Widok
byłam w rozpaczy.
nie chciałam ich nosić- marzyłam o tym, zeby spadły i ktos je "niechcacy " nadepnął :)
za sprawą tych nieszczesnych okularów(nie chciałam ich zakładac) rodzice obcieli mi tygodniówkę (a zbieralam na kredki swiecowe-takie gruube).
zamiast 10 tysiecy z Wyspiańskim na banknocie, dostawałam Chopina -5000zl.
jak na złośc kolezaka w tym samym czasie dostała okulary z myszką miki w rogu oprawki.... :)
nie chciałam ich nosić- marzyłam o tym, zeby spadły i ktos je "niechcacy " nadepnął :)
za sprawą tych nieszczesnych okularów(nie chciałam ich zakładac) rodzice obcieli mi tygodniówkę (a zbieralam na kredki swiecowe-takie gruube).
zamiast 10 tysiecy z Wyspiańskim na banknocie, dostawałam Chopina -5000zl.
jak na złośc kolezaka w tym samym czasie dostała okulary z myszką miki w rogu oprawki.... :)
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
jak psy wierne pod nasz dom...
:)
jak byłam w zerówce Pani Przedszkolanka zauwazyła, ze moje litery nieco wykraczają poza linijki w zeszycie. Poszłam z rodzicami do okulisty. Niestety- okazało się, ze bede musiała nosić okulary. Na dodatek okulary te wybrała mi mama... Do dziś jak spojrze na zdjęcie, gdzie mam je na nosie wybucham głośnym smiechem. Były wielkie, plastikowe i ciągle mi spadały. O zgrozo- mama dokupiła mi do nich gumki :)
jak byłam w zerówce Pani Przedszkolanka zauwazyła, ze moje litery nieco wykraczają poza linijki w zeszycie. Poszłam z rodzicami do okulisty. Niestety- okazało się, ze bede musiała nosić okulary. Na dodatek okulary te wybrała mi mama... Do dziś jak spojrze na zdjęcie, gdzie mam je na nosie wybucham głośnym smiechem. Były wielkie, plastikowe i ciągle mi spadały. O zgrozo- mama dokupiła mi do nich gumki :)
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
jak psy wierne pod nasz dom...
Siedzę u pani ginekolog i rozmawiamy o spirali (pani dr tłumaczy). Ja pytam z powątpiewaniem czy to naprawdę działa, pani doktor na to "no najlepiej i na 100% działa szklanka wody". ja jej na to mówię "wie pani ostatnio mój mąż próbował mnie w środku nocy zbudzić na figle a a potem mi opowiadał że mu podobno przez sen powiedziałam - cicho, idź weź prysznic i się odwróciłam". Pani doktor popatrzyła na mnie i powiedziała "ostatnio mąż próbował mnie obudzić - spytałam go kiedy była ostatnia miesiączka i spałam dalej."
no no fajny ten wątek, uśmiechałam się z rozrzewnieniem czytając niektóre posty :)
guma Donald była fantastyczna, choć smak miała tylko przez kilka minut, ale za to balony robiła bombowe, no i do tego te historyjki :)
poza tym też pamiętam pierwsze budki z zapiekankami, jak się wracało z wycieczki szkolnej, to wszyscy przed powrotem do domu lecieli do takiej budki albo do cukierni wydać resztę kaski, nieważne ile byśmy się już najedli podczas wycieczki ;)
no i grę w gumę często wspominam, jedynki, dwójki, trójki. najtrudniejsze były piątki i ósemki ;) jak się to przeszło, to potem dziewiątki i dziesiątki już był luz ;)
a miał ktoś lalkę Fleur? ja nie miałam Barbie tylko Fleur, która była moim zdaniem tysiąc razy ładniejsza i ją uwielbiałam :)
no i też się kochałam w New Kidsach, jakoś w VI i VII klasie był szał, cały pokój w plakatach, a przy łóżku duży portretowy Jordana i zawsze go całowałam na dobranoc ;))) wcześniej jeszcze z kolei miałam Limahla i Georga Michaela :)
guma Donald była fantastyczna, choć smak miała tylko przez kilka minut, ale za to balony robiła bombowe, no i do tego te historyjki :)
poza tym też pamiętam pierwsze budki z zapiekankami, jak się wracało z wycieczki szkolnej, to wszyscy przed powrotem do domu lecieli do takiej budki albo do cukierni wydać resztę kaski, nieważne ile byśmy się już najedli podczas wycieczki ;)
no i grę w gumę często wspominam, jedynki, dwójki, trójki. najtrudniejsze były piątki i ósemki ;) jak się to przeszło, to potem dziewiątki i dziesiątki już był luz ;)
a miał ktoś lalkę Fleur? ja nie miałam Barbie tylko Fleur, która była moim zdaniem tysiąc razy ładniejsza i ją uwielbiałam :)
no i też się kochałam w New Kidsach, jakoś w VI i VII klasie był szał, cały pokój w plakatach, a przy łóżku duży portretowy Jordana i zawsze go całowałam na dobranoc ;))) wcześniej jeszcze z kolei miałam Limahla i Georga Michaela :)
o jeny,ale mnie teraz wspomnienia naszly w zwiazku z guma donald.. w podstawowce mialam wspanialego wychowawce-poloniste.Bardzo go lubilismy.Jak na koniec 6tej klasy okazalo sie ,ze odchodzi ze szkoly to byla zalamka.Pamietam ostatnie spotkanie z nim.Dalismy mu prezenty (skladala sie cvala klasa i jak nigdy kazdy dal wiecej niz ustalilismy)i on wtedy rozdal nam wszystkim wlasnie gumy donald,mielismy je otworzyc i rzuć,ale malo kto sie zdecydowal...chyba cala klasa uderzyła w placz.nawet chlopaki....W kazdym razie ta gume mialam bardzo dlugo schowana jak relikwie ,wiem,ze nie tylko ja ja przechowywalam,ale moja gdzies sie w koncu zagubila..
świetny wątek, mój mąż obserwuje mnie i pyta dlaczego tak się szczerzę do monitora :)
pamiętem te gumy, napoje, andruty (dorwałam je jeszcze, smak podobny).
jak wracalo sie ze szkoly czasami zachodzilsmy na zapiekanki i nie wazne ze w domu czekal obiad. w tej samej budzie mieli lody truskawkwe wlasciwie zamrozone zmiksowane truskami, uwielbialam je.
albo wakacje na wsi, jazda traktorem z przyczepa zbierajaca siano, siedzialo sie na niej i przy kazdej nierownosci podskok w górę, koleżanka jechala traktorem na bosaka, my w krzyk zeby skręcała w lewo bo mniej kamieni a ona prosto po tych kamieniach, oj tyłek był poobijany od tej blachy :)
zespół Take That, No Mercy, Michalel Jackson i moja ukochane 3T:) i mase innych wykonawców, których nie sposób wymienic. Zbieranie wycinków z gazet i układanie z segregatorach, wieszanie plakatów na ścianach (a jaka tapeta była pokiereszowana), sluchanie vivy niemieckiej od rana do wieczora, spisywalam o ktorej godzinie i jaka byla piosenka (oczywiscie z tych ukochanych zespolow), puszczalysmy sobie sygnaly ze wlasnie takowa piosenka leci na vivie (oczywiscie na stacjonarny) i gazeta MegaStar-czy jakos tak- bardzo droga ale jakie super rzeczy tam byly :)
pamiętem te gumy, napoje, andruty (dorwałam je jeszcze, smak podobny).
jak wracalo sie ze szkoly czasami zachodzilsmy na zapiekanki i nie wazne ze w domu czekal obiad. w tej samej budzie mieli lody truskawkwe wlasciwie zamrozone zmiksowane truskami, uwielbialam je.
albo wakacje na wsi, jazda traktorem z przyczepa zbierajaca siano, siedzialo sie na niej i przy kazdej nierownosci podskok w górę, koleżanka jechala traktorem na bosaka, my w krzyk zeby skręcała w lewo bo mniej kamieni a ona prosto po tych kamieniach, oj tyłek był poobijany od tej blachy :)
zespół Take That, No Mercy, Michalel Jackson i moja ukochane 3T:) i mase innych wykonawców, których nie sposób wymienic. Zbieranie wycinków z gazet i układanie z segregatorach, wieszanie plakatów na ścianach (a jaka tapeta była pokiereszowana), sluchanie vivy niemieckiej od rana do wieczora, spisywalam o ktorej godzinie i jaka byla piosenka (oczywiscie z tych ukochanych zespolow), puszczalysmy sobie sygnaly ze wlasnie takowa piosenka leci na vivie (oczywiscie na stacjonarny) i gazeta MegaStar-czy jakos tak- bardzo droga ale jakie super rzeczy tam byly :)

