Widok
żadna filozofia, kupuje dżemfix, dodaje pół kg cukru na 2kg owoców (mniej niż zalecają), z cukrem żelującym wychodzą za słodkie jak dla nas. owoce myjesz, kroisz (ze śliwek robimy bardziej konfitury bo po ugotowaniu je przecieramy przez sito, żeby skórek nie było, po za tym węgierki są dość miękkie i się rozpadają o wiele bardziej niż truskawki) wrzucasz do gara, wrzucasz dżemfix i mieszasz, jak puszczą sok i się zagotują to wrzucasz cukier, mieszasz i znów aż się zagotują - wrzące wrzucasz do słoików, zakręcasz i stawiasz do góry dnem i po robocie. Nie bawię się w żelatynę, próbowałam z siostrą - ciężko dostać dobrą żelatynę :/ Najgorsza robota to mycie i przygotowanie owoców - reszta to bajka ;)
ale powiem wam, że od bioder w dół nadal wszystko mnie boli od wczorajszego stania :/
ale powiem wam, że od bioder w dół nadal wszystko mnie boli od wczorajszego stania :/
U nas dziś pierwszy dzień bez męża w domu i może nie aż tak kolorowo jak u Muszczek ale wg mnie lepiej niż jak byliśmy razem:P Wczoraj zaliczyliśmy pierwszy spacerek w chuście i małej chyba się spodobało:)
Nie robiłam profesjonalnej sesji z brzuszkiem ale zrobiliśmy sesję Kornelci i powiem wam, że pierwsze zdjęcia co dostałam wyszły super jestem zajarana:D jak mi się uda wstawić tu to się pochwalę moją księżniczką:)
Nie robiłam profesjonalnej sesji z brzuszkiem ale zrobiliśmy sesję Kornelci i powiem wam, że pierwsze zdjęcia co dostałam wyszły super jestem zajarana:D jak mi się uda wstawić tu to się pochwalę moją księżniczką:)
Jotenka, śliczne zdjęcie :)
My jesteśmy już po sesji brzuszkowej i nie żałuję, że się na nią zdecydowaliśmy - w sumie dużo do decyzji nie było, bo mąż fotograf, to mi po prostu porobił trochę zdjęć w studio :)
kurcze myślałam, że jak taka pogoda to z moimi opuchnięciami będzie lepiej, ale niestety, kostki, nadgarstki i stopy jak były opuchnięte tak są :( nogi pół dnia w górze i nic :(
niech się to dziecko wreszcie na świat zacznie pchać, bo w moimi stawami coraz gorzej :(
My jesteśmy już po sesji brzuszkowej i nie żałuję, że się na nią zdecydowaliśmy - w sumie dużo do decyzji nie było, bo mąż fotograf, to mi po prostu porobił trochę zdjęć w studio :)
kurcze myślałam, że jak taka pogoda to z moimi opuchnięciami będzie lepiej, ale niestety, kostki, nadgarstki i stopy jak były opuchnięte tak są :( nogi pół dnia w górze i nic :(
niech się to dziecko wreszcie na świat zacznie pchać, bo w moimi stawami coraz gorzej :(
Jotenka piękne zdjęcie :) My synkowi robiliśmy sesję jak miał ok. 5 miesięcy i teraz planujemy tak samo - chciałam żeby się śmiał na zawołanie :D
U nas dziś też już nie tak kolorowo, bo od 10.30 do 15 Natalka cały czas jęczała i marudziła, w większości u mnie na rękach, teraz dalej świruje, w międzyczasie uspokoiła się tylko na spacer w chuście. Nie wiem w sumie co jej jest dzisiaj.
Hexusia, a chustę masz? Bo u mnie nie ma dnia żebym małej nie zawiązała, może to też jest wyjście jak nie masz ani chwili na nic :) Synka o wiele mniej nosiłam.
U nas dziś też już nie tak kolorowo, bo od 10.30 do 15 Natalka cały czas jęczała i marudziła, w większości u mnie na rękach, teraz dalej świruje, w międzyczasie uspokoiła się tylko na spacer w chuście. Nie wiem w sumie co jej jest dzisiaj.
Hexusia, a chustę masz? Bo u mnie nie ma dnia żebym małej nie zawiązała, może to też jest wyjście jak nie masz ani chwili na nic :) Synka o wiele mniej nosiłam.
Ja dla synka miałam tkaną bawełnianą LennyLamb (z Allegro) i ją uwielbiałam, a teraz chciałam coś ładniejszego i bardziej szałowego i kupiłam sobie Nati z ramią i jedwabiem (ze strony Nati), no ale to już 400 zł, więc na początek bez sensu :) Inna sprawa że jak teraz mam tę lepszą to w starej mi się nie chce nosić bo mi się nagle zaczęła wszędzie wrzynać i mi niewygodnie :P A póki nie miałam porównania to myślałam że już wygodniej być nie może :)
A na bioderka właśnie chustowanie jest dobre, bo szeroko nóżki się trzyma.
Teraz tak się nosimy:

A tu zachustowany synek w starej:
A na bioderka właśnie chustowanie jest dobre, bo szeroko nóżki się trzyma.
Teraz tak się nosimy:

A tu zachustowany synek w starej:
ja kupiłam nati baby za 190zł w sklepie http://mamazen.pl/ - jest w Gdańsku niedaleko Galerii Przymorze, poszłam, pomacałam i kupiłam :P Mam zwykłą tkaną, bo na początek nie ma co szaleć :)
Zobaczymy jak często będę używać, na razie leży wyprana i czeka na Kaśkę :)
Zobaczymy jak często będę używać, na razie leży wyprana i czeka na Kaśkę :)
dwa dni do terminu a u mnie nadal nic - już się doczekać nie mogę.. nie lubię takiego czekania, do tego czuję się coraz gorzej - jestem coraz bardziej ociężała i powolna, młoda ma mało miejsca i każdy jej ruch jest nieprzyjemny.. może bym do tego jakoś inaczej podchodziła gdyby nie wizja pobytu na patologii ciąży..
jak tam u was dziś? pogoda butelkowa, nie zachęca do wychodzenia..
jak tam u was dziś? pogoda butelkowa, nie zachęca do wychodzenia..
No Moseka, chyba tylko my aktywne na forum i jeszcze w 2 paku , Ty jeszcze przed terminem, a ja już 3 dni po i też nic.
Wczoraj byłam na KTG i nawet niby 2 skurcze się zarysowały, ale jak widać nic z tego nie wynikło :) Najważniejsze, że z Małym wszystko w porządku, idę dziś do mojego gina, to zobaczymy co powie. Przepowiadał tydzień temu, że się już nie zobaczymy a tu psikus :)hahha
Ja opuchnięta, głównie prawa noga przy kostce, wieczorem to fatalnie wygląda, po nocy nieco schodzi. Twarz chyba też mi trochę popuchła, grunt że to po porodzie zejdzie
Ja dziś byłam już na spacerze, kupiłam świeżą włoszczyznę i rosołek się robi. Bardzo mi smakuje taki letni rosół, jak włoszczyzna jest ze wszystkimi zielonymi listkami
Wczoraj byłam na KTG i nawet niby 2 skurcze się zarysowały, ale jak widać nic z tego nie wynikło :) Najważniejsze, że z Małym wszystko w porządku, idę dziś do mojego gina, to zobaczymy co powie. Przepowiadał tydzień temu, że się już nie zobaczymy a tu psikus :)hahha
Ja opuchnięta, głównie prawa noga przy kostce, wieczorem to fatalnie wygląda, po nocy nieco schodzi. Twarz chyba też mi trochę popuchła, grunt że to po porodzie zejdzie
Ja dziś byłam już na spacerze, kupiłam świeżą włoszczyznę i rosołek się robi. Bardzo mi smakuje taki letni rosół, jak włoszczyzna jest ze wszystkimi zielonymi listkami
