroki i odebranie praw rodzicielskich... nie ma żadnego wytłumaczenia na takie zachowanie.
I nie mnie oceniać czy dziecko jest lub nie jest zadbane od tego jest Opieka Socjalna, która jak widzę że dziecko jest bite mam prawo wezwać.
I nie mnie oceniać czy dziecko jest lub nie jest zadbane od tego jest Opieka Socjalna, która jak widzę że dziecko jest bite mam prawo wezwać.
Wiecie co, różnie to bywa z tymi mamami-opiekunkami-babciami. Moja córcia też do grzecznych nie należy. Nie klapsuję jej, raczej krzyknę albo zabiorę do domu jak np po raz kolejny mimo moich upomnień wysypie całą łopatkę piachu na kolegę. Ale miałam raz taką sytuację kiedy usłyszałam od babki że moje dziecko jest agresywne i dlaczego ja nie reaguję-nie klapsnę jej? (!)
Widocznie dla niektórych dziwaczne jest że daje się dziecku klapsa a dla innych że się go nie daje....
Widocznie dla niektórych dziwaczne jest że daje się dziecku klapsa a dla innych że się go nie daje....
popieram wypowiedz "przyszłej mamy"musimy reagowac na krzywde dzieci bo inaczej dojdzie do martretowania coraz więcej dzieci przez ich rodziców,coraz częsciej słysze ze jakas matka skatowala swoje dziecko albo pijani rodzice włuczyli sie po miescie z małymi dziecmi,jesli nie bedziemy reagowac to takie zdarzenia będą uznawane za dopuszczalne.
Czasami lepiej sie wtrącic niz wezwac policje czy straż,taka "mama" może w koncu zrozumie ze nie mozna tak traktowac dziecka i bezkarnie sie wyżywać.
Czasami lepiej sie wtrącic niz wezwac policje czy straż,taka "mama" może w koncu zrozumie ze nie mozna tak traktowac dziecka i bezkarnie sie wyżywać.
Do Markowa:
Opis autorki wątku to dla mnie ŻADNA podstawa by stwierdzić, że matka BIJE swoje dziecko.
Korzystasz i korzystaj nadal ze swoich praw używając rozsądku i pamiętając, że masz ich dokładnie tyle co inni (również opisana matka).
Rozumiem, że autorka przedstawionego tutaj obrazu nie reagowała ponieważ na daną chwilę nie było podstaw. W przeciwnym wypadku "mam prawo" uznać ją za winną. Nie zareagowała jak należy!
To z nią trzeba "do pieca" i jej podobnymi, którzy potrzebują "porady" na tym forum (???).
Myślenie bywa procesem bolesnym ale efekty są cenniejsze niż złoto.
Opis autorki wątku to dla mnie ŻADNA podstawa by stwierdzić, że matka BIJE swoje dziecko.
Korzystasz i korzystaj nadal ze swoich praw używając rozsądku i pamiętając, że masz ich dokładnie tyle co inni (również opisana matka).
Rozumiem, że autorka przedstawionego tutaj obrazu nie reagowała ponieważ na daną chwilę nie było podstaw. W przeciwnym wypadku "mam prawo" uznać ją za winną. Nie zareagowała jak należy!
To z nią trzeba "do pieca" i jej podobnymi, którzy potrzebują "porady" na tym forum (???).
Myślenie bywa procesem bolesnym ale efekty są cenniejsze niż złoto.
Spokojna - autorka wyraznie zaznacza, ze spotkala sie z ta matka i jej zachowaniem kilka razy, wiec wydaje mi sie, ze na tej podstawie moze wstepnie ocenic na ile agresja matki jest adekwatna do zachowania dzieci. Oczywiscie - moze sie zdarzyc, ze kobiete poniosly emocje i generalnie jest wspaniala, czula, madra opiekunka, ale akurat ma cholernie trudny okres, nie zapanowala nad soba itd itp, kara beda dla niej jej wlasne wyrzuty sumienia. Jednak w tym wypadku zachowanie wydaje sie nagminne. To nie dzieci sa winne zachowania tej pani, ale ona temu, ze "sa lobuzami" (a jesli jeszcze straszy ich ojcem, to w domu spotykaja sie pewnie z wieksza agresja).
Wracajac do pytania - jesli nie jestes pewna to i tak dobrze, ze pytasz, to lepsze niz totalna znieczulica. Sama nie wiem jak bym zareagowala, bo zawsze mam w glowie, ze dane dziecko w domu moze jeszcze bardziej oberwac... Ale chyba bym zainterweniowala, wlasnie na zasadzie - nie chce zeby to ogladalo moje dziecko. Plac zabaw to miejsce publiczne, ale obowiazuja jakies granice.
Wracajac do pytania - jesli nie jestes pewna to i tak dobrze, ze pytasz, to lepsze niz totalna znieczulica. Sama nie wiem jak bym zareagowala, bo zawsze mam w glowie, ze dane dziecko w domu moze jeszcze bardziej oberwac... Ale chyba bym zainterweniowala, wlasnie na zasadzie - nie chce zeby to ogladalo moje dziecko. Plac zabaw to miejsce publiczne, ale obowiazuja jakies granice.
nie było to zachowanie jednorazowe, zdarza sie to niestety nagminnie
matka nie krzyczy na dziecko bo ma gorszy dzien, nie jest tez to krzyk na zasadzie bardziej dosadnego zwrocenia dzieciom uwagi
sa to krzyki w stylu: denerwujesz juz mnie, przestań beczeć, nie dostaniesz wiecej zabawek, wszystko powiem tacie, zaraz ci dam w d*pe i pojdziesz do domu jak sie nie umiesz zachowac
czesto zdarzaja sie tez klapsy, badz jakies bezsensowne gonitwy za dziecmi bo matka dala klapsa a starszy jej juz oddał
tak wiem ze na krzywde dziecka trzeba reagowac
ale jak zaregowac aby bylo to skuteczne i nie ucerpiało na tym dziecko
a teksty w stylu ze ze mna do pieca sa chyba nie na miejscu :)
matka nie krzyczy na dziecko bo ma gorszy dzien, nie jest tez to krzyk na zasadzie bardziej dosadnego zwrocenia dzieciom uwagi
sa to krzyki w stylu: denerwujesz juz mnie, przestań beczeć, nie dostaniesz wiecej zabawek, wszystko powiem tacie, zaraz ci dam w d*pe i pojdziesz do domu jak sie nie umiesz zachowac
czesto zdarzaja sie tez klapsy, badz jakies bezsensowne gonitwy za dziecmi bo matka dala klapsa a starszy jej juz oddał
tak wiem ze na krzywde dziecka trzeba reagowac
ale jak zaregowac aby bylo to skuteczne i nie ucerpiało na tym dziecko
a teksty w stylu ze ze mna do pieca sa chyba nie na miejscu :)
Do Agitka:
Jestem pewna, że piszesz w dobrej wierze.
Sprowokowałaś zasadną dyskusję i bardzo dobrze.
To forum i możemy wymienić poglądy.
Na ile ta matka takimi krzykami dodaje sobie animuszu i próbuje usprawiedliwić zachowanie swoich rojbrów a na ile to przemoc wobec dzieci (???)
Może porozmawiaj z nią jeśli czujesz się na siłach.
Co do "tekstów nie na miejscu" nie będę się przepychała.
Jestem pewna, że piszesz w dobrej wierze.
Sprowokowałaś zasadną dyskusję i bardzo dobrze.
To forum i możemy wymienić poglądy.
Na ile ta matka takimi krzykami dodaje sobie animuszu i próbuje usprawiedliwić zachowanie swoich rojbrów a na ile to przemoc wobec dzieci (???)
Może porozmawiaj z nią jeśli czujesz się na siłach.
Co do "tekstów nie na miejscu" nie będę się przepychała.
Bezsilność rodziców. Przekonanie, że wojskowa dyscyplina jest w stanie 'załatwić' ZA NAS wszystko. Obciążenia z własnego dzieciństwa. I jeszcze parę innych spraw jest przyczyną takich agresywnych zachowań.
'Wyciąganie' z dziecka to co w nim najlepsze, budowanie poczucia wartości, szacunek dla dobra i MIŁOŚĆ. Taka mądra.. Bo każdy wiek ma swoje prawa.. Maluch niech się tytła w błocie, niech pokrzykuje, niech zna ból rozwalonego kolana.. :) Potytłajmy się z nim w tym błotku, pokrzyczmy i pośmiejmy się :)) Na tym się nie zawiodłam :)
Mieszkam 'za miastem' i ze smutkiem wysłuchuję w sobotnie i niedzielne poranki krzyków sąsiadów na dzieci, które ze śmiechem wybiegają do ogrodu.. na boso w pidżamach :) A jasna cholera mnie bierze jak tatus krzyczy 'Adaś mówiłem, że masz nie wychodzić!!! nie wyjdziesz juz dziś z domu!!'... Ot taka refleksja..
'Wyciąganie' z dziecka to co w nim najlepsze, budowanie poczucia wartości, szacunek dla dobra i MIŁOŚĆ. Taka mądra.. Bo każdy wiek ma swoje prawa.. Maluch niech się tytła w błocie, niech pokrzykuje, niech zna ból rozwalonego kolana.. :) Potytłajmy się z nim w tym błotku, pokrzyczmy i pośmiejmy się :)) Na tym się nie zawiodłam :)
Mieszkam 'za miastem' i ze smutkiem wysłuchuję w sobotnie i niedzielne poranki krzyków sąsiadów na dzieci, które ze śmiechem wybiegają do ogrodu.. na boso w pidżamach :) A jasna cholera mnie bierze jak tatus krzyczy 'Adaś mówiłem, że masz nie wychodzić!!! nie wyjdziesz juz dziś z domu!!'... Ot taka refleksja..
Spokojna dla mnie niestety dawanie klapsów jest już biciem... no coment. A może lepiej by było na świecie gdyby było mniej "spokojnych" osób, które będą reagowały w jakikolwiek sposób.
Wole spać z czystym sumieniem niż sprawdzać czy może Pani miała gorszy dzień czy może jest to dla mniej normalne i czy jutro nie znajdzie się na pierwszej stronie gazety...
Wole spać z czystym sumieniem niż sprawdzać czy może Pani miała gorszy dzień czy może jest to dla mniej normalne i czy jutro nie znajdzie się na pierwszej stronie gazety...
od razu chcecie linczować kobietę. Nie każdy sobie radzi z dzieckiem, rodzice też są ludźmi, dzieci są różne.Według mnie to ewidentne poczucie bezradności. Kobieta raczej potrzebuje pomocy w kierunku pokazania dobrych zachowań a nie linczu. Bo ona nie wie jak inaczej. Może faktycznie w jej domu kiedys jak była dzieckiem pasa sie używało a teraz pamięta,że kiedyś przez to wszyscy byli niby grzeczniejsi. Tylko sama wie,że to nie jest dobra metoda ale nie wie jak inaczej jak mówi a dziecko nie słucha. A tak ogólnie kto z was nie obrywał od rodziców i potem żeby nie podpaść sie słuchał? I co nienawidzicie swoich rodziców za to? Wychowanie to nie jest prosta sprawa, a osądzać innych jest łatwo. Najwiecej wad się widzi u innych mam.Nie sądzę zeby ona sama się z tym dobrze czuła.
Ja nie wiem jak niektórzy moga usprawiedliwiać takie zachowanie...
Mnie matka biła, wyzywała i znęcała sie nade mną psychicznie.
Urodziła mnie mając 18 lat. I zgadza się - to była bezradność, to zawsze jest bezradność. Tylko kosztem kogo? Zawsze kosztem dziecka!
To jak mnie traktowała ukształtowało mnie w dorosłym życiu. Pewności siebie nie mam za grosz, zawsze wychodze z założenia, że ktoś nie chce ze mną sie spotkać (mówię o koleżankach np z pracy) - że na to nie zasługuję. Od dawna sama potrzebuje terapii. Wiem to, ale jeszcze nie poszłam.
Ja swojego nigdy w życiu nie uderzę, zdarza mi sie krzyknąć jak mnie ignoruje, ale zawsze ważę słowa.
Jako dorosła osoba wygarnełam matce to wszystko. Ona przeprosiła, ale ja wiem, że nigdy tego nie zapomnę i nie będe potrafiła przebaczyć, bo nigdy nie zrozumiem jak mozna traktować tak dziecko, które jest uzależnione tylko od nas, dzięki nam powinno czuc sie bezpiecznie.
Reansumując: ja bym reagowała jak najbardziej, ale (jak tu ktoś juz napisał) dziecku pewnie oberwie się w domu za to, że "przez nie" takiej matce zrobi się wstyd.
Mnie matka biła, wyzywała i znęcała sie nade mną psychicznie.
Urodziła mnie mając 18 lat. I zgadza się - to była bezradność, to zawsze jest bezradność. Tylko kosztem kogo? Zawsze kosztem dziecka!
To jak mnie traktowała ukształtowało mnie w dorosłym życiu. Pewności siebie nie mam za grosz, zawsze wychodze z założenia, że ktoś nie chce ze mną sie spotkać (mówię o koleżankach np z pracy) - że na to nie zasługuję. Od dawna sama potrzebuje terapii. Wiem to, ale jeszcze nie poszłam.
Ja swojego nigdy w życiu nie uderzę, zdarza mi sie krzyknąć jak mnie ignoruje, ale zawsze ważę słowa.
Jako dorosła osoba wygarnełam matce to wszystko. Ona przeprosiła, ale ja wiem, że nigdy tego nie zapomnę i nie będe potrafiła przebaczyć, bo nigdy nie zrozumiem jak mozna traktować tak dziecko, które jest uzależnione tylko od nas, dzięki nam powinno czuc sie bezpiecznie.
Reansumując: ja bym reagowała jak najbardziej, ale (jak tu ktoś juz napisał) dziecku pewnie oberwie się w domu za to, że "przez nie" takiej matce zrobi się wstyd.
ew agresją na agresję nie powinno się reagować. Moze ty miałaś jakieś traumatyczne przejścia, to już skrajne przypadki ale ja i sporo moich znajomych z normalnych domó dostawało po tyłku i traumy z tego powodu nie mam. Pewnie nie raz dałam do wiwatu, pamietam,że byłam nerwusem.Nie to zeby mnie lali non stop ale nie mam pretensji do rodziców.Teraz coraz wiecej problemów wychowawczych bo sie dzieci głaszcze i bandyci wyrastają.To też nie jest metoda bicie nie mówię,że pochwalam niech mnie nikt źle nie zrozumie. Mam sama dziecko nadpobudliwe i nie raz mam wszystkiego dość.Nie pochwalam ale rozumiem mamy trudnych dzieci, bo emocje niełatwo wyhamować jeżeli się jest zmęczonym, zniechęconym i ma się wszystkiego dosyć.Oczywiście do dzieci nadpobudliwych to w ogóle jest potrzebna cała masa cierpliwosci i spokoju ale każdy ma tego ograniczone ilosci i czasem nerwy puszczą i się człowiek wydrze co zrobić.
tutaj w kręgu matek na bieżaco z tematem wychowywania dzieci i zmagania z nimi podtrzymuję wiarę w czlowieka, bo wystarczy wejsc na główna stronę trojmasta i przeczytac w komentarzach do artykułu:
http://dziecko.trojmiasto.pl/Gdanski-pastor-i-superniania-spieraja-sie-o-wychowanie-n61426.html
że paneje zupelnie zupelnie inny wzorzec w wychowaniu dzieci
totalna krytyka stanowiska Zawadzkeij (pomijam, to czy ja lubie czy cenię, czy była w reklamie czy nie), która stoi po stronie braku przemocy wobec dzieci, mnie po prostu ręce opadają jak to czytam
http://dziecko.trojmiasto.pl/Gdanski-pastor-i-superniania-spieraja-sie-o-wychowanie-n61426.html
że paneje zupelnie zupelnie inny wzorzec w wychowaniu dzieci
totalna krytyka stanowiska Zawadzkeij (pomijam, to czy ja lubie czy cenię, czy była w reklamie czy nie), która stoi po stronie braku przemocy wobec dzieci, mnie po prostu ręce opadają jak to czytam
Widzę, że pani spokojna lub oceniać innych przez pryzmat postów. I gdzie ten twój "racjonalizm".
Ojciec mnie trzymał bo się wywijałam a matką biła paskiem. Klaps to tylko początek drogi potem za pyskowanie dostaje się w twarz itd Nie masz pojęcia jak to na mnie wpłynęło, nie wiesz jak to wpływa na psychikę dziecka... mając 7 lat pobiłam koleżankę, bo przecież rodzice tak rozwiązują problemy, też i za to oberwałam, zalane buty- pas. I gdzie tu bezradność? moi rodzice nawet się nie wysilili by pomyśleć o konsekwencjach, może ktoś powinien ich wtedy uświadomić. Swojego dziecka nie uderzę nigdy.
Ojciec mnie trzymał bo się wywijałam a matką biła paskiem. Klaps to tylko początek drogi potem za pyskowanie dostaje się w twarz itd Nie masz pojęcia jak to na mnie wpłynęło, nie wiesz jak to wpływa na psychikę dziecka... mając 7 lat pobiłam koleżankę, bo przecież rodzice tak rozwiązują problemy, też i za to oberwałam, zalane buty- pas. I gdzie tu bezradność? moi rodzice nawet się nie wysilili by pomyśleć o konsekwencjach, może ktoś powinien ich wtedy uświadomić. Swojego dziecka nie uderzę nigdy.
Ale klaps to nie bicie pasem:) I nie lanie w twarz:) Dla mnie różnica jest zasadnicza:) U mnie w domu klapsy były,dostałam takie nie raz, nie zawsze słusznie, ale nigdy w nic więcej to nie przeszło:) I nie mam żadnych urazów na psychice po tym, i sama nigdy nikogo nie uderzyłam.
I żeby nie było, niie jestem za biciem dzieci, sama mam nadzieję, że uda mi się wychować dzieci bez klapsów, ale często większą szkodą dla dziecka jest poinformowanie mopsu o "przemocy w rodzinie" a w konsekwencji zabranie dziecka rodzicom, niż ten jeden klaps.
I żeby nie było, niie jestem za biciem dzieci, sama mam nadzieję, że uda mi się wychować dzieci bez klapsów, ale często większą szkodą dla dziecka jest poinformowanie mopsu o "przemocy w rodzinie" a w konsekwencji zabranie dziecka rodzicom, niż ten jeden klaps.
Do Markowa:
Odstąp.
Nie jestem psychologiem i nie interesuje mnie historia Twojego życia.
"Mam prawo" do swojej opini na forum na temat wątku i już ją wyraziłam.
NIE MASZ UMIARU w używaniu słów.
Nie lecz własnych chorób wmawiając na siłę innym, że też je mają.
NIE USTĄPIĘ Tobie i nie podoba mi się to CO i JAK piszesz.
Odstąp.
Nie jestem psychologiem i nie interesuje mnie historia Twojego życia.
"Mam prawo" do swojej opini na forum na temat wątku i już ją wyraziłam.
NIE MASZ UMIARU w używaniu słów.
Nie lecz własnych chorób wmawiając na siłę innym, że też je mają.
NIE USTĄPIĘ Tobie i nie podoba mi się to CO i JAK piszesz.
No tak, odezwała się doświadczona mamusia rocznej Zuzi....poczekaj jednak aż to dziecko będzie miało więcej latek zanim będziesz dawać innym rady wychowawcze...Od klapsa nikt nie umarł i gdy był dozwolony nie było takich rozwydrzonych dzieciaków co robią co chcą co teraz(nie mylić uzasadnionego klapsa od znęcania się bo to już inna sprawa)....
powinnaś się wyprowadzić do własnego domu tak aby twoje dziecko bawiło się tam same w piaskownicy.
Dodatkowo polecam piaskownice zamykaną wtedy kotki nie będą tam sie załatwiały i twoje dziecko nie będzie miało nicieni w oczkach czy tasiemca w jelitach czy też innych pasożytów.
Zareagować oczywiście powinnaś tylko w sposób anonimowy.
Najlepiej złóż jakiś donos że dzieci sa krzywdzone notorycznie i maltretowane oraz podejrzewasz że może dochodzić do innych zachowań seksualnych.
Jakiś rozsądny psycholog wyprowadzi dzieci z patologii trafią do dobrej rodziny zastępczej gdzie będą wychowywane bezstresowo i wyrosną na ambitnych ludzi bez skłonności do homofobi czy co gorsza antysemityzmu. Będą prawdziwymi obywatelami świata.
Dodatkowo polecam piaskownice zamykaną wtedy kotki nie będą tam sie załatwiały i twoje dziecko nie będzie miało nicieni w oczkach czy tasiemca w jelitach czy też innych pasożytów.
Zareagować oczywiście powinnaś tylko w sposób anonimowy.
Najlepiej złóż jakiś donos że dzieci sa krzywdzone notorycznie i maltretowane oraz podejrzewasz że może dochodzić do innych zachowań seksualnych.
Jakiś rozsądny psycholog wyprowadzi dzieci z patologii trafią do dobrej rodziny zastępczej gdzie będą wychowywane bezstresowo i wyrosną na ambitnych ludzi bez skłonności do homofobi czy co gorsza antysemityzmu. Będą prawdziwymi obywatelami świata.
reagować należy zawsze, szczególnie jesli czujemy, że jakiemuś dziecku dzieję się krzywda, nawet jeśli jest to krzyk ze strony rodizca, ale może być to krzyk upominający, a może być to stos przekleństw i upinać w takim wypadku jak najbardziej warto szcególnie gdy świadkami tego są jeszcze inne dzieci w tym nasze, bo mamy prawo będąc w miejscu publicznym zwrócić na to uwagę jesli jest dane zachowanie niezgodne z system naszych wartości
wiadomo, warto zwróicić takiej kobiecie uwagę w sposób kulturalny nie obrażając jej bo to nic nie wniesie ale przekazać jej nasze odczucia na temat danej sytuacji i uśwadomić, że daje zły przykład dzieciakom
nie bójcie się reagować, w ten sposób pokazujecie swojemu i innym dzieciom, że na złe zachowanie trzeba reagować i uczycie je przy okazji jak właściwie powinna taka rekcja wyglądać- to jest pierwsza lekcja asertywności dla waszego dziecka
różne sceny się widzi i różne zachowania rodziców, nie nalezy oczywiście wrzucać odrazu wszystkich do jednego wora, ale kiedy mamy doczynienia z matką którą ciągnie za włosy swoją córkę, wyzywa ją i wrzeszczy na nią z przekleństwami (ja byłam świadmiem takiej sceny w centrum GDYNI) to uważam, że można tu już posiłkować sie służbami takimi jak MOPS, bo czasem gdy takie służby wkraczają jest już za późno by cokolwiek zrobić i dziecko z danej rodziny jest już mocno poranione,
pewnie, ze nie namawiam tu autorki do wchodzenia z bucirami teraz w czyjeść życie ale przygladnąć się uważniej tez można tej rodzinie- bądźmy bardziej wyczuleni na to co dzieję się wokół nas, bo potem jak dochodzi do jakiegoś nieszcześcia w 4 ścianach domu, każdy sąsiad jest zdziwiony i nic o niczym nie wiedział, mimo, że słyszał wrzaski płacze itp. tolerancja TO NIE TO SAMO CO POBŁAŻANIE I IGNORANCJA
powodzenia!
wiadomo, warto zwróicić takiej kobiecie uwagę w sposób kulturalny nie obrażając jej bo to nic nie wniesie ale przekazać jej nasze odczucia na temat danej sytuacji i uśwadomić, że daje zły przykład dzieciakom
nie bójcie się reagować, w ten sposób pokazujecie swojemu i innym dzieciom, że na złe zachowanie trzeba reagować i uczycie je przy okazji jak właściwie powinna taka rekcja wyglądać- to jest pierwsza lekcja asertywności dla waszego dziecka
różne sceny się widzi i różne zachowania rodziców, nie nalezy oczywiście wrzucać odrazu wszystkich do jednego wora, ale kiedy mamy doczynienia z matką którą ciągnie za włosy swoją córkę, wyzywa ją i wrzeszczy na nią z przekleństwami (ja byłam świadmiem takiej sceny w centrum GDYNI) to uważam, że można tu już posiłkować sie służbami takimi jak MOPS, bo czasem gdy takie służby wkraczają jest już za późno by cokolwiek zrobić i dziecko z danej rodziny jest już mocno poranione,
pewnie, ze nie namawiam tu autorki do wchodzenia z bucirami teraz w czyjeść życie ale przygladnąć się uważniej tez można tej rodzinie- bądźmy bardziej wyczuleni na to co dzieję się wokół nas, bo potem jak dochodzi do jakiegoś nieszcześcia w 4 ścianach domu, każdy sąsiad jest zdziwiony i nic o niczym nie wiedział, mimo, że słyszał wrzaski płacze itp. tolerancja TO NIE TO SAMO CO POBŁAŻANIE I IGNORANCJA
powodzenia!
Pas skórzany, wojskowy. Kosztuje tylko 50 zł. Nie zużywa się, można stosować o dowolnej porze, przed i po jedzeniu. Należy unikać bicia klamrą oraz nie bić dziecka po głowie. Likwiduje niepożądane zachowania, tak zwane "ADHD", fochy, dąsy, uczy dobrych manier oraz bycia grzecznym. Przy tak wielu zaletach nie posiada wad. Pomaga również poprawiać wyniki w nauce. Można stosować przy walce z nałogami. Polecam serdecznie wszystkim którzy mają problemy z dziećmi. Zwolenników bezstresowego wychowania uprasza się o niezabieranie głosu. Pozdrawiam
1.Cały świat nie istnieje tylko po to, żeby kochać wasze dzieci.
2.Kiedy wasz wstrętny bachor drze mordę, to dla większości ludzi, nie jest to słodki pisk nowego życia, tylko wrzask drącego mordę bachora.
3.To ważne, żeby wasz bachor się rozwijał i poznawał doświadczalnie otoczenie. Nie zdziwcie się jednak, kiedy otoczenie sprawi waszemu bachorowi bolesną lekcję. Wasz z****niec zostanie opluty, oblany, obrzucony lub uszczypnięty.
4.Pieluchy śmierdzą.
5.Szczyny również. Dziecięce szczególnie.
6.Ubabrane kończyny, to nie malutkie, tyci tyci pulchne rączki, tylko uświnione łapy źródło plam.
7.Podeszwy butów waszych bachorów są tak samo brudne jak podeszwy butów ludzi dorosłych, więc nie widzę powodu, dla którego wasze bachory mogą chodzić kopytami po publicznych siedzeniach, a dorośli nie.
8.Wasze dzieci są wasze. Pilnujcie więc, żeby nie plątały się pod nie waszymi nogami.
9.ADHD się leczy, a nie przeczekuje lub oczekuje zrozumienia od otoczenia.
10.Złota zasada dla dzieciorobów: Robimy tylko tyle dzieci, nad iloma jesteśmy w stanie samodzielnie zapanować.
2.Kiedy wasz wstrętny bachor drze mordę, to dla większości ludzi, nie jest to słodki pisk nowego życia, tylko wrzask drącego mordę bachora.
3.To ważne, żeby wasz bachor się rozwijał i poznawał doświadczalnie otoczenie. Nie zdziwcie się jednak, kiedy otoczenie sprawi waszemu bachorowi bolesną lekcję. Wasz z****niec zostanie opluty, oblany, obrzucony lub uszczypnięty.
4.Pieluchy śmierdzą.
5.Szczyny również. Dziecięce szczególnie.
6.Ubabrane kończyny, to nie malutkie, tyci tyci pulchne rączki, tylko uświnione łapy źródło plam.
7.Podeszwy butów waszych bachorów są tak samo brudne jak podeszwy butów ludzi dorosłych, więc nie widzę powodu, dla którego wasze bachory mogą chodzić kopytami po publicznych siedzeniach, a dorośli nie.
8.Wasze dzieci są wasze. Pilnujcie więc, żeby nie plątały się pod nie waszymi nogami.
9.ADHD się leczy, a nie przeczekuje lub oczekuje zrozumienia od otoczenia.
10.Złota zasada dla dzieciorobów: Robimy tylko tyle dzieci, nad iloma jesteśmy w stanie samodzielnie zapanować.
Mnie na piaskownicy denerwuje to, że mamusie przychodzą z dzieckiem i np. koleżanką, mężem, kochankiem itp. Ja idę ze swoim synem mamy zabawki siadamy robimy babki i wtedy podchodzi to dziecko kobiety zabiera nam zabawki, siada koło nas i się bawi. Ja nie zabraniam dzieciom bawić się naszymi zabawkami, ale jak mój syn chce tego dziecka zabawkę to to dziecko zabiera i nawet nie chce oddać naszych zabawek i tym sposobem nasz syn nie ma czym się bawić. A kobieta nic nie widzi, bo zajęta jest rozmową, szczęśliwa, że dziecko ma opiekuna czyt. mnie. W takiej sytuacji nie wiem jak się zachować, bo przecież nie będę dziecku wyrywała naszych zabawek, no, ale przez to nasz syn nie ma czym się bawić. Po drugie co mam powiedzieć kobiecie, żeby zajęła się swoim dzieckiem, bo nie jestem niczyją nianią?
Do mm:
Podoba mi się Twoja opinia. Marzę o tym, żeby spotykać tylko takie Mamy jak Ty ~:).
Mnie się zdarzyło wynieść Moje Dziecko z płaczem z piaskownicy ponieważ zabierało zabawki innemu maluchowi a mama tamtego była "nieobecna duchem".
Ostatnio na plaży w Ustce, przesłodka mama chłopca patrzyła na mnie jak na wariatkę kiedy tłumaczyłam Mojemu Szkrabowi, że nie wolno przeszkadzać innym w wypoczynku i zabierać cudzych zabawek.
Kobieta tłumaczyła mi, że jej starszy od Mojego Dziecka synek nie bawi się w tej chwili tymi zabwkami więc nie ma problemu.
Wyjaśniłam jej, że Moja Pociecha i tak znudzi się za chwilę a poza tym ma własne zabawki.
Wychowujmy własne dzieci tak, jak byśmy chcieli żeby inne dzieci byly wychowane.
Człowiek uczy się dyscypliny, kultury, szacunku do ludzi i rzeczy ... już jako dziecko od swoich rodziców.
Podoba mi się Twoja opinia. Marzę o tym, żeby spotykać tylko takie Mamy jak Ty ~:).
Mnie się zdarzyło wynieść Moje Dziecko z płaczem z piaskownicy ponieważ zabierało zabawki innemu maluchowi a mama tamtego była "nieobecna duchem".
Ostatnio na plaży w Ustce, przesłodka mama chłopca patrzyła na mnie jak na wariatkę kiedy tłumaczyłam Mojemu Szkrabowi, że nie wolno przeszkadzać innym w wypoczynku i zabierać cudzych zabawek.
Kobieta tłumaczyła mi, że jej starszy od Mojego Dziecka synek nie bawi się w tej chwili tymi zabwkami więc nie ma problemu.
Wyjaśniłam jej, że Moja Pociecha i tak znudzi się za chwilę a poza tym ma własne zabawki.
Wychowujmy własne dzieci tak, jak byśmy chcieli żeby inne dzieci byly wychowane.
Człowiek uczy się dyscypliny, kultury, szacunku do ludzi i rzeczy ... już jako dziecko od swoich rodziców.
Dokładnie, najgorsze są teraz jak się to określa bezstresowo wychowywane dzieci. Wielu rodziców bezstresowe wychowanie stosuje niestety w taki sposób, że ich pociechom wszystko wolno i to niezależnie od tego gdzie się znajdują, także w miejscach publicznych takich jak lokale do wynajęcia szczecin czy kościół.
JEST U MNIE TAKA MATKA CO WYCHOWUJE BEZSTRESOWO SYNKA 3LATKA I WIECIE CO???JUŻ SZLAK MNIE TRAFIA ,DZIECIAK ROBI CO CHCE SZARPIE INNYCH,POPYCHA,SYPIE PIASKIEM,PLUJE ITP.A MATKA CO ROBI???TŁUMACZY TŁUMACZY TŁUMACZY.KIEDYŚ BYŁA Z MĘŻEM I NA TAKIE ZACHOWANIE SYNKA OJCIEC PODSZEDŁ DAŁ KLAPA W PUPECZKE I DZIECKU NAGLE PRZESZŁO,ZACZEŁO SIĘ NORMALNIE ZACHOWYWAĆ I TYLKO ZERKAŁO CZY TATO PATRZY.NIESTETY TATUŚ CHYBA WYJECHAŁ A MAMUSIA DALEJ SYNKOWI TŁUMACZY A ON SWOJE.A MNIE SZLAK TRAFIA BO DO DZIECIAKA NIC NIE TRAFIA.MAM TYLKO NADZIEJE ZE JEGO TATUŚ WRESCIE PRZYJEDZIE.
Niech każdy pilnuje swoje dziecko. Bo niektóre to same się proszą o klapsa ale klapsa bo nie mówię tu o jakieś przemocy klaps w tyłek nikomu nie zaszkodzi a czasem pomoże dziecku zrozumieć ze źle zrobił Skuteczna metoda to klaps w tyłek wytłumaczenie i niech dziecko same sobie kare wybieże to działa
Kobieta potrzebuje pomocy w wychowywaniu synów a wy chcecie nasłać na nią całą gwardię społeczników i instytucji,nie do wiary.
Wczoraj obejrzałam supernianię z analogiczną sytuacją gdzie bliźniacy okładali mamusię ,pluli na nią , chcieli podpalić mieszkanie , oraz ....co z przerażeniem w oczach widziałam ,wyciągneli nóż i synuś powiedział że wszystkich pozabija...co wy na to ? jak matka zareagowała ,oczywiście klapsy , na oczach niani i kamer telewizyjnych. Fakt faktem nie powinno się klaspować dzieci ,ale co w takiej sytuacji zrobić? Pani Dorota Zawadzka to super niania ,która pomogła znaleźć rozwiązanie w wychowywaniu synusiów , a nie jak do tej pory którzy byli "chodowani".
Wczoraj obejrzałam supernianię z analogiczną sytuacją gdzie bliźniacy okładali mamusię ,pluli na nią , chcieli podpalić mieszkanie , oraz ....co z przerażeniem w oczach widziałam ,wyciągneli nóż i synuś powiedział że wszystkich pozabija...co wy na to ? jak matka zareagowała ,oczywiście klapsy , na oczach niani i kamer telewizyjnych. Fakt faktem nie powinno się klaspować dzieci ,ale co w takiej sytuacji zrobić? Pani Dorota Zawadzka to super niania ,która pomogła znaleźć rozwiązanie w wychowywaniu synusiów , a nie jak do tej pory którzy byli "chodowani".
Ja ciągle widzę agresję ze strony dorosłych i przerażone dzieci. Grzeczną młodzież i chamstwo wśród starszych osób. Wszyscy na forach powtarzają, że agresja wśród młodzieży rośnie. Skąd takie wnioski? Z TVN-u, Polsatu i innych telewizji łowiących sensacje? Może w latach 80-tych wcale nie było lepiej, tylko wszystko nie było tak nagłaśniane? Ostatnio w księgarni matka krzyknęła do około 2,5 rocznego dziecka: "Nie rób tak, bo Cie zdzielę" - zły przykład dla dziecka prawda? W autobusie około 60-letni facet do chłopaka idącego przed nim by przepuścić wysiadających: "Wysiadasz, albo spier.. z przejścia!" (dla faceta widać było za wolno). Kiedy byłam w siódmym miesiącu I ciąży (miałam luźny płaszcz zasłaniający brzuch) Pani siedząca obok mnie w autobusie nagle, gdy wsiadła jej koleżanka, powiedziała stanowcze "przepraszam!" - Wstałam, by ją przepuścić, a w tym czasie ona do koleżanki: Siadaj! Młoda osoba może sobie postać. Za mną były 4 wolne miejsca. Mam znajomą, która mówi, że gdy jej roczne dziecko robi coś jej zdaniem niewłaściwego, to daje mu klapsa, ale to nie robi na nim wrażenia. (Więc dlaczego w ogóle to robi?)
Ogólnie mam dwoje dzieci i nie wiem, jak można uderzyć 1,2 letnie dziecko. Za co? Jestem przeciwna klapsom, bo świadomy klaps, to kiedy już działamy w afekcie - bicie. Dwa razy zdarzyło mi się dać w tyłek 4-letniemu synowi, gdy drugi miał 4 miesiące i moja słabość wzięła nade mną górę, po prostu dałam upust mojej złości na niego. Moje dzieci są uważane za grzeczne (2 i 6 lat), choć z charakterem. Nie są agresywne.
Uważam, że kary cielesne, jakie by nie były, świadczą o nieporadności rodziców. Wielu rodziców (działając według tego, czego nauczyli się od swoich rodziców) traktuje dzieci jak swoją własność, którą muszą sobie podporządkować, jednocześnie oczekując, że dzieci będą pewne siebie i będą broniły w przyszłości swoich racji. Sami sobie zaprzeczają. Dzieci to nie mali dorośli, a intensywnie rozwijające się nowe osobowości. Bardzo łatwo można je zniszczyć. Niestety w naszym kraju nikt nie uczy psychologii dziecka w szkole średniej, a przydałoby się.
Polecam książki: "Nietoksyczne rodzicielstwo" oraz "Jak mówić by dzieci nas słuchały. Jak słuchać, by dzieci do nas mówiły."
Nie jestem matką idealną, popełniam wiele błędów, ale mam tego świadomość i ciągle staram się poprawić.
Życzę mądrego i świadomego rodzicielstwa.
Ogólnie mam dwoje dzieci i nie wiem, jak można uderzyć 1,2 letnie dziecko. Za co? Jestem przeciwna klapsom, bo świadomy klaps, to kiedy już działamy w afekcie - bicie. Dwa razy zdarzyło mi się dać w tyłek 4-letniemu synowi, gdy drugi miał 4 miesiące i moja słabość wzięła nade mną górę, po prostu dałam upust mojej złości na niego. Moje dzieci są uważane za grzeczne (2 i 6 lat), choć z charakterem. Nie są agresywne.
Uważam, że kary cielesne, jakie by nie były, świadczą o nieporadności rodziców. Wielu rodziców (działając według tego, czego nauczyli się od swoich rodziców) traktuje dzieci jak swoją własność, którą muszą sobie podporządkować, jednocześnie oczekując, że dzieci będą pewne siebie i będą broniły w przyszłości swoich racji. Sami sobie zaprzeczają. Dzieci to nie mali dorośli, a intensywnie rozwijające się nowe osobowości. Bardzo łatwo można je zniszczyć. Niestety w naszym kraju nikt nie uczy psychologii dziecka w szkole średniej, a przydałoby się.
Polecam książki: "Nietoksyczne rodzicielstwo" oraz "Jak mówić by dzieci nas słuchały. Jak słuchać, by dzieci do nas mówiły."
Nie jestem matką idealną, popełniam wiele błędów, ale mam tego świadomość i ciągle staram się poprawić.
Życzę mądrego i świadomego rodzicielstwa.
Dzieci mają wszystkiego za dużo!!!a dlaczego???bo ja tego nie miałem/miałam to kupie i tak się zaczyna ,za dużo zabawek, ksiązek,komputery,po dwa,trzy telewizory i wszystkie grają każdy na innym kanale,rower,deskorolka,hulajnoga,piłki do kosza,nogi,siatkówki,zabawka taka siaka i owaka.I co dziecko jest zadowolone???nie , chce więcej jeszcze więcej i się rozpuszcza bo wszystko mu wolno każdą zachciankę,a rodzic zaganiany w pracy za pieńiądzem po 10-12h,jest już zmęczony i ciśnienie siada.Niestety mamy demokrację,a w demokracji zeby wyżyć trzeba ciężko i długo pracować a dzieci mając wszystko dookoła siebie uczą sie z telewizji i ulicy a niestety gdzie nie zerknie jest gonitwa i agresja jeden drugiemu by oko wydłubał dla mamony,a dzieci jak gąbki szybko chłoną szczególnie zło bo szybko przychodzi.Przykre ale prawdziwe.
Obserwując moje i inne znane mi dzieci, mogę powiedzieć, że dla dziecka największym szczęściem jest pobawić się i powygłupiać z rodzicem. Zabawki to jest tylko dodatek, albo słaby substytut. Niestety, gdy rodzice muszą pracować 8-10 godzin dziennie, wracają zmęczeni i oczywiście mają mniej energii niż dzieci, a jeszcze trzeba najczęściej coś zrobić w domu...
Witam!
U mnie na placu zabaw zdarzają się bardzo podobne sytuacje. Może to ten sam plac ;) Zazwyczaj chodzę z synem na spacer po osiedlu jak widzę, że jest za dużo dzieci.
Ja nie reaguje, bo jest mi głupio.
Jak sama mówisz - każdy wychowuje dziecko po swojemu, ale jeśli mój synek patrzyłby na bicie to zwróciłbym uwagę na osobności. Dzieci bardzo szybko się uczą obserwując dorosłych.
I kto wie może później mój synek widząc to zacznie bić na placu inne dzieci. a tego bym nie chciała.
Pozdrawiam
U mnie na placu zabaw zdarzają się bardzo podobne sytuacje. Może to ten sam plac ;) Zazwyczaj chodzę z synem na spacer po osiedlu jak widzę, że jest za dużo dzieci.
Ja nie reaguje, bo jest mi głupio.
Jak sama mówisz - każdy wychowuje dziecko po swojemu, ale jeśli mój synek patrzyłby na bicie to zwróciłbym uwagę na osobności. Dzieci bardzo szybko się uczą obserwując dorosłych.
I kto wie może później mój synek widząc to zacznie bić na placu inne dzieci. a tego bym nie chciała.
Pozdrawiam
Co do sytuacji. Jak ktoś dobrze powiedział zwrócić uwagę grzecznie aż stanowczo i najlepiej zawstydzić przed innymi ludzmi. Co do komentarzy.... Boże słyszysz i nie grzmisz. Bezstresowe wychowywanie to idiotyczny wymysł mediów które tworzą "Super Nianie" itp. Zwolennikom polecam kuracje uderzeń twardym przedmiotem w czoło aż do skutku i proszę się zastanowić po co wam dzieci skoro nie macie zamiaru go wychowywać trzeba było iść do schroniska i przygarnąć jakiegoś zwierzaka. Jestem jak najbardziej przeciwko jakiejkolwiek przemocy w stosunku do kogokolwiek ale jest mnóstwo sposobów wychowawczych działających od zawsze.
Według mojej subiektywnej opinii to :
1) Każdy wychowuje swoje dziecko tak jak uzna to za stosowne. Czyli np. konserwatywne wychowanie lub nowoczesne. Nikt nie może nikomu narzucić sposobu wychowania.
2) W momencie kiedy dziecko jest krzywdzone to powinno się reagować (zwrócenie uwagi lub zawiadomienie odpowiednich służb w razie rażących zachowań).
3) Wspomniany klaps jest zależny od wrażliwości i zachowania dziecka. Jeśli dziecko jest wrażliwe i nie sprawia problemów to wiadomo, że się go nie bije. Jeśli natomiast dziecko jest niegrzeczne to można dać klapsa. Nie uważam tego oczywiście za wybitną metodę wychowawczą ale jeśli dziecko mimo kulturalnych napomnień zachowuje się jak cham i prostak w miniaturze to trzeba coś zrobić. Oczywiście nie mówię o nap...dalaniu dziecka pasem czy walenie dziecka o ścianę bo to jest znęcanie się. Jeśli dziecko zachowuje się karygodnie a rodzice nie reagują tłumacząc to tym, że nie wolno bić dziecka to wyrasta później roszczeniowy nastolatek, któremu wszystko się należy i ma cały świat w d..pie.
4) Co do pracujących rodziców. Sorki ale ktoś musi zarabiać na życie ! Jeśli wg prawa pracy człowiek ma prawo pracować 8h dziennie a pracodawca żąda nadgodziny bo inaczej zwolni to co? A opłacić rachunki trzeba, nakarmić dziecko też... Ubrania trzeba nabyć. Jedynie co można zaproponować to wspólne kolacje i weekendowe posiłki. W ich trakcie można podyskutować o nękających problemach.
1) Każdy wychowuje swoje dziecko tak jak uzna to za stosowne. Czyli np. konserwatywne wychowanie lub nowoczesne. Nikt nie może nikomu narzucić sposobu wychowania.
2) W momencie kiedy dziecko jest krzywdzone to powinno się reagować (zwrócenie uwagi lub zawiadomienie odpowiednich służb w razie rażących zachowań).
3) Wspomniany klaps jest zależny od wrażliwości i zachowania dziecka. Jeśli dziecko jest wrażliwe i nie sprawia problemów to wiadomo, że się go nie bije. Jeśli natomiast dziecko jest niegrzeczne to można dać klapsa. Nie uważam tego oczywiście za wybitną metodę wychowawczą ale jeśli dziecko mimo kulturalnych napomnień zachowuje się jak cham i prostak w miniaturze to trzeba coś zrobić. Oczywiście nie mówię o nap...dalaniu dziecka pasem czy walenie dziecka o ścianę bo to jest znęcanie się. Jeśli dziecko zachowuje się karygodnie a rodzice nie reagują tłumacząc to tym, że nie wolno bić dziecka to wyrasta później roszczeniowy nastolatek, któremu wszystko się należy i ma cały świat w d..pie.
4) Co do pracujących rodziców. Sorki ale ktoś musi zarabiać na życie ! Jeśli wg prawa pracy człowiek ma prawo pracować 8h dziennie a pracodawca żąda nadgodziny bo inaczej zwolni to co? A opłacić rachunki trzeba, nakarmić dziecko też... Ubrania trzeba nabyć. Jedynie co można zaproponować to wspólne kolacje i weekendowe posiłki. W ich trakcie można podyskutować o nękających problemach.
Dzieci łatwo łapią takie rzeczy... niestety :(
Moja załapała od koleżanki z piaskownicy właśnie.
Wspomniana koleżanka jak chciała jakąś rzecz od mojej Mai (od innych też), a ta nie chciała oddać, to biła. To 3-latka, więc bolesne to nie było, ale jednak bicie. Bo nie dostawała tego, co chciała mieć.
I moja raz w domu coś ode mnie chciała (bajkę chyba, nie pamiętam), a ja nie chciałam się zgodzić, a ta mnie "pac" po głowie.
Zajęło mi trochę, aby wytłumaczyć jej, że tak się nie robi, ale się udało. Nie zdarza się to już lub zdarza sporadycznie, gdy się zapomni. Ale gdy już się zdarzy, to sama wie, że źle zrobiła i że trzeba przeprosić.
Ja na jej przeprosiny zawsze reaguję tak samo - mówię: "dobrze, ale nie rób tak więcej"...
Wiadomo, że w przedszkolu i tak się nauczy niejednego (co mnie osobiście przeraża:P).
*
Mam pytanie: Jak radzicie sobie z tym, kiedy dziecko przychodzi i mówi, że kolega/koleżanka je bili? Ja pytam czy powiedziała, że nie wolno bić... Mówię, że nie wolno bić, ale w głębi zastanawiam się czy nie wyrośnie na taką co to "stoi i patrzy jak ją okładają" w przyszłości...
Moja załapała od koleżanki z piaskownicy właśnie.
Wspomniana koleżanka jak chciała jakąś rzecz od mojej Mai (od innych też), a ta nie chciała oddać, to biła. To 3-latka, więc bolesne to nie było, ale jednak bicie. Bo nie dostawała tego, co chciała mieć.
I moja raz w domu coś ode mnie chciała (bajkę chyba, nie pamiętam), a ja nie chciałam się zgodzić, a ta mnie "pac" po głowie.
Zajęło mi trochę, aby wytłumaczyć jej, że tak się nie robi, ale się udało. Nie zdarza się to już lub zdarza sporadycznie, gdy się zapomni. Ale gdy już się zdarzy, to sama wie, że źle zrobiła i że trzeba przeprosić.
Ja na jej przeprosiny zawsze reaguję tak samo - mówię: "dobrze, ale nie rób tak więcej"...
Wiadomo, że w przedszkolu i tak się nauczy niejednego (co mnie osobiście przeraża:P).
*
Mam pytanie: Jak radzicie sobie z tym, kiedy dziecko przychodzi i mówi, że kolega/koleżanka je bili? Ja pytam czy powiedziała, że nie wolno bić... Mówię, że nie wolno bić, ale w głębi zastanawiam się czy nie wyrośnie na taką co to "stoi i patrzy jak ją okładają" w przyszłości...