Widok
hahaha olaoleńka24 dobre dobre!
Nascimento mojej żony nie muszę do garów gonić, bo zna prostą zasadę stosowaną od wieków. Jeśli nie czytałaś nigdy starych poradników co winna zrobić żona po powrocie męża z pracy, to ja Cię uświadomię:
1) Uciszyć dziecko aby nie hałasowało,
2) podać mężowi kapcie
3) podać do stołu ciepły obiad.
:)
Nascimento mojej żony nie muszę do garów gonić, bo zna prostą zasadę stosowaną od wieków. Jeśli nie czytałaś nigdy starych poradników co winna zrobić żona po powrocie męża z pracy, to ja Cię uświadomię:
1) Uciszyć dziecko aby nie hałasowało,
2) podać mężowi kapcie
3) podać do stołu ciepły obiad.
:)
Ja tez palę i nie mam zamiaru się z tym kryć. Przy dziecku nie palę i nie obnoszę się z tym wśród tłumów. Nie dmucham nikomu dymem w twarz. Są wielcy przeciwnicy palenia tacy jak można przeczytać wyżej, cytuję: "Nie palę i unikam palaczy" ...powodzenia-ja takich przeciwników też unikam :) bo skoro ktoś mnie ma przekreślać za to że palę papierosy to już mówi samo za siebie.
Kurcze ja palę,bo LUBIE!!!
Choc w domu moim si nie pali,zabraniam kategorycznie.
Paliłam lat 8,zaszłam w ciąze.Rzuciłam od razu jak się dowiedziałam,męczyłam się,cierpialam ale przez cała ciąze i karmienie piersią nie zapaliłam,potem jakoś tak się stało i popalam...ale nikomu tym nie szkodzę,palę u siebie w ogrodzie i nikomu nic do tego.
Na ulicy nie palę,nie łaże z petem w reku,zawsze znajdę ustronne miejsce,ale palę bo lubię.Serio!
Z jednego jestem dumna to fakt,że rzuciłam dla Niko fajki,że się udało,bo tylko ja wiem ile razy przed ciąza próbowałam rzucić i zawsze bez rezultatu,a dla dziecka z dnia na dzień.To mnie dumą napawa!!!
A tak poza tym to jestem wyuzdana,pale,piję i jezdzę jak szalona...hihihihi:)
Choc w domu moim si nie pali,zabraniam kategorycznie.
Paliłam lat 8,zaszłam w ciąze.Rzuciłam od razu jak się dowiedziałam,męczyłam się,cierpialam ale przez cała ciąze i karmienie piersią nie zapaliłam,potem jakoś tak się stało i popalam...ale nikomu tym nie szkodzę,palę u siebie w ogrodzie i nikomu nic do tego.
Na ulicy nie palę,nie łaże z petem w reku,zawsze znajdę ustronne miejsce,ale palę bo lubię.Serio!
Z jednego jestem dumna to fakt,że rzuciłam dla Niko fajki,że się udało,bo tylko ja wiem ile razy przed ciąza próbowałam rzucić i zawsze bez rezultatu,a dla dziecka z dnia na dzień.To mnie dumą napawa!!!
A tak poza tym to jestem wyuzdana,pale,piję i jezdzę jak szalona...hihihihi:)
Bardzo lubie czerwone wytrawne wino i przyznam, ze brakowalo mi czasem w ciazy, zwlaszcza na imprezach, czy Sylwestrze (ciaza jeszcze nawet widoczna nie byla wtedy). Lekarka mowila, ze winka moge sie napic bez problemu.
NIE WYPILAM NAWET LYKA.
Potrafie myslec nie tylko o sobie. Nie jadlam tez ukochanych serow plesniowych, czy pasztetow, bo tez nie sa wskazane w ciazy.
Urodzilam prawie 2 tygodnie po terminie, w mega upalne lato i wytrzymalam, bez bolu.
Moj synek ma prawie 5 lat, nie jestem abstynentka. Ale uwazam na wszystko co robie ze soba, bo chcialabym jak najdluzej byc w pelni sprawna dla mojego synka. Zawsze olwalam swoje zdrowie, teraz juz patrze na zycie inaczej.
Co nie znaczy, ze Redsika z siostra nie wypije, czy winka z mezem. Tylko z umiarem, zeby syn nas nigdy wstawionych nie ogladal.
Papierosy to masakra nawet dla mnie. Palaczy unikam maksymalnie i u nas w domu palic nikomu nie wolno.
NIE WYPILAM NAWET LYKA.
Potrafie myslec nie tylko o sobie. Nie jadlam tez ukochanych serow plesniowych, czy pasztetow, bo tez nie sa wskazane w ciazy.
Urodzilam prawie 2 tygodnie po terminie, w mega upalne lato i wytrzymalam, bez bolu.
Moj synek ma prawie 5 lat, nie jestem abstynentka. Ale uwazam na wszystko co robie ze soba, bo chcialabym jak najdluzej byc w pelni sprawna dla mojego synka. Zawsze olwalam swoje zdrowie, teraz juz patrze na zycie inaczej.
Co nie znaczy, ze Redsika z siostra nie wypije, czy winka z mezem. Tylko z umiarem, zeby syn nas nigdy wstawionych nie ogladal.
Papierosy to masakra nawet dla mnie. Palaczy unikam maksymalnie i u nas w domu palic nikomu nie wolno.