Widok
No właśnie. Mówią, że nawet jeśli porodówka ma miejsce to nie chcą przyjmować, bo potem nie ma miejsc na salach poporodowych. Ale po co tam sie trzyma te biedne dziewczyny? Jak jakaś chce, czuje taką potrzebę to ok. Ale jeśli chce do domu, wie co i jak, bo to nie pierwsze dziecko, to po co trzymać? Mniej nerwów w domu, szybszy powrót do normalności, święty spokój... Te chore przepisy powinny być bardziej życiowe.
I dziewczyny - nie bójcie się! Nie zakładajcie z góry, że będzie źle, że was odeślą, że coś pójdzie nie tak. Szkoda martwić się na zapas. Troche optymizmu :)
I dziewczyny - nie bójcie się! Nie zakładajcie z góry, że będzie źle, że was odeślą, że coś pójdzie nie tak. Szkoda martwić się na zapas. Troche optymizmu :)
Nie ma miejsc - ok. Ale nie zawsze. Jakby nie było miejsc to by chętnie pozbywali się tych co mogą. A nie trzymają nie wiadomo po co. Nie ma miejsc? To po co przyjmują na wywołanie porodu, niech odeślą do domu. Poza tym jak kobitki wpadają na ostatnią chwilę to nie mogą odesłać, bo to zagraża bezpieczeństwu. I tak nie które robią - czekają w domu ile wytrzymają. Ja jak miałam wywoływany poród to była panika, że wszystkie porodówki ponoć pełne, a na IP była pani z 8cm rozwarciem i z bliźniakami. I myślisz, że odeślą taką do Kartuz, bo nie ma miejsc? Nie. Pani została położona na wolnej sali operacyjnej i tam siłami natury urodziła swoje dwa bobaski :)
He, he to będziesz tak samo tłumaczyć się na IP, że nie możesz gdzie indziej pojechać i musisz rodzić na korytarzu, bo musiałabyś wracać PKS-em. Na pewno na to dadzą się nabrać. :D W dzisiejszych czasach?? Nie osłabiaj mnie. Tam nie takie historyjki słyszeli zapewne. :D
Na Zaspie nie m miejsca i już. Im szybciej to do niektórych dotrze, tym lepiej.
Na Zaspie nie m miejsca i już. Im szybciej to do niektórych dotrze, tym lepiej.
To nie czarnowidztwo, tylko zwykłe szare życie... Jak nie masz zaplanowanego terminu porodu to ten fakt bywa zaskakujący i potrafi przewrócić życie do góry nogami nie tylko przyszłym rodzicom, ale czasem na prawdę wielu osobom. Wiem, u nas tak było przy drugim porodzie. Dlatego nawet zaplanowanie powrotu do domu może nie być takie oczywiste. Szczególnie jak nie jesteś w stanie komuś powiedzieć kiedy ma cię odebrać ze szpitala (data) żeby ten ktoś też zaplanował sobie z wyprzedzeniem wolne. To dla mnie nie czarnowidztwo, to tzw "przezorny ubezpieczony", bo różnie w życiu bywa.
Generalnie uważam, że często szpitale są przepełnione na własne życzenie. Trzymają ludzi bez potrzeby zajmując łóżka tym, co bardzo tego potrzebują. Przy drugim porodzie spędziłam w szpitalu 2 tygodnie, z czego uważam, że półtora zupełnie nie potrzebnie. Zrobili mi wywołanie porodu, a że nie poszło to położyli mnie na ginekologię (bo na patologi nie było miejsca) i miałam czekać aż dziecko samo się urodzi lub za 2 dni mieli powtórzyć wywołanie. Dzidzia uparcie nie chciała wyjść, a ja czekałam na drugie wywołanie nie 2 dni a 9, bo codziennie przez 9 dni nie było chwili wolnego na porodówkach! Masakra! 9 dni czekania, w domu maluch, któremu trzeba było zapewnić opiekę przez 2 tygodnie. Mąż zagranicą bez możliwości zjazdu, teście na czas mojego porodu zaplanowali sobie dłuższy wyjazd za granicę. Zostali moi rodzice, którzy musieli stanąć na głowie, żeby przez 2 tygodnie zająć się wnukiem, dwoma domami, pracą (zmieniając innym współpracownikom ich plany na ten czas). To jest obłęd! I gdyby mieli jeżdzic jeszcze do Elbląga, Kartuz czy jeszcze nie wiadomo gdzie to dopiero była by rzeź. Poza tym po porodzie jak jest wszystko ok, maluch i mama są zdrowe i na siłach to po co 3-4 doby trzymają? No 2 i papa, do domku.
Tak więc to normalne, że kobiety chcą być przyjete w trójmieście na poród, bo nie wiadomo jak sie to wszystko potoczy. Jak jest capy to ok, ale małe nie halo i nagle inaczej sie patrzy na taki banał jak wybór szpitala...
Generalnie uważam, że często szpitale są przepełnione na własne życzenie. Trzymają ludzi bez potrzeby zajmując łóżka tym, co bardzo tego potrzebują. Przy drugim porodzie spędziłam w szpitalu 2 tygodnie, z czego uważam, że półtora zupełnie nie potrzebnie. Zrobili mi wywołanie porodu, a że nie poszło to położyli mnie na ginekologię (bo na patologi nie było miejsca) i miałam czekać aż dziecko samo się urodzi lub za 2 dni mieli powtórzyć wywołanie. Dzidzia uparcie nie chciała wyjść, a ja czekałam na drugie wywołanie nie 2 dni a 9, bo codziennie przez 9 dni nie było chwili wolnego na porodówkach! Masakra! 9 dni czekania, w domu maluch, któremu trzeba było zapewnić opiekę przez 2 tygodnie. Mąż zagranicą bez możliwości zjazdu, teście na czas mojego porodu zaplanowali sobie dłuższy wyjazd za granicę. Zostali moi rodzice, którzy musieli stanąć na głowie, żeby przez 2 tygodnie zająć się wnukiem, dwoma domami, pracą (zmieniając innym współpracownikom ich plany na ten czas). To jest obłęd! I gdyby mieli jeżdzic jeszcze do Elbląga, Kartuz czy jeszcze nie wiadomo gdzie to dopiero była by rzeź. Poza tym po porodzie jak jest wszystko ok, maluch i mama są zdrowe i na siłach to po co 3-4 doby trzymają? No 2 i papa, do domku.
Tak więc to normalne, że kobiety chcą być przyjete w trójmieście na poród, bo nie wiadomo jak sie to wszystko potoczy. Jak jest capy to ok, ale małe nie halo i nagle inaczej sie patrzy na taki banał jak wybór szpitala...
Miśka, co to za czarnowidztwo :) Akurat po porodzie jest kilka dni na to, żeby skołować inny środek transportu niż PKS. A dziecko od samego faktu urodzenia na Kaszubach legendarnego czarnego podniebienia nie dostanie, trust me.
Zgadzam się z Marynarka, że najlepiej dzwonić i pytać, bo sytuacja na porodówkach jest mega dynamiczna, na takim położnictwie potrafią pół oddziału opróżnić podczas jednego obchodu.
Zgadzam się z Marynarka, że najlepiej dzwonić i pytać, bo sytuacja na porodówkach jest mega dynamiczna, na takim położnictwie potrafią pół oddziału opróżnić podczas jednego obchodu.
Jasne. Już widzę jak wszystkim ciężarnym jest na rękę zasuwać 50 km do Kartuz by tam rodzić :P Moja koleżanka wczoraj urodziła, jak złapały ją pierwsze lekkie bóle postanowiła sie zwijać do szpitala. Zanim dojechała autem (6 km od domu) bobas już "wystawał", ledwie ją zdążyli z auta wywlec. Tak szybko szedł poród. A co dopiero wyprawa do Kartuz, no nie rozśmieszaj mnie :)))
Poza tym dziecko będzie już urodzone w Kartuzach, a nie w Gdańsku, a dla niektórych ma to znaczenie.
Nie każdy też ma auto. Zasuwaj teraz PKSem z tabołami do Kartuz rodzić, a potem obolała, może ze szwami wlecz się z noworodkiem tyle km do domu. No sielanka.... Wszystkie, które mają blisko Zaspę, Kliniczną czy Wojewódzki nie będą pchały się do Karuz, Elbląga, Pucka czy cholera wie gdzie jeszcze. Każdy chce jak najbliżej do domu. Jasne - jak ktoś ma zaplanowaną casarkę z wyprzedzeniem do jednak chętnie jedzie na Zaspę, chociaż jak ma szpital bliżej to nie wiem po co... Oczywiście zakładając, że ciąża jest ok i nie ma zagrożenia już z założenia (jak coś wyjdzie w trakcie porodu to co innego, wróżką nikt nie jest).
Poza tym dziecko będzie już urodzone w Kartuzach, a nie w Gdańsku, a dla niektórych ma to znaczenie.
Nie każdy też ma auto. Zasuwaj teraz PKSem z tabołami do Kartuz rodzić, a potem obolała, może ze szwami wlecz się z noworodkiem tyle km do domu. No sielanka.... Wszystkie, które mają blisko Zaspę, Kliniczną czy Wojewódzki nie będą pchały się do Karuz, Elbląga, Pucka czy cholera wie gdzie jeszcze. Każdy chce jak najbliżej do domu. Jasne - jak ktoś ma zaplanowaną casarkę z wyprzedzeniem do jednak chętnie jedzie na Zaspę, chociaż jak ma szpital bliżej to nie wiem po co... Oczywiście zakładając, że ciąża jest ok i nie ma zagrożenia już z założenia (jak coś wyjdzie w trakcie porodu to co innego, wróżką nikt nie jest).
No jak nie będzie panikowania to na pewno będzie pusto, skoro wszystkie gwiazdy na Zaspę się pchają. To jest problem tego szpitala, cała masa chętnych, a szpital nie jest z gumy. Począwszy od SOR-u, gdzie już naprawdę przychodzi się ze wszystkim, co uważam za absurd, kończąc na oddziałach, na które każdy chce się dostać. Zwłaszcza na porodówkę. A ona nie jest z gumy i nie dla wszystkich. To szpital z III stopniem referencyjności, tzn. dla tych, które nie kumają: trafiają tu wszystkie poważne i skomplikowane przypadki, a nie każda osoba z ulicy, która zachce sobie tam urodzić. To jest dobry szpital, wiadomo, ale nie posiada nie wiadomo ile miejsc. Logiczne. Nie dziwię się nerwowości personelu medycznego, skoro są inne szpitale w mieście/województwie, a wszyscy i tak się pchają rodzić na Zaspę. Kliniczna może sobie odsyłać, bo to, bo tamto, a Zaspa nie? Bardzo dobrze, że odsyłają. Może wreszcie będzie tam luźniej bo dotrze do większości kobiet, że są inne alternatywy. Zawsze możecie wybrać Kartuzy :D
Ja również polecam Elbląg! pełna kultura, w czwartek zostaliśmy tam odesłani z zaspy z ciśnieniem 170/110. W E-gu położne PRZEMIŁE, lekarze bardzo przejęci moim stanem, jeszcze tego samego dnia ok.20 zrobili mi cesarkę. Sale zadbane, dwuosobowe, cisza spokój, można tam rodzić naprawdę po ludzku. Żadnych kolejek w IP, czułam się tam jak w prywatnej klinice. Mowa o szpitalu na ul. Żeromskiego.