Widok

GRUDNIOWE MAMY 2010 CZ. 37

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Myślę, że czas najwyższy na nowy wątek ;-).

MRtusia 11.11. chłopczyk Szymon, 3380g, 54cm ZASPA cc
Aniak;) - 17.11 - chłopczyk Mikołaj, 3300g i 55 cm - cc
Mar-chew 26.11. (05.12) dziewczynka Hania, 2920g UK cc
Asienkaj - 01.12. (06.12.) - dziewczynka Hania, 3570g i 56cm - ZASPA
Sbj - 01.12. (12.12.) - chłopczyk Staś Franciszek , 3100g, 53cm, 8:30 - REDŁOWO - SN
Agus878 - 01.12 (10.12) - chłopczyk Patryk 2810g, 53cm - ZASPA - SN
Dziobus - 02.12 (30.11) - dziewczynka Zuzia, 2840g, 54cm - ZASPA - SN
Agusia:) - 05.12 (10.12) - dziewczynka Kornelia, 3580g, 53cm, 7:10 - KLINICZNA - SN
Anka165 - 06.12 (09.12) - chłopczyk, Łukaszek
Justa2684 - 07.12 - dziewczynka Aleksandra 4000g, 57cm, 10:20- REDŁOWO - SN
Dagmarka - 07.12 (12.12) - dziewczynka Laura - 3090g, 55 cm, ZASPA - cc
Galeria Magiczna - 7.12 (4.12) - dziewczynka Helenka, 3700g, 57cm, Redłowo, CC
Michalowa - 08.12 (10.12) - dziewczynka Lenka, 3050g, 54cm, 17:35 - REDŁOWO - SN
wiolka210 - 08.12 (24.12) - chłopczyk Oliwier, 3400g, 55cm, - REDŁOWO
Aniewa - 09.12 (11.12) - dziewczynka Basia 3550g, 57cm, 7:35
Anula78 - 09.12 (06.12) - chłopczyk Kubuś 3530g, 56cm, 16.40 - Kliniczna SN
Tusia9.12(18.12)dziewczynka Magdalenka 3100, 53cm zaspa
Maja - 10.12 (11.12) - chłopczyk Miłosz, 3700g, 60cm, 4:00 - WOJEWÓDZKI
Misica3 - 10.12- dziewczynka Hania 4770g, 60 cm godz 6:35 Wałbrzych
sylwiah-12.12(04.12)-chłopczyk Filipek 3820g,57cm godz 17:35
mamka - 13.12 (12.12) - chłopczyk Bartuś, 3550g, 56cm, 5:40 - REDŁOWO - SN
queen- 14.12 (25.12) - chłopczyk Michaś, 3495g, 57 cm, CC
LidkaJ-15.12 (11.12) - Magdusia 3680g, 56 cm, kliniczna- SN
Wiola77 - 16.12 (11.12) - Mateuszek ,3200g,55 cm godz 9:20 -wojewódzki-cc
GrudniowaIwa - 17.12.2010 (15.12) - dziewczynka Adrianna, 4300g, 59 cm, godz.16.37, CC
Ania-Gd - 20.12 (30.12) - dziewczynka Nikola, 2830g, 49cm, 20.45 - KLINICZNA - SN
mami.80 - 20.12 (02.02) - dziewczynka Alicja 1590g - 43cm, Zaspa - CC
BlueBell - 21.12 (31.12) - Natalka 3200g, 55cm, ZASPA - CC
Linaa - 22.12 - Aleksandra 4650, 57cm, Wejherowo - SN
Kabira - 22.12.2010 (15.01) - Edyta, Zaspa cc, 2930g / 52cm
Kulkaa - 24.12 (31.12) - dziewczynka Zuzia, 3450g, 55cm - ZASPA - SN
muszelka - 24.12 (03.01) dziewczynka Łucja, 3300g, 54cm, Kliniczna - CC
Anna1979-28.12 (31.12), Jacek, Zaspa CC
ola_h - 28.12 - chłopczyk Wojtuś 3670g, 55 cm-12:35, ZASPA, SN
Trotka - 03.01 - dziewczynka Nikola 3420g, 57 cm-14.40 - WEJHEROWO-SN
Justyna_ - 07.01- chlopaczek, Marcin Jacek, 56cm, 4.000, godz 17.50 ZASPA

Mamusie grudniowe cz. 1
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-t158001,1,16.html?hl=grudniowe
Mamusie grudniowe cz. 2
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-2-t161023,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 3
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-3-t164468,1,130.html
Mamusie grudniowe cz. 4
http://forum.trojmiasto.pl/?act=show_topic&topic=168770&c=1&k=16#fs
Mamusie grudniowe cz. 5
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-5-t171915,1,130.html
Mamusie grudniowe cz. 6
http://forum.trojmiasto.pl/?act=show_topic&topic=175621&c=1&k=16#fs
Mamusie grudniowe cz. 7
http://forum.trojmiasto.pl/?act=show_topic&topic=180109&c=1&k=16#fs
Mamusie grudniowe cz. 8
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-8-t183174,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 9
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-9-t186446,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 10
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-10-t190405,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 11
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-11-t192446,1,160.html
Mamusie grudniowe cz. 12
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-12-t194677,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 13
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-13-t196765,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 14
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-14-t198625,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 15
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-15-t200574,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 16
http://forum.trojmiasto.pl/Mamusie-Grudniowe-2010-cz-16-t202860,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 17
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-17-t206348,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 18
http://forum.trojmiasto.pl/GRUDNIOWE-MAMUSIE-CZ-18-t211246,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 19
http://forum.trojmiasto.pl/GRUDNIOWE-MAMY-CZ-19-t215779,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 20
http://forum.trojmiasto.pl/GRUDNIOWE-MAMUSIE-cz-20-2010-t218977,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 21
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-21-t223270,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 23
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-CZ-23-t235652,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 24
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-24-t240821,1,160.html
Mamusie grudniowe cz. 25
http://forum.trojmiasto.pl/GRUDNIOWE-MAMY-2010-CZ-25-t246768,1,16.html
Mamusie grudniowe cz. 26
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-26-t251576,1,160.html
Mamusie grudniowe cz. 27
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-27-t256459,1,160.html
Mamusie grudniowe cz. 28
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-28-t263923,1,16.html
Mamusie grudniowe cz.29
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-29-t271993,1,16.html
Mamusie grudniowe cz.30
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-CZ-30-t280705,1,16.html
Mamusie grudniowe cz.31
http://forum.trojmiasto.pl/?act=show_topic&topic=287732&c=1&k=16
Mamusie grudniowe cz.32
http://forum.trojmiasto.pl/MAMUSIE-GRUDNIOWE-2010-cz-32-t294931,1,16.html
mamusie grudniowe cz 33.
http://forum.trojmiasto.pl/GRUDNIOWE-MAMUSIE-2010-cz-33-t306724,1,130.html
Mamusie grudniowe cz. 34
http://forum.trojmiasto.pl/GRUDNIOWE-MAMY-2010-CZ-34-t315303,1,160.html
Mamusie grudniowe cz. 35
http://forum.trojmiasto.pl/GRUDNIOWE-MAMY-2010-CZ-35-t328369,1,130.html
http://forum.trojmiasto.pl/GRUDNIOWE-MAMY-2010-CZ-36-t386458,1,16.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
u nas też Luśka przestalalubić te syropki wszelakie- więc dodaje jej do małej ilości soczku z horteksu jablko, marchew i np. banan - ona to wypije kilkoma łykami a ja mam problrm z głowy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja tylko tak na chwilkę...
Robiłam Zuzi badania w Brussie z krwi na alergię. Zrobiłam jej panel mieszany, tzn. najbardziej uczulające wziewne i pokarmowe rzeczy. Koszt takich badań 140 zł.
Miłego dzionka:-)
Jeszcze dzisiaj praca do 16.30 i weekend:-))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziobuś dobrze że wyszło ci to uczulenie ja też muszę coś zrobić nie wiedziałam co już myślałam żeby iść do alergologa ale lekarz rodzinny odradził stwierdził że Filipek jeszcze za mały ale jak coś zje to cała buźka wysypana trudno znaleźć od czego
u nas na początku Filuś chętnie wypijał syropki ale po paru dniach już nie chciał i trzeba było albo siłą albo w trakcie jedzenia zamiast łyżki serka łyżka syropku
piękna pogoda dzisiaj trochę posprzątam i lecimy na spacerek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej dziewczyny,
W końcu uporałam się ze wszystkim. W pracy już spokojniej. Projekt zakończony sukcesem. Ale jakim kosztem matko, ile stresu. Najważniejsze, że to już za mną. Kolejny raz będzie prościej, bo teraz robiłam to pierwszy raz i po omacku wszystko.
Postaram się już normalnie zaglądać do naszego wątku.
Także napiszę teraz jak to było na urlopie ;-). Wyjechaliśmy 23 września. Lenka parę dni wcześniej zachorowała. Miała dość mocne przeziębienie, z nosa mocno leciało, przez to kaszel itd. Jak wyjeżdżaliśmy było już dużo lepiej, katar mały, ale w nocy kaszlała, bo jej gęsta wydzielina zalegała itd. Wzięliśmy ze sobą do podręcznego inhalator wcześniej zadzwoniłam na lotnisko z pyt. czy można to mieć nie było problemu. I całe szczęście go wzięliśmy, bo początek urlopu był ciężki, noce słabe, Lenka kaszlała itd. inhalator ratował nas. Ale sąsiedzi byli biedni np. o 3 nad ranem ;-). W dzień Lenka wyglądała na super zdrową. Biegała itd. Chodziliśmy na plaże. Tyle tylko, że się nie kąpaliśmy zresztą Lenka boi się morza, za głośno chyba? 2 pierwsze dni były śliczne, gorąco i słonecznie, tylko dość silny wiatr, ale nie raził. Kolejne 2 dni słabe - 1,5 dnia padało. Potem już było ciepło, nawet bardzo ale b. silny wiatr. Taki, że łeb urywało. Jakieś fronty przechodziły akurat nad Hiszpanią. Ale i tak było fajnie. Chodziliśmy na plaże, Lenka robiła babki ale przez ten wiatr nawet ochoty nie było na kąpiele. Dopiero ostatniego dnia ja wykąpałam się w morzu (cudowne i ciepłe, rybki pływają przy nogach itd.), a Lenka po południu na basenie tu woda chłodna, ale jej to nie przeszkadzało. Baliśmy się, że znowu się rozłoży, ale stwierdziliśmy że szkoda żeby chociaż raz nie skorzystała z basenów.
Ogólnie Majorka śliczna, widoki piękne, turkus morza itd. Hotel b. dobry, duży, 4 baseny z których nie dane nam było korzystać za bardzo wiało i przez to zimno po wyjściu z wody. Nawet nam się przez to nie chciało do wody wchodzić. Animacje b. dobre codziennie coś się działo. Lenka była b. szczęśliwa miała nas tylko dla siebie, żadnego komputera, pracy, tv itd. Od rana do późnego wieczora happy chodziła spać nawet po 23. Siedziała z nami na dworzu itd. Codziennie jej ukochane mini disco moje dziecko będzie artystką hehe. Wchodziła sama na pustą scenę i tańczyła do muzyki z płyty. Na mini-disco też szalała chociaż tu b. była w szoku ze tyle dzieci na raz widzi. No dla niej wyjazd super udany. Poza tym zero problemów z nią na lotnisku, w samolocie uwielbia, tylko czasem mieliśmy dość, bo zaczyna nas nie słuchać i to ostro- ucieka nam itd. to niebezpieczne. No ale podróżować z nią można bez problemu.
Płynęliśmy tez ostatniego dnia katamaranem ze szklanym dnem super sprawa, Lenka tez szczęśliwa jak kołysało ;-). Jeszcze jej było mało i na moich kolanach się bujała ;-). A tata zielony. Ale nie wiedzieliśmy wtedy ze zaczyna się u niego choroba. Michał właśnie w nocy przed wylotem dostał jelitówki. Cały dzień słabo się czul i w nocy miał gorączkę, dreszcze itd. No i mega rozwolnienie. Także cale pakowanie itd. na mojej głowie. Rano po 9 wyjazd z hotelu, po 10 byliśmy na lotnisku a do samolotu wchodziliśmy o 12:45 Michał ledwo stal na nogach i bez przerwy latał do wc. Mówiłam mu ze musi pic ale facet musi być mądrzejszy. Bał się pic, bo potem biega do wc. No i jak weszliśmy do samolotu, wypełnionego ludźmi na maxa, dusznego to mu było b. słabo. Siedzieliśmy ok. pół godz. i powiedzieli nam, że kadłub samolotu został uszkodzony podczas ładowania bagaży i nie wiadomo czy w ogóle polecimy. Że zdjęcie wysłali do centrali w warszawie i czekają na decyzje. Zarąbiście. I nagle Michał mi mdleje!!! Jedną ręką trzymam Lenkę na kolanach, drugą głowę Michała i wołam pomoc. Wrrr! Teraz się z tego śmiejemy, ale nie było mi do śmiechu wtedy. Cała się trzęsłam i nie wiedziałam co robić. Jak w jakiś katastroficznych filmach, nagle pojawił się lekarz na pokładzie ;-))). Podszedł do nas taki straszy gość, Polak i mówi, że jest lekarzem i wypytywał Michała o stan zdrowia. Pozwolili mu wyjść z samolotu do rękawa, żeby pooddychał powietrzem świeżym.
W końcu ok. 15 powiedzieli nam, że mamy wziąć swoje rzeczy i wyjść z samolotu na lotnisko. Tyle godzin spędziliśmy w dusznym samolocie. Masakra oczywiście bez jedzenie itd. Na szczęście oddali mi wózek i po chwili Lenka sobie zasnęła. I mogłam zając się Michałem znowu miał gorączkę itd. Lekarz mi powiedział, że powinnam poszukać na lotnisku jakiegoś ambulatorium, bo z im jest źle, że odwodniony strasznie i powinien kroplówkę wziąć. No to poszłam z Lenką w wózku szukać informacji na tym mega dużym lotnisku podobno największe czarterowe lotnisko na świecie, a taka mała Majorka. Hiszpanie ogólnie maniana nikogo nigdzie nie ma. Wróciłam do Michała i powiedziałam, że powinien ze mną iść bo od razu pójdziemy do lekarza. Jedni ludzie z obsługi lotniska po drodze mówili nam że nie ma ambulatorium, inni że jest ale mamy iść gdzie indziej w końcu trafiliśmy do rzeczowego kolesia, który dobrze gadał po ang. (bo Hiszpanie z tym słabo) i powiedział, że jest lekarz na lotnisku, że zaraz zawoła kogoś żeby z nami do niego poszedł, bo sami nie możemy itd. No i przyjechała po długim czasie babeczka z wózkiem inwalidzkim ;-). Michał na początku chojraczył i mówił, że da radę sam iść, a za chwilę tak mu źle było, że sam chętnie usiadł. No i zawieźli nas do ambulatorium, tam zbadali M. puls, cukier we krwi itd. No i pow. Że to odwodnienie, ale nie wie jeszcze czy zatrucie czy wirus. Dali M. zastrzyk na zatrzymanie wody i tyle. Ma odpoczywać. Wróciliśmy do naszego Gateu i nadal czekaliśmy. W międzyczasie Lenka się obudziła (na szczęście pospała sobie prawie 2 godz. nic jej nie wybudzio, taka była zmęczona), Bogu dzięki miałam wrazie czego ze sobą słoiczek z jedzeniem dla Lenki i poszłam do jakiejś knajpy z prośbą o podgrzanie, nie było problemu. Ja miałam jakieś batony to się tym zapchałampo 18 powiedzieli nam, że lecimy. Jak ja się ucieszyłam jak wylądowaliśmy w PL! ;-)) Już w Gdańsku na lotnisku okazało się, że mamy uszkodzoną walizkę! Musieliśmy reklamować. W domu zamiast o 16 byliśmy o 23! Michał wykończony na maksa, ja zresztą też. I przez te dodatkowe atrakcje mamy teraz taki niesmak po tym urlopie. Nie był taki fajny jak Turcja w maju. No aleoby już bez takich przygód. Zresztą pech by był, jakby samolot spadł ;-). A tak to jest co wspominać hehe.
Lenka była super, bo jak już nam powiedzieli, że lecimy, wsiedliśmy do samolotu i ona strasznie się cieszyła i mówiła taaaak, lecimy samolotem, do góry, do góry i bam! hehe mówię jej żadnego bam nie będzie. Ludzie w koło się niby uśmiechali ale lekko ich przeraziła jej wizja ;-))). Pewnie miała na myśli lądowanie, ale to bam nie fajnie brzmiało po atrakcjach z uszkodzonym samolotem hehe.
Ale się rozpisałam!
Ogólne polecam Majorkę , ale w innym terminie koniec września jest już ryzykowny jeśli chodzi o pogodę.
Jak w końcu znajdę czas i obrobię zdjęcia to jakieś wstawię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A u nas już jest dużo lepiej. Madzia zasnęła o 22 i pierwsza pobudka o 6.15 i tylko się przytuliła lekko pokołysałam i spała do 8. Tak długo zwlekałam z tym odstawieniem bo myślałam, że bez tego nie będziemy spać a się okazało, że cycek był powodem dla którego uznawała, że warto budzić się po 5 razy w ciągu nocy. Ja też już nie cierpię, leki działają. Tak się ciesze,że sie zdecydowałam.
Zdrówka dla maluchów.
Pogoda faktycznie cudowna, byłam z Madzią dwie godziny na spacerku. Zaczynam wychodzić bez wózka bez rowerka, najchętniej jednak maszeruje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No i oczywiście zdrówka dla wszytskich!
Taka teraz pogoda paskudna, zmienna i w okół tele osób choruje.

Mam nadzieje, że nas jakoś ominie...tyle chorowałyśmy latem.

A najlepsze jest to, że tydzień po powrocie z Majorki Lenka znowu miała katar. Cholery dostawałam. Od razu jak zaczęła podejrzanie często kichać podawałam jej wapno, vit c i psikałam do gardła tatum verde no i inhalacje robiłam - i cud! Karat trwał 1,5 dnia. Ale był po prostu dużo lżejszy niż przed wyjazdem. Także ostatnio nam się udało. Ale za często choruje mała. Chyba zacznę jej coś podawać na odporność. Tylko co? Tran? Poleccie coś!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Lidka - gratuluję! U mnie było tak samo. Jak odstawilam od piersi spała lepiej. A już w ogóle lepiej spała, jak odstawiłam smoczka. Tylko raz na jakiś czas zęby daja czadu. Wychodzi nam ciągle ostatnia piatka - ale to juz naprawdę końcówka, ostatni wierzchołek i będzie spokój.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
I jeszcze pochwale się Wam, że dziś rano Lenka pierwszy raz zrobiła siusiu do nocnika!!! ;-)
Radość była wielka, a Lenka była lekko wystraszona tym faktem i cały czas zaglądała do nocnika i mówiła ojejku jejku.
Także super. Przyzwyczajamy ją do nocnikaa wszystko za sprawą książeczki dla dzieci Kajtuś robi do nocnika, którą wczoraj pożyczyła mi koleżanka z pracy.
Wczoraj ją parę razy czytałam Lence i od razu kazała sobie przynieść nocnik i siedziała na nim! Czego wcześniej nie chciała, uciekała po paru sekundach, ale wczoraj nic nie zrobiła. A dziś rano też chciała na nocnik usiąść, bo czytała książeczkę wyglądała obłędnie, siedzi sobie golasek na nocniku i czyta książkę! I nagle jest siku! I cieszę się, że to przy mnie było, zanim wyszłam do pracy ;-)).
Jakie ja mam duże dziecko!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Michałowa - opis super, przeżycia nie do pozazdroszczenia - dobrze że wszystko się dobrze skonczyło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rzeczywiście przeżycia nie do pozazdroszczenia ... dobrze, że szczęśliwie dolecieliście.
My kilka lat temy byliśmy na Rodos i też tak wiało. Pamiętam, że było mega ciepło ale piździło niemiłosiernie. Potem okazało się, że akurat wybraliśmy taki fragment wyspy, mekka kitesurferów, gdzie zawsze mocno wieje. W innych rejonach zero wiatru tylko właśnie na tym półwyspie gdzie my byliśmy. No ale to była nasza pierwsza wycieczka i nie doczytaliśmy poprostu i w sumie nierobiło nam to wielkiej różnicy misiąc miodowy i skupialiśmy się na czym innym hehe :D

Dzisiaj bosko byliśmy 3 godziny w zoo. Mikołaj padł jak wróciliśmy śpi cały czas nie wiem co będzie robił w nocy...

Lidka super, że już przesypiacie prawie całe noce. Powodzenia będzie dobrze
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My dziś byliśmy na dniu otwartym na wysypisku śmieci Szadółki - można było zwiedzić sortownię, był pokaz jastrzębi, sokólów, puchaczy i drapieżnych sów. a Staś wsiadł do wszystki ciężarówek, spychaczy i innych pojazdów. Tylko bateria nam w aparacie padła i mało zdjęć zrobiliśmy i jeszcze super gadżety dla dzieci były :) Ogólnie wypad zaliczam do udanych
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szkoda, że nic nie słyszałam o tym że coś takiego będzie. Dało się smrodek wytrzymać Sbj? Mogłam też podskoczyć z Madzią.

Z tym samolotem to faktycznie przygoda życia wyszła :) Madzia moja też jak Lenka w samolocie mówila bam. Przeczytałam kawałek mężowi o tej Waszej usterce i on jest akurat na etapie oglądania non stop programów o katastrofach lotniczych, powiedział że by nie wsiadł. Także jesteście dzielni i odważni. Ja tak chciałam gdzieś polecieć na wakacje nim Magda skończy 2 latka a z planów nic nie wyszło a wy juz drugi raz.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
LidkaJ - smrodek dało się wytrzumać, tam na sortowni wszędzie mają klimatyzację i wymianę powietrza kilkukrotnie w trakcie pracy, tylko jedno miesjce było takie gdzie troszkę waniało, ale myślę, że podczas pracy jak jest wiecje śmieci to śmierdzi bardziej. Generalnie podziwiam ludzi którzy tam pracują. Szadołki robią dzień otwarty co roku w październiku.

My też chcieliśmy z dziećmi wyskoczyć zanim Staś skończy dwa lata, ale życie zweryfikowały plany.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej dziewczyny jak po weekendzie? pogoda byla cudna:) a dzis juz slabo, brzydko zimno idzie powoli zima, my juz jestesmy zaopatrzone chyba we wszytsko co potrzeba na zime, ostatnio kupilam cieplejsza czapeczke i rekawiczki ortalionowe, Laurze sie bardzo podobaja wiec moze nie bedzie ich sciagac:) zeby tylko śnieg byl!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Michałowa a jaki jest tytuł tej książeczki o Kajtusiu czy to ta ? http://www.empik.com/kajtus-na-nocniczku-opracowanie-zbiorowe,prod61060034,ksiazka-p myśle zeby kupić Hani
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak Asienkaj - to ta.
Ale moja radość była krótka...Lenka w sumie zrobiła 3 razy siusiu na nocnik. Ogólnie załapała o co w tym chodzi. Z tym, że wczoraj nie chciała już usiąść na nocnik. Uparta to ona jest po tatusiu. Jak nie, to nie ma mocnych.
Także nie wiem jak to będzie z tym nocnikiem.
Dziś na tydzień przyjeżdża do nas teściowa. Będzie miała czas i cierpliwość do Lenki więc może ją przypilnuje. Bo na męza nie mam co liczyć w tej kwestii.
Ale szczerze, to ja nie mam ciśnienia. Wygodniejsze sa dla mnie pieluchy hehe. Z nocnikiem trzeba latać za małą, potem to wylewać, myć nocnik itd. ;-)).

Weekend był piękny. Ale sobota nie wykorzystana w pełni. Byłyśmy tylko 2 godz. na dworzu rano. Po drzemce nakłaniałam Lenkę na wyjście, a ta się uparła że na dwór nie chce, że chce się bawić w domku i koniec. Zaczyna mnie denerwować ta jej stanowczość i upór.

Moja teściowa będzie dziś w szoku jak Lenkę zobaczy. Widziała ją miesiąc temu. A mała tak sie teraz zmieniła. Gada non stop i ma duży zasób słów już. W ogóle urosła jakoś, tak wysmuklała. Jak na nią czasem patrzę, to już widzę taką dziewczynkę. No i to jej śpiewanie i tańczenie. Non stop coś sobie nuci, śpiewa itd. Chyba muszę poszukac jakiś zajęć muzycznych dla dzieci, bo my już jej nie wystarczamy. Na szczęście ma tatę muzyka i mąż często jej coś tam gra, ale to za mało. Potrwfi już np. całą pioseneczkę wystukać - tzn. rytm. No i śpiewa. Naprawdę kubana ma słuch muzyczny.

Justa - jak tam kryzys w związku, zazegnany? U nas też różnie. A wszystko przez to mąż w domu z Lenka siedzi i ma doła. Jest ogólnie nerwowy i to się na nas odbija.
Mam teraz zamiar tez teściową wykorzystać. Dziś idziemy z mężem do teatru, bo dostałam bilety z pracy, a jutro i w środę po pracy wybywam na miasto. Zakupy! Albo po prostu poszwędam się po mieście. Nigdy na to dość czasu nie mam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sbj- jak ty wynajdujesz takie ciekawostki? Pisz nam, że jest jakiś dzień otwarty albo innego tego typu impreza. Bo ja zawsze sie od Ciebie dowiaduje po fakcie, ze coś było ;-).

Właśnie, w końcu muszę kupić Lenie zimowe ciuchy i buty.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej,
ja też zamówiłam w empiku tego kajtusia może pomoże zobaczymy :D

Weekend super tylko skończył się kiepsko bo tuż przed zaśnięciem Mikołaj nam zwymiotować w łóżku i kupa sprzątania była, musieliśmy spać na innej kanapie i jestem nieprzytomna.
A jak mąż wróci z pracy to musimy jechać do yska po nowe poduszki ehh ...

A jutro już szara rzeczywistość i praca :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
u nas weekend mega udany, w niedzielę, znajomi zaprosili nas na działkę nad jezioro, dzieci się wybiegały, byly krowy, gęsi, kury i szczeniaki, a o 17 zrobiliśmy jeszcze ognisko po grilu, zbieralismy sie do domu o 18:30, a to 60 km. Dzieci w aucie zasnęły.

Michałowa a te dni otwarte i festyny to wszystkie przez przypadek, ale jak cos będę wiedziec dam znać i wzajemnie, jak coś znajdziecie dajcie znać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oki ;-)

I cześć tak w ogóle.
Jak mi się dziś dłuży w pracy. Dziś spokojnie - może i dobrze.
A po pracy w końcu mam wychodne! ;-)) Teściowa przyjechała więc opieka nad Lenką zapewniona, a ja bez stresu na shopping ide! I nie będę się denerowować, że mąż czeka kiedy wróce...bo tu o Lenkę akurat nie chodzi, tylko o męża właśnie ;-). Nie będę miała telefonów "kiedy w końcu będziesz!" Cudownie! ;-)))
A jeszcze bezczelny chciał zastosować szantarz emocjonalny - "Lenka będzie tęskniła!". Ja też będę, ale nic nam się nie stanie, jak raz na parę miesięcy nie będę prosto po pracy w domu! Czy wy tez tak macie z mężami? Czy tylko mój przez to siedzenie z Lenką w domu taki się zrobił?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

plastyka pochwy (46 odpowiedzi)

niestety popsuła mi się tylna ścianka i muszę ją zrobić, czy możecie mi polecić jakiegoś lekarza...

Zakup mieszkania - rozterki (64 odpowiedzi)

Stoje przed możliwością zakupu mieszkania. Mam do wyboru 2 mieszkania w b.atrakcyjnej cenie....

atopowe zapalenie skóry (17 odpowiedzi)

Dziewczyny co stosujecie dla swoich dzieci? chodzi o balsamy, kremy do twatzy i płyny do...

do góry