Widok

PORÓD-GDZIE NAJLEPIEJ

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
WITAM
obecnie od tygodnia jestem w szpitalu w Redłowie na patologii ciąży, więc na razie się nie przeprowadzimy. To co tu widzę i słyszę przeraża mnie z dnia na dzień. Proszę napiszcie gdzie najlepiej rodzić, może podajcie lekarza, położną cokolwiek.Sama nie wiem a Redłowa się boję. Napiszcie swoje rady i opinie.
dzięki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A co sądzicie o szpitalu na klinicznej. Słyszałam dużo dobrych opinii na jego temat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja na pocieszenie napiszę,że nasza opieka medyczna jeżeli chodzi o kobietę w ciąży i porody naprawdę jest nienajgorsza.Moja koleżanka mieszka w Sztokholmie i tam dopiero jest jazda!Jest już w 7 miesiącu i jedyne badania jakie jej zrobili,to na aids i toxę.Ma tylko jedno USG z samego początku ciąży Bolał ją brzuch,pojechała na pogotowie to powiedzieli jej,że tak musi być,bo rozciąga się jej macica.
Na wizytach spotykała się tylko z pielęgniarką,która w ogóle jej nie badała,tylko rozmawiała z nią.W końcu nie wytrzymała,przyjechała do Polski,tutaj położyli ją od razu na patologię i cudem uratowali ciążę,bo okazało się że była o krok od poronienia,czego tam nikt nie wykrył.Lekarze na Zaspie powiedzieli jej,że to nie pierwszy taki przypadek ze Sztokholmu.
Naprawdę od jej opowieści o ilości martwych niemowląt,które sę tam rodzą włos się jerzy na głowie.Może u nas jest biednie i czasem mało kulturalnie,ale za to mamy świetnych fachowców i naprawdę dobrą opiekę!
Dodam,że koleżanka ma szwedzkie obywatelstwo,normalnie tam pracuje i ma ubezpieczenie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
najlepiej to chyba w Pucku ( I miejsce w akcji rodzic po ludzku ) oraz Wejherowo tak samo wiele pozytywnych opini
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
rodzić po ludzku ... rodzić po pucku ;-)

http://kobieta.gazeta.pl/rodzicpoludzku/1,70807,3817815.html


Dr Piotr Zygmuntowicz, ginekolog-położnik ze Szpitala im. M. Kopernika w Gdańsku

http://kobieta.gazeta.pl/rodzicpoludzku/1,70807,3810516.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
DO MICKA
Czy mogłabym napisać do Ciebie na maila i poprosić o więcej info na temat porodu w swissmedzie?bardzo mnie to interesuje - a Twój mail podany na tym forum niestety nie działa - listy mi wracają

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
również polecam swissmed
co prawda termin porodu mam dopiero w sierpniu, ale już jestem bardzo zadowolona
uważam, że cena za tą jakość usług jest naprawdę przystępna - w końcu nie co dziennie się rodzi

pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
czy mogłabyś droga Chinko napisać cos więcej na ten temat?dlaczwgo jesteś zadowolona? czy chodzisz tam do skzoły rodzenia do swissmedu i czy Twoją ciąże prowadzi lekarz z tego szpitala?

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moją ciążę prowadzi dr Wójcik
Wcześniej "zaliczyłam" kilku znanych trójmiejskich specjalistów i dopiero on podszedł do mojego przypadku profesjonalnie i postawił trafną diagnozę
Nie będę wchodzić w szczegóły mojej ciąży, ale zapewniam że dopiero teraz czuję się bezpiecznie
Zamierzam również chodzić do szkoły rodzenia w swissmedzie.
Jedynym mankamentem jest dostanie sie do dr Wójcika, rejestrować się trzeba z przynajmniej miesięcznym wyprzedzeniem, jednak u innych lekarzy nie ma tego problemu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dziękuje Ci bardzo za info,w takim razie spróbuje so do niego dostać
pozdrawiam

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
z tego co wiem pierwszy wolny termin to 18 maja

pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hejka dziewczyny pisze do Was założycielka tego wątku.
Jestem już po porodzie
Córeczka Kasia ma 12 dni waga 3110 i długość 53cm.Jest cudowna! Przytyła całe pół kilograma od wyjścia ze szpitala.
Postanowiłam opisać Wam mój poród, bo pewnie tak jak ja wcześniej, Wy też macie z tym dylemat. Jeśli macie jakieś pytania chętnie odpiszę!
Mój poród był wywoływany, ponieważ w ostatnim miesiącu ciąży małej spadło tętno, co lekarz wykrył podczas badania doplerem i mocno nas uczulał, żebym nie przenosiła ciązy.
Zatem 20 marca, bo taki miałam termin zgłosiliśmy się do szpitala w Pucku i tam lekarz dyżurujący (akurat był nim ordynator Przyboś-fajny gość od razu mówił na Ty-ciekawe podejście) jak usłyszał, że mieliśmy kłopot z tętnem, przeprosił nas i powiedział, że Puck niestety nie ma Doplera, ale zaraz coś wymyśli. Wyszedł z zabiegowego po chwili wrócił z kartką i kazał nam jechać do prywatnego gabinetu, gdzie jego kolega-UWAGA-za darmo zrobi Doplera i będziemy wiedzieli co robić.
Podjechaliśmy na badanie i tym razem tętno było w porządku, ale było mało wód płodowych i coś się dzieje z łożyskiem (że niby może być niewydolne jak odłożymy poród). Wróciliśmy do szpitala i dr Przyboś kazał nam wrócić na 7:30 rano on będzie miał jeszcze dyżur i będziemy wywoływać poród.
Na drugi dzień 7:30 szpital Puck, przyjęcie. po obchodzie o 10ej dostałam pierwszy zastrzyk i przed 14ą poczułam pierwsze skórcze (taki ból w dole brzucha jak przed miesiączką). Ból się nasilał w dość szybkim tempie i zaczęły się sączyć wody. Skórcze stawały się mega bolesne, położna cały czas mówiła żebym się położyła i zasnęła, ale nie było takiej opcji. Ból był na tyle silny (krzyżowy)że nie pozwalał mi na odpoczynek. Nawet nie byłam w stanie odpowiedzieć na pytanie co ile mam skórcze. Bolało mnie ciągle, tyle że zmiennie.O 22ej dostałam kolejny zastrzyk, rozwarcie na dwa palce (za mało, żeby zrobić krok na przód, czyli iść na porodówkę).
I tak od przed 14ądo 24 krążyłam po pokoju ze skórczami i za małym rozwarciem, znosząc ból i popłakując. Pamiętajcie dziewczyny w Pucku nie podają nic przeciwbólowego, wszytsko całkowicie w zgodzie z naturą. W końcu JEST!!! zbadano mnie - rozwarcie ponad trzy palce. Usłyszałam zadzwoń do męża idziesz na porodówkę. Razem z mężem przyjechała moja mama i o dziwo mieliśmy poród trzy osobowy ja, mąż i moja mama. Nikt jej nie wyprosił, nie krzyczał, była to była, chociaż na początku położna powiedziała, żeby mama poszła do pokoju odwiedzin i tam poczekała. Ale jak to mama nie wytrzymała i weszła na salę porodową, a jak już weszła to nikt jej nie wygonił. Zresztą kto miał to zrobić- cały czas była ze mną jedna położna, która też wychodziła na parę chwil i nikt więcej. Czasem inne zaglądały z ciekawości na jakim jesteśmy etapie.
Ból narastał, mega powoli postępowało rozwarcie. Pani położna Walczak (ogromne podziękowania za pomoc i opiekę przy porodzie, za cierpliwość i oddanie)masowała szyjkę żeby pomóc. Potem przez dłuższy czas słyszałam, że główka się ustawia (dla mnie trwało to wieczność), byłam wyczerpana, bałam się, że nie starczy mi sił, w bólu i chyba niskiej świadomości prosiłam położną żeby mi pomogła bo nie mam siły. Kolejny masaż szyjki, ciągłe zmiany pozycji (worek sako, krzesło, łóżko, drabinka i tak wkoło).Padałam z sił, pewnie dlatego, że trzy tygodnie przed porodem nie mogłam już spać po nocach, cały czas obserwowałam ruchy małej (no bo słabe tętno), było mi wciąż gorąco, niewygodnie i zwyczajnie nie mogłam spać. W dniu przyjęcia do szpitala wstałam o 6 rano, no to skąd miałam brać siły.
A główka nadal się ustawiała w końcu nadeszły tak gdzieś o 3:30 bóle parte (te naprawdę już tak nie bolą, a nawet dają światełko, że zaraz koniec). Jednak żeby nie było mi zbyt łatwo, te bóle znikały na dłuższe chwile, więc położna kombinowała w jakiej pozycji mam urodzić- worek sako hmm brak skórczy i zasypiam, krzesełko, brak skórczy ja zasypiam, łóżko tradycyjnie, odpada bóle krzyżowe, pękał mi kręgosłup i tu życie ratował mi mój dzielny mąż, który cały czas masował mi plecy. Kiedy mama chciała go wyręczyć, bo jemu męczyły się ręce, to już nie było to samo. Mama robiła to zbyt delikatnie. Bóle krzyżowe trzeba mocno rozcierać a nie głaskać. Moja dobra rada, jeśli podczas miesiączki odczuwacie bóle krzyżowe istnieje duża szansa, że przy porodzie też będziecie miały takie bóle i dlatego warto rodzić z kimś bliskim.
Czas się dłużył, skórcze przychodziły i odchodziły, ja w każdym momencie bez skórczu zasypiałam, w końcu położna poszła zapytać lekarza czy może podać mi oksytocynę bo inaczej nie urodzę gdyż skórcze odchodzą na coraz dłużej. Lekarz się zgodził. Oksytocyna w żyłę, skórcze powracają ale jeszcze są małe. Traciłam siły i cierpliwość. Przy każdymkolejnym skórczu wzmagała się we mnie chęć zakończenia porodu. Postanowiłam przeć nawet wtedy kiedy nie mam skórczu, tak się zawzięłam, żew końcu o 5:30 urodziłam w tzw. czepku malutką różową istotkę zalaną brzydkimi wodami(miały taki brunatny kolor). Ból odszedł jak ją tylko zobaczyłam, polały się łzy szczęścia.Ja płakałam jak bóbr, moja mama też a tata dumny latał od małej do mnie i zdawał mi relację co się dzieje. Ile waży mierzy i jaka do niego podobna(to fakt czyste ksero tatusia)itp.
Potem urodzenie łożyska (badanie Doplera było trafne, bo łożysko było częściowo zwapnione, co w przypadku póżniejszego porodu mogło zaszkodzić malutkiej). Położono mi córcię na brzuchu my cieszyłyśmy się sobą po bokach miałam męża z prawej mamę z lewej a niżej sztab położnych jedna mnie szyła druga myła,trzecia sprzątała, kolejna pocieszała i opowiadała mi o córeczce.
Nigdy nie spotkałam tylu życzliwych osób jednego dnia, ba w ciągu miesiąca nie widziałam tylu życzliwych osób co w szpitalu w Pucku.Widać że personel tego szpitala pracuje z powołania a nie za kasę. Pojechałam tam rodzić bo mają dobrą opinię i nie żałuję.Ważne dla Wa- jeżeli chcecie dostać jakiekolwiek znieczulenie czy coś przeciwbólowego w trakcie porodu to Puck Wam tego nie da.Tam rodzi się całkowicie z zgodzie z naturą i powiem szczerze da się to wytrzymać, chociaż w trakcie ma się inne wrażenie. Ja z bólu krzyknęłam tylko trzy razy.
Przy okazji wielkie dzięki dla zespołu medycznego szpitala w Pucku, który miał dyżur w nocy z 21 na 22 marca. Jesteście wielcy i oddani swojej pracy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gratuluję lisiczko małej lisiczki ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hej ja tez chodze do DR Wojcika rowniez polecam i tez bede rodzic w sierpniu w swissmedzie :))
a z terminami do dr Wojcika nie jest tak zle ja dzis rejestrowalam sie na 10 maja, a wolny termin byl tez na 7 maja
ale fakt ze sie czeka dosc dlugo jak na prywatna wizyte ale ta ilosc pacjentek raczej swiadczy na korzysc pana doktora
poza tym jak jest pilna sprawa mozna sie dostac bez kolejki, czesto babki tak przychodza i przez to niestety rowniez sa opoznienia w wizytach ale mi to akurat nie przeszkadza
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gratulacje! Ale byłaś dzielna! Ja przy pierwszych niepomyslnych informacjach bym sobie załatwiła cesarkę...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
GRATULUJĘ !!! :-)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agatha-myślałam o cesarce, ale jak wyżej pisałam mój lekarz zażyczył sobie 4tys + 1 tys dla siebie za poród w swiss. Niestety nie stać mnie na taki luksus, a zapożyczać się nie chciałam. Zaufałam personelowi w Pucku i mimo braku środków znieczulających poród wspomninam całkiem dobrze(nie było źle skoro 20 minut po porodzie mówiłam o synku), chociaż bolało jak smok! Byłam spokojna, bo wiedziałam, że wszystko robię zgodnie z tym co kazał lekarz.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Matko, jakie ceny! Najważniejsze, że Twoje Maleństwo jest zdrowe i że trafiłaś na lekarzy godnych zaufania. Ja jestem trochę przeczulona, bo mój najmłodszy brat urodził się podduszony - całkiem siny... Teraz ma prawdopodobnie z tego powodu pewne deficyty, na szczęście niewielkie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kamiś napisał(a):

> moja przyjaciółka również rodziła na zaspie.....
> Dziecko schodziło już do kanału rodnego a lekarze wciąż
> upierali się ze to za wcześnie i ona jeszcze nie rodzi;/ po
> paru godzinach była zmiana personelu i było już super:)
>
> Tak szczerze mówiąc to chyba w każdym szpitalu są jakieś
> niedociągniecia, przekrety itp zależy kto na jaką zmiane
> trafi.....
>
> POTWIERDZAM, też znam przypadek, że położna się upierała, że jeszcze za wcześnie na poród. ZASPĘ ODRADZAM!!!!

Cokolwiek w życiu robisz, nie ma większego znaczenia. Ale ważne jest, żeby to robić
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do mala misia - mail dziala - przychodza mi na niego listy bez problemu. ale mozesz tez sprobowac na mikabe@gazeta.pl
postaram sie odpowiedziec na wszystkie pytania

pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
beann napisał(a):
> W maju 2002 r. (czyli w czasie zbliżonym do porodu Twojej
> koleżanki) urodziłam na Zaspie swoją córeczkę. Też miała opory
> przed opuszczeniem mojego brzucha, ale skończyło się cesarką
> bez komplikacji. Ciążę prowadził ordynator - dr Bolt i on
> dokonał operacji (ma prywatny gabinet na Chełmie w pawilonach
> przy Cieszyńskiego). Właściwie przy tym chorym systemie
> zdrowotnym najlepiej jest prywatnie prowadzić ciążę u
> ginekologa, który później odbierze poród w szpitalu, w którym
> pracuje.

Ja rowniez rodzilam w maju 2002r na Zaspie i bylam w takiej samej sytuacji.. Synek nie chcial "wyjsc "... Moja (zagrozona) ciaze rowniez prowadzil dr Bolt i tez dokonal ciecia.. Polecam i zgadzam sie z tym, ze najbezpieczniej jest znalezc sobie takiego lekarza ,ktory poprowadzi ciaze i pozniej odbierze porod! POZDRAWIAM!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

otworzyć firmę ?? (38 odpowiedzi)

Hej! Pewnie część pomyśli, o co ona pyta na tym forum, ale... jedno z drugim ma wiele wspólnego....

Vision Express - czuję się oszukana (28 odpowiedzi)

Nie ja osobiście, ale dziś wcisnęli mojej teściowej bardzo drogie okulary do czytania. Naprawdę...

Atopowe zapalenie skóry (71 odpowiedzi)

Kobietki ratujcie.. od zawsze jestem alergikiem, ale w ciąży atopowe zapalenie skóry mnie...

do góry