~slonko
89.73.165.*
(16 lat temu) 6 kwietnia 2010 o 14:41
No wiec powiedzielismy rodzicom... wczesniej im kazalismy usiasc i chyba dobrze zrobilismy ;) Bo jak usiedli i uslsyzeli dobra nowine to mieli oczy wieksze od 5-ciozlotowek :D:D:D Uslyszalam to, czego sie spodziewalam tylko w innej kolejnosci wagi sprawy. Przede wszystkim mowili, ze po co od razu adopcja( od razu???), przeciez na pewno nam wyjdzie naturalnie i NIE BEDZIE TRZEBA ADOPTOWAC. Pytali czy lekarze nam faktycznie daja 0%szans ,ze podjelismy taka decyzje, bo na pewno jest dla nas jesczze jakis ratunek, zaczeli dyskutowac ze in vitro na pewno by tak drogo nie wyslzo itd itd :) My ich przekonywalismy, ze z in vitro na pewno zrezygnowalismy a decyzja o adopcji jest juz podjeta a nie ze dopiero bierzemy ja pod uwage i procedura juz w toku, to stwierdzili ze musza isc sie przewietrzyc na dwor...i juz pozniej tefgo tematu nie podejmowalismy :) A szybciej jeszcze jak zaczelismy mowic zaczeli podejrzewac ze jestem w ciazy,ale ich wyprowadzilismy z bledu, no i byl spodziewany przeze mnie argument ze rozmne dzieci wyrastaja z tych adoptowanych i ciezko jest je wychowac na porzadnych ludzi, ale po naszych kontrargumentach co do tego mysle ze ich przekonalismy...zostaje tylko jedno- po co adoptwoac skoro na pewno ich zdaniem bedziemy miec dziecko biologiczne(cytat slow mojego taty)
A w domu juz do meza powiedzialam "Mam nadzieje, ze moj tata to wykrakal ;), co nie zmienia faktu ze bedziemy miec i adoptusia i dziecko biologiczne a tego jestem pewna,kwestia tylko w jakiej kolejnosci"
Wiedzialam, ze moi rodzice nie ebda w stanie zrozumiec, ze mozna adoptowac nawet mogac miec swoje rodzone dziecko, mieliw atpliwosci co do tego czy biologicznmego nie beziemy wyrozniac, czy tamto nie bedzie odtracone...
no ale pozytywnie boz adna klotnia sie nie wywiazala, ostatecznie ich troche do stanu faktycznego przekonalismy, z tym ze powiedzieli ze musza odetchnac i sie przespacerowac...(domyslam sie ze potrzebuja czasu, zeby zrozumiec i przetrawic, my go mielismy a oni nie)
A my sie z kolei nie poddajemy i mam nadzieje, ze tata faktycznie wykrakal i jakas fasolka tez mi sie w brzuszku wykluje :) Nie wiem tylko jak to byloby przed adopcja co bym zrobila, lepiej miec dwojke dzieci w podobnym badz tym samym wieku(hehe wozek dla blizniat ;) ) naraz czy przesunac adopcje w czasie...
0
0